Search the Community
Showing results for tags 'adopcje'.
-
Charliego zabraliśmy z Radys, aby opłacić mu hotelik, socjalizować i znaleźć najlepszy dom na świecie. Niestety Charlie przyjechał do nas w tragicznym stanie, grozi mu amputacja łapy. Operacji ratowania łapy póki co chce się podjąć tylko jeden weterynarz specjalista Doktor Trębacz cena operacji to 3000 - 4000, + transport, dwa dni w klinice, leki, raz rehabilitacja miesięczna. To są ogromne koszty, ale czy nie jesteśmy Charliemu winni pomocy za to jak mocno został skrzywdzony? Amputować łapy też nie można z uwagi na wagę około 50 kg Charlie nie poradzi sobie, będzie miał utrudnione życie. Chcemy ratować zachęcam więc do śledzenia wątku Charliego, będą prowadzone bazarki, zbiórki, aktualizacje. Zbiórka ze zdjęciami łapy o opisem weterynaryjnym - ze zbiórki 740 zł zostało już wykorzystane na kastrację oraz leczenie entropiun - czyli powieki wbijające się do oka i podrażniające rogówkę, co może prowadzić do trwałego uszkodzenia oka. W planach na najbliższy czas leczenie zębów, które do tej pory leczone są antybiotykami. Później co nam się marzy operacja, bo każdy dzień pogłębia przykurcz :(. https://zrzutka.pl/69wjw2 na zbiórce kwotę zawdzięczamy bazarkowi prowadzonego na FB o tytule Bazarek na Rzecz Zwierząt. Bazarek rozgrywa się równolegle również na Dogo. Jeśli ktoś chciałby wspomóc Charliego karmą, darowizną stałą lub jednorazową bardzo proszę o kontakt
-
Torin - wyżeł niemiecki szorstkowłosy szuka domu / Warszawa
emdepl posted a topic in Wyżeł niemiecki
Torin szuka domu Torin to piękny, młody ok 4 letni pies w typie wyżła niemieckiego szorstkowłosego z kopiowanym ogonem. Jest pewnym siebie, energicznym psem. Psim indywidualistą, na jego przyjaźń i zaufanie trzeba zapracować. Ruch to jego żywioł. Kocha więc spacery i czeka na nie z utęsknieniem. Najlepszy dla niego opiekun to osoba prowadząca aktywny tryb życia. Torin czeka na dom. Więcej informacji na temat psa udzielą wolontariuszki: Asia 604 133 894, Bożena 531 377 477 i Kamila 693 542 112 http://www.napaluchu.waw.pl/czekam_na_ciebie/wszystkie_zwierzeta_do_adopcji/011603271 Od siebie mogę dodać, że przy mnie straszny z niego pieszczoch. Na wybiegu eksploruje i często przychodzi się przytulać. Na spacerach z reguły nie jest zainteresowany innymi psami, ale w przypadku zaczepek nie zostaje dłużny. Charakter i temperament - książkowe-
- 1
-
-
- wyżeł niemiecki
- adopcje
-
(and 1 more)
Tagged with:
-
Do Wojtyszek w tym miesiącu trafił roczny wyżeł niemiecki szorstkowłosy, płci męskiej, numer czipa 616093900369863. Szkoda młodego psiska, w jego wieku należy mu się bieganie po łąkach i zabawa z kochającym właścicielem, albo chociażby praca przy myśliwym, a nie siedzenie za kratami. Jeszcze w Wojtyszkach, ze wszystkich schronisk. Pomijając wszelkie dyskusje o średniej reputacji tego miejsca, już sama ilość psów zaniża szansę na adopcję a zawyża szansę za "dożywocie". Dodatkowo razem z uroczym roczniakiem trafił azor mocno "w typie" wyżła, ale jeśli człowiek by się uparł, można powiedzieć że to designerski, melanistyczny drahthaar ;) Bujną brodą z całą pewnością może zawstydzić sporą ilość szorstkich wyżłów, a pewnie nawet niektóre kozły. Trzyletni samiec, ponoć lubi dzieci, tendencje ucieczkowe. Numer czipa 941000014447106. Ktokolwiek ma warunki żeby zgarnąć któregoś z chłopaków? Albo ma kontakt z fundacjami pomagającymi specyficznie wyżłom? Szkoda chłopaków, szkoda każdego psa w Wojtyszkach, ale młodych wyżłów jakoś szczególnie. (Wstawiam temat tutaj, bo w regulaminie wyczytałem, że fora rasy mają pierszeństwa przed forami specyficznymi. Jeśli złe miejsce, przeniosę/proszę moda o przeniesienie.) edit: Dodam jeszcze, dla ludzi którzy mieliby warunki, żeby zgarnąć jakieś wyżlisko, ale martwią się schroniskową psią użytkowością, że sam wziąłem dorosłego wyżła ze schroniska i pięknie się wytrenował, niczym nie odstaje od psich kolegów trenowanych od szczeniaka.
- 2 replies
-
- wyżeł niemiecki
- adopcje
-
(and 1 more)
Tagged with:
-
Dzień dobry. Proszę pomóżcie... nie wiem co dalej robić. Znalazłam psa... W czerwcu ,będąc z synem na treningu do naszej grupy za jedną z mam przybłąkał się psiak.Pani podkarmiła go kabanosami i bułką... Były ochyy i achyyy jaki fajny ,miły i uroczy.Kończy się trening i na pytanie kogoś z grupy co z psem ? nagle ten nie może go wziąć bo ma kota,bo ma psa,bo ma dziecko !! Na koniec zostałam ja i koleżanka.No i co tu dalej zrobić?Zadzwoniłyśmy na straż miejską i miał przyjechać pan ze schroniska.Wtem żeśmy dostały olśnienia : że wybrałyśmy najgorsza opcję ,bo ze schroniska pewnie nie prędko się wydostanie...spróbujemy znaleźć właściciela lub też tymczas albo nowy dom. Zapięłyśmy psa na smycz z kluczy ,no to idziemy do domu i następnego dnia pójdziemy do weta sprawdzić czy ma czipa i ogólnie.W drodze do domu dzwoni pan ze schroniska,pyta gdzie jesteśmy ,że on psa zabrać musi i moje tłumaczenia ,że my psa zabieramy do domu nic nie dały,dogonił nas i on psa musi wziąć i koniec kropka.No i co to dalej robić,pan jedno a my drugie.Już chciałyśmy go oddać i następnego dnia jechać po niego,ale znów któraś z nas musiałaby go adoptować a my chciałyśmy go wziąć na kilka dni żeby psiak właściciela odnalazł.Dyskutujemy z panem ... i wtedy podchodzi do nas znajoma,ogarnia sytuacje i po prostu oddzwania na straż miejską odwołując zgłoszeni,sm informuje pana ze schroniska i po sprawie...psiak zostaje z nami...Po drodze do domu,wstępujemy do weta.Pani wetka sprawdza psa się okazuje,że pies ma czipa (jest też kastrowany).Baaardzo się ucieszyłyśmy,że psiak ma farta i że wróci do domu.Tylko,że u weta padł komp i nie dało rady sprawdzić nr. Dostałyśmy nr czipa i próbowałyśmy sprawdzić kto jest właścicielem ,ale do późnego wieczora nic z tego bo strona int. była nieaktywna? W końcu strona zadziałała i się okazało ,że właścicielem psa jest Pan z Bytomia.Na FB zrobiłyśmy "hałas" ,żeby pan Mariusz zgłosił się po psa.Nr tel podany na czipie nieaktywny...zero kontaktu.Po kilku dniach dzwoni siostra pana Mariusza z pretensjami ,że czemu go szukamy skoro on psa oddał komuś innemu bo pogryzł dziecko.Więc tłumacze,że szukamy pana Mariusza bo takie dane są na czipie... na pytanie gdzie i jak mocno pogryzł dziecko odpowiedziała,że "no mocno je ugryzł" jak długo utrzymywał się ślad po ugryzieniu? "yyyyy no tydzień" ... tyle było z rozmowy,gdy próbowałam oddzwonić i na spokojnie pogadać z siostrą p.Mariusza nie odbierała,a potem byłam zablokowana,nawet nie wiem jak nazywał się wcześniej...Dzień,dwa później zadzwoniła pani-powiedziała,że p.Mariusz tego psa adoptował ze schroniska a teraz oddał go innym ludziom bo wyjeżdża do Holandii. A adoptując psa ze schroniska p.Mariusz nie może go oddać innym ludziom tylko ewentualnie do schroniska zwrócić,bo taką też podpisał umowę i tak to chyba działa??Teraz psiak jest u mnie i co dalej z nim zrobić? Schronisko wisi mu na ogonie od początku kiedy tylko go spotkałyśmy.Na forum miau.pl 15-16 czerwca zapłaciłam Fredowi pakiet 100 ogloszeń-ale po dziś dzień ogłoszeń nie ma jedyne na olx. Rozpytałam wszystkich znajomych i znajomi znajomych itd.... cisza. EDIT: dziewczyna dziś je będzie robić. tzn.ogłoszenia. Po telefonie siostry p.M,że pies pogryzł dziecko wydaje mi się to być "ściemą" choć może...? ale przyprowadzając psa do domu i dopiero po otwarciu drzwi,doszło do mnie,że kurcze,w domu mam dziecko i jeszcze 2 koty... no nic,najwyżej będzie zamknięty w pokoju syna-trudno...Co zrobił Fredi ? od progu chciał się witać z kotami,tylko te mu uciekły :D wyjadł im jedzenie z misek,wyłożył się na podłodze i zasnął.Kolejne dni przebiegały zapoznawczo ... do kotów stosunek ma dobry,w sensie ani ich nie goni,nie meczy,nie warczy,mijają się spokojnie chyba go nie interesują zbytnio.Wąchają się,czasami w ramach zasady dostanie z łapy w ucho od Figi (kotka moja) bo ona to taki zadzior mały,ale Fredi nie reaguje.Zna podstawowe komendy takie jak siad,łapa,na miejsce i hop. Spokojnie chodzi na smyczy,na poranne i krótkie spacery z psem wychodzi mój 8-letni syn. Fredi cieszy się na spotkanie z każdym i obojętnie czy to znajomy,nieznajomy,obcy pies czy kot.... ostatnio wieczorem będąc z nim na spacerze,sobie myślę "co on się tak do tej trawy cieszy" :D zaglądam a tam jeż :D jak się wychodzi z Fredim na dwór to ciszy się jak głupi ,tak jakby co najmniej od tygodnia na dworze nie był :D czasem zabieramy go w pola i tam biega bez smyczy,wraca na zawołanie.Biega za patykami czy rzucaną piłką.Wśród dzieci z podwórka jest ulubieńcem,przez dzieci jest głaskany,tulony i całe podwórko wraz z moim synem chodzi na spacery. Nie ma w sobie agresji,odkąd jest u mnie jeszcze nie słyszałam żeby szczekał i nie wiem czy on szczekać nie potrafi czy tez za każdym razem uznaje ,ze nie ma powodu do szczekania ?w każdym bądź razie nie wiem jaki ma "szczek" nawet też nie warczy.Na łóżko sam nie wchodzi,tzn. żeby wskoczył na łóżko trzeba go zaprosić,wtedy wchodzi taki onieśmielony hihi :) Nie wiem co mogę napisać jako jego wadę,bo takiej to chyba nie ma?? Powiem otwarcie ,że psa na stałe zatrzymać nie chce i nie mogę. W tym roku nagle zmarł mój mąż,posypało nam się wszystko.Zostałam sama z dzieckiem i milionem spraw do załatwienia które ciągną się w nieskończoność. Do tego muszę opuścić mieszkanie które razem wynajmowaliśmy bo najzwyczajniej nie stać mnie na utrzymanie mieszkania , przede wszystkim muszę zapewnić dziecku to czego potrzebuje i to jest mi najważniejsze a do tego jeszcze 2 koty ... no i pies. Aktualnie jestem w trakcie pakowania się,w zasadzie jeszcze trochę ale już bliżej jak dalej końca.I co dalej z nim nie wiem?? Ostatnio nawet sprzedałam obrazy,żeby zakupić mu karmę i u weta zapłacić za tabletkę na odrobaczenie i za kropelki na kark,żeby kleszczy nie nałapał,bo teraz plaga a dziecko i koty w domu... Co teraz z nim zrobić,jak dalej działać ? czy ktoś zechce mi pomóc?doradźcie proszę.
-
Haszysz – to młody, energiczny, niesamowicie wesoły i pozytywny pies. To pies, który cieszy się całym sobą, uwielbia zabawę, piłeczki. Może zamieszkać z dużą suczką. Powinien zamieszkać w domu, który zapewni mu bardzo dużo ruchu, a przede wszystkim spacery. Ładnie chodzi na smyczy, jednak mocno na niej ciągnie. Lubi dzieci – ale ze względu na to, że jest energiczny, wskazany jest dom ze starszymi dziećmi. Uwielbia bieganie przy rowerze, czy bieganie z człowiekiem, świetnie sprawdzi się w długich wycieczkach czy trekkingu. Przebywa w schronisku Medor w Zgierzu (obok Łodzi) KONTAKT 506-761-221 Album na fb
-
Kochani, zachęcam Was do udziału w nowej akcji Fundacji Happy Animals. "Na terenie Bielan Wrocławskich oraz w rejonach wrocławskiego Muchoboru żyje bardzo duża ilość bezdomnych kotów. Ich obecna sytuacja wymaga niezwłocznej poprawy. Szczególnie na Muchoborze - większość zwierząt jest niedożywionych i schorowanych :( Od niedawna - wspólnie z wolontariuszami oraz osobami, które są życzliwe i otwarte na współpracę z nami - staramy się nieść pomoc tym najbardziej potrzebującym. Niestety ciągle brakuje nam środków finansowych na zakup karmy, podstawowego wyposażenia (m.in. klatki-łapki), leczenie czy sterylizacje/kastracje wolno żyjących kotów. Poszukujemy również miejsc, w których moglibyśmy przetrzymywać zwierzęta (np. w trakcie leczenia, po zabiegach lub do czasu znalezienia domu adopcyjnego). Zależy nam na dalszym rozwoju, ale bez Was nie damy rady" ♥
-
Witam Was serdecznie! Od niedawna dołączyłam do ekipy wolontariuszy w Fundacji Wzajemnie Pomocni. Postaram się zdać Wam relację co się dzieje w Fundacji i wrzucić kilka fotek jej podopiecznych. Zacznę od przedstawienia ulubienicy mojego dziecka. Oto Papaja! :) Chociaż Papaja ma 6-7 lat, to bawi się z trzylatkiem jak szczeniak, wariując, merdając, wylizując - słowem bardzo pozytywna suczka! W Fundacji krążą słuchy, że Papaja ma małe szanse na adopcje, ale ja wierzę, że znajdzie się ktoś, kto tę sunię pokocha... Więcej informacji: Ania 731 467 031 Małgorzata 602 185 497 - jeżeli nikt nie odbiera, wyślij smsa - Papaja mieszka w Błędowie (14 km od lotniska w Modlinie).
- 9 replies
-
- Fundacja Wzajemnie Pomocni
- adopcje
- (and 8 more)
-
Moira to ok 2 letnia suka wyżła niemieckiego szorstkowłosego. Los Moiry nie jest całkowicie znany, w maju została przyprowadzona do Świnoujskiego schroniska ponieważ błąkała się. Właściciel się nie odnalazł. Gdy pierwszy raz spotkałam Moirę, poniosły mnie emocje, wychodziłam z nią na spacery. Byłam nią strasznie zauroczona. Nie potrafiłam sytuacji ocenić realnie. Po jednym ze spacerów po prostu postanowiłam ją stamtąd zabrać na dobre. Mam już jednego psa ze schroniska i stwierdziłam, że drugi nie będzie aż takim obciążeniem. Jednak się przeliczyłam. Moira NIE NADAJE SIĘ do mieszkania. Mimo codziennych, minimum półtora godzinnych spacerów w towarzystwie whippetki: - Obszczekuje przez okno w środku nocy każdego delikwenta (w dzień tego nie robi) - Sika na posłanie - Nie rozumie słowa "NIE" (nie, nie zejdzie z łóżka, nie, nie wyrzuci z pyska śmiecia, nawet za nagrodę itp.) - Niszczy mieszkanie podczas nieobecności ludzi (wyjęte ubrania z szafek, zjedzone w sumie wszystko w tym kable, zniszczone gniazdka od kontaktów, porozrzucane śmieci) - Skacze na ludzi, nawet jeśli uparcie odmawiasz jej pieszczot - Konsekwentnie odmawia współpracy z człowiekiem - Boi się dużych psów, jednak po dłuższym kontakcie z nimi jest w stanie nawiązać z nimi neutralną relację - Jeśli zostanie bez whippetki w domu, ujada rozpaczliwie Moira to pies który został na wczesnym etapie swojego rozwoju zostawiony sam sobie. Mimo wielu wad jest psem niesamowicie potrzebującym człowieka oraz żelaznych zasad i konsekwencji. Mimo zapewnień schroniskowych wolontariuszy nie jest "Aniołem". Wyżlica kocha się przytulać, cały czas spędza przyklejona do człowieka. Na spacerach jest odwoływalna, ma bardzo słaby instynkt myśliwski (oprócz kaczek i innych ptaszków). Trzyma się przewodnika przy lewej stronie, potrafi siad. Nie jest nakręcona na aport. Potrafi biegać przy rowerze. Lubi dzieci, lecz z racji jej wagi (28kg) zalecam ostrożność w kontaktach. Nie gryzie ani nie warczy jednak może wskoczyć lub przygnieść dziecko. Rozpaczliwie szukam człowieka, który byłby w stanie dać Moirze dom z prawdziwego zdarzenia. Bardzo ją kocham jednak wiem, że obie się męczymy. Nie mogę jej poświecić tyle uwagi ile potrzebuje. Oswoiłam ją z moimi kotami, nie robi im krzywdy, z obcymi chce się bawić. Jest bardzo żywiołowa, w ten szczenięcy, niesubordynowany sposób. Kocha pływać. SZUKAMY CZŁOWIEKA, który: - Ma doświadczenie w prowadzeniu psów (wskazany kontakt z rasą) - Ma odpowiednio zabezpieczony ogród, najlepiej z kojcem lub budą (nie wydam psa na łańcuch) - Ma czas i cierpliwość - Pokocha ją - Podpisze umowę adopcyjną ze schroniskiem w Świnoujściu oraz ze mną (osobą prywatną) - Utrzyma ze mną kontakt meilowy/telefoniczny Suka już po leczeniu zapalenia uszu. 30 lipca jesteśmy umówione na sterylizację, po tym czasie muszę ją jeszcze zaszczepić (szczepienie jedynie na wściekliznę). Suka ma zarośniętą przepuklinę pępkowa, po konsultacji u weterynarza nie jest konieczne usuwanie jej. Dowiozę ją na własny koszt w dowolne miejsce w Polsce. Mój numer to 575 666 234
-
Od trzech tygodni w schronisku w Skierniewicach przebywa przeurocza Febe – młoda, około półtoraroczna sunia w typie amstaffa. Znaleziona została skrajnie wychudzona z 5 szczeniakami. Karmi je teraz i opiekuje się nimi. Jest pogodna, bardzo nastawiona na człowieka i chętna do pracy. Ma w sobie dość energii, pomimo tego, że chudzinka. Ufna – tak mówi o niej bzuba po pierwszej wizycie: „Dała mi wejść do pomieszczenia gdzie przebywa z maluszkami, od razu się cieszyła i przytulała. Mogłam podnieść, pogłaskać każdego szczeniaka- Febe na to pozwoliła. Nie warczała też gdy nakładałam jej jedzenie do miski już kiedy jadła z niej.” Potrafi warknąć na innego psa, ale mamy nadzieję, że wynika to z trudnych realiów w jakich musi sobie radzić młoda mama i nie jest trwałym rysem charakteru. Poszukujemy dla Febe domu – stałego lub tymczasowego. Może się uda skrócić czas jej pobytu w schronisku do minimum, a ktoś – jakaś dobra dusza – zyska wspaniałą przyjaciółkę. Trzeba ją też wysterylizować… Bardzo prosimy o pomoc w poszukiwaniu domu dla dzielnej Febe, ale także (choć dobrze wiemy, że to niełatwe i mnóstwo jest potrzebujących psich duszyczek) wsparcie finansowe dla ewentualnego DT i na zabieg. Udostępnianie wieści o Febe i podnoszenie wątku mile widziane. :) W związku z kłopotami nowej dogo można się także kontaktować za pośrednictwem mejla: Z bzubą: [email protected]<script cf-hash='f9e31' type="text/javascript"> /* */</script> Ze mną przed dogo i mejlem [email protected] A to kilka fotek dzielnej młodej mamy Wpatrzona w człowieka i chętna do pracy. Ten wzrok... Nie można go zapomnieć.
-
Szukamy DS dla naszych kocich Podopiecznych :) Opisy poniżej :) Kontakt w sprawie adopcji - tel. 695 628 764 lub [email protected]