Mysia_ Posted November 13, 2008 Posted November 13, 2008 co do rozdziwlwnia psiaków to kiedyś tak czy inaczej zostaną rozdzielone - jedno umrze później, jedno wczesniej i chyba w takim przypadku bez depresji się nie obędzie :-( A z drugiej strony rozdzielenie, powrót do schroniska, cały świat by się mógł dla nich zawalić :shake: Według mnie stamtąd trzeba zabrać i Płotka i Norkę, a potem próbowac szukac domu, ale osobno, obawiam się, ze jak pójdą razem to będzie znów problem. W zabrzańskim schronisku mielismy i mamy kilka takich nierozłącznych par i pewną szczególną suczką jest Myszka. Nieduża Myszka znalazła dom z wielkim Ramzesem i niestety uciekała wyprowadzajac go w pola, ludzie byli akurat bardzo fajni, ale już nie nadązali za pomysłami Myszki - raz podkop pod płotem, raz rozwalona siatka, a innym razem górą - nad płotem :roll: Myszka wróciła do schroniska Ramzes został i już nigdzie nie uciekał. Potem Myszka zakochała się w psiaku Chapim (zawsze musiała miec jakiegoś męża), znaleźli razem dom i znów rozpoczeły się ucieczki :-( Oboje wrócili do schroniska... Zakochani są już w sobie chyba z 5 lat i na dzień dzisiejszy nie są psami do wydania. Quote
epe Posted November 13, 2008 Posted November 13, 2008 Mysia! Fajna opowieść:lol: Ta nasza Norka to podobna w zachowaniu do Myszki!:evil_lol: I dlatego właśnie uważam,że nie może zostać w tym domu,bo i tak bedzie uciekała- w końcu ucieczki,to jest to co ona lubi najbardziej!:evil_lol: Do schronu z powrotem i szukać domu osobno!:lol: Nadal nie dowierzam,że psy tak sobie mogły buszować bezkarnie w cudzym gospodarstwie!:shake: Nikogo nie było,aby je wypędzić? No,chyba,że to były nocne rozboje! W takim razie jak dom się opiekował psami? Quote
Mysia_ Posted November 13, 2008 Posted November 13, 2008 Norka ma jeszcze jedną wspólną cechę z Myszką - Myszka i Chapi (wczesniej Razmzes) właśnie uciekają na polowanie :mad: Lubią nam do schroniska przynosić szczury, myszy i inne takie :shake: Quote
arfafred Posted November 13, 2008 Posted November 13, 2008 epe napisał(a): Do schronu z powrotem i szukać domu osobno!:lol: Nadal nie dowierzam,że psy tak sobie mogły buszować bezkarnie w cudzym gospodarstwie!:shake: Nikogo nie było,aby je wypędzić? No,chyba,że to były nocne rozboje! W takim razie jak dom się opiekował psami? Właśnie o to chodzi !!! Oni po prostu Nory i Płotka nie pilnowali, tacy cudowni opiekunowie, którzy nie wiedzą, gdzie w danej chwili są ich psy. Quote
Pianka Posted November 14, 2008 Author Posted November 14, 2008 eh Ta pani nie chciała psa który jest uwiązany, tak sie tlumaczyla jak spytałam o kojec, ona chce psa, który biega luzem po gospodarstwie i który za nią chodzi jesli ona idzie po ciemku nakarmić psy. Psy były trzymane w domu, ale pani przestała je tam trzymać, bo około 4 rano hałasowały, a w domu jest małe dziecko. "epe" napisał(a):Nadal nie dowierzam,że psy tak sobie mogły buszować bezkarnie w cudzym gospodarstwie!:shake: Nikogo nie było,aby je wypędzić? a z tym to było tak, ze rano po wypuszczeniu sobie pozagryzały te króliki, ale nikt nie poinformowal o tym tej pani, nie powiedział, że stało się tak jak się stało, tylko była wzywana policja, powiatowy, który nakazał uśpic psy. Ludzie nie lubią widac tych psów i zamiast dogadac się z właścicielem wydzwaniają po służy specjalne. zrobiliście mi metlik:mad::placz: "arfafred" napisał(a):więc pomóc mogę tylko dokładając się do transportu. dziekuje:loveu: wysyłam numer konta. jak ktoś jeszcze chce sie dołożyć to zapraszam. Za transport będe płacić juz po wszystkim jak dziewczyna wszystko podliczy;) Quote
epe Posted November 14, 2008 Posted November 14, 2008 Pianka! Pomyśl racjonalnie! Nie pisz,że masz mętlik;) To Nora lubi uciekać i będzie to robić cały czas! Może nadal biegać do tych królików,tym razem sama- albo ją uśpią-skoro tak powiedział wet!- albo sąsiedzi otrują!:placz: Tam jest dla niej niebezpiecznie,ta kobieta jej nie dopilnuje!!!!!! Zabierzcie obydwa psy- proszę Cię! Quote
jusstyna85 Posted November 14, 2008 Posted November 14, 2008 Zobaczcie wszystko fajnie wygląda,ale zapominacie, że w połączeniu te psy są nie do zdarcia...pamiętacie zapewne jakie numery robili, one nie nadają sie na schronisko :( Ja też jestem za tym, żeby zabierać obydwa,ale to będzie wielki problem i zapewne nowe problemy... Quote
Mysia_ Posted November 14, 2008 Posted November 14, 2008 jusstyna85 napisał(a):Zobaczcie wszystko fajnie wygląda,ale zapominacie, że w połączeniu te psy są nie do zdarcia...pamiętacie zapewne jakie numery robili, one nie nadają sie na schronisko :( Ja też jestem za tym, żeby zabierać obydwa,ale to będzie wielki problem i zapewne nowe problemy... my o tym nie zapominamy, wcześniej pisałyśmy, że jak tylko wrócą do schroniska trzeba zabrać się porządnie za szukanie im osobnych domów. Quote
epe Posted November 14, 2008 Posted November 14, 2008 Chciałam pokazać,co może się stać z psami,gdy sąsiedzi mają ich dość:-( To z wątku Poziomki.która była na DT u Wet-siostry! Cytuje jej posta : Właśnie wróciłam od ... weterynarza... Bardzo możliwe,że to,iż odebraliście Poziomkę uratowało jej życie... Niecałe pół godziny po Waszym odjeździe wypuściłam psiaki na wieczorne sikanko.Wróciły do domu...I wszystko stało się tak nagle... Koliego,niestety,nie udało się uratować...Odszedł w niecałe 10 minut.Lusia walczy o życie,ma szansę.Tyrsa ocalała bo nie jada od obcych... Ktoś podtruł moje psy... Koli,piesku...:-(:-(:-( [*]...Nie tak miało być... Jeszcze raz apeluję - zabierzcie Norkę też,tam nie jest bezpieczna!!!!! Quote
Mysia_ Posted November 14, 2008 Posted November 14, 2008 ja *******e :angryy::angryy::angryy: co za.... :angryy: Quote
Pianka Posted November 14, 2008 Author Posted November 14, 2008 Norka została, pani jej nie oddała, mieliśmy tyle przebojów eh:shake: a juz pakowalismy oba... Quote
jusstyna85 Posted November 14, 2008 Posted November 14, 2008 Mam nadzieje, że to dobra decyzja... a jak Płotek? Quote
arfafred Posted November 14, 2008 Posted November 14, 2008 Cholera, jednak psiaki rozdzielone! :placz: Pianka rozpisz się trochę bardziej, tak ze szczegółami "przyjechaliśmy, powiedzieliśmy dzień dobry . . ." itp. Przelew zrobię w nocy, jak obrobię psiaki i gówniarza. Siedzę w głuszy leśnej, więc w razie braku zasięgu - rano (teraz mi się wydaje, że dopiero robiłam na transport w tamtą stronę, szlag by to trafił).:angryy: Jak Płotek się zachowywał? Quote
Pianka Posted November 14, 2008 Author Posted November 14, 2008 arfafred rozpisze sie jutro, dzisiaj nie mam siły, a jak ma być ze szczegółami to troche dużo tego jest:roll: Płotek jest póki co na sedalinie, więc tylko moge napisac że przymulony jest, jak odchodziłam ze schroniska to wybiegł za mną. Chciał wracać:-( Quote
Mysia_ Posted November 14, 2008 Posted November 14, 2008 cholera :angryy: mam nadzieje, że Norki nic złego tam nie spotka :shake: Quote
epe Posted November 14, 2008 Posted November 14, 2008 Poczekajmy do jutra,jak Pianka wypocznie,to wszystko napisze! A swoją drogą,to co ta baba miała do powiedzenia-skoro kazała psy zabierać,a potem dyryguje,jakiego odda,a jakiego nie!:angryy: Przecież teraz powinna być monitorowana nieustająco! Ja też martwię się o Norkę,zwłaszcza po tym,co stało się u Wet-siostry! Były groźby otrucia i dwa psy nie zyją!:placz: Quote
Pianka Posted November 15, 2008 Author Posted November 15, 2008 Ta pani psów nie chciała oddawać, przypominam, że z tym zadzwoniła do mnie Wiola, jej córka. Kiedy był załatwiony transport zadzwoniłam i wtedy ta pani odebrała i z nią mogłam na spokojniej porozmawiać, bo rozmowa z Wiolą, była jaka była. Pani przez telefon namawiała mnie żebyśmy przyjechali może w sobote, albo w niedziele. Ona nie chciała ich oddawać, dlatego to nie ona dzwoniła, nie miala sumienia. No i wtedy zaczeliśmy rozmowe o tym, że one nie mogą być razem, że musimy je rozdzielić i ona powiedziala, że chętnie zatrzyma Norke, bo jednego psa jest jej łatwiej upilnować. Wracajac do wczorajszego dnia. Wyjechaliśmy troche z opóźnieniem, a mój transport miał iść do pracy, zaznaczajac, że jechali specjalnie z Krakowa. Także tu szczególne podziękowania dla transportu:loveu: Jak wyjechaliśmy to dzwoniłam co chwile do tej pani, nie odbierała od rana telefonu. A chcieliśmy sobie w GPSie zaznaczyć ulice. Jak byliśmy w Miliczu to zaczęłam sie już denerwować, bo co oni sobie wyobrażają, uprzedzałam ich o tym, że przyjedziemy i będziemy dzwonić. No to nic, dzwonie do schroniska, żeby sprawdzili na umowie jaka to ulica bo nie chcemy pobłądzić. Jeszcze się okazuje, że w umowie nie ma ulicy:shake: Ta wioska jest taka mała, że tam ulic nie ma, same numery. Ale naszczęście jak wjechalismy do wiochy to rozpoznałam gospodarstwo, wiec dojazd bez problemu. No ale tu zaczęłam się jeszcze bardziej wkurzać:angryy: Przyjeżdżamy, a tu cisza jak makiem zasiał. Nie ma nikogo. Pustka. Płotek i Nora siedza przy domku uwiązane na smyczy. Poznały mnie kochane psiury:loveu: Pukamy do domu, dzwonimy, na domowy telefon tez i nic. Jeszcze jedyna nadzieja w tym, że gdzieś są i karmią zwierzęta, także idziemy obejść całe gospodarstwo. Ale oni tam świń mają:evil_lol: Nawet takie picipici. I krówki były. Wszędzie zajrzeliśmy i nic, nie ma nikogo. Nagle nam jak spod ziemi wyskoczyli dwaj chłopi, sasiedzi. Powiedzieli, że oni gdzieś wyjechali już z samego rana i nie wiadomo kiedy wróca.Powiedzieliśmy, że chcemy zabrać psy, a oni, że ona im coś mówiła, że zabieramy, ale chyba jednego. To wyglądało tak jakby nam zostawili psy (bo ze smyczami były) i nie chcieli patrzeć jak je zabieramy. Taka właśnie mi wtedy myśl przyszła. I pytanie co robimy? Dzwonie do schroniska, co robić. Zdecydowaliśmy, że zabieramy, nie czekamy na nikogo. No to zabieramy. Podaliśmy im sedalin, już sie zaczęły pokładać po tym sedalinie, to pakujemy do auta. I wjeżdżają, ci ludzie, przyjechali:roll: Pani jak zobaczyła, że pakujemy oba to się prawie popłakała, podeszła, wzieła Nore, zaczeła ją głaskać i powiedziała, że nie odda, że ona zostaje u niej, Nora jest jej i nigdzie nie jedzie. Wiola też była, podeszła do mnie, najpierw przepraszała, że musieliśmy czekać, ale im się przedłużyło załatwianie spraw z urzędem. Potem przepraszała mnie za ten telefon, że wtedy właśnie Płotek i Nora trzeci raz zagryzły króliki i ona zdenerowana była i pewne słowa mówiła w nerwach, przepraszała, że ta romowa tak wyglądała że chodziło jej o dobro psów, a w nerwach powiedziała za dużo. Oni tez uważają, że psy powinny być rozdzielone, bo jeden za drugim biegnie i rozrabiają. Wiola też się boi kolejnej takiej akcji i nie wie czy jej mama dobrze robi zostawiajac Nore. Pytałam co zrobią, jeśli sytuacja sie znów powtórzy. Oni, że najwyżej będa mieć sprawe w sądzie i ponosią za to odpowiedzialność, że Norki nigdzie nie oddadzą, bo to nie mebel. Oni uważają, że Norke im łatwiej będzie upilnować, bo jest starsza i bardziej trzyma sie pani, chętnie za nia chodzi po gospodarstwie i to przedewszystkim jeden pies nie dwa. A Płotka oddadzą, nie mają wyboru, skoro psy muszą byc rozdzielone. Ta pani zresztą od początku była za Norą, przecież gdy Nora miała iść do uśpienia to ta pani znalazła ogłoszenie o niej i to ją chciała adoptować. Wtedy jej powiedzieliśmy, że jest drugi psiak bardzo z nią związany. Zgodziła się na adopcje obu. Jeszcze pamiątam, jak wtedy psiaki tam przywieźliśmy to pani do razu podeszła do Nory i że to jej psiak i zaprowadziła do domu, a Płotka kazała dzieciom zabrać. Moze już wtedy powinniśmy jej zawieźć tylko Nore, może nie byłoby takich problemów. Wiedzieliśmy co radził Jacek, a mimo to nie rozdzieliliśmy ich, licząc może na jakiś cud. Chcieliśmy wykorzystać okazje, że ktoś zgadza się na oba. Może to tak naprawde my popełniliśmy błąd na samym początku, a nie właściciele, przecież wiedzieliśmy jakie psy są. U nas też uciekały, z tym, że zagryzały nie króliki, ale koty. Czytałam wszystko uważnie co tu pisaliście, tylko, że łatwo jest napisać zróbcie tak i tak, ale co innego gdy się juz stoi samemu przed wyborem juz tam na miejscu. Czasami mialam wrażenie, że chcecie, żeby psy były razem, mieliście nadzieje, że znajdą dom razem. Ale tak się nie da, one nie mogą być razem. Jakie by w schronisku mieli życie? Norka jest juz starsza, nie wiem jakim cudem byśmy jej znaleźli dom. Oba musiałby być na łańcuchu, bo uciekają, a przez boksy czy wybieg z łatwością przeskoczą. Daliśmy Norce kolejną szanse, czy dobrze zrobiliśmy? nie wiem, to się okaże na jakiś czas. Ale pewnie gdybym ja zabrała to bym sie zastanawiała czy dobrze robie, zabierajac jej szanse. W schronisku ogromne przepełnienie i miałabym żal do siebie gdyby np. doszło do pogryzienia a Nora by nie ocalała albo gdybyśmy nie mieli wolnej budy i Nora musiałaby byc puszczona, uciekłaby i utopiła się w szambie, tak jak kiedyś, ledwo ją uratowaliśmy. Jeśli miałoby się jej stać coś w tym gospodarstwie nie będzie mi aż tak przykro, bo na ostatnie dni będzie z kochajacymi ludzmi, którzy się o nią zatroszczą, w schronisku odeszła by zapomniana, nie poczułaby ciepła przez ostatnie godziny swojego życia. Pani pokazała nam gdzie te króliki są i się okazuje, że to zaraz za ich gospodarstwem, może 100 metrów ich dzieli, wiec to nie było tak, że psy niewiadomo gdzie uciekały tylko przechodziły do sąsiadów. Sąsiedzi zrobili taka afere, ze policja przyjeżdżać pytała "i to maja byc te agresywne psy?", bo po zobaczeniu Płotka i Nory nie wierzyli, że moga robić az takie szkody. Opowiadała też, że Norka im się pochorowała pare miesięcy temu, że o nia walczyli. Cały czas zreszta co drugie słowo ja chwaliła, mówiła jaka to ona cudowna jest. Ona ją kocha to widać, z ich strony jej sie naprawde nic nie stanie, dbają o nią. Ale nie radzili sobie z oboma psiakami. Jeśli coś to arfafred jest na miejscu może za jakiś czas podjechać i sprawdzić co u Norki, jestem pewna, ze ta pani nie będzie miała nic przeciwko. Quote
epe Posted November 15, 2008 Posted November 15, 2008 Pianka! Po Twojej relacji trochę inaczej patrzę na sprawę!;) Ważne teraz jest,aby pani ją lepiej pilnowała,aby sąsiedzi nie zrobili jej nic złego! Widzę,że pani faktycznie kocha Norkę,tylko,żeby ją mądrze kochała i myślała o bezpieczeństwie psa! Biedny Płotek!:placz: On najgorzej na tym wyszedł! W nagrodę powinien szybko dom swój znaleźć,aby też był kochany! Quote
Pianka Posted November 15, 2008 Author Posted November 15, 2008 Zapomniałam napisać pani dała nam 100 zł na transport sama od siebie, ja nawet o tym nie wspominałam. Takze mamy narazie 100 zł, transport pewnie dużo wiecej wyniesie. Quote
jusstyna85 Posted November 15, 2008 Posted November 15, 2008 Wygląda na to, że to dobra decyzja.... Co teraz biedny Płotek czuje :( Pianka zrobiłaś allegro? Quote
Mysia_ Posted November 15, 2008 Posted November 15, 2008 mam nadzieje, że z Norką będzie wszystko OK., oby! Teraz priorytet to szukać domku dla Płotka, biedak został sam :-( Quote
arfafred Posted November 15, 2008 Posted November 15, 2008 Pianka, dzięki za wyczerpującą relację, tak się super rozpisałaś, że będę musiała to później jeszcze raz przeczytać na spokojnie;) Oczywiście, że na miejscu inaczej wygląda, a przed komputerem inaczej, ale wszystkim chodzi o psiaki, więc emocji się nie uniknie. Myślę, że teraz bez skrępowania możesz dzwonić i dowiadywać się o Norę (i oczywiście każdą rozmowę nam relacjonowaź:diabloti:), a jak wrócę do Wrocka pogadamy o skontrolowaniu pani. O Płotku aż nie mam siły myśleć, co on musi czuć :-( . . . Pianka napisał(a):Zapomniałam napisać pani dała nam 100 zł na transport sama od siebie, ja nawet o tym nie wspominałam. Takze mamy narazie 100 zł, transport pewnie dużo wiecej wyniesie. Wczoraj przelałam też 100, więc może wystarczy. Quote
Pianka Posted November 16, 2008 Author Posted November 16, 2008 arfafred napisał(a): Wczoraj przelałam też 100, więc może wystarczy. dziękuje bardzo, mam nadzieje, że starczy, oni jechali jeszcze z krakowa, wiec to dodatkowe kilometry, które trzeba zabrać pod uwage. zrobiłam porządek w 1 poście, w 2 też, tam cała historia z datami jakby się komuś nie chciało wertować wszystkich stron. Płotek narazie ogłoszony jest tylko na cafeanimal Moje słoneczko:-( Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.