Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 563
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Tosiek jak był młodszy zrobił mu się malutki placuszek na łapce, wtedy smarowałam maścią na bazie miodu, pomogło, ale widzę, że będzie mu się odnawiało więc chętnie sokrzytam z rad bardziej doświadczonych osób :lol:

A jak Lucki dzisiaj ;)

Posted

Od cepanu łapa się zaczerwieniła (moim dziewczynom też się tak działo) i tak ma być podobno.... sama nie wiem. Chyba sobie cepan podarujemy.
Maść witaminowa delikatnie zmiękczyła modzel, ale po tygodniu dopiero dam znać jak wygląda kuracja, bo po dwóch smarowaniach to naprawdę nie ma co powiedzieć.

Lucky przeszedł samego siebie. Miałam umówione spotkanie na 9, także o 8.30 wyszłam z domu, a Michał z 15 minut po mnie. Wróciłam chwilę temu, czyli powiedzmy, że nie było mnie dwie godziny. Otwiera się winda i słyszę taki skowyt, jakby dosłownie największe nieszczęście się wydarzyło. Szybko otwieram drzwi, wchodzę, a Lucky leży na kanapie (na moim miejscu), z głową zwieszoną w dół (z tą całą antenką) i przeraźliwie wyje. Nie zauważył, że weszłam. Odezwałam się do niego a on jak wyskoczył to prawie się zabił biegnąc do mnie. Teraz już leży na miejscu (ta kanapa strasznie mnie zdziwiła, bo on w ogóle nigdy nawet na nią nie próbował wejść choćby jedną łapą) i śpi.

Nasza sąsiadka z piętra panicznie boi się psów, nawet na widok chihuahua umiera ze strachu, więc wyobraźcie sobie co przeżywa posiadając nas za sąsiadów. Dzwonię do Michała i mówię, że sąsiedzi nas po prostu zabiją, a Michał na to: i tak nas nie lubią, więc wątpię aby dało się bardziej...

Tak, czy inaczej szkoda mi Luckiego. Strasznie się do nas przyzwyczaił.

Posted

Leczenie modzeli jest długotrwałe,ale systemetyczne smarowanie powinno dac efekty
Słyszę ten śpiew Luckiego:-))Moje dziewczyny lubią sobie powyc,zaczyna z reguły Marysia,dołącza się Klementynka,za chwilę Walentynka i dziadek Gacek,a teraz jeszcze Miśmiś,no ale my nie mieszkamy w bloku:-))

Posted

Z tęsknoty chyba, bo jak przyszłam to poszedł na materac i śpi jak niemowlę.

Ja znowu zapomniałam o czymś jeszcze napisać. Zrobili mu rtg. Niestety zdjęcia wyszły takie sobie - już nie powiem, jak strasznie się na nich wkurzyłam. Bissenik dzwonił i przepraszał mnie później, ale co mi z tych przeprosin. Ze zdjęć wynika, że dysplazji nie ma, ale zdjęcia tak jak już pisałam, wyszły takie sobie. Umówiłam się z Bissenikiem, że pojawimy się za dwa tygodnie i zobaczymy jak on wtedy będzie chodził, bo już teraz widzę dużą poprawę. Być może chodził tak dziwnie, bo miał te narośla, którymi obcierał o ziemię i go to bolało. Jak go jeszcze przestanie tam boleć i wszystko się zagoi to może w ogóle wszystko wróci do normy. Zresztą on już się przyzwyczaił chodzić w taki a nie inny sposób, więc trochę zajmie za czym się odzwyczai. Na razie nie ma przeciwwskazań do tego, żeby przytył, bo wiadomo jak by się okazało, że ma dysplazję to każdy kg mógłby spowodować, że nie będzie wstanie się podnieść. Przytył w ciągu tygodnia 0,5 kg. Poza tym nie ma też przeciwwskazań do tego, żeby mógł czasami pobiegać - nie za dużo na początku, ale trochę może.

Posted

Dobrze, że nieźle to wszystko znosi i jest z nim lepiej:lol:

Moje chłopaki też czasem lubią sobie pośpiewać, zaczyna Gerald, a Tosiek ostatni pzyłącza się do chóru, na szczęście ja też nie mam sąsiadów. :lol:

Posted

Wyszłam potem znowu na godzinę i już nie było problemu. Także może akurat miał gorsze chwile, bo on już sam zostawał normalnie bez problemów. Oczywiście już się nauczył spać na kanapie, ale na razie gonimy go za to, bo obiecałam Ani, że nie damy sobie na głowę wejść :). Dzisiaj odwiedzili nas znajomi z psem - suką, flat retriever. Przywitał wszystkich bardzo serdecznie i nie było najmniejszych problemów.

Zdjęcia rtg były lekko przesunięte, więc ogólnie da się z nich coś tam zobaczyć, ale cudów nie ma, dlatego napisałam, że z tego co tam jest dysplazji brak. Poddawać go narkozie drugi raz nie będziemy.

Lucky strasznie się frustruje, jak mu do jakiegoś psa nie damy podejść. Niestety nie do każdego możemy, bo on nie jest delikatny i używa zębów w zabawie w sposób przesadny, a inny pies może różnie na to zareagować, a to że Lucky nie ugryzie bez powodu to wiem, ale co zrobi jak się inny pies na niego rzuci to nie wiem, a teraz jest cały w szwach, więc bawić i tak się za bardzo nie powinien. Poza tym nie wszystkie psy znamy, więc z oczywistych powodów nie chcemy prowokować konfliktów.

Rioja jak zobaczyła Luckiego w antence na głowie to się prawie zsikała ze strachu, a niestety ona jest trochę wycofana, także nawet "cieszę się" jak się czegoś boi, bo jak zlikwidujemy do tego czegoś lęk to jesteśmy o krok do przodu w zlikwidowaniu go ogólnie.

No właśnie... teraz Rioszka z Luckim się buziaczkują. Miłość mi tu kwitnie.

Posted

Maryna napisał(a):
Jeju,jaki to fajny pies jest.
A dlaczego ma antenę na glowie??W co usiłujecie go zamienic;-))

antena to klosz ochronny:eviltong: tak myślę ;-)

fajne wieści od chłopaka. Pewnie nie raz będę zastanawiać się na urlopie co u was słychać.

Posted

Aniu, Ty się urlopuj i o nic się nie martw. Chłopak jest pod dobra opieką i będzie wszystko OK, innej opcji nie może być!
Ale ten Lucky jest superaśny :multi: Magda lubię te Twoje relacje, pisz, bo ja nawet w pracy zaglądam na wątek i jestem na bieżąco.

Posted

zmiloscidopsow napisał(a):
Czy macie jakieś doświadczenia z takimi przerośniętymi modzelami, wytarciami na łokciach? Mam w domu cepan, maść witaminową i linomag zielony. Zastanawia mnie czego powinnam spróbować najpierw... i co w sumie jest najlepsze.


tak podczytuję z ukrycia ;-) to może się przydam - bo szukałam info dla schronsikowego asta, i tam mi poradzono:

Obama napisał(a):
"ODCISKI I ZROGOWACENIA SKÓRY NA ŁOKCIACH (MODZELE).

Są problemem wielu psów dużych ras. Zgrubienia naskórka wyglądają nieestetycznie, a z czasem mogą prowadzić do trudnych w leczeniu stanów zapalnych. Od samego początku powinniśmy przyuczać naszego psa do leżenia na miękkiej powierzchni, chociażby na dywanie.

Jeżeli zrogowacenia już się pojawiły należy smarować je kilka razy w tygodniu maścią z witaminą A lub maścią z nagietka oraz zmiękczać witaminą A plus E w kroplach. Po zejściu odcisku na odpowiednio pielęgnowanej skórze wyrosną włosy. Jeżeli na chorej powierzchni następuje podejrzenie stanu zapalnego lub staw jest spuchnięty, należy zwrócić się o pomoc do lekarza. Postępowanie operacyjne często daje nawroty."
Na bullowatym forum polecali też:
ew maść CEPAN
ew DERNILAN
ew MULTIMASTIT


Korenia przekleiła: Z dobermaniowego forum przeklejam na temat modzeli Autorstwa JK


"Z modzelami generalnie jest tak ,że lepiej zapobiegać niż leczyć Ja osobiście do tego po prostu ich nie trawie i bardzo mi się to nie podoba.
Jeżeli już doprowadziliśmy do tego ,że powstały trzeba zobaczyć na jakim to wszystko jest etapie.
Oto mój ,jak do tej pory niezawodny sposób na modzele -
Jeżeli skóra jest czerwona i widać stan zapalny to zawsze smaruje to miejsce jodyną około 4 razy dziennie i koniecznie na noc. Kiedy już stan zapalny zniknie i czuje pod palcami tylko takie zgrubienia , zaczynam smarowanie Linomagiem (maść na odparzenia dla dzieci) też około 4 razy dziennie, a na noc bardzo dokładnie wmasowuję maść pod koniec zostawiając na łokciu cienka warstwę.
Kiedy widzę już fajne efekty, zmieniam od czasu do czasu na maść witaminowa i nadal smaruję. Kiedy zostaje mi już zagojone, gładkie łyse miejsce po modzelu zaczynam nacieranie tego miejsca witamina A i E w kapsułkach. Przegryzam kapsułkę ,zawartość wyciskam na palec i bardzo dokładnie wmasowuje w modzel. W ten sposób pobudzam włoski do odrastania. Na noc obowiązkowo linomag.
Wszystkie te specyfiki są dostępne w aptece ,można powiedzieć za grosze.
Często taka zabawa z modzelem trwa baaaaardzo długo i wymaga dyscypliny! w smarowaniu i wytrwałości, ale ze swojego doświadczenia wiem ,że się opłaca.
Zazwyczaj udając się z modzelem do weta ten rozkłada ręce mówiąc "No taka rasa, modzele będą"... Mi tez tak powiedział nie jeden wet... A naprawdę we wczesnej fazie można to wyleczyć , nie doprowadzać do ekstremalnego stanu operacyjnego.
Ja nauczona doświadczeniem zawsze dbam o miękkie posłanie dla psa, a w czasie upałów kiedy najlepszym posłaniem jest beton czy płytki, smaruje łokcie maścią 1 raz dziennie i na noc ,aby zmiękczyć skórę, nawet jak modzeli nie ma. Taka profilaktyka. "

mam nadzieje, że pomoga rady, z tego co wiem u asta pomogło ;-)

Posted

Dziękuje za porady. Na punkcie modzeli mam świra, ale niestety ja zawsze potrzebuję szybkich efektów i strasznie nie lubię czekać, a najgorsze jest to, że nie wiem, która maść jest najlepsza i najszybciej zadziała. Także na Luckim wszystko wypróbuję i dam znać jak poszło. To co on ma na łokciach to jest po prostu tragedia. Zastanawia mnie czy tego co on ma na łokciach nie należałoby czymś "rozpuścić", bo tam jest straszna masa martwej skóry i nie bardzo widzę sens w jej smarowaniu. Może ktoś mądrzejszy się wypowie.

O rany.... właśnie zauważyliśmy, że satelita (tak, tak - chodzi mi o ten kołnierz co ma na głowie) nic nie daje. On ma taki długi pysk, że jak chce coś sobie podłubać to i tak to zrobi. Nie zauważyliśmy tego wcześniej. No cóż, będzie trzeba go pilnować. Ten kołnierz jest taki wielki i za każdym razem jak mu go zakładamy to robi te swoje słodkie oczka, prosząc, żeby mu go zdjąć. Choć przed chwilą przyjął nową taktykę - postanowił uderzać tym kołnierzem we wszystko, przesuwając krzesła, stół, uderzać w telewizor itp. - to technika wyprowadzania mnie z równowagi. Na razie dzielnie się trzymam, choć patrząc na to, że widziałam jak zaczął lizać łapę mając kołnierz na głowie to powątpiewam w słuszność jego zakładania.

Posted

Podpytam czym konkretnie smarowali karlosa, on ma teżstraszne te zgrubienia, niestety skutek roku w budzie :-( ... z tego co wiem, to efekty szybko widać,i juz po ok. tygodniu te zgrubienia troche zmiękły....

tu na łapkach widać, te białe plamy to wlaśnie zgrubienia

Posted

Pozwoliłam sobie zapisac wiadomości nt.leczenia modzeli,nigdy nie wiadomo,co i kiedy może się przydac-dzięki:-))
Bardzo,bardzo proszę o fotki Luckiego-koniecznie z anteną:-))

Posted

zmiloscidopsow napisał(a):
Choć przed chwilą przyjął nową taktykę - postanowił uderzać tym kołnierzem we wszystko, przesuwając krzesła, stół, uderzać w telewizor itp. - to technika wyprowadzania mnie z równowagi.


heh, moja sunia po sterylce swoje kołnieże rozwaliła :p pierwszy rozwaliła po jednym dniu... zresztą i tak jej dużo nie dawał ;p drugi niedługo po założeniu (a był taki fajny z łapkami :P), ale przed założeniem, pokleiłam go taśmą klejącą na około i trzymał się dzielnie, więc dużo się nie rozsypał, lekko tylko góra kolsza ucierpiała :) pojechał m.in w paczce do Głowna razem z jej ubrankiem pooperacyjnym, który musiała porozpruwać troche w łapach ;p

Posted

Chłopak jak widać jest bardzo sprytny. :) Powodzenia w pilnowaniu. Pozdrawiam całą psio-ludzką rodzinkę.

Też sobie zapisałam info o modzelach, nigdy nie wiadomo, co i kiedy może się przydać. :)

Posted

Cieszę się, że chłopak w formie, a drugi chłopak jak?

Tosiek kołnierz znosił dzielnie, nie protestował zbytnio (fakt miał niecałe 4 miesiące) ale zastosował tą drugą strategię Luckiego i taranował co się dało, zwierzaki wszystkie schodziły mu z drogi, a ja martwiłam się czy sobie kołnierzem nie zrobi krzywdy bo szwy na brzuchu go chyba nie interesowały.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...