egradska Posted January 25, 2012 Posted January 25, 2012 57 z oneczkowego bazarku poleciało na konto prywatne, 26 na konto kliniki. trzymam kciuki za Kanisa, teraz wpadam rzadziej, muszę pilnować mojego drania, żeby rany pooperacyjnej nie zeżarł:( Quote
kakadu Posted January 25, 2012 Author Posted January 25, 2012 bardzo dziekujemy egradsko i przesylamy wielkie mizianki dla maxia - niech wraca szybko do zdrowia :kiss_2: Quote
kakadu Posted January 26, 2012 Author Posted January 26, 2012 pani kasia napisala, ze byli z kaniskiem u lekarza i kupili mu proszki przeciwbolowe po ktorych jest spokojniejszy i lepiej spi, czyli jednak go cos ciagle boli i to bardzo skoro po proszkach jest taka duza roznica...; to mnie przekonuje do koniecznosci dalszych konsultacji; lekarz powiedzial, ze te tabletki mu nie zaszkodza, teraz ma podawane raz dziennie, a potem co drugi dzien wystarczy; i mamy sie nie martwic o koszty bo dopoki kanis bedzie u pani kasi to niczego mu nie zabraknie i jak beda mogli to mu pomoga :) nie pozwalalam sobie do tej pory na takie wyznania, ale naprawde wielka szkoda, ze kanis nie moze tam zostac... :( Quote
wolf122 Posted January 26, 2012 Posted January 26, 2012 Człowiek jak jest chory to potrafi to wyartykułować a zwierzę w różny sposób odreagowuje.Może gdyby nie ból nie byłoby takiej sytuacji i adopcja byłaby szczęśliwa:shake:Ważne ,że domek mimo wszystko ma klasę.Pani pofatygowała się do weta,nie wyrzuca psiaka do schronu,nie każdego na to stać,niestety. Quote
WILCZUREK Posted January 26, 2012 Posted January 26, 2012 wolf122 napisał(a):Człowiek jak jest chory to potrafi to wyartykułować a zwierzę w różny sposób odreagowuje.Może gdyby nie ból nie byłoby takiej sytuacji i adopcja byłaby szczęśliwa:shake:Ważne ,że domek mimo wszystko ma klasę.Pani pofatygowała się do weta,nie wyrzuca psiaka do schronu,nie każdego na to stać,niestety. I chwała Pani Kasi za to!!!! Pies przeżywa swoje problemy na swój sposób; trzeba się do Niego dostroić Quote
kakadu Posted January 27, 2012 Author Posted January 27, 2012 dzisiaj akcja "klatka"; trzymajmy kciuki, zeby sie udalo, i zeby kanis zechcial w niej od czasu do czasu posiedziec; w sumie nie znam jakichs profesjonalnych zasad postepowania z psem i klatka, ale zakladam, ze spacer przed zamknieciem, plus miekki kocyk w srodku, plus cos do gryzienia powinny wystarczyc o ile pies nie jest jakis bardzo postrzelony na punkcie zamkniecia; wszelkie podpowiedzi mile widziane, moze macie doswiadczenie w tym temacie, bo przyznam, ze dla mnie to tylko teoria; slyszalam, ze mozna klatke przykryc kocem z 4 stron, zeby bylo przytulniej; czyli przykryta bylaby gora i 3 scianki; moze to faktycznie daje poczucie bezpieczenstwa; Quote
WILCZUREK Posted January 27, 2012 Posted January 27, 2012 Znalazlem taki post ---> http://forum.gazeta.pl/forum/w,525,80735141,80735141,Ostrzegam_przed_klinika_Niedzielscy_we_Wroclawiu.html w necie.... Moszę przyznać, że mnie zaniepokoil... :(:(:( Quote
egradska Posted January 27, 2012 Posted January 27, 2012 kakadu napisał(a):dzisiaj akcja "klatka"; trzymajmy kciuki, zeby sie udalo, i zeby kanis zechcial w niej od czasu do czasu posiedziec; w sumie nie znam jakichs profesjonalnych zasad postepowania z psem i klatka, ale zakladam, ze spacer przed zamknieciem, plus miekki kocyk w srodku, plus cos do gryzienia powinny wystarczyc o ile pies nie jest jakis bardzo postrzelony na punkcie zamkniecia; wszelkie podpowiedzi mile widziane, moze macie doswiadczenie w tym temacie, bo przyznam, ze dla mnie to tylko teoria; slyszalam, ze mozna klatke przykryc kocem z 4 stron, zeby bylo przytulniej; czyli przykryta bylaby gora i 3 scianki; moze to faktycznie daje poczucie bezpieczenstwa; Nam zalecano klatkę jako element wychowawczy, i, o ile dobrze pamiętam, smakołyki miały byc pierwszym wabikiem do wejscią do środka. Z czasów przechowywania schroniskowych szczenioli wiem, że rzeczywiście najlepiej się czuły pod fotelem przykrytym kocykiem, ale to były psie dzieci. Chyba właśnie maciaszek swego czasu przechowywał tymczasową ONkę w klatce, żeby uniknąć konfliktu z rezydentem, ale nie pamiętam szczegółów. Zaraz poproszę Kasię, żeby do nas zajrzała Quote
kakadu Posted January 27, 2012 Author Posted January 27, 2012 z linku od wilczurka: na "nie" (dosc emocjonalneco zrozumiele po utracie psa) OSTRZEGAM przed kliniką weterynaryjną we wrocławiu NIEDZIELSCY!! Są kłamcami, w mojej opinii są obłudnikami patrzącymi tylko na pieniądze! wczoraj zapewniali że mój piesek po poważnej operacji wróci do zdrowia (mogli sie jej wcale nie podejmowac i od razu ocenic jego szanse na stracone...),o niczym nie ostrzegli, wrecz zapewniali ze wszystko bedzie dobrze,po 3 dniach mial wrocic do normalnego trybu zycia.Pani weterynarz, ktora udzielala mi wskazowek co do dalszego leczenia psa wcale nie byla obecna przy operacji,zostala jedynie poinformowana co przekazac wlascicielom,po czym skasowala duza sume pieniedzy. Piesek po 6 godzinach po odebraniu go z kliniki odszedl w meczarniach... :(((( i na "tak": Podsumowując, mogę płacić dużo, czekać na wizytę 5 godzin czy dłużej, oglądać krew na ścianach, zniosę smród i wszelkie niedogodności, ale jeżeli mój pies będzie leczony właściwie i będzie to przynosiło efekty to naprawdę warto. Ja akurat swojego psa leczę u Niedzielskich i nie mam już siły szukać innego miejsca, mam parę zastrzeżeń, ale leczenie przynosi efekty i mam nadzieję, że jest tych miejsc więcej we Wrocławiu. i to: nie zgodzęsie z tym! niedzielscy uratowali mojemu pieskowi zycie! mam malutka 2,5 kg sunie (mieszanka chihuahua z shih tzu), przyszla do nas kolezanka ze szczeniakiem- 6miesieczny lablador. pieski bawily sie chwile po czym labladorka scisnela moja mala za brzuszek. moje malenstwo pisnelo, ale nie wygladalo to groznie- cale zdarzenie mialo miejsce okolo poludnia. caly dzien moja "cola" bo tak piesek ma na imie, zachowywala sie normalnie. nalezy do zywych i energicznych pieskow i do poznego wieczora wigoru jej nie ubylo. nad ranem obudzil nas przerazliwy, paniczny pisk, caly dom stanal na nogi!!! wraz z narzeczonym wzielismy psiunie i wsiedlismy w pierwsza lepsza taksowke, pojechalismy do niedzielskich bo to byla najblizsza kilinka! otworzyla nam zaspana pani weterynarz. na poczatku sie przestraszylam bowygladala jakby jeszcze do konca nie kontaktowala, ale jak zobaczyla nieprzytomnego pieska na moich rekach od razu sie ocknela! w skutek urazu sunia miala krwiaka na watrobie, ktory pekl i po prostu w skutek krwotoku wewnetrznego gasla w oczach! spedzilismy wtedy 4 godziny w klinice i caly czas patrzylismy co z naszym pieskiem robia! kroplowki, zastrzyki przeciwstrzasowe, usg, pobieranie krwi itd itp. pozniej miala zabieg, ale przy nim juz nie uczestniczylismy! psiunka bardzo szybko wrocala do zdrowia i po kilku dniach byla juz z nami w domu!!! od ponad roku chodzimy reguralnie do kliniki niedzielskich i zawsze przyjmowano nas milo!!! najfajniejsza jest taka "czarna" pani, bo z czym bysmy tam nie poszli ZAWSZE troskliwie sie piesliem zajmuje, TAK SAMO jak pan niedzielski!!! i to: przyszliśmy do kliniki, w której było mnustwo ludzi, na pierwszy rzut oka bałagan, tak jak to pisze jeden z was odpowiadających, dokładnie takie było pierwsze wrażenie, ale potem, a spędziliśy tam już mnustwo czasu, przekonaliśmy się, że w tym szaleństwie jest metoda... Froda została umówiona na zabieg, który sobie zażyczyliśmy, wg opisu dr.Bierzyńskiego, jeden z lekarzy nas umówił i zawieźlismy ją. Po dwóch godzinach był telefon z kliniki, żebysmy przyjechali, bo operacji nie będzie... mało nie dostałam zawału, już oczyma wyobraźni widziałam skierowanie, na uśpienie... bo taka była alternatywa, jesli się nic nie zrobi, to pies przestanie wstawać... Spotkał się z nami sam Dr. Niedzielski i opowiedział nam jakie są jego spostrzeżenia, że obejrzał sunię dokładnie, że stwirdził nieprawidłowości w jej anatomii i dokładnie nam opowiedział co się z nią dzieje... powiedział nam też, że zabieg zaproponowany na klinikach daje ok 15 % poprawy, przy tak silnej dysplazji (dopiero teraz dowiedzielismy się, że to najsilniejszy jej typ - wczesniej nam nie powiedziano) nie ma to sensu. Dr. Niedzielski dokładnie opowiedział nam o tym co możemy zrobić i poinformował o ryzyku każdego wyboru, to my decydowaliśmy który zabieg pod względem kosztów, ryzyka i skutków chcemy wykonać... To że wybraliśmy najdroższy, zupełnie nie miało wpływu na to w jaki sposób lekarz z nami rozmawiał. Nie odczułam ani razu, żeby "leciał na pieniądze". Operował nasza Suczkę dwa razy, za każdym razem podpisywałam zgodę i byłam informowana o ryzyku, za kazdym razem jak ją odbierałam dokładnie wypytywałam o "instrukcje obsługi pooperacyjnej" i starałam się robić to co nakazał dr.Niedzielski. Miał zawsze do nas cierpliwość i odpowiadał nawet na bardzo dziwne nasze pytania. Za każdym razem była traktowana bardziej humanitarnie niz na klinikach, głupim jasiem zajmowal się personel, oczywiście mogłam byc przy niej, a po zabiegu dostawała zastrzyk na wybudzenie, nie musiała męczyć się dłuzej niż to było konieczne. Dzięujemy Panie Doktorze!! Quote
kakadu Posted January 27, 2012 Author Posted January 27, 2012 egradska napisał(a):Nam zalecano klatkę jako element wychowawczy, i, o ile dobrze pamiętam, smakołyki miały byc pierwszym wabikiem do wejscią do środka. Z czasów przechowywania schroniskowych szczenioli wiem, że rzeczywiście najlepiej się czuły pod fotelem przykrytym kocykiem, ale to były psie dzieci. Chyba właśnie maciaszek swego czasu przechowywał tymczasową ONkę w klatce, żeby uniknąć konfliktu z rezydentem, ale nie pamiętam szczegółów. Zaraz poproszę Kasię, żeby do nas zajrzała to czekamy na maciaszka :) Quote
kakadu Posted January 27, 2012 Author Posted January 27, 2012 klatka doszla do rudy - dostalam smsa od pani kasi :) teraz tylko trzeba bedzie naprostowac dwa prety bo sunia kroopki je rozgiela; az trudno uwierzyc, ze to sie udalo malemu psu, ale widzialam na wlasne oczy;) dziury nie sa duze, ale nocha mozna wsadzic, a jak po drugiej stronie sa zeby to moze byc nieszczescie; maz pani kasi pewnie to bez trudu naprawi; Quote
joteska Posted January 27, 2012 Posted January 27, 2012 nie wiem dużo o dr N z Wrocławia ale zapraszam na watek Laury z połamanymi łapkami ( z podpisu) , 2 krotnie operowanej przez pseudoortopedów, którzy dodatkowo młodego psa skazali na cierpienie i niemal całkowite wyniszczenie- na jej watku sa zdjęcia RTG przed i po , dr podjął sie 3ciej operacji ratując ją od kalectwa, a Kajka_72 od śmierci. Co będzie z łapką 4tą z poprzecinanymi ścięgnami i nerwami?- mamy nadzieję, że on pomoże ale będzie musiał łapinę łamać na nowo:shake:. Każdemu lekarzowi pacjent może zarzucić wiele, zwłaszcza tym co dużo robią i jesli leczenie z jakiś względów sie nie powiedzie lub wystąpią powikłania- zawsze to to może sie zdarzyć dziwne, ze Kanis po przecięciu nerwów czuje ból, miał bólu nie odczuwać. Mam nadzieję, ze leki mu ulżą i niedoszły DS/ DT pozna Kaniska z lepszej niecierpiącej strony:roll: skoro już miał mieć 2óch niewykastrowanych samców, kennel w tym wypadku faktycznie może być pomocny;) Quote
kakadu Posted January 27, 2012 Author Posted January 27, 2012 jotesko nie moge sie doszukac postu z historia operacji - nie mam sily przegladac wszystkich stron; wierze, ze doktor niedzielski jest dobrym fachowcem; moze bros cos wiecej dopisze jak znajdzie chwilke; wyglada jednak na to, ze druga operacja jest niezbedna i oby byla pomocna... Quote
WILCZUREK Posted January 27, 2012 Posted January 27, 2012 (edited) [quote name='joteska']nie wiem dużo o dr N z Wrocławia ale zapraszam na watek Laury z połamanymi łapkami ( z podpisu) , 2 krotnie operowanej przez pseudoortopedów, którzy dodatkowo młodego psa skazali na cierpienie i niemal całkowite wyniszczenie- na jej watku sa zdjęcia RTG przed i po , dr podjął sie 3ciej operacji ratując ją od kalectwa, a Kajka_72 od śmierci. Co będzie z łapką 4tą z poprzecinanymi ścięgnami i nerwami?- mamy nadzieję, że on pomoże ale będzie musiał łapinę łamać na nowo:shake:. Każdemu lekarzowi pacjent może zarzucić wiele, zwłaszcza tym co dużo robią i jesli leczenie z jakiś względów sie nie powiedzie lub wystąpią powikłania- zawsze to to może sie zdarzyć dziwne, ze Kanis po przecięciu nerwów czuje ból, miał bólu nie odczuwać. Mam nadzieję, ze leki mu ulżą i niedoszły DS/ DT pozna Kaniska z lepszej niecierpiącej strony:roll: skoro już miał mieć 2óch niewykastrowanych samców, kennel w tym wypadku faktycznie może być pomocny;) Ja tam nie wiem jak było i jest z innymi doktorami.... Ale dr Bieżyński na pierwszej konsultacji 11-go maja mi powiedział: "już ty sie Pan nie martw. Ja tak zrobię, by Pies za pół roku biegał i skakał jak zdrowy" I co? Pomylił się !!! Delu już po TRZECH miesiącach od operacji (operacja 18go maja!!!) brykał i skakał !!! Dziś mi tak dał do wiwatu na Górce Słowiańskiej..... Dziękujemy Doktorze - nie zawiodleś! Ani Delika - ani mnie !!! W watku Dela - na samym początku ---> http://www.dogomania.pl/threads/207080-PIĘKNY-DEL-już-w-DS-kochany-zaopiekowany-czeka-go-jeszcze-rehabilitacja-po-zabiegu Delu wyglada i chodzi Bidus jak kupka nieszczęścia.... Utykanie, powłółczenie głębokie prawa łapką..... Mam wgrać na YouTube filmik, jak to wyglada teraz? Jak całkiem "NOWY PIES" :D:D:D Edited January 27, 2012 by WILCZUREK Quote
WILCZUREK Posted January 27, 2012 Posted January 27, 2012 kakadu napisał(a):jotesko nie moge sie doszukac postu z historia operacji - nie mam sily przegladac wszystkich stron; wierze, ze doktor niedzielski jest dobrym fachowcem; moze bros cos wiecej dopisze jak znajdzie chwilke; wyglada jednak na to, ze druga operacja jest niezbedna i oby byla pomocna...W/g mnie - to druga operacja jest NIEZBĘDNA! Bo przeciez pierwsza byla na opuszkę łapki tylko? Nie na dysplazję? Quote
Asiaczek Posted January 27, 2012 Posted January 27, 2012 Jestem, podczytuje, ale pomysłu na to, co dalej - nie mam... Pzdr. Quote
kakadu Posted January 28, 2012 Author Posted January 28, 2012 (edited) WILCZUREK napisał(a):W/g mnie - to druga operacja jest NIEZBĘDNA! Bo przeciez pierwsza byla na opuszkę łapki tylko? Nie na dysplazję? nie, z przeszczepu opuszki zrezygnowano; operacja byla w zasadzie na dysplazje - polegala na przecieciu nerwow, jednak nie dala zadnych pozytywnych efektow... a czy del mial robiona resekcje w obu lapkach? jaki byl koszt? bo na pierwszej str. napisane ze 600 zlotych; to za jedna lape? Edited January 28, 2012 by kakadu Quote
WILCZUREK Posted January 28, 2012 Posted January 28, 2012 (edited) kakadu napisał(a):nie, z przeszczepu opuszki zrezygnowano; operacja byla w zasadzie na dysplazje - polegala na przecieciu nerwow, jednak nie dala zadnych pozytywnych efektow... a czy del mial robiona resekcje w obu lapkach? jaki byl koszt? bo na pierwszej str. napisane ze 600 zlotych; to za jedna lape? Delu miał operację tylko na prawej łapie. Resekcja główki kości udowej. I cena - razem z kastracją (Delu - wybacz !!! :( ) - wlaśnie 600zł. I tylko tyle. Lewa lapa byla leczona przeze mnie i Ninkę metodami "zachowawczymi" - czyli nie inwazyjnie-operacyjnymi. Dobre jedzonako (RCM-LD), pływanie; wielogodzinne, codzienne masaże i gimnastyka Psiej Łapy.... tak godzinami: "raz-dwa, raz-dwa". Delu był bardzo cierpliwy - a rezultat wręcz zdumiewająco pozytywny :D Delu bardzo swobodnie - i biega i skacze - nawet przez parkowe ławki !!! :D:D:D Edited January 29, 2012 by WILCZUREK literówki, wrrr!!! Quote
kakadu Posted January 29, 2012 Author Posted January 29, 2012 a, czyli jedna lapa z jajkami... to my musimy liczyc jakies 1000 - 1200 zlotych, bo tez mamy jajka do zrobienia... chyba, ze jedna noga wystarczy w co watpie niestety... ale jedna tez jest w gorszym stanie i od niej chyba zaczniemy; no nic - dzieki za info; bedziemy z kanisem i u niedzielskiego i u biezynskiego (to znaczy dziewczyny beda) to sie wszystko okaze; Quote
WILCZUREK Posted January 29, 2012 Posted January 29, 2012 (edited) [quote name='kakadu']a, czyli jedna lapa z jajkami... to my musimy liczyc jakies 1000 - 1200 zlotych, bo tez mamy jajka do zrobienia... chyba, ze jedna noga wystarczy w co watpie niestety... ale jedna tez jest w gorszym stanie i od niej chyba zaczniemy; no nic - dzieki za info; bedziemy z kanisem i u niedzielskiego i u biezynskiego (to znaczy dziewczyny beda) to sie wszystko okaze; Ja sobie na prawdę nie wyobrażam, żebyście robili operację na DWIE ŁAPY JEDNOCZEŚNIE.... Nie, no proszę..... Najpierw jedna, potem - po wygojeniu i konkretnej stabilizacji tej zoperowanej - dopiero druga..... Pies musi mieć stabilne, tylne podparcie.... Wiesz jaki jest horror chociażby po operacji tej jednej? To co przez pierwszą, dwie doby przezylismy to może Ci opowiedzieć Ninka.... No i Delek.... Tak - zacznijcie od tej "gorszej" - może ta druga da się zachowawczo "podnieść"? Tak jak to było u Delówka ??? Do 11-go lutego wlącznie mam urlop - oferuję swoja pomoc i dyspozycyjność - CAŁODOBOWO !!!!!! Powiem wam tak: ogladałem bardzo wnikliwie i szczegółowo; wręcz "poklatkowo" te trzy filmiki (a szczególnie ten pierwszy!) z Kanisem ---> http://www.youtube.com/watch?v=YCGHPH4DxlA http://www.youtube.com/watch?v=BgnUj4OT4kc http://www.youtube.com/watch?v=fuq-tSnOLPg I Wiecie co? Powiem Wam tak: jest nadzieja - i to duża! - że Kanisek po operacji(ach) będzie chodził - wręcz biegał - DOSKONALE! Deluweniek przed operacją bardzo niepewnie chodzil W OGÓLE, chwiał się.... utykal na lewą łapeczkę - a prawą łapką po prostu bardzo powłóczył.... Praktycznie prawie bezwładna była - a zwlaszcza po kilkunastominutowym - nawet spokojnym - spacerze... :( Jednak Dr Bieżyński CUD w przypadku Delika sprawił.... :D:D:D:D:D Edited January 29, 2012 by WILCZUREK Quote
kakadu Posted January 29, 2012 Author Posted January 29, 2012 alez oczywiscie, ze najpierwjedna lapa, a potem druga; nigdy nie twierdzilam inaczej; ja sie najbardziej boje, ze ta niezoperowana nie da rady udzwignac psa podczas okresu pooeracyjnego; mojej kolezanki onka miala operacje jednej lapki i w drugiej po jakims czasie peklo sciegno - lapa nie dala rady... ciesze sie, ze wedlug ciebie jest duza szansa - masz doswiadczenie z delkiem i mozesz porownac; to bardzo krzepiace, ze kanis zaczal wmiare chodzic; moze miesnie siewzmocnia na spacerkach i rehabilitacja po operacji pojdzie dzieki temu sprawniej; czekamy na luty; w poniedzialek wraca dr biezynski, zadzwonie do niego i sprobuje sie umowic na konsultacje; plyta do bros powinna do srody dojsc... Quote
joteska Posted January 29, 2012 Posted January 29, 2012 ze zdjęcia RTG wynika, ze Kanis ma głównie problem z lewym bardziej dysplastycznym biodrem ciekawe jak mu się podoba kennel ;) Quote
kakadu Posted January 29, 2012 Author Posted January 29, 2012 egradska napisał(a):57 z oneczkowego bazarku poleciało na konto prywatne, pieniazki doszly - dziekujemy bardzo :) Quote
kakadu Posted January 29, 2012 Author Posted January 29, 2012 joteska napisał(a):ze zdjęcia RTG wynika, ze Kanis ma głównie problem z lewym bardziej dysplastycznym biodrem ciekawe jak mu się podoba kennel ;) moze pani kasia wysle jakiegos smsa, ja juz nie chce ich gnebic pytaniami :roll: Quote
kakadu Posted January 30, 2012 Author Posted January 30, 2012 wczoraj po praz pierwszy odkad kanis jest w rudzie pania kasia z rodzina mogla wyjsc z domu, wiec bylo wielkie swieto :) kanis siedzial grzecznie w kennelu, mial kocyk i zabawki; jak wszyscy wrocili do domu to wyszedl i tak strasznie sie cieszyl, ze az zaczal ich ze szczescia delikatnie skubac; pani kasia pisze, ze jest kochany, ale caly czas sie stawia, nie che ustapic i za wszelka cene probuje dominowac nad tina i jockiem wiec musza go ciagle pilnowac; jak sie go pyta gdzie chce wyjsc to traca lapka drzwi wyjsciowe na korytarz; wiec to jest bardzo madry piesek i ktos bedzie mial z niego wielka pocieche; podobno robi sie z dnia na dzien okraglejszy, ale to akurat nie wiem czy dobrze bo on bedzie musial przez jakis czas chodzic na jednej lapce i nie moze byc za ciezki, zeby sobie jej nie uszkodzic, nie nadwyrezyc; Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.