Elurin Posted October 17, 2007 Author Posted October 17, 2007 Nie wiem, jak reaguje na dzieci i inne zwierzęta. Chyba nie było dotąd możliwości sprawdzenia. Zadzwonię dziś wieczorem, dowiem się. Tytuł zmieniłem. Quote
Kacedy Posted October 17, 2007 Posted October 17, 2007 Elurin napisał(a):Nie wiem, jak reaguje na dzieci i inne zwierzęta. Fajnie to wyszło :) Quote
Elurin Posted October 17, 2007 Author Posted October 17, 2007 Jak patrzę na co poniektóre dzieci, to widzę, że coś jest na rzeczy :lol: Quote
Kacedy Posted October 17, 2007 Posted October 17, 2007 http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=88421 http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=89146 Te dwa wątki miałam na myśli. W pierwszym są kury, kaczki i dochodzące dzieci (z tych bezproblemowych :diabloti:). A w drugim jest piesek niestety (ale kto wie, może by się Yeti z nim zakumplował). Domek bliziutko- w Łomiankach........ Quote
Kacedy Posted October 22, 2007 Posted October 22, 2007 wstawiłam Yetiego tutaj A czy już coś wiadomo o kurach i innej zwierzynie? Quote
Elurin Posted October 22, 2007 Author Posted October 22, 2007 Własnie się dowiedziałem - dzieci, jak ludzi w ogóle, lubi (miał kontakt z 4-latką - OK), co do "pozostałych zwierząt" - nie wiadomo. Nie miał kontaktu w obecności opiekunki. Quote
Kacedy Posted October 25, 2007 Posted October 25, 2007 Ogłoszenie Yetiego w "Przyjaciel Pies". Może tym razem się uda :) Quote
Elurin Posted October 25, 2007 Author Posted October 25, 2007 Dziękuję Ci. Może wreszcie... Ja nawet nie mam kiedy do niego podjechać, opiekunka jest w weekendy ok.12-tej... Quote
Martens Posted October 29, 2007 Posted October 29, 2007 Coś nowego u pieska? A ogłoszenie w PP jest tylko na stronie internetowej? Może warto zamieścić takie ogłoszenie drobne ze zdjęciem w samej gazecie? Quote
Elurin Posted October 29, 2007 Author Posted October 29, 2007 U Yetiego nic nowego...:shake: nie wierzę, że on znajdzie dom - chyba, że któryś z psów opiekunki odejdzie z TM... Quote
Izis Posted October 29, 2007 Posted October 29, 2007 Może jednak się uda. Trzeba wierzyć. Dziś dostałam już pocztą kalendarz z akitami. Ślicznie go zrobili. Bardzo profesjonalnie. A na okładce adres www.akity.pl - czyli właśnie akity do adopcji. Yeti też tam jest. Trzymajcie kciuki proszę, żeby ktoś dobry wybrał właśnie jego... Quote
Elurin Posted October 31, 2007 Author Posted October 31, 2007 Yeti, piesku...Może ktoś ci wreszcie da dom... Quote
Izis Posted November 4, 2007 Posted November 4, 2007 Nie ma mnie w kraju teraz i prosze Was o pomoc. Karte w telef. zuzylam i teraz ie moge zadzwonic nawet. Dorwalam sie do netu na chwile. Prosze o pomoc w Slupsku. Jadac za granice zgarnelam ok 30km przed Slupskiem (jeszcze przed Darzynkiem troche) ze srodka jezdni potraconego malego rudego gladkowlosego kundelka, ktory unosil glowe rozpaczliwie probujac wstac i pewnie dlatego samochody probowaly go omijac i jeszcze zyl. Rzad samochodow robil slalom zeby go ominac nikt jednak sie niE zatrzymal :-(. Zjechalismy wiec na pobocze i zatrzymalismy sie. Psiak musial zostac trafiony na krotko przed tym, gdyz dopiero przy nas zwrocil. Moj kierowca przetoczyl go na pobocze i przy pomocy miejscowych (z ktorych nikt sie do psa nie przyznal ani go nie rozpoznal) udalo nam sie sciagnac tam weta, ktory mieszkal w poblizu ale niestety nie prowadzil tam praktyki. Zdiagnozowal wstrzas mozgu, zlamania itd ale powiedzial, ze jesli uda nam sie dowiezc go zywego do lecznicy pies jest do uratowania. Zawiezlismy go do Lecznicy na Armi Krajowej w Slupsku tuz przed 16-ta w sobote. Dostal zastrzyk przeciwbolowy i nalezalo czekac az sie ustabilizuje jego stan, bo byl w szoku. Nie wiem co dalej bo musialam jechac i tak przez cala ta akcje mialam problem czasowy. Czy ktos moglby dowiedziec sie co z psiakiem - czy przezyl? Quote
Justynak Posted November 5, 2007 Posted November 5, 2007 Dzwoniłam do lecznicy (tel. 059 8422631) i jak mi Pan doktor oświadczył byłam już piątą osoba pytającą się o psiaka ;) Sytuacja wygląda tak: Zwierzak spędził w lecznicy dobę a potem trafił do miejscowego schroniska i pod opiekę tamtejszego weta. Pan doktor stwierdził, że był mocno poobijany (o złamaniach nic nie mówił, ale ja też i o to nie zapytałam :oops:) lecz był wstanie poruszać się samodzielnie :lol:. No i z mojej strony to by było na tyle, o dalsze pilotowanie losów rudaska myślę, że można by się zwrócić do dogomaniaczek ze Słupska lub okolic :razz: Quote
Izis Posted November 6, 2007 Posted November 6, 2007 Dzieki. Zaraz jak minelam granice to dzwonilam do weterynarza. Powiedział mi to samo. Tutaj wątek Rudzika :-) http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=96501 Dzięki pomocy wielu osób udało mi się odnaleźć jego właścicieli :-) Quote
Klaudus__ Posted November 6, 2007 Posted November 6, 2007 Jak się czuje Nasza psinka? Stworzy Mu wreszcie ktoś domek? ;> Quote
Elurin Posted November 23, 2007 Author Posted November 23, 2007 Yeti niestety nadal "kibluje"...Nikt nie interesuje się starszym już psiaczkiem... Quote
Izis Posted November 23, 2007 Posted November 23, 2007 Jest bardzo ciężko. :-( Tyle młodych psiaków (często rodowodowych nawet) zostało w ostatnim czasie porzuconych przez wyjeżdżających z Polski do Anglii czy Irlandii właścicieli :mad: Biedny Yeti nie ma jak konkurować z nimi :-( Quote
Elurin Posted November 24, 2007 Author Posted November 24, 2007 Izis napisał(a):Jest bardzo ciężko. :-( Tyle młodych psiaków (często rodowodowych nawet) zostało w ostatnim czasie porzuconych przez wyjeżdżających z Polski do Anglii czy Irlandii właścicieli :mad: Biedny Yeti nie ma jak konkurować z nimi :-( To jest coś, czego nie jestem w stanie pojąć. Biorąc zwierzę bierze się za nie odpowiedzialność, za jego zdrowie i życie...i bierze się, jak ślub - "do śmierci"... U mnie jest wyżełka węgierska, piękna, rodowodowa...od 3 lat. Wtedy właściciele postanowili wyjechać do Irlandii i poprosili nas o przechowanie psa. Trzeba przyznać, że rozważali wzięcie suni - po prawie roku...Oczywiście psica została u nas. A co do wieku, to wiemy wszyscy, że starsze pieski są kochane, z drugiej strony rozumiem ludzi, którzy boją się brać psy "wiekowe" ze względu na choroby, na możliwość szybkiego odejścia takiego psiaka... Quote
Martens Posted November 24, 2007 Posted November 24, 2007 Elurin napisał(a): A co do wieku, to wiemy wszyscy, że starsze pieski są kochane, z drugiej strony rozumiem ludzi, którzy boją się brać psy "wiekowe" ze względu na choroby, na możliwość szybkiego odejścia takiego psiaka... A ja osobiście nie miałabym oporów przed przygarnięciem starszego psiaka. Choroby.. Zachorować może każdy pies, nawet bardzo młody. Starszego psa nie musimy zwykle uczyć wszystkiego od podstaw, często jest spokojniejszy, ma mniejszą potrzebę ruchu niż młode rozrabiaki. A to że prawdopodobnie spędzi u nas kilka, a nie kilkanaście lat może być też plusem. Różne rzeczy się w życiu zdarzają i łatwiej podjąć wewnętrzne zobowiązanie o opiece nad psem, który ma przed sobą 2, 5, 7 lat życia niż np. 17. Nawet jeśli miałoby to być tylko kilka wspólnych tygodni czy miesięcy, pozostanie świadomość, że chociaż na samym końcu życia dzięki nam los psiaka się odmienił, że odszedł wiedząc, że życie może być piękne. Quote
agamika Posted November 24, 2007 Posted November 24, 2007 nooo, mieliśmy psiaka , zabranego z ulkicy w stanie skrajnego wyczerpania . MIsiek, żył tylko rok z nami, ale nigdy w życiu nie żałowałam, ze sie przypelętał . Taka słodka przytulanka to była, i strasznie bolało jak odszedł , ale jak pomysle ze ten czas spędziłby na ulicy :shake: ... Cieze się ze natknęlismy sie na niego :loveu: Quote
Martens Posted November 26, 2007 Posted November 26, 2007 Do góry... Może w końcu się poszczęści :-( Quote
Izis Posted November 26, 2007 Posted November 26, 2007 YETI domek na święta a najlepiej przed nimi jeszcze by się przydał... Quote
Martens Posted November 29, 2007 Posted November 29, 2007 Podnosimy psiaka - co to za życie, cały czas w klatce? Co z tego, że teraz jest większa? Yeti potrzebuje swojego człowieka! Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.