Jelena Muklanowiczówna Posted March 6, 2012 Posted March 6, 2012 Groszulku, ale cię się przytrafiło! Już tam zolziatko o ciebie zadba, nic się nie martw! Quote
zolziatko Posted March 6, 2012 Posted March 6, 2012 Gula to nic poważego ... Bidulek jest mój Grosiu :( taki kochany pies a tyle złego go spotkało .... a to przecież dzieciak jeszcze .... Coraz bardziej kochany się robi .... zaczął się cieszyć na nasz powrót .... Podejrzewam, że gdyby nie te problemy z łapkami to by szalał dużo bardziej .. bo on ogólnie jest energiczny ...właśnie domaga się uwagi :) .... Smutne jest tylko to, że przez najbliższe pół roku nie poszaleje za bardzo ... a mieliśmy ambitne plany działkowe .... No i dwie narkozy w krótkim czasie :/ Quote
rita60 Posted March 7, 2012 Posted March 7, 2012 Biedny Grosio,jak to jest, jak psiak znajduje kochający domek,to zamiast cieszyć się swoim szczęściem...ech samo życie. Najwazniejsze,że jest w dobrych rękach...dacie radę,czego wam serdecznie zyczę. Quote
zolziatko Posted March 7, 2012 Posted March 7, 2012 Dzięki za wsparcie .... Gdyby nie to, że kuleje chwilami i krzywo stawia łapkę to w życiu bym nie powiedziała, że coś mu jest ... On uwielbia się bawić, biegać....strasznie się cieszy, jak się z nim przeciąga sznurkiem .. Quote
rita60 Posted March 8, 2012 Posted March 8, 2012 Bo szorstkie to twarde chłopaki są....i bardzo kochane. Quote
zolziatko Posted March 16, 2012 Posted March 16, 2012 Żeby nie było, że u nas się nic nie dzieje.... w zeszłym tygodniu zauważyliśmy,że Grosiutkowi śrut przebił się przez skórę i główka (diabolo) wystaje. W poniedziałek byliśmy więc u weta i Grosiu już śruta nie ma. Aktualnie w tym miejscu robi się strupek ... Wstępnie zaplanowaliśmy pierwszą operację na 2 kwietnia ..ale muszę jeszcze potwierdzić, jak będzie grafik na kwiecień... Jak widać nie można się u nas nudzić ... Jak mi się uda to wrzucę potem zdjęcia... Quote
Murka Posted March 16, 2012 Author Posted March 16, 2012 Ojeju, no to faktycznie Groszek przysparza Wam wrażeń... A jak kosztowne będą te operacje łapinek - dacie radę to ogarnąć finansowo? Quote
zolziatko Posted March 16, 2012 Posted March 16, 2012 Póki co nie mam pojęcia i nie chcę o myśleć o kosztach ... mam nadzieję, że jakoś damy radę ... Oby tylko Grosiutek wracał do zdrowia ... Generalnie z naszymi psami nie można się nudzić ...co rusz coś się dzieje .... Quote
_Dunaj_ Posted March 22, 2012 Posted March 22, 2012 To trzymam mocno kciuki, żeby wszystko wyszło dobrze Quote
zolziatko Posted March 23, 2012 Posted March 23, 2012 Biedny chory pies podgryza... bawi się i chrapie jakby miał się zaraz skończyć .... ;) Niestety kolanka nie mają się dobrze, bo Groszek częściej kuleje ... W poniedziałek mam dzwonić, żeby potwierdzić termin operacji...Cudowny jest jak wracam do domu .... wtedy koniecznie chce się przytulać i rozdaje buziaki .... Foksia codziennie zasikuje legowiska ... więc moje psy mają najczystsze legowiska jakie mogą być ... Murka poddała mi pomysł kennela dla Grosiutka po operacji .... Zastanawiam się czy nie kupić jakiegoś używanego i już teraz nie przyzwyczajać Grosia do spania w nim ... No i wogóle pomyślałam, że kennelka by nam się dla Foksi przydała .... może czułaby się w niej bezpiecznie ... Mam kilka super fotek Groszka ...tylko ciągle mi brak czasu ... żeby zaznajomić się bardziej z imageshackiem... Pasowałoby przed włożeniem Grosia w gips przejść się do fryzjera ....bo potem będzie trudniej ..a jemu już zaczyna być za gorąco.... Quote
zolziatko Posted March 26, 2012 Posted March 26, 2012 Grosiu ma operację 2 kwietnia ...trzymajcie więc kciuki... Wczoraj znowu wymiotował żółtą pianą, więc dziś pognaliśmy na badania. I szlag mnie chciał trafić, bo jak się okazało tak rutynowa rzecz, jak pobranie krwi urasta do rangi problemu.... Był młody lekarz i jakaś hmm lekarka?stażystka? Wet zapytał mnie czy Grosiul jest agresywny... odpowiedziałam, że nie .. on do ludzi jest bardzo łagodny... Mimo to chwycił go za pyszczek... i trzymał a kobieta próbowała mu wkłuć się w zyłę ... Groszek miał dość trzymania za pyszczek, zaczął się wić na tym stole zabiegowym... więc stanowczo zażądałam, żeby go puścił... Stwierdzili, że ubiorą mu kaganiec... bo nigdy nic nie wiadomo...Groszek już ze strachu jak tylko dotykali łapy to darł się jak zażynany prosiak... W końcu kobieta stwierdziła, że ona nie da rady .... Zawołali innego lekarza ( doświadczonego)...on szybko wkłuł się i pobrał krew ... Groszulek strasznie płakał ... :(((( Wściekła jestem...bo nie dość, że niekompeteni ludzie, to jeszcze komentowali jaka to masakra i co z niego za pies :/// Buractwo i tyle ... Wyniki badań mam jutro ... zobaczymy czy coś wyjdzie ... Groszek już w lepszym humorze ... biedaczek nie wie ile jeszcze go czeka .... Quote
Jelena Muklanowiczówna Posted March 26, 2012 Posted March 26, 2012 zolziatko napisał(a):Zawołali innego lekarza ( doświadczonego)...on szybko wkłuł się i pobrał krew ... Groszulek strasznie płakał ... :(((( Wściekła jestem...bo nie dość, że niekompeteni ludzie, to jeszcze komentowali jaka to masakra i co z niego za pies :/// Buractwo i tyle ... No co za wieśniaki! Chyba bym pizła w łeb! Trzeba było ochrzanić od góry do dołu na czym świat stoi. W ogóle to kto idiotę uczył łapać psa za pyszczek? Przecież wiadomo, że pies od razu wariuje i zaczyna walczyć, pominę już fakt, że nie może oddychać, a w sytuacji stresu robi to właśnie przez pysk. Biedny Grosiu się zestresował... Quote
rita60 Posted March 27, 2012 Posted March 27, 2012 No to rzeczywiście trafiłaś na idiotów...szkoda tylko małego i tego,że przeżył taki stres. Pozdrawiam cieplutko no i będę trzymała kciuki bardzo mocno. Quote
zolziatko Posted March 27, 2012 Posted March 27, 2012 Ja też żałuję, że trafiłam na takiego weta ...zero kompetencji ... Jak idziemy do naszego weta, to on go zawsze wymizia... pogada do niego ... nigdy przy zastrzyku nie trzymał go w żaden sposób ... i Groszek stał jak cielątko grzecznie ... ja rozumiem, że to pobieranie krwi... ale bez przesady.. Jeśli wet boi się psa dla zasady to może powinien wybrać inny zawód?? Dziś dzwoniłam po wyniki ... alat podwyższony .. norma 50 a on ma 69 ... wet, z którym rozmawaiłam mówił, że to nic poważnego i żeby mu kupić sylimarol ..... ale ja jutro i tak zadzwonię do mojego weta ... bo dziś to tylko chciałam wiedzieć czy wszystko jest w normie ... ale widać, że z wątrobą nie do końca .. Ponoć operacje z takimi wynikami może mieć ... A Grosiu jak zawsze jest do zacałowania ... kochany szczekacz .... nie wie co go już wkrótce czeka... Wczoraj pod kliniką był mały pieseczek wilczarz ;))) Groszek oczywiście na niego szczekał .... Za to kota obwąchał ..bo siedział kot u właściciela na ramieniu ... a Grosiu był na rękach ... Właściciel kota był baaardzo zdziwiony, że Grosiu drze się na psy ...a kota olewa ... Quote
zolziatko Posted April 2, 2012 Posted April 2, 2012 Grosiu już po operacji. Pierwsza była operowana prawa łapka. Jeszcze dochodzi do siebie po narkozie .... ale jak usłyszał wracając od weta szczekającego psa, to też odszczeknął ;) Będzie dobrze ... Ma założony tylko opatrunek... nie rozmawiałam z naszym wetem tylko z osobą, która była na dyżurze... Generalnie przez tydzień czekają nas wizyty codziennie, bo Grosiul będzie dostawał antybiotyk... Teraz śpi sobie w swoim legowisku i pochrapuje lekko .... co jakiś czas się trzęsie ... więc go przykryliśmy, żeby mu było cieplej .. będzie dobrze... Quote
Jelena Muklanowiczówna Posted April 3, 2012 Posted April 3, 2012 Hehe! Do boju, Grosiu, co się będziesz przejmował chwilową niedyspozycją! ;-) Quote
zolziatko Posted April 3, 2012 Posted April 3, 2012 Groszul w nocy spał niespokojnie, wstawał i się przez to wywracał... bo nie mógł jeszcze utrzymać pionu... i tak było gdzieś do 3.30 ... potem Groszek wdrapał się na łóżko ... i zasnął w końcu ....Dzisiaj na spacerze rano już na trzech łapkach chodził .... a po powrocie...hmm wskoczył na łóżko ... teraz śpi smacznie koło mnie ;) Trzeba będzie mu chyba poprawić opatrunek, bo zsunął mu się trochę z łapy i odsłonił szew. I tak wieczorem idziemy do weta na antybiotyk. Quote
zolziatko Posted April 15, 2012 Posted April 15, 2012 Zeżarło nam posty więc krótko napiszę, że w czwartek Grosiowi zdejmują opatrunek. Biedny piesio chory i bolejący w piątek mimo zastawienia wersalki tak, żeby nie mógł wejść na nią. ..... znalazł się na jej oparciu i zrobił na samej górze dorodną kupę... ( to tak, żeby nie było, żenic się u nas nie dzieje)..... A ja cały czas myślałam, że to Foksia ... bo ostatnio się już zdarzyło znaleźć śmierdzącą niespodziankę..... No ale ona po oparciu nie chodzi, tylko Groszek ... mały wariat... Dziś już stawał przez dzień sporo na łapce ... tylko podczas szaleństw chyba przeholował..bo zaczął piszczeć ... potem przez chwilę ją znowu oszczędzał... ale teraz znowu na niej staje ... tak że jest dobrze .... :) Quote
Murka Posted April 15, 2012 Author Posted April 15, 2012 Niezły cyrkowiec :) Trzymam kciuki za łapinkę! Quote
azalia Posted April 15, 2012 Posted April 15, 2012 Dzisiaj pierwszy raz weszłam na wątek Grosia,no i sobie z przyjemnością poczytałam. Martwię się o niego,ale mam nadzieję że zarówno teraz,jak i po drugiej operacji wszystko będzie dobrze. Zdrowiej Grosiu,bo przecież musisz rozrabiać z Foksią. Quote
zolziatko Posted April 15, 2012 Posted April 15, 2012 ja też mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze ... Największym szczęściem Groszka jest ostatnio podrapanie go po tej stronie ciała, gdzie ma sztywną łapkę w opatrunku .... ;) jego rozanielona mina- bezcenna ... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.