Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 2.1k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Tak, już mamy piątek a ja wróciłam jakimś cudem do domu :multi: ale niestety tylko na króciutką przepustkę :-(

Lekarze zlitowali się nade mną i wypuścili… w niedzielę jednak wracam z powrotem i w przyszłym tygodniu czekają mnie rezonans i tomografia (to już chyba ostatnie badania finansowane przez nasze państwo, które mogą co nieco pokazać).

Nie mam pojęcia jak to się dalej potoczy i szczerze przerażają mnie opinie lekarzy :-(
Przy ostatnich badaniach jelito cienkie było nie fajne a grube w miarę ładne – teraz cienkie jest w fatalnym stanie a grube je goni :shake: Standardowe leczenie dobiegło już chyba końca (na dzień dzisiejszy biorę już 24 tabletki dziennie, co niewiele daje) i prawdopodobnie jedynym wyjściem będzie wprowadzenie sterydów, przed czym broniłam się z całych sił i staram bronić dalej – ale już chyba bez przekonania…

Tak więc nie mam pojęcia jak to się dalej potoczy i czy mam jakieś chociaż niewielkie szanse na wyjście za tydzień do domku i kontynuowanie leczenia już tutaj (jeżdżąc na badania, konsultacje itp.), ale mam nadzieję, że co by się nie działo to będzie to słuszna decyzja i grupy dobrych lekarzy i moja…

Bardzo dziękuję za wszystkie Wasze miłe słowa i życzenia zdrówka :loveu: i wszystkim Wam życzę zdrowia – bo to jest to co jest najważniejsze…


Przesyłam wszystkim buziaki :buzi: ;)


PS. (ważne, że jest nadzieja oraz wiara w cuda i lepsze jutro…)

Posted

Witamy Wszystkich Serdecznie :loveu:

Justysia dziękuje za wszystkie miłe słowa i oczywiście za kwiatka :Rose:

A więc Moja Myszka w Niedziele pojechała z powrotem do szpitala :-(
W poniedziałek miała zrobione kolejne badania. Lekarze zastanawiali się nad leczeniem sterydami, przed którymi bardzo się broniliśmy, bo Sterydy jak każdy wie nie są dobre :shake:
Wczoraj Moja Iskierka dostała pierwsze sterydy, dzisiaj zostały dołączone nowe :roll:
Po południu zaczęła się czuć naprawdę nie dobrze :placz: Po rozmowach z lekarką prawdopodobnie będzie dzisiejszy steryd odstawiony.
Ilość leków, które bierze Justysia mnie przeraża, bo dzisiaj było ich 49 :-o
Jeżeli wszystko będzie dobrze to może w piątek będzie już w domku :multi: Oczywiście będą nas czekać wycieczki na badania oraz konsultacje podczas brania sterydów.
To na razie tyle o stanie naszej pani ;)

Co do zwierzaków to może jutro będzie Im dane pobiegać z Barillą Petera oraz Marsikiem :evil_lol:
Po powrocie Justysi, Szarika czeka wizyta u weterynarza w celu sprawdzenia stanu zdrówka i doboru leków, które będzie brał. Tym razem będziemy u innego lekarza, aby porównać dotychczasowe leczenie i leki, które bierze.

Pozdrawiamy Serdecznie :loveu:

Posted

Witam Serdecznie :loveu:

Co do odstawienia sterydu Justysi to nie miało to miejsca wczoraj bo PAN Ordynator stwierdził że nikt z mniejszym stażem nie będzie mówił mu co ma robić :2gunfire:(Powiedział że Justynka ma go brać i tyle nic nie dały nasze tłumaczenia :angryy:)

Dopiero dzisiaj Pan Ordynator powiedział Justynce że nie dobrze się stało że wzięła poranną dawkę leku bo lek trzeba odstawić bo wyniki badań są złe ( coś mówił o wątrobie itp. :-( ) Jesteśmy wściekli że nie mógł posłuchać innych tylko czekał na badania ....wrrr..... wrrr..... wrrr....

Tak, więc Moja Iskierka przez to wszystko może wyjdzie w poniedziałek do domku, bo teraz musi być w szpitalu pod jakąś kontrolą.

To tak w skrócie wygląda teraz.

Chcieliśmy podziękować za miłe słowa :loveu:

Jednocześnie PITTY
dziękujemy za kolejną paczkę która przyszła :Rose: :buzi:

Aukcje będziemy robić po powrocie Justynki do domu ;)

Posted

Kochani przepraszam za opóźnienie w spłącie reszty prezentów od kochanej Pitty, ale przez tą zmianę pracy mam krytyczny miesiąc :oops: :oops: :oops:

Justynko co u ciebie???? Odstawili ci już te cholerstwa?????

uściski i głaski dla całej ekipy :loveu: :loveu:

Posted

Wróciłam do domciu, więc przychodzę się przywitać, podziękować za miłe słówka i zdać jakąś króciutką relację :)

Raczej faktycznie będzie ona dość okrojona, bo muszę na razie sama się w tym wszystkim połapać (zbyt duża ilość atrakcji) i przede wszystkim marzę o odrobinie odpoczynku – najlepiej z dala od cywilizacji, szumu i przede wszystkim białych kitli :diabloti: co jednak na razie wygląda dość czarno…

Zmęczona straszliwie, wyczerpana przez tony leków (teraz już pomalutku mi odstawiają, ale faktycznie przez jakiś czas łykałam 50 tabletek dziennie-teraz troszeczkę mniej ;)) lżejsza o wiadro krwi i obolała po badaniach itp. - ale jestem przeszczęśliwa, ponieważ przebadali mnie naprawdę dokładnie i nareszcie daje to jako taki obraz mojego stanu…. Fakt, że kiepski to już zupełnie inna bajka ...

Lekarze diametralnie zmienili podejście do sprawy (szczególnie po przeprowadzeniu takiego jednego zaczarowanego badania) i zaczęli spuszczać głowę na mój widok, co absolutnie nie ułatwiało mi dostępu do ich wiedzy – beznadziejnie małomówne przypadki… Dochodziło już do tego, że polowałam na któregoś na korytarzu a mimo to, gdy mnie zauważył z daleka zmykał nagle w pierwsze lepsze drzwi -> to jest ich największy minus (znany tu i ówdzie) – ciężkość wyciągnięcia z nich jakichkolwiek informacji … A ja pierońsko ciekawska jestem na ich i przede wszystkim moje nieszczęście :evil_lol:

Tak, więc na koniec udało mi się usłyszeć parę słów, dowiedzieć się, że na stan dzisiejszej wiedzy oni nie są w stanie nic z tym zrobić, w związku z czym chirurg ostrzy już na mnie skalpel, dostałam uścisk dłoni, życzenia powodzenia i kartę wypisową z kilkoma rozpoznaniami oczywiście po łacinie, której chyba siłą rzeczy będę musiała się nauczyć, bo jeszcze nie wszystko łapię :grins:

I gratisowo skierowanie do hematologa z „wywalczonym” przez ordynatora terminem na poniedziałek co jest przynajmniej przedziwne bo terminy to oni mają naprawdę odległe :confused:

Walczyłam jak lwica o informacje co się ze mną dzieje i udało mi się dowiedzieć tylko paru rzeczy świadczących o tym, że mam fatalne wyniki krwi i to raczej nie jest wina jelitek.

Nie lubię też łykać nie wiedząc co łykam więc chciałam znać nazwy leków – z jednym miałam problem, ale teraz mi się już to wszystko poskładało w jedną całość… no i znowu kiepską, ale co zrobić (nie trzeba być Alfą i Omegą żeby wiedzieć co oznacza wysoki poziom leukocytów + od 10 dni karmienie mnie lekami na białaczkę – przekopałam wszystko i niestety nie znalazłam dla nich żadnego innego zastosowania :hmmmm: – pozostaje mi czekać na jutrzejszą konsultacje, badania i mam nadzieję wykrycie innego powodu, bo ten już byłby przynajmniej przesadą – w zupełności wystarczy mi już to co mam chociaż natura najwyraźniej uznała inaczej – że było by nudno, albo coś :razz:)

Jeszcze tam było parę innych drobiazgów, ale to już raczej nie ma sensu pisać tym bardziej, że jeszcze sama nie rozgryzłam wszystkiego a i tak miało być króciuteńko a wyszło tak średnio :p

Tak więc proszę o jutrzejsze trzymanie kciuków ….


Siedzę sobie i pomalutku próbuję się przestawić na to normalne życie (czyt. rozgardiasz :crazyeye: ) co nie jest łatwe po tych tygodniach poza domkiem … Zwierzaki dokazują, hałas, rumor, zamieszanie i ciągle coś się dzieje a ja jakimś cudem nie wpadam w szał, że brakuje mi tej „ciszy”, która otaczała mnie przez ten czas – he he, jestem z siebie dumna :lol:

Mam nadzieję, że nie będę musiała szybko przestawiać się ponownie i chociaż lato spędzę w domciu, ale na wszelki wypadek muszę się nacieszyć tym wszystkim co teraz mnie otacza… Tylko żal, że Grześ siedzi praktycznie cały czas w pracy :shake: na szczęście jutro już nie będzie musiał do niej iść.

Chciałam przywitać się pozytywnie i optymistycznie i mam nadzieję, że wyszło nie najgorzej na ile oczywiście mogło tak wyjść… Tak czy siak ja jestem dobrej myśli i jak to ostatnio powtarzałam „żadne licho typu Crohn mnie nie weźmie, ale kobiety z mojej sali mnie wykończą” – skoro przetrwałam ten czas spędzony z pewnymi miłymi, cholernie przytłaczającymi, marudzącymi, narzekającymi, płaczącymi, itp. itd. Paniami to myślę, że przetrwam już wszystko inne :shiny:

PS. Jeśli tylko nie wsadzą mnie znowu do szpitala to obiecuję, że przypomnę sobie jak to jest trzymać w rękach aparat, porobię zdjęcia tym naszym łobuzom i na pewno niedługo je tutaj powklejamy.

Pozdrawiam gorąco i dziękuję, że z nami jesteście :loveu: :loveu: :loveu:

Posted

Dzię – ku – ję :lol: :lol: :lol:


Niestety miałam troszkę pecha, bo trafiłam na strasznie flegmatyczną lekarkę (tradycyjnie) :razz: i praktycznie nic nie wiem nowego, oprócz tego, że niektóre leki u niektórych ludzi mogą powodować skok leukocytów itp. a mnie przypadła w udziale przyjemność łykania sterydów, leku immunosupresyjnego i innych takich….
Czyli to, co już wiedziałam – tylko, że wciąż nie mam odpowiedzi na pytanie jakim cudem lek, który praktycznie u każdego kto go przyjmuje wywołuje leukopenię (spadek leuk.) u mnie miałby wywołać leukocytozę (wzrost) / (bo nawet gdyby tak zadziałały sterydziki to, to drugie cudo by mi to zbiło) - zagadka :roll:

Tak czy siak znowu straciłam kilka probówek krwi i mam sobie czekać przez 9 dni – nio to nic innego człowiekowi nie pozostaje tylko właśnie czekać ;)

A jutro znowu wycieczka do Pana Doktora tylko tym razem gastro… Zaczyna mi się to już troszeczkę nudzić a mam jeszcze kilku w planie – heh :cool1:

A teraz coś gryznę, połknę tableteczki i spróbuję się (i Grzesia) pozbierać na jakiś spacerek :p :p :p

Posted

JUSTYNA WRÓCIŁAAAAAAAAAAAAA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! :loveu: :loveu: :loveu:

:sweetCyb: :sweetCyb: :sweetCyb: :laola: :cunao: :cunao:
:drink1: :drink1: :BIG: :BIG: :BIG:


NO NARESZCIE :loveu: :loveu: :loveu: :loveu: :loveu:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...