Jump to content
Dogomania

Yeti, prawie akita - tyle czasu jak więzień...(W-wa) MA DOMEK!


Recommended Posts

Posted

Nie wiem, jak reaguje na dzieci i inne zwierzęta. Chyba nie było dotąd możliwości sprawdzenia. Zadzwonię dziś wieczorem, dowiem się.
Tytuł zmieniłem.

  • Replies 462
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Własnie się dowiedziałem - dzieci, jak ludzi w ogóle, lubi (miał kontakt z 4-latką - OK), co do "pozostałych zwierząt" - nie wiadomo. Nie miał kontaktu w obecności opiekunki.

Posted

Może jednak się uda. Trzeba wierzyć.
Dziś dostałam już pocztą kalendarz z akitami.
Ślicznie go zrobili. Bardzo profesjonalnie.
A na okładce adres www.akity.pl - czyli właśnie akity do adopcji.
Yeti też tam jest. Trzymajcie kciuki proszę, żeby ktoś dobry wybrał właśnie jego...

Posted

Nie ma mnie w kraju teraz i prosze Was o pomoc. Karte w telef. zuzylam i teraz ie moge zadzwonic nawet. Dorwalam sie do netu na chwile.

Prosze o pomoc w Slupsku. Jadac za granice zgarnelam ok 30km przed Slupskiem (jeszcze przed Darzynkiem troche) ze srodka jezdni potraconego malego rudego gladkowlosego kundelka, ktory unosil glowe rozpaczliwie probujac wstac i pewnie dlatego samochody probowaly go omijac i jeszcze zyl.
Rzad samochodow robil slalom zeby go ominac nikt jednak sie niE zatrzymal :-(. Zjechalismy wiec na pobocze i zatrzymalismy sie. Psiak musial zostac trafiony na krotko przed tym, gdyz dopiero przy nas zwrocil.
Moj kierowca przetoczyl go na pobocze i przy pomocy miejscowych (z ktorych nikt sie do psa nie przyznal ani go nie rozpoznal) udalo nam sie sciagnac tam weta, ktory mieszkal w poblizu ale niestety nie prowadzil tam praktyki. Zdiagnozowal wstrzas mozgu, zlamania itd ale powiedzial, ze jesli uda nam sie dowiezc go zywego do lecznicy pies jest do uratowania.

Zawiezlismy go do Lecznicy na Armi Krajowej w Slupsku tuz przed 16-ta w sobote. Dostal zastrzyk przeciwbolowy i nalezalo czekac az sie ustabilizuje jego stan, bo byl w szoku. Nie wiem co dalej bo musialam jechac i tak przez cala ta akcje mialam problem czasowy.
Czy ktos moglby dowiedziec sie co z psiakiem - czy przezyl?

Posted

Dzwoniłam do lecznicy (tel. 059 8422631) i jak mi Pan doktor oświadczył byłam już piątą osoba pytającą się o psiaka ;)
Sytuacja wygląda tak: Zwierzak spędził w lecznicy dobę a potem trafił do miejscowego schroniska i pod opiekę tamtejszego weta. Pan doktor stwierdził, że był mocno poobijany (o złamaniach nic nie mówił, ale ja też i o to nie zapytałam :oops:) lecz był wstanie poruszać się samodzielnie :lol:.
No i z mojej strony to by było na tyle, o dalsze pilotowanie losów rudaska myślę, że można by się zwrócić do dogomaniaczek ze Słupska lub okolic :razz:

  • 3 weeks later...
Posted

Jest bardzo ciężko. :-(
Tyle młodych psiaków (często rodowodowych nawet) zostało w ostatnim czasie porzuconych przez wyjeżdżających z Polski do Anglii czy Irlandii właścicieli :mad:
Biedny Yeti nie ma jak konkurować z nimi :-(

Posted

Izis napisał(a):
Jest bardzo ciężko. :-(
Tyle młodych psiaków (często rodowodowych nawet) zostało w ostatnim czasie porzuconych przez wyjeżdżających z Polski do Anglii czy Irlandii właścicieli :mad:
Biedny Yeti nie ma jak konkurować z nimi :-(


To jest coś, czego nie jestem w stanie pojąć. Biorąc zwierzę bierze się za nie odpowiedzialność, za jego zdrowie i życie...i bierze się, jak ślub - "do śmierci"...
U mnie jest wyżełka węgierska, piękna, rodowodowa...od 3 lat. Wtedy właściciele postanowili wyjechać do Irlandii i poprosili nas o przechowanie psa. Trzeba przyznać, że rozważali wzięcie suni - po prawie roku...Oczywiście psica została u nas.
A co do wieku, to wiemy wszyscy, że starsze pieski są kochane, z drugiej strony rozumiem ludzi, którzy boją się brać psy "wiekowe" ze względu na choroby, na możliwość szybkiego odejścia takiego psiaka...

Posted

Elurin napisał(a):

A co do wieku, to wiemy wszyscy, że starsze pieski są kochane, z drugiej strony rozumiem ludzi, którzy boją się brać psy "wiekowe" ze względu na choroby, na możliwość szybkiego odejścia takiego psiaka...


A ja osobiście nie miałabym oporów przed przygarnięciem starszego psiaka. Choroby.. Zachorować może każdy pies, nawet bardzo młody. Starszego psa nie musimy zwykle uczyć wszystkiego od podstaw, często jest spokojniejszy, ma mniejszą potrzebę ruchu niż młode rozrabiaki. A to że prawdopodobnie spędzi u nas kilka, a nie kilkanaście lat może być też plusem. Różne rzeczy się w życiu zdarzają i łatwiej podjąć wewnętrzne zobowiązanie o opiece nad psem, który ma przed sobą 2, 5, 7 lat życia niż np. 17. Nawet jeśli miałoby to być tylko kilka wspólnych tygodni czy miesięcy, pozostanie świadomość, że chociaż na samym końcu życia dzięki nam los psiaka się odmienił, że odszedł wiedząc, że życie może być piękne.

Posted

nooo,
mieliśmy psiaka , zabranego z ulkicy w stanie skrajnego wyczerpania . MIsiek, żył tylko rok z nami, ale nigdy w życiu nie żałowałam, ze sie przypelętał . Taka słodka przytulanka to była, i strasznie bolało jak odszedł , ale jak pomysle ze ten czas spędziłby na ulicy :shake: ...
Cieze się ze natknęlismy sie na niego :loveu:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...