Jump to content
Dogomania

inka33

Members
  • Posts

    17196
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by inka33

  1. Majuś :klacz:, no to teraz za poniedziałek zaciskamy :kciuki:
  2. Majeczko, skoro jesteś OS, to powinnaś szybciutko sobie talię OSY wyrobić! ;)
  3. [quote name='malagos']Ineczko, pakuj się z dziewczynami i przyjeżdżaj do nas na wieś :) Ptaszki śpiewają, 1 żaba rechocze w oczku wodnym, trawnik wymieciony z psich odchodów (po co ja temu bydłu tyle daję jeść?...???), grill odkurzony - TYLKO PYTANIE, KIEDY PRZYJEDZIECIE? Nutusia, Ziutka? Bo od tego uzależnia przyjazd też Mazowszanka i konfirm13 :) E, jak już wymieciony, to ja nie wiem... :diabloti:
  4. Czy to czasem nie było sprawdzanie, czy Grem umie dogonić Freda...? :diabloti:
  5. Czy wielbiciele Dosiaczki zajrzą na bazarek w 50% dla niej? :modla:
  6. [quote name='pinczerka_i_Gizmo']Ładny tekścik - brawo :) Najważniejsze, ze bardzo subtelnie Nutusia opisała jego charakterek, tak, że na pewno nikt się nie przestraszy niepotrzebnie ;) Zaciskam!!!![/QUOTE] A ja nie dziękuję i też zaciskam! :) Najpierw za to, żeby ktoś DOBRY wstawił z tym tekścikiem... :evil_lol:
  7. [quote name='Gremlin']Popatrz uważnie... Fred się odsuwał od szalejącego tałatajstwa :D[/QUOTE] Najpierw piszesz: "Nie... Fred tam [COLOR=#ff0000][B]JEST[/B][/COLOR]. i to wszystko :-D :-D" a potem, że [COLOR=#ff0000][B]się [B]odsuw[/B]ał[/B][/COLOR]... Ewidentnie coś kręcisz... :shake:
  8. Jak się miewa Sońka? Zaciskam :kciuki: za domek! A siusianie Tobisiowe...? :nerwy:
  9. Pozwolę sobie wkleić epistołę, którą wysmarowałam na przytoczonym przez stzw wątku. :oops: Może coś to pomoże Uszatkowi i jego Pani.... :kciuki: [COLOR=#ff0000][B]***********[/B][/COLOR] Uważam, że [B]najważniejsza jest konsekwencja i cierpliwość[/B] oraz wypróbowanie jednej metody przez dłuższy czas, a nie zmiany co chwilę, bo wtedy nie wiadomo, czy metoda się nie sprawdza, czy była stosowana za krótko... Jeżeli pies zawsze chodzi na spacery tą sama trasą i zawsze na tej trasie się ciągnie, to można też spróbować zacząć stosować wybraną metodę zmieniwszy trasę na inną stałą - może wtedy mniej zadziałać stare złe przyzwyczajenie, a powstać nowe dobre. Przy metodzie z zatrzymywaniem się w miejscu - jak wytłumaczył mi behawiorysta i u nas się to sprawdziło - bardzo ważna jest reakcja natychmiastowa! tzn. powinno się uniemożliwić psu poruszanie się choćby kawałka na napiętej smyczy. [B]Należy zatrzymać się już w momencie napięcia się smyczy, a nie po (choćby najkrótszej) chwili ciągnięcia.[/B] Diabeł tkwi w szczegółach... W ten sposób początkowo spaceruje się upiornie... Przychodzi frustracja, gdy nie da się metra czy dwóch przejść "za jednym zamachem". Dochodzą nerwy, pojawiają się myśli: "bosz, co za durny pies!, co nie pojmuje, że sam sobie uniemożliwia spacer!". Jednak, gdy zastanowimy sie nad priorytetami i powiemy sobie "wolę się pomęczyć tak przez jakiś czas, ale potem nie mieć tego problemu", to da się przeżyć i efekty pojawiają się wtedy dość szybko. :smile: Kwestia nagradzania smakami jest, hmm... dyskusyjna. Pies może sobie wykombinować ciąg skojarzeń: "ciągnę - Duży się zatrzymuje - poluzowuję smycz - dostaję smaka", no a wtedy efekt będzie przeciwny do zamierzonego. Można więc albo nagradzać w sposób urozmaicony (smaki, głaski, pochwała "suupeer!"), pamiętając o każdorazowym chwaleniu za każdy moment nie ciągnięcia bez zatrzymywania się opiekuna. Można też zatrzymywać się bez słowa i ruszać bez słowa, gdy pies poluźni smycz, a chwalić wyłącznie za nieciągnięcie, które nastąpiło bez konieczności zatrzymania się - czyli ruszamy, pies przez chwilę idzie! nie napinając smyczy i wtedy chwalimy suto, a nie tuż po zluźnieniu smyczy przez psa. Ten drugi sposób uważam za skuteczniejszy. Można dodatkowo ćwiczyć przywoływanie psa na smyczy "zapobiegawczo". Gdy widzimy, że na horyzoncie pojawia się coś ekscytującego dla psa i wiemy, że zaraz z pewnością pociągnie, to natychmiast przywołujemy go do siebie (ale wesoło, a nie nerwowo) i chwalimy za podejście. Ma to go nauczyć, że "[B]mój Pan jest fajniejszy niż wszystko inne, co się dzieje wokół mnie![/B]". :smile: Uff... ale się rozpisałam... :huh: Zaznaczam, że wymądrzam się wyłącznie na podstawie własnych doświadczeń (ze wsparciem behawiorysty). :-P Wiadomo, że każdy pies jest nieco inny i są też znaczne różnice w relacjach psów z właścicielami. Sposoby też więc skutkują różnie... Powodzenia! :kciuki: [COLOR=#ff0000][B] ***********[/B][/COLOR]
  10. Uważam, że [B]najważniejsza jest konsekwencja i cierpliwość[/B] oraz wypróbowanie jednej metody przez dłuższy czas, a nie zmiany co chwilę, bo wtedy nie wiadomo, czy metoda się nie sprawdza, czy była stosowana za krótko... Jeżeli pies zawsze chodzi na spacery tą sama trasą i zawsze na tej trasie się ciągnie, to można też spróbować zacząć stosować wybraną metodę zmieniwszy trasę na inną stałą - może wtedy mniej zadziałać stare złe przyzwyczajenie, a powstać nowe dobre. Przy metodzie z zatrzymywaniem się w miejscu - jak wytłumaczył mi behawiorysta i u nas się to sprawdziło - bardzo ważna jest reakcja natychmiastowa! tzn. powinno się uniemożliwić psu poruszanie się choćby kawałka na napiętej smyczy. [B]Należy zatrzymać się już w momencie napięcia się smyczy, a nie po (choćby najkrótszej) chwili ciągnięcia.[/B] Diabeł tkwi w szczegółach... W ten sposób początkowo spaceruje się upiornie... Przychodzi frustracja, gdy nie da się metra czy dwóch przejść "za jednym zamachem". Dochodzą nerwy, pojawiają się myśli: "bosz, co za durny pies!, co nie pojmuje, że sam sobie uniemożliwia spacer!". Jednak, gdy zastanowimy sie nad priorytetami i powiemy sobie "wolę się pomęczyć tak przez jakiś czas, ale potem nie mieć tego problemu", to da się przeżyć i efekty pojawiają się wtedy dość szybko. :) Kwestia nagradzania smakami jest, hmm... dyskusyjna. Pies może sobie wykombinować ciąg skojarzeń: "ciągnę - Duży się zatrzymuje - poluzowuję smycz - dostaję smaka", no a wtedy efekt będzie przeciwny do zamierzonego. Można więc albo nagradzać w sposób urozmaicony (smaki, głaski, pochwała "suupeer!"), pamiętając o każdorazowym chwaleniu za każdy moment nie ciągnięcia bez zatrzymywania się opiekuna. Można też zatrzymywać się bez słowa i ruszać bez słowa, gdy pies poluźni smycz, a chwalić wyłącznie za nieciągnięcie, które nastąpiło bez konieczności zatrzymania się - czyli ruszamy, pies przez chwilę idzie! nie napinając smyczy i wtedy chwalimy suto, a nie tuż po zluźnieniu smyczy przez psa. Ten drugi sposób uważam za skuteczniejszy. Można dodatkowo ćwiczyć przywoływanie psa na smyczy "zapobiegawczo". Gdy widzimy, że na horyzoncie pojawia się coś ekscytującego dla psa i wiemy, że zaraz z pewnością pociągnie, to natychmiast przywołujemy go do siebie (ale wesoło, a nie nerwowo) i chwalimy za podejście. Ma to go nauczyć, że "[B]mój Pan jest fajniejszy niż wszystko inne, co się dzieje wokół mnie![/B]". :) Uff... ale się rozpisałam... :huh: Zaznaczam, że wymądrzam się wyłącznie na podstawie własnych doświadczeń (ze wsparciem behawiorysty). :p Wiadomo, że każdy pies jest nieco inny i są też znaczne różnice w relacjach psów z właścicielami. Sposoby też więc skutkują różnie... Powodzenia! :kciuki:
  11. [quote name='stzw']Szelki dla Uszatka...hmm..... Dog niemiecki w niebieskich szeleczkach, amstaff w żółtych ( yellow dog project) a Uszatek w czerwonych. Fajnie. Zapraszam tutaj: [URL]http://www.dogomania.pl/forum/threads/242450-Pies-strasznie-ciągnie-Niemoc-w-nauce-nieciągnięcia-Może-obroża-uzdowa?p=20749520#post20749520[/URL][/QUOTE] A czego miałaby go nauczyć kolczatka...? :niewiem:
  12. [quote name='Ellig']Sunia ma juz wybrane imie i jak tylko dotrze do Warszawy zalozymy jej watek:) Kciukasy bardzo mile widziane:)[/QUOTE] Jakie...? :grins: Wszystkie kciuki świata pozaciskane! :kciuki:
  13. No to my :kciuki: za decyzję domku, a domek :kciuki: za dziś i wszystko będzie na swoim miejscu! :)
  14. Jak ciocia Ula się znienacka jak Duch objawiła, to się Śmieszka wystraszyła... Lepiej chyba domkowi powiedzieć na miejscu... :diabloti: Jak się takiej kruszyny wystraszą, to... :evil_lol:
  15. Jeszcze 6 godzin do wizytacji... :nerwy: i :kciuki:
  16. No, Rudzinko, idzie ku dobremu! :klacz: Zaciskaj łapki za najlepsze! :kciuki:
  17. [I]Płynie rybka, płynie, po Tusi ligninie, zobaczyła morze, ale zejść nie może, Zobaczyła też rekina, co zębata jego mina, zobaczyła glonojada, co rafę objada, Zobaczyła kraba, bardzo temu rada, faję zapaliła, dymka z nim puściła. Fika nóżką rybka mała, co rekina się nie bała, a papuga płacze i płyną sandacze. ;) [/I]
  18. [quote name='Pysia']Na kazdym zdjęciu leży. Ma jakieś problemy z łapkami? Wiem- mam schizy hahahaha. Taka piękność i nikt nie dzwoni? Niemożebne....[/QUOTE] Właśnie - pięknośc! :loveu: Więc ona nie [B]leży[/B], ona [B]pozuje[/B]! :mad: A tak serio, to (sądząc po tym zdjęciu na dywaniku zwłaszcza), to mi się zdaje, że ona ma nadwagę... :hmmmm: Chociaż pod taką ilością kudełków to nie wiadomo, to i tak wrażenie takie mam.
  19. No i fok pewnie Milusia nie patroszy... :siara: Mogłaby za to porozpychać się troszkę w pewnym GROŹNYM miejscu, a nie tylko na kanapie... :diabloti:
  20. Jak Ovka taka pełna energii, to może miałaby siłę i ODWAGĘ(!) zajrzeć dalekiej ciotce w podpis...? :diabloti:
  21. [quote name='Gremlin']yyyyyyyyyyyyyy..... Fred się bawi? Nie... Fred tam JEST. i to wszystko :D :D[/QUOTE] Taaak...? A kto zwierząteczku małemu do spółki z Gnidkiem ucholka obgryza...?! :mad: Oj, bo podpisem poGROŻĘ straszliwie! :eek2:
  22. Nowy tekst do ogłoszeń Kajtuna by Nutusia: ------------------------------------------------------------------ [B] WYJĄTKOWY Kajtek... jakich wiele? [/B] Posłuchajcie, Przyjaciele! Jestem [B]Kajtek[/B], jakich wiele. Z rasą nie mam nic wspólnego, ale chyba nic w tym złego? Kajtun został cudem ocalony i już na szczęście zapomniał, co to znaczy niepewność i strach związany z życiem na ulicy jako bezpański pies. Dziś jest bezpieczny i nie musi walczyć o każdy kęs jedzenia, ale nadal nie ma swojego pana, przewodnika, towarzysza - takiego na wyłączność. Kajtuś ma ok. 3,5 roku i z wyglądu oraz z temperamentu przypomina pinczerka. Jest niewielki - waży ok. 13 kg i sięga przed kolano. Jest bardzo wesoły, energiczny i skory do zabawy. Uwielbia aportować piłkę. Żyje w zgodzie z innymi psami, za kotami nie przepada. Ze względu na swój temperament, nie nadaje się do domu z małymi dziećmi. Kajtun jest zdrowy, wykastrowany i zaszczepiony. Zna podstawowe komendy. Zachowuje czystość w domu, umie chodzić na smyczy. Nie do końca radzi sobie z miejską rzeczywistością - z pewnością lepiej odnalazłby się z dala od wielkomiejskich hałasów, gdzie miałby przestrzeń do biegania. Temu, kto mu podaruje cząstkę swego serca, Kajt odpłaci przyjaźnią, wiernością i przywiązaniem. Warunkiem adopcji jest wyrażenie zgody na wizytę przedadopcyjną oraz podpisanie umowy adopcyjnej. Obecnie psiak przebywa w domu tymczasowym niedaleko Janowa Lubelskiego. W razie potrzeby pomożemy w transporcie. [B]KONTAKT W SPRAWIE ADOPCJI:[/B] telefon: 503 683 050 e-mail: [EMAIL="[email protected]"][email protected][/EMAIL] ------------------------------------------------------------------------ Jeżeli ktoś ma chęć, czas, możliwość, to proszę o ogłaszanie Kajtuniastego... :modla: O zaciskanie kciuków i odczynianie czarów wszelakich za Prawdziwy Dom dla łobuziaka też niezmiennie proszę... :kciuki:
×
×
  • Create New...