Juliusz(ka) Posted November 7, 2008 Posted November 7, 2008 Qrczę... a wydawało mi się, że na Dogo właśnie czytałam w jakimś wątku dot. wystaw, że ktoś nie jedzie, bo suka dostała cieczkę, a jest wytyczna - cieknące suki nie mogą być wystawiane... Pewnie coś pokręciłam :hmmmm: Quote
Vectra Posted November 7, 2008 Posted November 7, 2008 Tak nie można wystawiać cieknących suczek ... ale suczka pachnie mimo że nie krwawi , prawda ? ;) Żyjemy w świecie egoizmu .. i musimy się przed tym bronić , niestety :shake: I tu właśnie te teksty , bo mój nic nie zrobi gdyż jest wcieleniem ideału i dobroci , jest mały , musi się wybiegać ... suczka ma cieczkę też musi .. a co tam reszta mnie obchodzi JA MUSZĘ JA JA JA ... innych mam w doopie .. Dlatego mieszkam na wsi :diabloti: by nie napotykać tych egoistów :eviltong: Ale np dziś , ekipa ocieplała budynek , no jeden z fachowców boi się psów ... boi się , miał widać jakieś złe doświadczenia ... na widok Ajdy zbladł ... poprosił by ją zamknąć ..ok Ajde zamknęliśmy w kojcu .... Widać po tym człowieku , że ten strach to normalnie fobia ... ja rozumiem go bardzo , potwornie boję się owadów ... Świnki nie mogły iść na swój plac zabaw , mimo że moje podwórko , mimo że one chciały ... ale tam był człowiek co się boi nawet szczeniaka .. poszłam se na pola ;) ale byli tam jacyś zagubieni rolnicy ... to sobie poszłam w drugą stronę .. mimo że mam tam własny kawał ziemi ... ale po co mam kogoś stresować na siłę ? skoro mam możliwość iść gdzie indziej ... W zasadzie mogłam puścić świnie na ogródek , pan niech sra po gaciach na drabinie , prawda ?moje podwórko , psy mają prawo Mogłam puścić psy na polach koło tych ludzi , moje pole , miałam prawo , prawda ? ew jak by pies wpadł pod traktor czy dostał z łopaty czy wideł .. też mogłabym mieć pretensje , jak mogli :diabloti: Potem się tu poużalać ;) Ja nie ukrywam , że mój Franciszek jest egoista .... nachalnego kontaktu z psami nie cierpi i idzie z zębami :p efekty socjalizacji w warsiawie ..... potrzebuje chwili , małego spaceru z drugim psem i jest gitarrra Wiem , że jak mu znienacka piesio podleci ... bez względu na cel .. to mój refleks musi mu uratować główkę ...bawi się chętnie Franek lekceważy obce psy , uważa je za nieistniejące ... no chyba że zna , to wtedy nie ma problemu .... Nawet na ringu , zawsze proszę o zachowanie dystansu .... on nie zaatakuje , nie podejdzie .. ale jak pies podleci i to brzdęknie i wtedy ja wyskoczę zdyskwalifikowana :evil_lol: nie ukrywam tego , dlatego do tej pory spotykam się ze zrozumieniem i konkurenci zachowują dystans.Nie było sytuacji w której ktoś by nie zrozumiał o co proszę i uznał że to niewykonalne .... czyli można :lol: Quote
Rinuś Posted November 7, 2008 Posted November 7, 2008 Ja w sumie dzisiaj miałam taką sytuację, że od tyłu zaszła mnie i Brutusa Pani z suczką SH na Flexi...Brutus podleciał od razu no bo jak ona podeszła od tyłu to ja jej nie zauważyłam.Pani się mnie pyta czy może puścić suczkę na co ja sobie myslę (puszczaj kobieto przeciez to nie mój pies:diabloti:) , ale kulturalnie powiedziasłam, że oczywiście.Pieski się chwile pobawiły a potem znowu pojawił się ten posokowiec...to ja sobie poszłam z Brutim... Mój pies nie podbiega do innych bo wiem ,że nie każdy sobie tego życzy, no chyba , że ktos z wielkiej łąki kieruje się akurat w nasza stronę mimo, że może obejśc mnie spokojnie 50 metrów dalej...to wtedy dla mnie jest jasne , że chce aby psy się zapoznały...no i nie licze też sytuacji kiedy ja nie zauważe psa i Brutus zdąży podlecieć...ale wtedy ja lecę razem z nim i drę mordę :shake: Ogólnie ja nie lubię się stresować przez inne psy :p biorę to w sumie na luz, ale może dlatego, że mam łagodnego psa który w konflikty się nie wdaje? Kiedyś ktoś napisał dobre zdanie " Spacer ma być przyjemnmością ,a nie katorgą...." Suk w ciecze latajacych samopas nie komentuję. Quote
Diana S Posted November 7, 2008 Posted November 7, 2008 Suk w ciecze latajacych samopas nie komentuję To chyba suki bezdomne. Quote
Pusiakowa Posted November 7, 2008 Posted November 7, 2008 Ja to juz w swoim miescie wyjsc spokojnie na spacer nie moge :angryy: . Myslalam ze dzisiaj zawalu dostane :shake: . (tu nei chodzi o psiarzy ;) ) a mianowicie .. Wyszlam sobie na spacer i od rogu zachodzi mnie pies :shake: jakis czarny kundel w obrozy to ja uciekam uliczkami bo widac ze najezony :angryy: ide a tu nastepny kundel jednakze on sie bal mojego tupniecia , ale byl nachalny ;/ w koncu wzielam kamien w reke udalam ze rzucam (nie rzucilam) odeczepil sie . Ide dalej , nastepny kundel :angryy:.Zaczyna podbiegac z ryjem :roll: to ja dalam komende "siad" i "zostan" , podbiegam do kundla to zwial :shake: . i tak ciagle ;/ i jak tu w moim miescie mozliwy jest "bezstresowy" spacer :angryy: ogólem zanim doszlam do parku minelam jakies 10 nachalnych kundli ;| a jak juz wracalam to czarnego kundla nie bylo .. pewnie wypuscili na pól dnia a na noc do domu . Przeciez "on nic nie zrobi" :angryy: . to sobie wypuszczaja na clay dzien bo po co wyjsc z nim na spacer skoro sam moze sobie pobiegac a nikomu "nic nie zrobi" :mad: Quote
Diana S Posted November 7, 2008 Posted November 7, 2008 Rozumiem, ze masz suke? iz nie mogłas swobodnie dojsc do parku. Quote
Pusiakowa Posted November 7, 2008 Posted November 7, 2008 Diana S napisał(a):Rozumiem, ze masz suke? iz nie mogłas swobodnie dojsc do parku. Nie , mam psa . Quote
NightQueen Posted November 7, 2008 Posted November 7, 2008 Ja już was nie rozumiem, biegające psy są złe, psy trzymane na krótkich smyczach które nie biegają też złe :roll: suka z cieczką jest zła i na smyczy i luzem bo psy do niej podbiegają, pies który biegnie do waszej suki bez smyczy to źle a jeszcze gorzej pies ujadający z daleka. Ludzie jak jest wam tak źle to może wyprowadzicie się w odludne miejsce :razz: mieszkacie w takich miejscach w jakich mieszkacie, gdzie psy są i będą więc zamiast użalać się nad tym wszystkim to zrobicie coś pożyteczniejszego? wypadki się zdarzają, zdarza się że psy się gryzą, zdarza się że pies ucieknie, zdarzają się debilni właściciele nie panujący nad psami, ale po co od razu taki kwas, po co ta gorycz i uprzedzenie do wszystkich, sama miałam klika nie miłych przygód ale nie patrzę na każdego psa jako na bestię która może zaatakować mojego psa, nie uciekam przed każdym psem, jakbym miała to robi już dawno bym ześwirowała! Quote
Pusiakowa Posted November 7, 2008 Posted November 7, 2008 smallpati napisał(a):Ja już was nie rozumiem, biegające psy są złe, psy trzymane na krótkich smyczach które nie biegają też złe :roll: suka z cieczką jest zła i na smyczy i luzem bo psy do niej podbiegają, pies który biegnie do waszej suki bez smyczy to źle a jeszcze gorzej pies ujadający z daleka. Ludzie jak jest wam tak źle to może wyprowadzicie się w odludne miejsce :razz: mieszkacie w takich miejscach w jakich mieszkacie, gdzie psy są i będą więc zamiast użalać się nad tym wszystkim to zrobicie coś pożyteczniejszego? wypadki się zdarzają, zdarza się że psy się gryzą, zdarza się że pies ucieknie, zdarzają się debilni właściciele nie panujący nad psami, ale po co od razu taki kwas, po co ta gorycz i uprzedzenie do wszystkich, sama miałam klika nie miłych przygód ale nie patrzę na każdego psa jako na bestię która może zaatakować mojego psa, nie uciekam przed każdym psem, jakbym miała to robi już dawno bym ześwirowała! ja nie mam nic do psów / suczek które sa na smyczy . Ale te psy które tu lataja to bucha od nich na kilometr agresja! :angryy: no sa wyjatki (2-3 psy w tym jedna suczka) z nimi pozwalam sie bawic z Puszkiem bo wiem ze nic nie zrobia :lol: . Jednak jak podbiega do nas najezony jakis kundel to co mam zrobic? Isc sobie normalnie i pozwolic zeby pogryzl mojego psa? :roll: a niektóre psy zlewaja moje tupniecie czy inne ruchy które wykonuje , by je odgonic :shake: Quote
NightQueen Posted November 7, 2008 Posted November 7, 2008 nie każdy najeżony pies ma złe zamiary :roll: Ja generalnie nie reaguje od razu na to że podbiega najeżony pies, bo już miałam kilka razy że najeżony pies biegł na nas, po czy stawał, sprawdzał zamiary mojej suki i odchodził, więc po co mam od razu stresować sukę nie potrzebną reakcją i prowokować tamtego psa Quote
Pusiakowa Posted November 7, 2008 Posted November 7, 2008 smallpati napisał(a):nie każdy najeżony pies ma złe zamiary :roll: Ja generalnie nie reaguje od razu na to że podbiega najeżony pies, bo już miałam kilka razy że najeżony pies biegł na nas, po czy stawał, sprawdzał zamiary mojej suki i odchodził, więc po co mam od razu stresować sukę nie potrzebną reakcją i prowokować tamtego psa byl najezony i warczal .. :roll: zreszta suka i pies to sa wieksze szanse ze sie polubia , pies z psem nie zawsze . Puszek nie zrobi nic napewno , jednak kiedy ten drugi zacznie - Puszek sie broni . Quote
WŁADCZYNI Posted November 7, 2008 Posted November 7, 2008 Rinuś zrzuć klapki z oczu i naucz się czytać ze zrozumieniem. Pies który po mnie skacze, nie jest nieszkodliwy - wystarczy że wpadnie we mnie szybciej i nie będę mogła chodzić, nie chcę być kaleką przez czyjegoś pieseczka. Taki który gwałci moją nogę bo nie może dopaść Su również fajny nie jest i mnie to nie kręci. Lubisz pozwalaj. Dla mnie chamstwo pierwszej kategorii puszczać psa którego nie umie się kontrolować. Gdybyś zamiast się pienić zaczeła czytać to co piszę to zauważyłabyś że mam wykastrowaną sukę. Co jednak nie rozwiązuje problemu psów-erotomanów jakich mam w okolicy. Jeżeli lubisz żeby coś skakało po Twoim psie, Twoja sprawa. Ja suki bronię bo jest pod moją opieką. Ja zapewniam spokój etc W innym temacie pytałaś czy kopnełabym ASTa - jeżeli zagrażałby Su to owszem, ale jeszcze nie spotkałam takiego psa bez kontroli. Ba nawet mam paru fajnych właścicieli w okolicy :loveu: Moja suka ma kontakt z psami, ale takimi jakie ja uznam za stosowne a nie tym co podbiegnie. Zazdrościsz że moja suka woli pracować ze mną niż się gdzieś włóczyć z innymi psami?:cool3: Po cholerę mam kopać właściciela - on szczerzy kły? On gwałci moją nogę? On próbuje zjeść moją sukę? Kopiesz psa, pies rezygnuje/właściciel ma cie za czuba i zabiera psa i zwykle go nawet później odławia na mój widok. Są oczywiście jednostki oporne - patrz pani z labem który przebiegł do mnie przez jedną z ruchliwszych ulic Warszawy, ale jej zdaniem to normalne że młody pies tak robi:p Wszelkie osoby twierdzące że przecież żaden problem unikać samców/innych psów - zapraszam na mokotów! Pogratuluję jak uda się spokojny spacer zwłaszcza z suką w cieczce, bo ja na każdym spacerze spotykam inne pieseczki, zwykle luzem i doopą a nie właścicielem. Dziwne pory nic nie dają - ludzie potrafią wywalić psa wieczorem żeby sobie pobiegał, wpuszczają do rano przed wyjściem do pracy. Pozwolcie psom byc psami!a nie dziecmi w mundurkach gotowych na kazde zawolanie mamuni i tatunia w pelnej gotowosci,siad i waruj. Ale mój pies jest psem! A przynajmniej nie zauważyłam żeby w coś się zmieniła. MUSI reagować na każde zawołanie po to aby się nie zabić (ulice!) ani kogoś innego (zwierzyna), na ścięcia z innymi psami też nie mam ochoty (wszystko jedno z czyjej winy). Moja suka musi puszczać wtedy kiedy ja chcę, zatrzymywać się wtedy kiedy ja chcę, bawić się kiedy ja chcę dla bezpieczeństwa wszystkich uczestników. I musi przerywać zabawę kiedy powiem dosyć - bo czasem uczestnik zabawy jest mniejszy/starszy i nie ma ochoty na takie zabawy, a nie umie powiedzieć 'spieprzaj'. najlepiej to by chyba bylo puscic w okolicy plote o jakiejs grzybicy galopująco-zaraźliwej u psa , co tym sądzicie ?? w zeszłym roku miałyśmy wirusowe zapalenie krtanii - zero reakcji ludzi na hasło 'MÓJ PIES JEST CHORY'. nie wiem co za problem poprosic kogos (grzecznie) zeby zabral psa?ja pare razy tak zrobilam i korona mi z glowy nie spadla. ale ten pies wogóle nie ma prawa podejść bez mojej zgody, to nie ja powinnam nawiązywać kontakt z człowiekiem, tylko człowiek który chce aby jego pies przywitał się z suczem. Ostatnio pani była gotowa puszczać swojego samca po tym jak usłyszała że to owszem suka - nic to że właśnie bawiłyśmy się frisbee, ważne że jej pies ciągnął się na smyczy wyjąc - najłatwiej puścić, wybiega się, problem z głowy. :angryy: Zresztą po takiej prośbie zwykle jest 'ale on nie wróci'/'mój nic nie zrobi'/'dobrze jak go pogoni'/'ja go teraz nie złapię'/'jest młody' Jeśli pies jest agresywny to dostanie wciry i nie bedzie podchodzić - tyle Ale czemu ja i mój pies mamy wychowywać za kogoś psa?! Dostanie po łbie to więcej nie podejdzie - super, napewno wpłynie to na większą kontrolę psa przez właściciela. :roll: No i właśnie dlatego kolczatka powinna być do kupienia tylko po okazaniu orzeczenia jakiegoś psiego trenera, behawiorysty, czy kogokolwiek. talon na balon by był, a nie ważny papier - każdy może się w Polsce ogłosić jako szkoleniowiec:shake: Mój pies nie podbiega do innych bo wiem ,że nie każdy sobie tego życzy, no chyba , że ktos z wielkiej łąki kieruje się akurat w nasza stronę mimo, że może obejśc mnie spokojnie 50 metrów dalej...to wtedy dla mnie jest jasne , że chce aby psy się zapoznały... jak to każdy ocenia wedle siebie...ja bym założyła że taki człowiek doskonali komendy w rozproszeniach bo i mi się to zdaża i dalej robiła z Su co robiłyśmy, kontrolując tylko czy na siebie nie wleziemy bo obydwie strony zajęte:evil_lol: nie każdy najeżony pies ma złe zamiary Masz odwagę sprawdzać który zaatakuje a który nie? Bo ja nie mam, nie zaryzykuję życia/zdrowia mojego psa bo jakiś cymbał nie pilnuje swojego psa. Quote
NightQueen Posted November 7, 2008 Posted November 7, 2008 Masz odwagę sprawdzać który zaatakuje a który nie? Bo ja nie mam, nie zaryzykuję życia/zdrowia mojego psa bo jakiś cymbał nie pilnuje swojego psa. a co tu do sprawdzania? Jak widzisz że pies idzie bez właściciela to bierzesz psa na ręce i uciekasz czy kopiesz każdego jak leci? Psy się często jeżą, ale bynajmniej nie dlatego że chcą atakować, owszem to również, ale sama miałam psy, mój spaniel na widok innych psów się czasami jeżył, a gdy podszedł bliżej od razu machał ogonem, podobnie było z moim jamnikiem, z tym że ten jak widział że ktoś bierze psa i ucieka albo nerwowo się zachowuje reagował agresją,psy się spotykały, a właściciele byli wyluzowani to całkiem inaczej to wyglądało. Właściciele często sami w swoich i innych psach prowokują działania, więc jestem wyczulona na takie uciekanie Quote
Pusiakowa Posted November 7, 2008 Posted November 7, 2008 WŁADCZYNI napisał(a): Wszelkie osoby twierdzące że przecież żaden problem unikać samców/innych psów - zapraszam na mokotów! Pogratuluję jak uda się spokojny spacer zwłaszcza z suką w cieczce, bo ja na każdym spacerze spotykam inne pieseczki, zwykle luzem i doopą a nie właścicielem. Dziwne pory nic nie dają - ludzie potrafią wywalić psa wieczorem żeby sobie pobiegał, wpuszczają do rano przed wyjściem do pracy. Masz odwagę sprawdzać który zaatakuje a który nie? Bo ja nie mam, nie zaryzykuję życia/zdrowia mojego psa bo jakiś cymbał nie pilnuje swojego psa. do mnie równiez zapraszam. :eviltong: zgadzam sie . Quote
Pusiakowa Posted November 7, 2008 Posted November 7, 2008 smallpati napisał(a):a co tu do sprawdzania? Jak widzisz że pies idzie bez właściciela to bierzesz psa na ręce i uciekasz czy kopiesz każdego jak leci? Psy się często jeżą, ale bynajmniej nie dlatego że chcą atakować, owszem to również, ale sama miałam psy, mój spaniel na widok innych psów się czasami jeżył, a gdy podszedł bliżej od razu machał ogonem, podobnie było z moim jamnikiem, z tym że ten jak widział że ktoś bierze psa i ucieka albo nerwowo się zachowuje reagował agresją,psy się spotykały, a właściciele byli wyluzowani to całkiem inaczej to wyglądało. Właściciele często sami w swoich i innych psach prowokują działania, więc jestem wyczulona na takie uciekanie mi nie chodzilo o branie psa na rece i uciekanie gdzie pieprz rosnie . :roll: ja poprostu skrecam w inna uliczke by zgubic tego psa. Cod o kopania jeszcze nigdy nie kopnelam psa ;) . Zreszta jak twój pies sie jezyl to on byl z Toba czyli pania swoja .. ale jesli ja widze jakiegos luzem latajacego psa to nie chce sprawdzic czy on sie najezyl bo tylko zobaczyl Puszka czy najezyl sie by nas zaraz zjesc . :roll: Quote
Juliusz(ka) Posted November 7, 2008 Posted November 7, 2008 smallpati napisał(a):a co tu do sprawdzania? Jak widzisz że pies idzie bez właściciela to bierzesz psa na ręce i uciekasz czy kopiesz każdego jak leci? Psy się często jeżą, ale bynajmniej nie dlatego że chcą atakować, owszem to również, ale sama miałam psy, mój spaniel na widok innych psów się czasami jeżył, a gdy podszedł bliżej od razu machał ogonem, podobnie było z moim jamnikiem, z tym że ten jak widział że ktoś bierze psa i ucieka albo nerwowo się zachowuje reagował agresją,psy się spotykały, a właściciele byli wyluzowani to całkiem inaczej to wyglądało. Właściciele często sami w swoich i innych psach prowokują działania, więc jestem wyczulona na takie uciekanie Mój zwierz raczył przybrać na wadze - prawie 40kg ruszającego się stwora na ręce i wiać? A zapraszam i proszę o zademonstrowanie jak to się robi:diabloti:. Mój pies się jeży, spina 'na zapas' - ataki pieseckoof:angryy: zrobiły swoje. Jeż opadnie, napięcie minie - jeśli Jago MA szansę na spokojne spotkanie i ocenę drugiego psa. Pod warunkiem, że nie jest to dominujący samiec:mad:. Jeśli potrafisz bezbłędnie ocenić, czy obcy podbiegacz rzuci się z zębami, czy nie - gratuluję i chole*nie zazdroszczę! Ja nie potrafię - a jak widzę zjeżonego psa, to WIEM, że on - w najlepszym wypadku(!) - chce sprawdzić mojego. A mój się sprawdzać nie daje... I NIE musi:mad:. Quote
Bzikowa Posted November 7, 2008 Posted November 7, 2008 Rut napisał(a):Wiecie,a ja zauwazylam pewna prawidlowosc.Problem w podbieganiu obcych psow(nie mowie o agresorach,tylko o psach ,ktore chca sie przywitac,zapoznac itd) widza jedynie Ci,ktorzy maja agresywne psy.Kazdy inny cieszy sie,ze jego pies ma kontakt z drugim,ze pobiegaja,ze maja szanse komunikowa sie w psim jezyku.I to jest super.Jak juz mowilam,mi nieprzeszkadza,jak podbiegaja psy ,nawet jesli moje sa na smyczy a inny luzem.Zazwyczaj staram sie tez puscic moje,zeby bylo bezpieczniej.Nie robie ludziom afery z tego powodu,chociaz prowadze dwa silne psy,jestem w ciazy i jak sie oba ciesza to ciezko ich opanowac.To jest normalne psie zachowanie,ze podchodza do siebie.I jesli ktos ma agresywnego psa,to niech go pilnuje,pracuje z nim i tyle.Skoro moje spy nie stanowia zagrozenia,to dlaczego ja mam sie ewakulowac bo idzie lalunia ze zwariowanym chomiczkiem?niech chomiczek chodzi tam,gdzie psow nie ma,bo to on jest zagrozeniem. Nie rozumiem,jak mozna kopnac czy zrobic inna krzywde psu bez powodu.Mi tez sie chyba kiedys zadzylo sprzedac kopa,ale bylo to w sytuacji,ze psy sie juz gryzly i trzeba bylo cos zrobic.Natomiast kopac tak o?ja zawsze chetnie oddam a i pewnie moje psy nie zostana dluzne.Wiec uwazajcie :) A nie. Bo ja nie mam agresywnego psa (ok, prowokatora do większych ale jakby przyszło co do czego to nie ma szans) i również nie lubię podbiegających psów - chyba, że są to psy znajomych (a na osiedlu mam jedną psią znajomą, z westiczką więc tylko z nią mój pies się 'bawi' i to na dodatek baaaardzo rzadko się zdarza, psychiczny przez ten straaaszny brak kontaktu z innymi psami nie jest :cool1:). I uważam, że nikt nie ma obowiązku się tłumaczyć czemu nie życzy sobie podbiegaczy. Ma prawo sobie nie życzyć. To może być choroba psa, strach, agresja czy po prostu kaprys właściciela. I ja nie widzę w tym nic dziwnego. Nie sprzedam kopa psu który mojemu psu nie zagraża. Po prostu mówię 'idziemy' i idę dalej a jak podbiegacz jest natrętny to tupię i coś tam burczę do niego. Jak agresywny - biorę psa na ręce/trzymam za sobą i odganiam psa tupiąc itd, jednocześnie wołając właściciela żeby zabrał swoje bydlę. :roll: Ale jakbym musiała bronić swojego to podejrzewam, że byłabym zdolna dać z kopa. W ogóle zauważyłam, że coraz mniej się cackam z właścicielami bez mózgów. Kiedyś się we mnie gotowało, zaciskałam zęby i odchodziłam, teraz zazwyczaj powiem coś 'miłego'. Co do tych cieczek - mam psa, psa erotomana wybitnego , jak wywącha jakieś siuśki sucze na trawniku to cały sztywnieje, lata mu szczęka , ślini się i nie reaguje na otoczenie. Parę razy zdarzyło mu się również niestety uciec do suki. Jak w porę nie zauważę i nie odwołam to poleci (i żadne agresywne suki tego nie zmienią niestety, kiedyś pudelka się na niego mocno wkurzyła, już bardzo się ucieszyłam, że może go przytempruje - a gdzie tam!). Dlatego jak spuszczam psa to staram się być z nim ciągle w kontakcie (chyba, że wybieramy się na pola gdzie widzę w promieniu kilkudziesięciu metrów czy coś się zbliża czy nie) i w razie potrzeby odwołać zanim Bezu ma klapi na oczach pt suuukaaaa! ALE nie mam o to pretensji do właścicieli suk. Ja je wręcz śledzę ostatnio :diabloti: z masą smaczków w kieszeni do odwracania uwagi - i robimy postępy chyba ale to jest coś nad czym muszę stale pracować. Także dla mnie te wszystkie cieknące suki to wbrew pozorom nie takie zło, bo pracujemy właśnie nad tym, żeby te suki olewał. Swoją drogą planuję kastrację ale nie zamierzam przestać pracować bo to jest już 5-letni pies i na pewno ma już dużo nawyków, to nie są same hormony. Także nie mam żadnych pretensji do właścicieli suk w cieczce, które chodzą tam gdzie reszta. A w miejscu gdzie mieszkam jest dużo psów, więc jakieś cieczki są zawsze... A co do wystaw i suk w cieczce. Nie wiem czy psy się tam na nie bardzo nakręcają ale myślę, że jest możliwe takiego psa skupić na sobie mimo suki. Jeździmy na zawody agility, na każdych startuje zwykle kilka suczek w cieczce. Startują niby z kocyka ale jak suka biegnie to i tak zostawia swój ślad i jestem pewna, że pies to wyczuwa. Mimo to mój erotoman, na dodatek zwykle posiadający własne zdanie, jeszcze nigdy nie zwrócił na to uwagi - bo jest skupiony na mnie i na torze :loveu: Quote
Rut Posted November 7, 2008 Posted November 7, 2008 bonusowa napisał(a): To zapraszam na spotkanie z moim psem. AB, ponad 40 kg, z gameness, on DAL WCIRY mastiffce angielskiej tak, ze teraz sie trzyma z daleka. z gameness mowisz?a co,gametesty mu robilas? takie pieski powinno sie uspypiac a takich wlascicieli co sie w mecze bawią wsadzac do wiezienia.Bo rozumiem,ze jestes w temacie skoro takiego jezyka uzywasz i straszysz burkiem? :) Quote
Rut Posted November 7, 2008 Posted November 7, 2008 bonusowa,to ze pies jest agresywny wcale nie oznacza,ze jest game. Quote
NightQueen Posted November 7, 2008 Posted November 7, 2008 JA podchodzę do tego od drugiej strony, czyli właściciela psa jeżącego się :evil_lol: nie zawsze mój pies był na smyczy kiedy widział innego i się jeżył, właściciele mimo, że pies był ze mną wpadali w panikę i brali szybko i nerwowo na ręce mniejsze psy, albo z większymi odwracali się i biegli jak najszybciej, co było gorsze bo prowokowali mi psa, ale fakt on był ze mną więc ja nad nim panowałam, po za tym jak pisałam spaniel nie miał złych zamiarów tylko musiał pokazać zawsze ze jest większy (był raczej dominantem), ale w życiu nie rzucił się na psa, a zdarzało się że nie zdążyłam psa odwołać zanim się spotkał z innym, on bawił się często z innymi dominantami i nie było problemów. Z drugiej strony patrząc, mam teraz uległą sukę, która w życiu na innego psa nie szczekała, a wręcz odwrotnie często jest łakomym kąskiem dla innych psów które się na nią rzucają, już nie raz interweniowałam biorąc ją na ręce ale to nie było w momencie gdy widziałam że idzie najeżony pies, tylko gdy pies już gryzł moją sukę, bo te prawdziwe ataki zawsze były z zaskoczenia, te psy bynajmniej nie zdążyły się nawet najeżyć tylko od razu wystartowały :mad: bez uprzedzenia. Natomiast zdarzyło mi sie kilka raz że pies idący z naprzeciwka jeżył się na widok mojej suki, wtedy ja stawałam kiedy już był na przeciwko i czekałam, w tym momencie pies poznał zamiary mojego psa i odchodził, nie było sytuacji anie razu że tak zachowujący się pies atakował. Ba nawet mam w miejscowości psa który ma najeżoną pręgę na grzbiecie jakby cay czas chodził "wkurzony" , taki średni kundel, przypuszczam że wy też stwierdzilibyście że on chce atakowac, bo wygląda jak wygląda. Jeżenie się to nie koniecznie sygnał "do ataku", ja zwracm uwagę, na uszy, ogon, mięśnie a przede wszystkim na głowe, na mimike pyska, ja znacznie bardziej boje się od psów jeżących się tych które się patrzą i nerwowo oblizują, bo wtedy nie wiem co takiemu odbije, Quote
Pusiakowa Posted November 7, 2008 Posted November 7, 2008 Bzikowa napisał(a):I uważam, że nikt nie ma obowiązku się tłumaczyć czemu nie życzy sobie podbiegaczy. Ma prawo sobie nie życzyć. To może być choroba psa, strach, agresja czy po prostu kaprys właściciela. I ja nie widzę w tym nic dziwnego. Nie sprzedam kopa psu który mojemu psu nie zagraża. Po prostu mówię 'idziemy' i idę dalej a jak podbiegacz jest natrętny to tupię i coś tam burczę do niego. Jak agresywny - biorę psa na ręce/trzymam za sobą i odganiam psa tupiąc itd, jednocześnie wołając właściciela żeby zabrał swoje bydlę. :roll: Ale jakbym musiała bronić swojego to podejrzewam, że byłabym zdolna dać z kopa. W ogóle zauważyłam, że coraz mniej się cackam z właścicielami bez mózgów. Kiedyś się we mnie gotowało, zaciskałam zęby i odchodziłam, teraz zazwyczaj powiem coś 'miłego'. Podpisuje sie pod tym ;) . Ja jeszcze nigdy nie dalam kopa psu .. i mam nadzieje ze nie bede musiala :cool3: . Quote
*Monia* Posted November 7, 2008 Posted November 7, 2008 Moja Hexi się jeży przy jakichkolwiek silniejszych emocjach. Wielu to odstrasza, bo przecież to agresja. Jak dojdzie jeszcze poszczekiwanie to już wogóle. Ja nie tłumaczę, że to zaproszenie do zabawy, bo po co mam piruety wyczyniać jak się pieski witać będą.. Jestem po dwóch stronach: mam psa łagodnego kochającego inne pieski (jak nie ma zabawek i żarcia, no i jak ten pies nie jest akurat wielkim wyżłem ;)) i Aresa który by większość piesków sprał. Hexi dopuki pies samiec jej nie chciał zeżreć (na poważnie) miała kontakt z bardzo wieloma psami, teraz się poprostu obawiam i nie zawsze chce mi się szarpać bo się pieski witają. Bez smyczy jest tylko na polach, gdzie ze 3 czy 4 osoby z psami chodzą. Znamy się i mijamy bez problemów. Jak widzę wyżła to Hexę zajmuję piłką lub na smycz biorę jak pies na nas leci. Pomaga mi ćwiczyć jego olewkę z Hexą. Właścicielce nie zwracam uwagi, pies gania od zawsze bez smyczy i mi to nie przeszkadza nawet. Na początku trochę mnie to wkurzało, ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło ;). Dzięki temu że kiedyś podszedł mogłam Hexolinę maxymalnie skupić na sobie i jak jej tyłek wąchał to ta stała :loveu:. Zwykle z mordą (nie z zębami) na niego leci. Z Aresem zawsze zwiewam przed kontaktem z innymi psami. Nie zawsze uda mi się dojrzeć co pies ma pod brzuchem :roll:. Dzisiaj poprosiłam pana o odwołanie westa i pana odrazu na smycz go złapał. Ares się bulwersował, ale go do porządku doprowadziłam. Pan był miły, ja też i bez problemu. Powiedziałam że Resiak jada pieski, pan się troszkę przestraszył, to sprostowałam, że nawet żadnego nie nadgryzł, ale ja nie chcę wcale żeby próbował. Tylko nie każdy to rozumie :roll:. Westik piłkę Aresową nawet powąchał, ale temu głupolowi siedzieć przykazałam. Pan z weściakiem pospacerował i jak koło nas przechodzili to brałam Resiakowatego na smycz ćwicząc patrzenie na mnie (nie na piłkę :razz:). Dzisiaj zdałam sobie sprawę, że będę za tym wariatem tęsknić :-(. Quote
Karilka Posted November 7, 2008 Posted November 7, 2008 bonsai_88 napisał(a):No, polecam podbiegnięcie do moich.... Jaga z natury jest łagodna i spokojna, ale jeśli Birma zaczyna to ona też [bronią się nawzajem i nakręcają] :razz:. A Birma do takiego podbiegacza na 90% wystrzeli i będzie chciała go pogryźć :mad:. Krótko mówiąc dziewcznyny wystartują wyjątkowo zgodnie, a towja sunia znalazłaby się pomiędzy 2 sporymi sukami :diabloti: Hm. Moja sunia raczej zostałaby odwołana i usiadłaby grzecznie przy nodze albo sama by nie podeszła. Poza tym waży 25kg i to kupa futra [samojed]. Panikara w posłusznej wersji. Przepraszam ale jeśli widze pozytywnie nastawionego własciciela i pozytywnie nastawionego psa to pozwalam na kontakt i nie widze tu nic złego. Jeśli widzę, że ktos ma psy na smyczach i spoglada nie pewnie w kierunku któregoś z moich -jasne, że nie pozwalam podchodzić. To samo jesliby ktos trenował z psem... Nigdy nie było sytuacji typu "zabieraj pani tego psa!". Jesli wiedziałabym, ze któryś z moich psów jest agresywny bądź natrętny w stosunku do innych psiaków - chodziłby na smyczy. Na szczęście tak nie jest i moge pozwolić im sie wybiegać w parku. Tak samo nie widze nic złego,w tym, że moje psy biegają po parku luzem. W kagańcach ale luzem. Oba są pod kontrolą, na luzie. Nie widze w tym nic złego:oops:. Quote
WŁADCZYNI Posted November 7, 2008 Posted November 7, 2008 Smallpati ja nie czekam, żeby sprawdzić a nuż będzie jednak ok, nie zależy mi. Po za tym jak nie będzie ok to ja tak czy tak nad Su zapanuję, choćby i już wisiała na gardle psa, pytanie czy zrobi to też właściciel drugiego zwierzaka? Czy będę się bujać z jego atakującym psem? po za tym jak pisałam spaniel nie miał złych zamiarów tylko musiał pokazać zawsze ze jest większy (był raczej dominantem) i ja mam pozwalać żeby taki piesek sobie używał na Su lub Su używała sobie na słabszych psach? 'Bo to dominant to może'?! Tak jak nie spędzam czasu w towarzystwie które mi nie odpowiada, chronię przed takim towarzystwem mojego psa. Bzikowa moja płodna wyobraźnia podsuneła mi wizję Ciebie i Bezika w płaszczykach wzrowanych na Szpiegu z Krainy Deszczowców, śledzących suczki:evil_lol: hmm co to Bzika erotomana - jaki pan taki kram?:evil_lol: Oba są pod kontrolą, na luzie. Nie widze w tym nic złego. ja też nie, a podobno czepliwa jestem;) dopóki nie podchodzą bez zgody to dla mnie inni właściciele z psami mogą sobie na rzęsach biegać i klaskać uszami;) Quote
bonsai_88 Posted November 7, 2008 Posted November 7, 2008 Karlika tak dla ścisłości.. Jaga, ta mniejsza, to husky... Birma jest ciut większa, tak więc samek nie zrobiłby na nas wrażenia :diabloti:. Zazwyczaj przy podbiegaczu zatrzymuję się i sadzam dziewczyny [no, przynajmniej Birmą... Jaga ma własne zdanie :mad:] i czekam. Jeśli właściciel zabierze psiaka to jeszcze mu podziękuję ;). Za to ostatnio rozbroiła mnie babka z bokserką... bokserka zawsze jest spuszczona, już nie raz atakowała mi Birmę. Przedwczoraj było nasze pierwsze spotkanie boksi z obiema suniami - Birma już na sam widok boksi gotowa do ataku, Jaga to wyczuła i już warczy... wołam do babki, żeby zabrała sunię i tradycyjne "to sunia, nic nie zrobi". Poinformowałam ją, że moje zrobią i owszem, zwłaszcza, że czarna była przez jej nic nie robiącą bokserkę parę razy atakowana :angryy:. No i co się okazało... "Ale ja przecież pierwszy raz widzę pani sunię, one się nie znają"... powiedziałam jej, że jakby rzadziej gadała przez telefon i paliła papieroski, a częściej patrzyła co robi jej pies to by wiedziała, że dziewczyny się nie znoszą :angryy:... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.