Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

Rut napisał(a):
jakbys czytala uwaznie,to bys wiedziala,po ktorej.Tym bardziej,ze nie stoje po zadnej stronie.Ale faktycznie ideologicznie blizej mi do lec piesku natura cie zwywa niz do robienia z psa maszynki do wykonywania moich polecen.
A piwa nie pije i pod budka tez nie wystaje.Grozby moja droga wyszly od Ciebie.Ja Cie jedynie ostrzegam,ze psy sa rozne a w warszawie ludzie buraki a psy jeszcze gorsze.Moim zdaniem kopanie czy bicie psow/ludzi/dzieci ,ktore Ci nc zlego nie robia a jedynie "rozpraszaja" Twojego agresywnego pieska jest nie na miejscu.I jesli kopniesz mojego psa to ja kopne Ciebie a moj pies Cie ugryzie.Jest szczepiony,a mnie stac zeby sie po sądach bujac z Toba dlugie lata.Wiec jak wolisz.Twoje praktyki to jest wlasnie chamstwo.Zycze Ci,zebys kopnela takiego psa,ktory Ci sie odwinie.Moze nauczysz sie szacunku do istot zywywch.
Ja nie kopie psow nawet jak maja czelnosc podbiec i nawet warknac na moje misiaczki pysiaczki.


Trafiłaby kosa na kamień. Tyle tylko, że ja jestem 'branżowa' i w przeciwieństwie do Ciebie - wiem na co mogę sobie pozwolić.

Żadnej groźby nie było. Pisałam już - specjalnie dla Ciebie i nawet proponowałam zapisanie, żebyś głupot nie powielała.

Pisałm również, że żadnego psa nie kopnęłam i mam nadzieję, że do tego nie dojdzie - ALE - w obronie tak zdrowia jak i życia mojego i mojego psa będę się bronić wszelkimi dostępnymi środkami. Mam takie prawo. Jedynym winnym uszkodzenia podbiegacza będzie jego niefrasobliwy właściciel.

I proszę, nie pisz więcej bzdur... nie masz pojęcia o prawie - nie musisz mieć. Ale nie wmawiaj ludziom swoich 'teorii' rodem z Księżyca ;).

Posted

bonsai_88 napisał(a):
Phi... ma ogródek to może świecić :mad:

Na pola kochanie śmigam :eviltong: ... bo na ogródku jakies fachury siedzą , że niby ocieplają budynek :roll:
skończyły się wykopki , pola należą do nas :diabloti:

PS byłam w Twojej galerii , nic tam o jadzie nie było :hmmmm: :eviltong:

Posted

Ja pamiętam kiedy jeszcze miałam spanielka :loveu: i spuszczałam go w parku ze smyczy, on był odwoływany także problemu nie było , do psów sam też nie podbiegał. Kiedyś aportował więc był tak zajęty że nie zwracał uwagi na inne psy w ogóle, podbiegł do nas pies, właściciela nie było w polu widzenia oczywiście, Lacky dopiero zobaczył pieska jak ten już ślinił mu uszy w zabawie :evil_lol: Właściciela nie ma, psy nastawione przyjacielsko (zresztą mój tak do wszystkich) więc piesy nie zapinam na smycz bo po co ;) Nagle podbiega właściciel i próbuje złapać swojego psa, oczywiście wołania, biegania za psem, próby odwrócenia uwagi nic nie dają. Ja sobie stoje i nic bo trzeba było wcześnej psa wychowac :diabloti: No to ta baba wkurzona idzie do mnie i na mnie z pyskiem że mam zapiac kundla bo ona swojego nie może chwicic :razz::angryy: no to ja jej grzecznie że mój pies słcha i nie mam potrzeby go zapinac bo nic nie robi złego :diabloti: ona pod nosem coś burkła, i próbóje nadal swojego złapac bez efektu, więc do mnie krzyczy "złapiesz go do cholery czy nie!" :razz: Ja się na nią popatrzyłam, i mówię jej "ja łapac nie muszę, ja tylko zawołam" i wtedy komenda "do nogi", Lacky zostawił zabawę z psem i wrócił, umęczony po szalonej gonitwie, ja do niego siad, pies usiadł, a tamten dalejj biegałw koło a bab złapac go nie mogła :roll: No to ja do niej "I co pomogło że ja swojego złapałam?" ona się ofuczała, ale zlitowałam się zawołałam tego psa i go chwiciłam, oczywiście zero dziękuje tylko baba poszła z dzibniętą dumą :evil_lol:

Posted

Small ja zazwyczaj łapię szczeniaki [Birma szczeniakowi nic nie zrobi, więc się o nie bać nie muszę, a to normalne, że 3 miesięczny psiak nie bezie się słuchał ;)]... i też bardzo rzadko słyszę jakieś dziękuję :roll:

Posted

szczeniaki też łapie, ale to był dorosły pies, jak dobrze pamiętam (bo to dawno było) 4 letnia walijka ;)

może i bym złapała wcześniej, ale ta baba była strasznie nie miłą, więc postanowiłam jej nie ułatwiać sprawy :diabloti:

Posted

Jessooo normalnie nie kumam Was ludzie. Dziwicie sie, ze wlasciciele psow nie zyczacych sobie kontaktow z innymi psami buntuja sie przeciw "podbiegaczom"? To wolicie, zeby takie psy byly puszczane luzem i "otwarte" na kontakty i "przyjaznie"?

Karilka napisał(a):

Druga sprawa:
moja suka to podbiegacz i nie widze w tym nic złego, jeśli podbiega do innego psa... Chyba, że wiem, ze własciciel sobie nie życzy - jasne. Nie pozwalam suce podłazić. Jednak jak idzie wyluzowany pies z wyluzowanym włascicielem, to czemu mają sie nie zaprzyjaźnić?


A moze ten "wyluzowany" pies jest skutkiem dlugiej pracy nad nim i Twoja podbiegaczka to zepsuje? A moze to, ze jest wyluzowany nie oznacza PRZYJACIELSKI? A moze nie ma ochoty sie zaprzyjazniac wlasnie z Twoim psem? Naprawde chcesz sie o tym przekonac?

Karilka napisał(a):
Jeśli pies jest agresywny to dostanie wciry i nie bedzie podchodzić - tyle:diabloti:


To zapraszam na spotkanie z moim psem. AB, ponad 40 kg, z gameness, on DAL WCIRY mastiffce angielskiej tak, ze teraz sie trzyma z daleka.

I wlasnie dlatego, ze widzialam jak Bonus walczy nie pozwalam na kontakty z przypadkowymi "przyjacielskimi" psami, ktorych nie znamy. O mojego sie nie boje, ale o zdrowie i zycie podbiegacza jak najbardziej.

B. chodzi grzecznie na smyczy, nie zwraca uwagi na inne psy. Ale jak jakis agresor charczy na niego z drugiego konca chodnika albo jak jakies mile pieseczki chca sie przyjaznic to szalu dostaje. Wiem kiedy ON chce sie zapoznac- kladzie sie plackiem i za nic nie jestem go w stanie ruszyc:cool3: Ma kolege AB, niufy, berny, CTRke i jest spoko. Ale wiem tez, ze chce mordowac wszystkie szczurki:diabloti: I na kontakty z takimi psami nie pozwalam.

Raz razem z TZtem wzielismy B. na spacer i z pobliskiej laczki wystrzelily na nas dwa staffiki (matka i syn), jakies takie miniaturowe :lol: Wiec TZ wola do kolesia czy ma dla nich smycze (w tym czasie ja staram sie wydobyc malenstwa z pomiedzy bonusowach lap). Koles na to, ze ma i... nic:shake: Ja na to, zeby je odwolal, bo moj pies nie jest zadowolony, wiec on zaczal wolac, ale, ze pieski mialy go w du... musialam mu dopomoc :diabloti: Jedna reka staralam sie utrzymac bonusowa glowe z daleka bo klapal, a druga chwycilam jednego z psow za skore na karku i "odsunelam". Drugi pies pobiegl za pierwszym i zostaly wziete na smycz. Od tamtej pory jak koles nas widzi od razu zapina swoje staffy i problem z glowy.

A zycie mogloby byc tak bezstresowe...

Posted

Hmmm tutaj chodzi o to , że nie zawsze trzeba się wydzierać na właściciela psa, który podbiegł do czyjegoś psa...chyba, że takie podbiegnięcie kończy się walką...to co innego...każdemu może zdarzyć się, że my jako właściciele nie zauważymy innego psa i nie zdążymy zaregować a nasz pies już będzie przy tym drugim psie...

Ja miałam wczoraj rano taką sytuację, że Brutus szedł luzem i akurat chwilowo szedł koło mojej głowy, ja miałam założony kaptur na głowie i widoczność miałam ograniczoną...nagle usłyszałam tylko warczenie...zdjęłam kaptur i widze przed sobą najeżonego Brutusa, który średnio przyjaźnie macha ogonem i posokowca, który zawsze kiedy tylko może podbiega do Brutiego i prowoluje awanturę...złapałam Brutiego za obrożę, ale nie ciągnęłam go ani za siebie ani do siebie,bo wiem , że to by zapoczątkowało atak posokowca...stały jak wryte i posokowiec warczał na Brutiego...właścicel tylko wydzierał się na psa i zmierzał powolnym krokiem do nas...posokowiec bez obroży :shake:
Mnie ta sytuacja aż tak nie rozdrażniła, żeby robić jakieś jazdy...nic się nie stało,do spięcia nie doszło, więc nie ma w sumie z czego robić szum.

A wy psiarze agresywnych psów raczej wiecie jakie psy się z Wami lubią a jakie nie...więc z daleka można krzyknąć , że nie życzycie sobie kontaktów.

Posted

Rinuś napisał(a):

A wy psiarze agresywnych psów raczej wiecie jakie psy się z Wami lubią a jakie nie...więc z daleka można krzyknąć , że nie życzycie sobie kontaktów.

O ile w swojej okolicy psy mniej więcej kojarzę, to idąc dalej już nie znam ani ludzi ani psów, a tym bardziej w parku, w którym sobie wybieram kawałek trawnika, ćwiczę z psem i słyszę "niee podbieeegaaaj bo cię pogoooni" :shake: jeśli to ma być odwołanie psa to mi już automatycznie ciśnienie skacze.

Posted

an1a napisał(a):
O ile w swojej okolicy psy mniej więcej kojarzę, to idąc dalej już nie znam ani ludzi ani psów, a tym bardziej w parku, w którym sobie wybieram kawałek trawnika, ćwiczę z psem i słyszę "niee podbieeegaaaj bo cię pogoooni" :shake: jeśli to ma być odwołanie psa to mi już automatycznie ciśnienie skacze.

Ja miałam agresowa i wiedziałm z jakimi psami mój pies się dogada a z jakimi nie...jak nie znałam psa to wystarczyło , że na niego spojrzałam i byłam pewna , że z tym psem Rino się nie dogada...
Więc ja np wiem jak to jest mieć agresora i jak to jest z nim walczyć...
Ale w sumie nigdy nikomu nie robiłam z tego powodu żadnej jazdy...

Posted

Rinuś napisał(a):
Ja miałam agresowa i wiedziałm z jakimi psami mój pies się dogada a z jakimi nie...jak nie znałam psa to wystarczyło , że na niego spojrzałam i byłam pewna , że z tym psem Rino się nie dogada...
Więc ja np wiem jak to jest mieć agresora i jak to jest z nim walczyć...
Ale w sumie nigdy nikomu nie robiłam z tego powodu żadnej jazdy...

Tylko wystarczy pytanie "czy psy mogą się pobawić", lub danie spokoju, jeśli ktoś widzi, że ćwiczę z psem.
Mój się nie dogaduje z żadnym :razz: olewa, nie chce się bawić na spacerach.

Jazd też nie robię, przecież ktoś puszcza psa do mojego na własną odpowiedzialność. Jak mu rzucam patyk, jest bez kagańca na lince i odwoływalny nawet jak ma zęby na psie. A jeśli coś wybiega zza moich pleców.. :niewiem: Nie mam oczu z tyłu głowy.

Ale albo się psa zabiera jeśli chce się go zabrać i zamiast monologu kilku zdaniowego, przywołuje się psa, albo pyta czy mogą się pobawić.
Ale ludziom jest głupio wołać swoje psy i wiedząc, że ich pupil ma ich w doopie....
Takim właśnie później puszczają nerwy i latają wściekli za psem po całej okolicy.

Bonusowa dobrze napisała - spora część maniakalnie zabrania kontaktów z innymi psami, ta druga jak najęci chodzą od psa do psa, żeby się pobawiły.

Posted

Rinuś napisał(a):


A wy psiarze agresywnych psów raczej wiecie jakie psy się z Wami lubią a jakie nie...więc z daleka można krzyknąć , że nie życzycie sobie kontaktów.

Rinuś szalejesz :diabloti: przynajmniej posiadacze psów ostrzejszych są odpowiedzialni za to co mają w domu , w przeciwieństwie do tych który mają te tzw aniołki .... nie ma nigdy pewności , że łagodny piesek zawsze będzie łagodny ... a nóż mu coś strzeli do łba ? :cool3:

Ja nie raz słyszałam tekst typu , że "mój maluni , słitaśny , kochaśny skarbeniek , to NIGDY nie jest agresywny ... tylko on nie lubi pitbulli i dobermanów ... i to MOJA wina że słitaśny kundel wystartował do moich psów ? bo mam takie rasy ? :evil_lol: bo on nie lubi bo on NIGDY tylko moje psy swoim wyglądem go sprowokowały ?
No i żeby sitaśny skarbeniek , przeżył swoją zuchwałość , to jechał w tył na pazurkach ... i jeszcze też była pretensja ... że jak śmie JA jak śmie , kopać czytaj odepchnąć niuniusia nogą ?

-nie wszystkie psy muszą się kochać , nawet te słitaśne pieszczoszki które nigdy ....
ja jak widzę taki duet .. to zmieniam kierunek lotu ... bo nie dość że słitaśny kundel wyskoczy z kłami , to jeszcze się nasłucham od kretyna że to moja wina :evil_lol:

Ja nie mam nic przeciw poznawaniu się psów .... warunek .. właściciel musi mieć mózg , mózg który pracuje :diabloti:
Jak sobie idzie luzem spokojnie pies , to ja olewam ...
najgorzej jak wyskakuje takie kamikadze zza rogu i łolololololololololo i lata dookoła mnie i psa i morde wydziera ... no i jeszcze pancio ew pancia przerażona i wydzierająca się ... no wtedy przyznaję - bywam mało uprzejma :diabloti: ba arogancka i prostacka :diabloti: potrafię użyć niecenzuralnych słów gdyż tylko takie docierają do ów istot :evilbat:
Oczywiście też rozumiem , że zdarzają sie wpadki .. no bo pies nie posucha, właściciel nie zauważy ... ale podejdzie odciągnie huragan .. to ja się nie odzywam , uśmiechnę i idę dalej ....
wszystko jest ślicznie , póki nie nasłucham się , że to moja wina bo mam brzydkie psy :diabloti: moje psy nie podbiegają gdyż wzbudzały by za dużo kontrowersji ... no rzadko jeżdżą do miasta :p powód - czytać wyżej ...

Posted

Rinuś tu nie chodzi o to, żeby od razu robić jazdy... tu chodzi o to, że wołam pierwszy raz właściciela i słyszę" on nic nie zrobi"...wołam drugi raz, że moja jest agresywna [olewka], wołam trzeci raz "przecież mówiłem, że on nic nie zrobi". Wołam 4 raz, że spuszczam sukę :diabloti:... w tym momencie właściciele dostają kopa w d*** i zabierają psy...

Po za tym to jest temat, gdzie mogę sobie poklnąć na takich właścicieli w spokoju, gdzie mogę się po wyżalać i gdzie [mam nadzieję] przynajmniej część osób zrozumiem mój ból :razz:

Posted

Wychodzę z prostego założenia - każdy ma OBOWIĄZEK 'znać' i umieć 'czytać' swojego psa. Dla własnego dobra i dla dobra innych. Ja wiem jaki jest mój pies. Prowadzę go tak, żeby było o.k. dla mnie i dla reszty świata. Czy nie mam prawa oczekiwać tego samego od innych psiarzy? Moje futro potrzebuje CZASU żeby 'dogadać' się z drugim czterołapym. Wymuszanie kontaktu, nachalność odpada w jego przypadku. Stabilna suka, szczeniak, psi podrostek po kilkudziesięciu sekundach otrzymują 'pac' łapami w podłoże i dziką gonitwę. Samiec, który próbowałby ustawiać mojego psa, to dramat... Wiem na co mogę pozwolić sobie i swojemu psu w kontaktach z innymi psami. Ale i ja i on musimy mieć 'chwilkę' a ocenę sytuacji i oswojenie się z nią.
Dlatego żebyście nie wiem co pisali - nie jest dobrą opcją pozwalanie psu na podbieganie do obcego zwierzaka. Nigdy nie wiadomo jak to się skończy.

Posted

a dlaczego to ja mam krzyczcec do kgoos, ze nie zycze sobie aby jego peis podszedl do mojego bo wiem, ze moj ze wszystkimi samcami sie nie zaprzyjazni, czy dlatego, ze biegnie jakies tluste ciele najczeszciej lab czy goldek i ma chec poskakania po mojej malej suce, po ktorej skakac nic nie moze.. nawet Cek juz nie fika bo mala ma do konca swego zycia lazic na wlasnych lapach a nie na wozku jezdzic..?

to wlasciciel psa bedacego luzem powinien sie zapytac czy nic sie nie stanie jak jego pies podejdzie do mojego!

inaczej sprawa wyglada gdy oba sa luzem i same z siebie podejda...


kiedys na spacerq spotkalam pania z posokowcem.. peis ten zawsze robil co chcial bedac bez smyczy jeszcze zanim Cek mialam.. tak wiec widze ich.. pies zaczepia innego psa i wlasciciel peiska na smyczy meczy sie zeby nie doslzo do ajkiegos spiecia i widac, ze nie podoba mu sie ta sytuacja.. ale wlascicielka pos. ma wszystko w nosie.. zajeta jest rozmowa przez tel. w koncu psiak podbiega do nas... Cek sie prezy bo w koncu duzy jest;p Alfa sie chowa.. a ja do zajetej kobity wolam z pytaniem "czy swojego peiska tez mam spuscic?!" nagle sie ocknela psa zawolala i nawet "przepraszam" jakies wymruczala.. (bylam niemila bo sytuacje z tym psem sa b. czeste....)

pretensji nie mialam gdy maly burek wielkosci Alfy chcial mi Cek zjesc.. mis tez sie wypinal, buczal.. ale stal bo moich slowach "spokojnie stoimy", male cos po lapach go gryzlo ale "dalsza" sasiadka go lapala i jednoczesnie przepraszala... sytuacja ta miala miejsce dopiero pierwszy raz bo zazwyczaj maluch jest na flexi i ona sama z nim robi nam miejsce bo on zawsze chce zjesc inne pieski... (wykorzystalam syt. i uczylismy sie razem z Cek cierpliwosci:))


no i jeszcze 1 list. pusty park z rana.. radosny dog niem Tofi ok 5-6 mies. juz wiekszy od Cek.. biega po calym parku, podbiega do nas... Alfe musialam schowac a Cek na dluga smycz.. zabuczal na psa.. ale peis ciagle wracal.. wlasciciele pare razy zawolali od niechenia pieska po imieniu.. pies w koncu zobaczyl inne fajne obiekty- 2 male kundelki ze starszym panstwem.. bylo to po drugiej stronie parku! oczywiscie wesole susy, skoki po pieskach.. jeden maluch byl przerazony i chcial doga zjesc, ludzie tez bylo wystraszeni.. dopiero po jakims zcasie gdy doszli wlasciciele doga nic nie robiac! starsi panstwo odetchneli mowiac "sliczny pies"... jakas masakra.. a myslalam, ze wlasciciele tego psiaka beda fajniejsi.. bo keidys Cek mial kontakt w pelni kontrolowany z tym dogiem..

jest jeszzce moja daleka ciotka (kobite widywalam w parku, psy sie bawily bo w pdoobnym wieku sa, ale po kilku mies dowiedzialam sie, ze to moja rodzina;p) tak wiec lazi sobie ciocia z wnukami w wozku i suka "goldena", suka podbiega do kazdego psa(dobrz, ze juz po ludziach nie skacze) i tylko zcasem ciotka spokojnym krokiem dochodzac psa zapina na smycz;/ , jedynie na nasz widok lapie suke bo suka bawiac sie z moim zawsze lezy na grzbiecie brudac sie! ooo


tak wiec podsumowujac.. nie mam zamiaru nikogo informowac, ze nie zycze sobie aby jego peisek maly czy tez duzy do nas podbiegal (chociaz w takiej sytuacji moj niby agresywny owczarek sam uspokaja inne psy... i jest ok.. ale mimo to nie zycze sobie! za duzo z psem pracowalam aby nie chcial atakowac kazdego psa okreslonego typu tylko dlatego, ze keidys taki go b. wystraszyl a inny go zaatakowal..)

Posted

Pewnie tak;).

Całego świata się nie zmieni, ale dziwnie czyta się na dogomanii posty pt. mój podbiega i co z tego?
Chciałoby się wierzyć, że chociaż tu świadomość, odpowiedzialność za własnego psa jest na w miarę wysokim poziomie:shake:.

Nie ma ludzi idealnych. Nie ma psów idealnych. Każdemu może się zdarzyć 'wpadka', wypadek przy pracy itp.. Ale to powinny być sytuacje WYJĄTKOWE, z których przewodnik wyciąga wnioski i nie powtarza swoich błędów, a nie 'norma' i tumiwisizm stosowany:mad:.

Posted

bonsai_88 napisał(a):
Marmara, Juliuszka z wami nie da się nie zgodzić... ba, jakby tak było to nawet właściciele ciekących suczek nie mieliby problemu :roll:

wiesz miałam cieknącą suke .. i serio można się powstrzymać przez jakiś czas i odrobinę ograniczać te wszędobylskie spacery ... przez szacunek do innych psiarzy .... a jak ktoś nie ma ochoty suki przytrzymać .. no to sterylka :lol:
a nie mieć pretensje , że są samce ;) natury nie pokonamy bez interwencji chirurga :p

ja kiedyś słyszałam od jednej paniuni , jak jej suczka miała cieczke i TE dni że powijała ogon i skamlała do każdego samca ... że wszyscy mają się wynosić z placu , bo jej suka musi pobiegać , a przez psy ją rozkojarzona :diabloti:
co prawda mój Kano pokazał suczynce kły , bo on lubił tylko lekko nieśmiałe , a nie zadzierające ogon :eviltong: ale inny piesek , taki bez pański .... ulżył suczce ... chyba były szczeniaki nawet .... ot taki morał tej historii , że potem suczka w czasie cieczki była już zawsze na smyczy ...

Więc tu się nie zgodzę z tym , że w czasie cieczki wszyscy dookoła mają uważać bo suczka musi pobiegać ...

Już bardzo nieeleganckie jest przywożenie suk w rui na wystawę ;)
Mam tą przewagę , że Franio nie reaguje na zapachy ... ale inne psy , szczególnie te które już kryły dostawały jobla ....
Mówienie że to nie moja wina że suka ma cieczkę ... jest nie na miejscu , owszem winy nie ma , tylko trzeba nie być egoistą :cool1:

Posted

Vectra - ale o to właśnie chodzi - o to, żeby nie być egoistą, który ma cały świat w 4literach, bo jego pieseczek najlepiej czuje się na luzie i niech robi czego jego kudłata dusza zapragnie:shake:.

A bonsai odniosła się, tak myślę, do opcji: zgoda na kontakt. Jak dla mnie - wyłącznie TAK powinno być. I wtedy niech sobie wychodzą na spacery wszystkie psy świata:multi:.

Co do wystaw - gdzieś coś mi się o uszy obiło, że cieknących suk się nie wystawia? Czy dzwoni mi nie w tym kościele?:evil_lol:

Posted

Vectra a miałaś poczytać o Jadze :diabloti:... ciekące suki ruszają mnie teraz o tyle, że Jaga ma cieczkę. Wysterylizować jej jeszcze nie zdążyłam nie zdążyłam :evil_lol: [mam ją od niedzieli]. Staram się, żeby nie uprzykrzać życia właścicielom psów, ale są jakieś granice... ostatnio jak wracałam ze sklepu i chciałam od razu wyjść z sukami na dwór [a musiałam zdążyć zanim TZ do pracy pójdzie] zobaczyłam sąsiada. Sąsiad jak zwykle spuścił swojego pieska "co by pobiegał". Poprosiłam go, żeby zapiął psa, bo będę wychodzić z suniami i jedna z nich ma cieczkę. Jak wyszłam Figo od razu do nas wystrzelił [no oczywiście, sąsiad miał w d*** moje proźby i nie zapiął psa]. Zawołałam po raz kolejny do właściciela, żeby zapiął psa, bo Birma już chciała wystartować [wtedy od razu wystartowałaby tez Jaga]. Usłyszałam, że... Figo zdąży uciec. Wkurzyłam się porządnie. Wzięłam Jagę na krótką smycz [dziewczyny chodzą na 2 smyczach 2,4 m spiętych razem] i poluzowałam Birmę. Mogę powiedzieć tylko, że FIGO nie zdążył uciec..

Posted

Juliusz(ka) napisał(a):
A bonsai odniosła się, tak myślę, do opcji: zgoda na kontakt. Jak dla mnie - wyłącznie TAK powinno być. I wtedy niech sobie wychodzą na spacery wszystkie psy świata:multi:.

Dokładnie... żyj i daj żyć innym :grins:

Co do wystaw - gdzieś coś mi się o uszy obiło, że cieknących suk się nie wystawia? Czy dzwoni mi nie w tym kościele?:evil_lol:

Chyba nigdzie nie ma takiego zakazu... jeśli właściciel nie wystawi takiej suki to dlatego, że... suka w cieczce często gorzej wygląda [tyłek jak u pawiana itp.] no i wkurzałby wszystkie psy na wystawie :roll:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...