Mestudio, może TŻowi tylko gadać się nie chciało...? ;) A tak serio, to jak na mój gust, to aktualnie nie ma innego wyjścia dla jamnio-zbója, niż przytulisko, w którym aktualnie ponoć nie jest najgorzej. No, ale przecież wiem, że z daleka to się łatwo klepie w klawiaturę, więc się zanadto wymądrzać nie będę. Sami będziecie wiedzieć najlepiej, co z diabłem uczynić. Prześwięcić...? ;)
No więc tak, ponieważ był cały tabun chętnych do wzięcia Fiźki na strasznie długie 5 dni, to się zgłosiła jedna z największych panikar na dogo, która dwa piesy jednocześnie miała aż dwa razy po niecałej dobie i sto ew. problemów zdoła wymyślić do czasu majówki, hehe... :/
Nie zamierzam się wycofać, jakby co. No cóż, może i przyda się nam taki eksperyment? ;)