Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 565
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Nicoret nie pomoże.
Dziś gdy wróciłam z pracy byłam witana z wielu stron i bardzo ogoniasto zamaszyście :evil_lol: . Były nawet podskoki radości i poszczekiwania (mój mąż też przez to przechodził).
Dyzio do tej pory sam wychodził do ogrodu pozałatwiać swoje sprawy - poprostu drapał w drzwi tarasowe aby go puścić do ogrodu. Teraz mamy zapewnione spacery dla zdrowia. Rano wychodzi Asia, przed wyjściem do szkoły/pracy/przedszkola jeszcze raz. Potem zagląda sąsiadka ze 2 razy i też wychodzi z psami (Dyzio wytrzymywał zawsze, ale Krakersa wolę stopniowo przyzwyczajać). Po szkole znów Asia z Filipem. Ja po pracy i przed spaniem. Gdy mój mąż będzie miał drugie zmiany pewnie będzie się udzielał przed południem. Na razie Pan jest od tego żeby był i pogłaskał.
Ja jestem szczególnie od napełniania misek i pieszczenia.

Posted

Agnieszka Co. napisał(a):
Były nawet podskoki radości i poszczekiwania (mój mąż też przez to przechodził).


Cztzby Twoj Maz tez Cie witał w podskokach ? :cool3::cool3: :evil_lol::evil_lol:

Posted

hahaha :)
juz sie nie moge doczekac kiedy pojade w beskid zywiecki i was odwiedze :loveu:
doktor pytał jak wam idzie fizjoterapia? jak pojdziecie sciagac szwy to zapytajcie swojego doktora o cwiczenia zeby wam pokazal :)

Posted

W aucie jak robiłem z Krakersikiem mini rehabilitację, to jak zaczynałem ruszać mu tą nóżke to odrazu podkładał łebek i chciał, żeby go tam głaskać :cool3: No ale przy tylu rękach kilka może go pieścić, a choćby dwie wezmą się za rehabilitację:lol:

Posted

Agnieszka Co. napisał(a):
Tyle się napisałam i wszystko znikło. Co mam robić, żeby mnie nie wylogowywało w trakcie pisania postów (długich), albo jak je zapisać przed zatwierdzeniem?


Zdarza się, niestety :shake:
Moja rada - pisać w mniejszych krótszych dawkach... czyli poszatkować tekst... :)

Posted

Agnieszka Co. napisał(a):
Tyle się napisałam i wszystko znikło. Co mam robić, żeby mnie nie wylogowywało w trakcie pisania postów (długich), albo jak je zapisać przed zatwierdzeniem?

Albo po napisaniu zaznaczyć i ctrl+c, po prostu skopiować i w razie gdy zniknie, moża wstawiać w koło macieju :lol:

Posted

Agnieszka Co. napisał(a):
Tyle się napisałam i wszystko znikło. Co mam robić, żeby mnie nie wylogowywało w trakcie pisania postów (długich), albo jak je zapisać przed zatwierdzeniem?

A ja radzę przy logowaniu zaznaczyć opcję "pamietaj moje logowanie". Gwarantuje, że to działa;)

Posted

no nie moge, dziewczyny juz tyle na dogo siedza i ciagle nie zaznaczyly sobie/
Agieszko, kolo okienka logowanie jest kwadracik - zaznacz go i bedzie po porblemi :)
zaznacz dla naszej uciechy bo dzien bez wiesci o krakersie dniem straconym :loveu:

Posted

Dzięki za wszystkie rady, mam nadzieję, że będę mogła duuuużo pisać o Krakersie.
Dziś chcę się pochwalić w imieniu Krakersa, że stojąc drapał się chorą łapką po łokciu :crazyeye: , ta łapka jest troszkę przykurczona, ale dostał pazurkami. Prawie jak zdrowy pies!
Jutro idziemy do weterynarza ściągać szwy. Jeśli wet nie będzie miał nic przeciwko to planuję też profilaktyczne odrobaczanie i Frontline na pchły.
Muszę pokazać mu też swędzące miejsca na skórze Krakersa, które gdy tylko ściągnie mu się kołnierz, spieszy wygryzać. Myślę, że to jakaś zbłąkana pchła lub grzybek.
Z rany pooperacyjnej został tylko jeden zaczerwieniony punkt przy szwie, który bardzo drażni psiaka. "Zagoiło się jak na psie"
Jeśli chodzi o rehabilitację to ja codziennie ruszam mu tą łapką stopniowo zwiększając zakres zginania i prostowania. Ale spytamy też jutro o zestaw ćwiczeń.
Ze szczepieniami prawdopodobnie trzeba jeszcze będzie poczekać.

Posted

Nasza Kitulka, gdy tylko wyczuła przybycie nowego psa postanowiła nie wychodzić z pralni, ale dziś jej ciekawość przywiodła ją do salonu. Miałam trochę śmiechu :evil_lol: . Krakers spał obok fotela, kotka przechodząc stanęła jak wryta 2 metry od niego. Była jak zahipnotyzowana, usiadła i spędziła ok godzinę wpatrując się w śpiącego psa. Krakers od czasu do czasu budził się, podnosił łeb, wąchał i prawdopodobnie wogóle jej niezauważając zasypiał dalej :lol: .

Trzymajcie za Krakersa jutro, żeby go nie bolało.

Posted

Przegląd techniczny odbyty :lol:
Szwy (wszystkie) wyciągnięte. Krakers nawet nie pisnął. Dostał również zastrzyk przeciw świeżbowi, tabletkę na odrobaczenie oraz pipetkę przeciw pchłom. Weterynarz poradził mi abym oprócz rozciągania kończyny robiła mu masaż mięśni, ponieważ są bardzo zastane i stwardniałe. Pan doktor zasmucił nas trochę informacją, że być może nie uda się łapki rozruszać, gdyż często w takich przypadkach gwóźdź uszkadza staw kolanowy. Utrudniać rehabilitację może też fakt, że jego mięśnie w łapce są w stanie ciągłego skurczu.
Kołnierz zostawiamy jeszcze na 1 dzień, bo miejsca po szwach zą zajodynowane.
Krakers jako pacjent spisał się doskonale, a podczas jazdy samochodem grzecznie siedział na tylnym siedzeniu.

Dyziu dziś rano przywitał Krakersa kręceniem zadkiem (zamiast machania ogonem, którego nie ma) i obwąchiwał jego pyszczek. Jest między nimi coraz lepiej.

Posted

Agnieszka Co. napisał(a):
Pan doktor zasmucił nas trochę informacją, że być może nie uda się łapki rozruszać, gdyż często w takich przypadkach gwóźdź uszkadza staw kolanowy. Utrudniać rehabilitację może też fakt, że jego mięśnie w łapce są w stanie ciągłego skurczu.


Zapomniałam dodać, że ja się łatwo nie zniechęcam i nie poddaję bez walki.
Mojego weterynarza bardzo cenię za to, że jest zawsze szczery, konkretny, gdy czegoś nie wie - potrafi się przyznać. Dziś też stwierdził, że takiego przypadku jak Krakers osobiście jeszcze nie miał i trudno mu w tym przypadku oceniać szanse.

Posted

nasi doktorowie mowili tez ze nie ma 100% szans na to ze bedzie na tej łapce chodził, ale trzeba probowac, bo jakbysmy ucieli to szanse spadłyby do zera :)
ale mowili ze sa optymistami :)
w kazdym razie ciesze sie ze Krakersik was nie pozagryzał i nie pokazywał zebow jak w czasie wizyty przedoperacyjnej ;)
raz tak wierzgał ze trzeba bylo powtarzac zdjecie :lol:
ale widac wiedzial ze szykuje sie krojenie wiec chcial sie bronic ;)
bo pzreciez na codzien to taki z niego miły pies :loveu:

Posted

Agnieszka Co. napisał(a):

Dyziu dziś rano przywitał Krakersa kręceniem zadkiem (zamiast machania ogonem, którego nie ma) i obwąchiwał jego pyszczek. Jest między nimi coraz lepiej.

:loveu: :loveu: :loveu: Mądry Dyziu!!!

Posted

Agnieszka Co. napisał(a):
Przegląd techniczny odbyty :lol:

eeehheheh już mi się tak zlwają literki, ze przeczytałam PRZEGLĄD TECHNICZNY ODBYTU :evil_lol:

Posted

Asior napisał(a):
eeehheheh już mi się tak zlwają literki, ze przeczytałam PRZEGLĄD TECHNICZNY ODBYTU :evil_lol:


Na szczęście Krakers, przy tych swoich wszystkich dolegliwościach, tą część ciała ma w zadowalającym stanie. :lol:

Dziś zrobiłam dla Krakersa specjalne zakupy: miski (w rozmiarze wygodniejszym, niż te pożyczone od Dyzia), szczotkę, zestaw witamin. Kupiłam adresówkę, choć poza ogrodem nie będziemy spuszczać Krakersa ze smyczy ze względu na jego słaby słuch - super z nią wygląda. Zakupiłam również szampon, ale wiem że z kąpielą powinnam jeszcze trochę zaczekać.

Ostatnie dwie noce Krakers spał w salonie, na szczęście nie próbował wchodzić na nasze łóżko. Wczorajszej nocy była burza i Krakers usłyszał grzmoty, trochę się chyba wystraszył, zaczął piszczeć ale gdy go przyprowadziłam pod nasze łóżko i trochę pogłaskałam położył się i uspokoił naszą bliskością.
Gdy Dyzio szczeka na mnie zaczepnie takimi wysokimi dźwiękami to Krakers też zaczyna szczekać, ale na Dyzia.
Wszystkie odwiedzające nas osoby są przez niego radośnie witane.
To bardzo fajny pies :loveu:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...