Roland_De Posted September 22, 2011 Posted September 22, 2011 Dorzucam się 25PLN co miesiąc pls o numer konta Quote
lika1771 Posted September 22, 2011 Posted September 22, 2011 Nutusia dziekuje chociaz wiem ze to mało poprostu nie wiem co napisac i jak Ci dziekowac........ Dziewczyny mozemy działac Quote
Jasza Posted September 22, 2011 Posted September 22, 2011 Roland_De napisał(a):Dorzucam się 25PLN co miesiąc pls o numer konta Powtórzę, coby nie umknęło ;-) Quote
santino Posted September 22, 2011 Posted September 22, 2011 Nutusia napisał(a):O matko - jestem wreszcie! Bardzo przepraszam, ale wczoraj późno wróciłyśmy z Mazur, gdzie byłyśmy po sunię z łańcucha, rano nie wzięłam komórki z domu, a potem miałam sajgon w pracy. No więc po kolei: - jeśli jest transport do Wwy na konkretny termin (weekend 1-2 października), to trzeba z niego skorzystać i ja mogę sunię wziąć do siebie - gdyby np. przyjechała w piątek po południu, w sobotę rano od razu mogę ją pokazać naszemu Doktorowi, który znany nie jest ani trochę, ale i tak lepszy niż jeden kurczę bardzo znany, co moją Tosią wyprawił za TM:shake: Nie jest okulistą, ale może przynajmniej by ją obejrzał i zbadał również "ogólnie" - mam w tej chwili 4 psy - trzy moje (boksia, jamniczka i wyrośnięty 12 kg york ;) plus tymczasowiczka Kimi (w podpisie) - 4,3 żywej wagi - póki jest ciepło, moje trzy zostają na czas naszej nieobecności w ogrodzie; Kimi zostaje w domu, bo ma uszkodzony kręgosłup i obawiam się o jej bezpieczeństwo przy moich dwóch rudych torpedach goniących przez ogród jak piorun kulisty - za chwilę zrobi się jednak zimno i paskudnie i wszyscy trafią do aresztu domowego na 9-10 godzin - opiekę nad ciężko chorym psem przerabiałam przez 2 lata z naszą Tosią... - nie biorę pieniędzy za opiekę nad psem i za miejsce dla niego w moim łóżku czy na kanapie, ale nie jestem w stanie ponosić kosztów leczenia i utrzymania - nie jestem też w stanie wozić jej na wizyty do Warszawy, bo to prawie 100 km w obie strony; mogę natomiast przywieźć ją rano do Wwy i odebrać wracając z pracy. Reasumując - Misia może przyjechać do mnie i może zostać dopóki nie znajdzie się inny DT, gdzie nie będzie musiała na tak długo zostawać bez opieki - choćby po to, żeby wykorzystać transport, a przede wszystkim od razu zająć się jej oczami! Aha - i jeszcze jedno! Nie czytałam co prawda wątku Malinki, ale ślepego psiaczka wyadoptowałam w niespełna miesiąc, więc nie ma co się poddawać;) Fakt, był malutki i młody (nie wiem jak Malinka)... Anioł! no Anioł po prostu!!! :angel::angel::angel::angel::angel: Quote
Poker Posted September 22, 2011 Posted September 22, 2011 Na niewidomą spanielkę , którą miałam w DT czekali 2, 5 miesiąca, bo była operowana u nas. Wszystko jest możliwe. Quote
Nutusia Posted September 22, 2011 Posted September 22, 2011 Na naszego ślepaczka Krecika też Gosia czekała ponad miesiąc, bo się chłopak musiał przed wyjazdem jajek wyzbyć :razz: Dziewczyny - nie dziękujcie mi. Nie ma za co. To już raczej Jaszy, bo "przez nią" na ten wątek trafiłam ;) I nie "spoczywajcie na laurach", tylko szukajcie alternatywnego DT, bo jeśli się okaże, że potrzebna operacja albo zakrapianie co parę godzin, to niestety ja odpadam :shake: Quote
lika1771 Posted September 22, 2011 Posted September 22, 2011 Roland_De napisał(a):Dorzucam się 25PLN co miesiąc pls o numer konta Rolandziku dziekuje Ci bardzo Quote
Ellig Posted September 22, 2011 Posted September 22, 2011 Nutusia napisał(a): Reasumując - Misia może przyjechać do mnie i może zostać dopóki nie znajdzie się inny DT, gdzie nie będzie musiała na tak długo zostawać bez opieki - choćby po to, żeby wykorzystać transport, a przede wszystkim od razu zająć się jej oczami! I o to mi chodzilo.Teraz decydujcie.:) Quote
Ellig Posted September 22, 2011 Posted September 22, 2011 lika1771 napisał(a):Kochanie narazie to mamy tylko deklaracje na pomoc na weta tzn.wizyta,leki itp. Na operacje nie mamy nic....... Sunia siedzi w schronie nie wiadomo czy wet schroniskowy ja widział czekamy na wiadomosci. Szukamy jej dt najlepiej darmowy w Warszawie i okolicach Jest deklaracja na leczenie a wiec i operacje Cyt: Witam wszystkich. Przed chwilą zarejestrowałam sie na forum ale przeglądam je od jakiegoś czasu. Poruszyła mnie historia Misi - chciałabym sfinansować jej wizyty u weterynarza, leczenie (raczej będzie potrzebne) oraz inne niezbędne zabiegi. Proszę o podanie jakiej kwoty oczekujecie oraz jak i gdzie ma być wpłacona. Widziałam, że deklarujecie różne kwoty na zwierzęta ale nie wiem jak wpływają one do konkretnych opiekunów. Pozdrawiam adres: [email protected] Quote
lika1771 Posted September 22, 2011 Posted September 22, 2011 Ellig napisał(a):Jest deklaracja na leczenie a wiec i operacje Cyt: Witam wszystkich. Przed chwilą zarejestrowałam sie na forum ale przeglądam je od jakiegoś czasu. Poruszyła mnie historia Misi - chciałabym sfinansować jej wizyty u weterynarza, leczenie (raczej będzie potrzebne) oraz inne niezbędne zabiegi. Proszę o podanie jakiej kwoty oczekujecie oraz jak i gdzie ma być wpłacona. Widziałam, że deklarujecie różne kwoty na zwierzęta ale nie wiem jak wpływają one do konkretnych opiekunów. Pozdrawiam adres: [email protected] Tak tylko nie wiemy ile operacja bedzie kosztowac to beda pewnie operowane dwa oczka,a wiadomo to nie sa małe pieniadze........ Quote
Ellig Posted September 22, 2011 Posted September 22, 2011 lika1771 napisał(a):Tak tylko nie wiemy ile operacja bedzie kosztowac to beda pewnie operowane dwa oczka,a wiadomo to nie sa małe pieniadze........ Oczywiscie, wszystko okaze sie po przynajmniej pierwszej wizycie u wet. nawet nie okulisty . Quote
Nutusia Posted September 22, 2011 Posted September 22, 2011 Nie ma co dywagować, dopóki pies nie trafi do weta i nie zostanie postawiona diagnoza. Może się okazać, że to jakiś bardzo skomplikowany i kosztowny zabieg, który musi przeprowadzić okulista, a równie dobrze może chodzić o prosty zabieg, który wystarczy, że przeprowadzi doświadczony praktyk. Tak było z moją Lili. Operacja w Wwie u sławy ortopedycznej miała kosztować 1000 zł plus potem za każdą wizytę kontrolną, a u naszego Doktora zapłaciłam 400 zł i zero za każdą wizytę kontrolną. Ale to była operacja usunięcia główki kości udowej, którą nasz Doktor przeprowadzał dziesiątki razy, więc doskonale wiedział jak to się robi i nie było sensu płacić tylko i wyłącznie za "nazwisko" i za "stolicę" ;) Quote
Lola S. Posted September 22, 2011 Posted September 22, 2011 Wiecie co! Bardzo fajnie ze pomagacie.Szacunek Wam sie nalezy bez dwoch zdan! Ale po co te wszystkie komentarze???? Czy nie mozna tutaj przeczytac jednego wpisu bez zlosliwosci "pod adresem" Najczesciej genaralnych i trafiajacych w ogół lekarzy co nie fajne.Bo nie wszyscy weterynarze w stolicy i nie wszystkie sławy to naciagacze i partacze. Przykre i brak kultury i tyle! Quote
Ellig Posted September 22, 2011 Posted September 22, 2011 Jak sunia przyjedzie do Nutusi, zalezy to od Waszej decyzji to przekaze 6 kg karmy Hill'sa. Quote
sleepingbyday Posted September 22, 2011 Posted September 22, 2011 alez ja mam nadzieję dla malinki - nie jest szczeniaczkiem, ale jest młodziutka, ma może dwa lata maks. natomiast widoki na ds nie są różowe, taki real. szanse istnieją zawsze. nutusia, super, dzięki. dziękujemy darczyńcom - w imieniu miśki. Quote
Nutusia Posted September 22, 2011 Posted September 22, 2011 Lola S. napisał(a):Bo nie wszyscy weterynarze w stolicy i nie wszystkie sławy to naciagacze i partacze. Przykre i brak kultury i tyle! Owszem nie wszyscy, ale nie da się ukryć, że choćby czynsz za gabinet w stolicy a 40 km dalej bardzo się różni ;) Mało jest też gabinetów prowadzonych przez jednego lekarza (właściciela "firmy") i wet, który jest "tylko pracownikiem" nie może sobie pozwolić na "taryfę ulgową" nawet, gdyby chciał. To znaczy gdyby naprawdę chciał, to mógłby - nie licząc za swoją pracę i wykładając zarobek lecznicy z własnej kieszeni... Quote
inga.mm Posted September 22, 2011 Posted September 22, 2011 Nie tylko w Wawce weci potrafią zedrzeć kasę i nie zalezy to, oczywiście - moim zdaniem, od czynszów czy innych dóbr tylko od ludzi i ich serc. Nie wiem jaki czynsz płaca weci Garncarzowie, ale z pewnością niemały, sprzęt maja dobry i bardzo dobry, a bezdomniaki mają ulgi lub nawet darmowe wizyty. Znam dziadowską lecznicę - syf, brak sprzętu, a liczą jak za zboże. Co do adopcji niewidomych piesków, uczestniczyłam w wątku poznańskiego Misia obecnie zwanego Horacem. Przypadek nieodwracalnej ślepoty, a ludzia swojego znalazł. Quote
sleepingbyday Posted September 22, 2011 Posted September 22, 2011 za siebie mogę mówić - miałam na mysli to, ze ze względu na sytuacje finansową bezdomnego psa, który jest leczony i zyje dzięki dobroczynności -oraz ze względu na szacunek dla dobroczyńców, należy sensownie planowac wydatki. czasem droższy lekarz jest tańszy, bo jest bliżej, a czasem warto poszukać tańszego, bo w obrębie samej wawy róznice w kosztach są ogromne, naprawdę! chyba każdy z nas, a fundacje na bank, mają zaprzyjaźnione lecznice, np. z umowami o współpracy i psy bezdomne mają tam taniej. można to zaplanować. czasem lekarz znany jest równie dobry, co mniej znany - co oznacza, że obydwoje są równie dobrzy. albo równie źli ;-). nie możemy szastac kasą, bo misi trzeba planować tymczasowanie, leczenie i transporty na leczenie na dłużej - bo zapał bitewny opadnie (wszyscy to wiemy z doświadczenia) . Lola, być może skróty myślowe zasiedziałych dogomaniaków są ci jeszcze nie do końca znane, stąd pewnie zdziwienie różnymi wymianami zdań. weterynarze to bardzo często nasi sprzymierzeńcy, każdy z nas ma takich, za których dał by się pokroić. ale też nie przepuszczamy konowałom i zdziercom... Quote
Lola S. Posted September 22, 2011 Posted September 22, 2011 No wiec wlasnie ja dam sie pokroic za Garnarza,ktory za moje bezdomne bidy nigdy nie wziął ode mnie ANI GROSZA!I na tej samej zasadzie przyjmie Misie. Tak wiec mamy najlepszego za psiego całusa dla pana doktora! Quote
Lola S. Posted September 22, 2011 Posted September 22, 2011 Miejmy nadzieje ,ze Misia wydobrzeje. Mam wiadomosci z Cieszyna ,ze ma wysoka gorączke i jest bardzo odwodniona.Idzie na kroplowki do szpitala. Cale szczescie ze do niego nie wroci.Pani Ania ze Skoczowa wezmie ja do domu i bedzie kontynuowala leczenie .Dowiedzialam sie ze bedzie jej gotowac wiec trzymajmy kciuki aby to nie było nic zakaznego i aby suczka wyszła z tego! Quote
Andzike Posted September 22, 2011 Posted September 22, 2011 Lola S. napisał(a):Miejmy nadzieje ,ze Misia wydobrzeje. Mam wiadomosci z Cieszyna ,ze ma wysoka gorączke i jest bardzo odwodniona.Idzie na kroplowki do szpitala. Cale szczescie ze do niego nie wroci.Pani Ania ze Skoczowa wezmie ja do domu i bedzie kontynuowala leczenie .Dowiedzialam sie ze bedzie jej gotowac wiec trzymajmy kciuki aby to nie było nic zakaznego i aby suczka wyszła z tego! Właśnie, dzwoniła do mnie dziś Jasza z prośbą, żebym napisała to na wątku, ale sama mam wysoką gorączkę i nie dałam rady wcześniej usiąść do kompa :( Trzymamy mocno kciuki za Misię! Quote
lika1771 Posted September 22, 2011 Posted September 22, 2011 Lola S. napisał(a):Miejmy nadzieje ,ze Misia wydobrzeje. Mam wiadomosci z Cieszyna ,ze ma wysoka gorączke i jest bardzo odwodniona.Idzie na kroplowki do szpitala. Cale szczescie ze do niego nie wroci.Pani Ania ze Skoczowa wezmie ja do domu i bedzie kontynuowala leczenie .Dowiedzialam sie ze bedzie jej gotowac wiec trzymajmy kciuki aby to nie było nic zakaznego i aby suczka wyszła z tego! Malutka trzymaj sie kochanie Quote
Ellig Posted September 22, 2011 Posted September 22, 2011 Lola S. napisał(a):Miejmy nadzieje ,ze Misia wydobrzeje. Mam wiadomosci z Cieszyna ,ze ma wysoka gorączke i jest bardzo odwodniona.Idzie na kroplowki do szpitala. Cale szczescie ze do niego nie wroci.Pani Ania ze Skoczowa wezmie ja do domu i bedzie kontynuowala leczenie .Dowiedzialam sie ze bedzie jej gotowac wiec trzymajmy kciuki aby to nie było nic zakaznego i aby suczka wyszła z tego! Mam nadzieje ,ze to nie jest nic powaznego, pobyt w schronisku i nfekcja zrobily swoje, trzymaj sie malutka.Dobrze,ze bedziesz pod dobra opieka. Quote
Jasza Posted September 22, 2011 Posted September 22, 2011 Andzike - dziękuję! Ja dopiero teraz mogłam wejść na Dogo. Rozmawiałam z Zosią, Misia jest u weterynarza, pod kroplówką. Jest bardzo odwodniona, ma wysoką gorączkę i...powiększoną tarczycę. Zostanie pod kroplówką tyle ile będzie potrzeba = dzień, dwa lub trzy. Potem zabiera ją Pani Ania i zaopiekuje się małą do czasu aż będzie mogła bezpiecznie odbyć podróż do Warszawy. Zosia mówiła, że rozmawiała już z LolaS na temat transportu. Nutusia, Ellig - z Wami na wątku się cuda dzieją! Ja jutro w pracy biorę się dalej za rozsylanie po Warszawiakach. Tak jak pisala Nutusia - nie spoczywajmy na laurach. Zosia powiedziała, że Misia została zabrana do weterynarza w ostatniej chwili...:-( Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.