Taaak... przynajmniej częściowo.
Dziewczynki, ale rzecz w tym, że o ile rozumiem jej niechęć do szczeniaków (włażących bez opamietania na głowę lub ogon), o ile rozumiem, że można mieć "zwykłe" antypatie (i sympatie też), czy dość wąchania podogonia lub dość zabawy, czy też nawet zaborczość wobec "pańci" i warknąć, to rzucania się "za nic" czy "za starość" jakoś pojąć nie mogę... :(
Na szczęście aż tak wredne Owcze akcje jak do tej pory były chyba tylko dwie. (...bo kudłów za podogonowanie za długie to już trochę poleciało...)
O! :)
Dziękuję, Mattilu. :)))