Justysia i Grześ Posted May 22, 2007 Posted May 22, 2007 Prosimy wszystkich o trzymanie kciuków za nasze Tedisko ;) Miał wytrzymać jeszcze troszeczkę, ale nie wytrzymał - wczoraj wywinął nam numer i zaczął znaczyć :mad: więc termin „cięcia” wypadł na dzisiaj :diabloti: Kot zły bo głodny, ale nie jest źle – przynajmniej będziemy mieli to już za sobą :evil_lol: Za chwilkę się zbieramy i jeszcze raz prosimy o trzymanie kciuków Pozdrawiamy serdecznie :loveu: Quote
Toska Posted May 22, 2007 Posted May 22, 2007 no pewnie , że trzymamy :lol: żeby wszystko poszło szybko i dobrze :lol: Quote
ALMA2 Posted May 22, 2007 Posted May 22, 2007 Ja też trzyma, mocno:lol: ! I niech Kocisko wraca szybko o zdrowia:lol: . Quote
Justysia i Grześ Posted May 22, 2007 Posted May 22, 2007 TAK, już ciachnięto :p Wyszliśmy z lecznicy lżejsi o parę gram :diabloti: chwilkę po 12:00. Nasz potworek waży już 3 kg i ma się nieźle :) Chwilkę posiedzieliśmy przy nim w domciu i oddaliśmy go pod opiekę Marsikowi :razz: i znowu do lekarza… Okazuje się, że Marsiu lubi Tedka i dzielnie pilnował żeby siedział grzecznie w klatce :lol: Nasze Chłopaki oczywiście też zadowolone, że im w końcu zwróciliśmy kota, co chwilkę doglądały, co tam za tymi kratami słychać … Gdzie oni mnie znowu wiozą ?.... Coś mi tu cholender nie gra .... Wiedziałem, że coś wykombinują .... Ej Stary nie wiesz czemu ja jestem taki jakiś słaby ? .... A może Ty wiesz ? .... No i nie chcą powiedzieć poszli sobie ... A wcale, że nie poszli .... Ciągle trwają na posterunku .... PS. ALMA2 witamy w naszym gronie i dziękujemy za trzymanie kciuków :loveu: :loveu: :loveu: Wszystkim dziękujemy i pozdrawiamy :calus: Quote
Seaside Posted May 22, 2007 Author Posted May 22, 2007 dzielne psiaki wspierają Tedka psychicznie :diabloti: :diabloti: :diabloti: Quote
Justysia i Grześ Posted May 22, 2007 Posted May 22, 2007 Ano wspierają, wspierają :evil_lol: Tylko Szaruś nie wie co stracił - a właściwie czego niestety nie stracił :diabloti: (Spacery z nim to istny horror i dla niego i dla nas - tylko hormony pracują :shake: ) Ps. Ależ Cioteczka szybka jest :lol: Quote
Seaside Posted May 22, 2007 Author Posted May 22, 2007 Oddali mi właśnie internet po burzy i zaraz w gości na dogo wskoczyłam :razz: Ale TZ burczy, że zaniedbywany :eviltong: Quote
Justysia i Grześ Posted May 22, 2007 Posted May 22, 2007 Hi hi - e tam od razu zaniedbywany ... Wydaje Mu się :evil_lol: Quote
ALMA2 Posted May 23, 2007 Posted May 23, 2007 Witam Was również, jak pozwolicie to czasami wpadnę do Was - tak w przerwie w pracy na kawę:kaffee_2: - w domu internetu brak . Co do zachowania na spacerach Szarusia - pewnie to mało pocieszające - w maszym parku tez jest parę osób które mają dość głupawki swoich uciekających:evil_lol: piesków. Wieczorkiem to słuchać np: Ramzes, Ramzesss, Ramzesisko wracaj itp. a Ramzesiko:eviltong: :eviltong: i dalej niucha sobie coś kawał drogi od Pańci. Quote
Justysia i Grześ Posted May 23, 2007 Posted May 23, 2007 A pewnie, że pozwolimy – ba, nawet na tą :kaffee_2: serdecznie zapraszamy ;) Szaruś to jest czołg a nie pies (skąd ma tak ogromną siłę to my nie mamy naprawdę pojęcia :roll:) i spacery wyglądają przeróżnie… Domator się z niego zrobił przeogromny i z reguły wygląda to tak, że wychodzi, leci do pierwszych drzewek i kawałka trawnika, robi co ma robić, odbija w drugą stronę i ciągnie do domu – „to by było na tyle, skończyłem już więc nie widzę potrzeby abyśmy dłużej przebywali poza murami domu” :evil_lol: Jako, że my uparci i chcemy żeby jednak czasami kości rozprostował to musimy delikwenta popychać w inną stronę… Widok jest przedziwny – rozstawia łapy, wypycha tyłek i stoi a banda ludzi prosi go żeby szedł jeszcze kawałeczek :-o Czasem się udaje, czasem nie – a jak już się uda i nagle załapie jakiś tropik to role zaczynają się odwracać… Wtedy liczy się już tylko kępka trawy i nic więcej – no i wszystko zaczyna się od początku, znowu trzeba psa prawie przenosić na inne miejsce …. I tak w koło Macieja :mad: Nieczęsto zdarza się kawałeczek spaceru gdzie faktycznie spełnia on swoją rolę, czasami chwilkę gdzieś połazi czy przebiegnie kawałeczek a tak to zazwyczaj jest jedno wielkie przeciąganie się nawzajem :lol: Roni po kastracji praktycznie od razu przestał się interesować „panienkami”… Zaczął załatwiać swoje potrzeby szybciutko a nie na raty i więcej czasu poświęcać innym urokom życia w przeciwieństwie do kolegów, którzy żyją tylko tym żeby nie zapomnieć o zaznaczeniu któregoś drzewka, murka itp… Ale przy Szarym znowu sobie przypomina, że faktycznie trzeba poniuchać bo chyba musi tam być coś ciekawego skoro on tyle czasu przy tym spędza – na szczęście jeszcze nie wróciło mu to całkowicie :multi: Quote
ALMA2 Posted May 23, 2007 Posted May 23, 2007 Jak te historie się powtarzaj albo są do siebie podobne. ( jakbym widziałe nasze parkowe psy) Jest u nas w parku 8- 9 letni piesek. Staramy się aby spacerki z psami były spacerkami intensywnymi, żeby psy jak mogą to się wybiegały. A z Neronkiem jest tak. Zamiast spacerować to powali się na trawie i najchetniej gryzie patyk:lol: albo idzie sobie tak wolniunto, zatrzyma się, zaduma się. Jak jest koniec spaceru i czas wracać do domu to wtedy Neronek zaczyna spacer, wąchanka i jeszcze tu musi zobaczyć i pociagną pańcie za sobą w drugą stronę niż jest dom, a to jeszcze tam. Powrót do domu ze spaceru czasami trwa pół godziny. a powinien z 10 minut. No ale cóż takie są kochane :lol: psiaki. Quote
Justysia i Grześ Posted May 27, 2007 Posted May 27, 2007 [FONT=Verdana]Witam ponownie i przepraszam za ciszę, ale mamy znowu pełno zamieszania na głowie :roll:[/FONT] [FONT=Verdana]Grzesia praktycznie znowu nie ma w domu i będzie jeszcze gorzej w tym tygodniu a mamy pełno spraw do pozałatwiania…[/FONT] [FONT=Verdana]Szaruś był wczoraj u weterynarza, bo znowu bardzo brzydko wygląda ten jego nosek (ropa), ale umówiliśmy się na jutro na zrobienie rozmazu – zobaczymy, co to będzie, bo jak na razie nie da się tego za nic pokonać….[/FONT] [FONT=Verdana]Chyba wyszła mu ta wizyta na dobre, bo chłopak zdziwiony wahał się czy ma wyjść z lecznicy, czy może do niej jeszcze wrócić, czy przypadkiem ktoś o czymś nie zapomniał – przecież zawsze coś tam robią a tu nic – postałem, pooglądali, pogadali i wypuścili nienaruszonego z powrotem – SZOK straszny :crazyeye:[/FONT] [FONT=Verdana]- Nie wie tylko, że następne wizyty nie będą już takie bezstresowe – trzeba będzie powtórzyć za troszkę RTG płucek żeby sprawdzić jak to tam wszystko obecnie wygląda, czy te leki działają, czy trzeba coś zmieniać, czy…. ~~~~~~~~~~~ [/FONT] [FONT=Verdana]Teduś też goi się ślicznie i sprawia wrażenie jakby nawet nie zauważył zbytnio, że coś jest nie tak.[/FONT] [FONT=Verdana]Szaleje, poluje na owady i Ronka, rozrabia – czyli wszystko po staremu… Tylko z jazdy na jazdę samochodem odstawia coraz to większe koncerty :watpliwy: ;)[/FONT] ~~~~~~~~~~~ [FONT=Verdana]Ronuś raczej w porządku, chociaż tak obserwowałam dzisiaj i wydaje mi się, że troszkę bardziej nim „zarzuca” jak biega niż przed moimi szpitalami… Nie chce też zbytnio pokazywać łapek, więc troszkę zamierzam poobserwować dokładniej i w razie czegoś też trzeba będzie interweniować – tylko jak… [/FONT] [FONT=Verdana]Parszywa sprawa z tej nosówki nerwowej, bo ciężko jest przewidzieć w jakim stanie są teraz nerwy i czy istnieje jakieś większe ryzyko :niewiem:[/FONT] [FONT=Verdana]No cóż, uciekł chłopak śmierci sprzed nosa, więc teraz wierzymy w to, że będzie już wszystko w porządku :shiny:[/FONT] [FONT=Wingdings] ->[/FONT][FONT=Verdana]Czyli zwierzęta pod obserwacją :lol:[/FONT] [FONT=Verdana]Chcieliśmy też pięknie podziękować Hund za wpłatę na Szarusia (za bransoletkę) :calus: :Rose:[/FONT] [FONT=Verdana]Z tego całego zamieszania jakoś wyleciał nam z głowy ten, bazarek, więc miło się zaskoczyliśmy jak okazało się, że bransoletka znalazła wreszcie nabywcę – życzymy miłego noszenia i jeszcze raz dziękujemy :loveu:[/FONT] Quote
Justysia i Grześ Posted May 27, 2007 Posted May 27, 2007 [FONT=Verdana]A tak poza tym to gdzie się wszyscy podziali – tak tu cichutko się ostatnio zrobiło … [/FONT] [CENTER][FONT=Verdana]:hmmmm: [/FONT][/CENTER] Quote
Seaside Posted May 27, 2007 Author Posted May 27, 2007 jesteśmy jesteśmy :loveu: Ja dziś ewidentnie mam dzień "gaciowy". Rano okazało się że na połowie szyi mam okropne uczulenie (skąd??? jeszcze przed śniadaniem??? Nie zdążyłąm nic zjeść). W związku z tym że moje alergie pojawiają sie i znikają jak chcą, a w dodatku w różnych objawach i "rozmiarach", stwierdziłąm, że dziś do ludzi sie nie nadaję i prawie cały dzień grzałam bety :diabloti: :diabloti: W południe mieliśmy okropną burzę z gradobiciem. Niestety kocica nam się gdzieś zawieruszyła (a niby taka sprytna) i już pod koniec Damian znalazł ją pod drzwiami mąkrą jak szczur i w ciężkim szoku :roll: Było sie szlajać?? Sara przesiedziała jak zwykle pod szafą bo grzmiało :cool1: Idę znów się uwalić do łózia, z nadzieja że może w końcu przestanie swędzieć szyja, i że jutro będę się mogła jakoś pokazać w pracy :roll: , bo jak nie to golf po uszy :placz: Ściskamy mooocno :loveu: :loveu: :loveu: Quote
Justysia i Grześ Posted May 30, 2007 Posted May 30, 2007 [FONT=Verdana]A Szaruś nam znowu wywinął numer :evil_lol:[/FONT] [FONT=Verdana] [/FONT] [FONT=Verdana]Uznał, że bezstresowe wizyty są o niebo przyjemniejsze i w jakiś nadprzyrodzony sposób pozbył się tej ropy… [/FONT] [FONT=Verdana]Dojechaliśmy na miejsce, weterynarz bierze sprzęcik, patrzymy w nochal – a tam nie ma z czego próbek pobierać :niewiem:[/FONT] [FONT=Verdana] [/FONT] [FONT=Verdana]He he, to bardzo dobrze, bo długo Go to męczyło, ale jednak dziwna sprawa – mamy teraz czekać i obserwować dalej a gdyby zaczęło wracać jechać znowu na badanko.[/FONT] [FONT=Verdana] [/FONT] [FONT=Verdana]Tak też będziemy robić ;)[/FONT] [FONT=Verdana] [/FONT] [FONT=Verdana] Pozdrawiamy :calus:[/FONT] Quote
Toska Posted May 30, 2007 Posted May 30, 2007 :evil_lol: hihihi , ale mądre z Szariczka psisko :evil_lol: , a co będzie pana doktora fatygował......zresztą dłubać w nosie jest nieładnie -nawet w czyimś :evil_lol: głaski dla futrzastych i uściski dla Was -Justysiu i Grzesiu !!! Quote
Seaside Posted May 30, 2007 Author Posted May 30, 2007 Kochani pomocy!!! Pomóżcie mi umieścić na Owczarkach naszego Nelsona!! :( http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=69611 Quote
Justysia i Grześ Posted May 30, 2007 Posted May 30, 2007 Banerek wstawiony :eviltong: ...A my trzymamy mooocno kciuki za ślicznego Nelsonka :kciuki: :kciuki: :kciuki: :kciuki: :kciuki: ~~~~~~~~~~~~~ Toska no pewnie, że mądry i wychowany nad wyraz dobrze facet z Szarika -> Gdzież by tam mu wypadało w gości z zaklejonym nosem iść, przecież to nie wypada się tak przed doktorem pokazywać :evil_lol: Dziękujemy za głaski i uściski i również przesyłamy mnustwoooo głasków i uścisków !!! Quote
Seaside Posted May 30, 2007 Author Posted May 30, 2007 Dzięki :) :loveu: Dajcie znać jak dojdzie reszta z bazarków :) Quote
Justysia i Grześ Posted May 30, 2007 Posted May 30, 2007 Sprawdziliśmy właśnie i pieniążki już dotarły - DZIĘKUJEMY :loveu: :loveu: ~~~~~~~~ Nie ma za co dziękować - niech się banerek przyda Nelsonkowi i to już wystarczy :) Quote
Justysia i Grześ Posted June 1, 2007 Posted June 1, 2007 [FONT=Verdana]… ja zamiast teraz wziąć się ostro za sprzątanko, bo troszkę roboty w tym naszym zwierzyńcu jest, to siedzę zawzięcie nad zdjęciami :roll:[/FONT] [FONT=Verdana]Nie wiem tylko gdzie wszyscy poginęli i czy będzie miał, kto tych naszych urwisów popodziwiać, ale postanowiłam przedstawić Wam mniej więcej przebieg naszego dzisiejszego spacerku – dość dłuuugiego :cool1: [/FONT] A więc po kolei : Spacerek rozpocząć trzeba oczywiście od przeszukania terenu (to jeden)... i spałaszowania smakołyka - to tak na wzmocnienie ;) (drugi kawaler)... chwilę poskakać... poprawić co nieco... i wędrujemy dalej - w stronę jednego z naszych ulubionych miejsc ... Sami powiedzcie - jak go nie lubić... :) Quote
Pitty Posted June 1, 2007 Posted June 1, 2007 Ciotka Pitty podziwia : zdjecia, Was i Zwierzyniec:loveu: Quote
Justysia i Grześ Posted June 1, 2007 Posted June 1, 2007 … Pogoda taka może troszkę średnia jak na zdjęcia, ale za to nawet dobra na wędrówki, (chociaż troszkę duszno się zrobiło)… Skoro już dotarliśmy nad wodę to oczywiście trzeba z tego skorzystać :lol: … pomoczyć łapy... troszkę pobiegać... i wracamy do wody. Ale co to, czyżby zimniejsza ? ... eee, jednak nie jest tak źle ;) no to ja się jeszcze przebiegnę... i oczywiście też do wody... :) ~~~~~~~ Ooo, Cioteczka Pitty nas odwiedziła :multi: I Cioteczka Aga :multi: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.