Jump to content
Dogomania

Tyśka)

Members
  • Posts

    35751
  • Joined

  • Days Won

    144

Everything posted by Tyśka)

  1. Ufff, to jak wyczuwalne wszystko to dobrze :) Tak, Mimi ma już na pewno 3lata, nie da się ukryć, że jest już dorosła. Czy karma sucha już się skończyła? Jeżeli tak, to poszukam jakiejś i poproszę elficzkowa o zamówienie. Jagusko, Ty nic nie kupuj, jedzenie jest na naszej głowie, jedynie się upominaj jak już widać dno w worku :). Mimi uparciuszka! A co to Psotka w ubranku? :)
  2. Ogłoszenie Rufika: https://www.olx.pl/oferta/mlody-miks-labrador-ideal-dla-aktywnej-rodziny-CID103-IDCKwGf.html - pisanie opisu kompletnie mi nie szło tym razem... może ktoś poprawi, coś doda/odejmie albo dorobi jeszcze jedno ogłoszenie? Proszę. Chciałabym, aby Rufik się nie zasiedział, on i tak już traktuje Państwo jak własny, zaginiony dom. A, Państwo chętnie pomogą w ogłoszeniach. Już pytali czy ogłoszenie wisi, bo by je rozesłali. Plus są w stałym kontakcie z Panią Marzenką, z którą podpisali umowę. To nie byłby zły dom... ale coś nie zatrybiło :( Państwo nie chcą dać psiakowi szansy, a ja myślę, że po etapie szoku, jaki mają teraz (zaskakuje ich wszystko, co związane z psem, łącznie z tym że ich świat nieco się zmienił, bo już np. po pracy nie mogą odpoczyć, a trzeba psa wyprowadzić itd.), mogliby stworzyć bardzo dobry dom dla Rufika. Myślę, że już sami nie zdecydują się na psa, a przynajmniej nieprędko.
  3. Ojejku, aż złapałam się za głowę. To ci odkurzacz, który nabrał masy! Mimi przy 6,8kg już miała co zrzucać (taką wagę miała jak jechała do hoteliku w czerwcu), brakowało jej odrobinę do ideału, a co dopiero teraz? Nie ukrywam, że nie chciałabym, aby dostawała Light'a, za to może jednak mniejsze porcyjki, a częściej podawane coś pomogą w utrzymaniu prawidłowej wagi? Nie wiem na ile to możliwe przy Twojej bandzie, ale bardzo proszę o mniejsze powodzenie żywieniowe dla rudaski :)
  4. Tak samo pomyślałam: pies ideał... o co chodzi :( To jest kluczowe, co napisałaś Poker. Rufik jest ich pierwszym psem. Przygotowywali sie teoretycznie, czytali i byli otwarci na sugestie na wizycie. Kupili Rufikowi i kong, i zabawki, i świetną karmę i fajną przepinaną długą smycz (nie flexi). Sami po niego przyjechali, a to w dwie strony robi się przeszło 660km... Chcieli teraz psa, ale wszystko, co związane z psem jest dla nich nowe. I doszli do wniosku, że jednak pies nie jest dla nich, że posiadanie psa ich przerosło. Okropny zawód, żal, niezrozumienie :( A na zdjęciach, które dostałam zadbany pies, z błyszczącą już sierścią, z oczami wlepionymi w osobę trzymającą aparat...
  5. Jak chcesz to może być mniejsza, poskłada się :D Ona taka nieduża jest, na pewno mniejsza od mojego, choć nie umiem powiedzieć o ile mniejsza: bo łapki chudziutkie i pozory mocno mylą. Fakty są takie, że ani miniaturka, ani średniak, takie coś pomiędzy ogłaszane jako "małe" ;) Pamiętam jednak jak sama się zdziwiłam jak ją zobaczyłam na oczy, już nieskuloną w transporterku, że tak "urosła". :D I też ludzie się dziwią, że ona wysoka taka., bo spodziewają się "sarenki", pinczera mini, a tu... Mimi :D
  6. Ojejku, maluszki są mocno w moim typie... w jakim są wieku, coś wiadomo? Jak odbiję się czasowo z obowiązkami to też mogę poogłaszać.
  7. Przykre jak Cię potraktowały po tym wszystkim... :( Ważne jednak, że tylu życiom odmieniłaś los. Dziękuję w ich i swoim imieniu <3 Trzymaj się, Iza!
  8. Jakie tu dobre wieści Dzielny dziadeczek i wspaniała Moli@ :) Dziękuję!
  9. Niestety, obawiam się, że wiele propozycji to mrzonki, nie do zrealizowania :( Aczkolwiek ja zaczęłam praktykować spacery zapoznawcze przed adopcją, unikam już jak tylko mogę dowożenia psów bez wcześniejszego spotkania... jest trochę trudniej, to prawda ale daje większe szanse na szczęśliwe zakończenie. Plus ten wpisany w umowę obowiązek spotkań z psim szkoleniowcem zaraz po adopcji, minimum 2-3 lekcje. A i to, mimo starań, obietnic spotkań z psim trenerem i osobistym odbiorem psa teraz wraca przytuliskowy Rufik w typie czarnego labradora, po tygodniu od adopcji, bo... "nie umiemy go pokochać". :( Chyba nic nie zabezpieczy w 100% przed zwrotami, ani rozmowy, ani spotkania... ani dobra umowa... ludzie ciągle zaskakują, szkoda że w negatywny sposób. kiyoshi, jak Kori dzisiaj? Doszedł do siebie po powrocie na stare śmieci?
  10. :( Nie wiem... tym bardziej nie wiem, kiedy otrzymałam od nich opis Rufika, cytuję: "Piesek jest otwarty na nowych ludzi i szybko adaptuje się do otoczenia. W domu jest spokojny, chętnie śpi w ciągu dnia. Potrafi sam zostać w domu. I chociaż bardzo nie lubi rozstań, i wtedy uwalnia się jego psia energia, nie niszczy mebli. W trakcie naszej nieobecności nie do końca umie znaleźć sobie miejsce. Czasem piszczy i szczeka. Czekając na nas głównie leży przy drzwiach wejściowych lub obserwuje otoczenie przez drzwi balkonowe. W nocy zachowuje się bardzo spokojnie, śpi w salonie, czasem na legowisku a czasem na narożniku. Pierwszą kąpiel zniósł dzielnie chociaż pod koniec już się niecierpliwił. Rufik nie ma problemów z zachowaniem czystości – wszystkie potrzeby zawsze załatwia na dworze. Chętnie chodzi na spacery, radzi sobie z chodzeniem na smyczy (czasami ciągnie smycz, ale w większości przypadków rozumie, że nie powinien). Jest ciekawy mijanych na ulicy ludzi. Coraz dzielniej znosi spotkania z innymi psami, chociaż ciągle ma co do nich mieszane uczucia i emocje. Większość innych psów wzbudza jego zainteresowanie, czasem ciekawość i chęć obwąchania oraz zabawy, a czasem wycofanie, napinanie się, prowokowanie i szczekanie. Pierwsze dni były dla niego ciężkie w tym temacie, ale poznał już w trakcie kilku dłuższych spacerów psy, z którymi chciał się pobawić. Udało mu się zrobić postęp. Rufik rozumie jak działa winda i w większości przypadków nie ma problemów z chodzeniem po schodach, jednak widać, że nie jest fanem. Zastanawiamy się czy nie ma lęku wysokości, ponieważ unika wysokich miejsc, na które miałby wejść. Znane miejsca pokonuje bez problemu. Uwielbia różnego rodzaju psie smakołyki. Dostaje karmę suchą (bez zbożową), razem z mokrą (Dolina Noteci). Je bez problemu, nie rzuca się do miski i dzielnie czeka siedząc aż postawimy ją na ziemi. Nie do końca umie jeszcze korzystać z psich zabawek, chętnie bawi się sam szarpakiem i kulą ze smakołykami. W tym temacie jednak robi postępy, bardzo lubi gryźć puste plastikowe butelki po wodzie oraz ma swoja ulubioną małą piłkę, za którą lubi biegać po mieszkaniu. Zna komendę siad, pozostałych ciągle się uczy. "
  11. Nie, nie jest mikruskiem ;) Jest dość wysoka. Nie ma co prawda zdjęć oddających jej wysokołapność, ale mikrus z niej żaden. Mały, lekki psiak, ale ciężko go nazwać już mikrusem:) Tutaj była przy miksie foksteriera i to na zgiętych łapkach: I cocker spanielu PS: Psotka na zdjęciu nie wygląda na zachwyconą leżingiem z rudym ciężarem na sobie. ;)
  12. Wczoraj zadzwoniła do mnie Pani z Opola, ale sama stwierdziła, że Mimi jest za młoda i jednak sunia potrzebuje domu, a nie mieszkania w bloku. Niedawno pożegnała swojego foksteriera, musiała mu pomóc odejść, bo nerki już całkowicie nie pracowały :( Pani ma nieco ponad 70lat, dlatego szuka psiaka raczej powyżej 5-6r.ż. (jest świadoma słabnących sił), małego (aby móc go przenosić bez problemu). Spędza czas dość aktywnie jak na swój wiek, opowiadała mi jak z foksterierem chodziła po terenach zielonych (których ma sporo w okolicy) i z jaką radością spacerował, ale szuka raczej spokojnego, miłego towarzysza. Mieszka w bloku (na 9. piętrze, podkreślała że ma windę), już sama, nie ma komputera, ale w pomoc w szukaniu psiaka są zaangażowani jej sąsiedzi, i okoliczni psiarze, zna też działalność Fioletowego Psa. Nie wiem czy jakikolwiek pies się do niej nada, ale w rozmowie wywarła na mnie dość dobre wrażenie. Powiedziała, że za parę dni zadzwoni, tak jakby jakiś psiak wpadł mi w oko. Piszę, bo może ktoś z Was chciałby dać Pani szansę, ja rozmawiałam z nią krótko, bo wiedziałam że to nie jest dom dla Mimi, więc nic więcej nie wiem.
  13. Państwo na razie zgadzają się, aby psiak z nimi został do czasu aż nie znajdzie domu, chociaż boję się, że jak trochę przeciągnie się w czasie znalezienie domu to... będą kazali zabrać Rufika... ale dokąd? :( Agat21 dzięki swojej dobroci jeszcze rozmawiała z Państwem. Z rozmowy wynikało, że są jedynie przerażeni, ale nie można ich skreślać... mieli się zastanowić... następnego dnia rano (po rozmowie z agat) napisali wiadomość ze swoją decyzją. Nic się nie zmieniła, Rufik szuka domu. Dzisiaj dostałam zdjęcia, czekam jeszcze na opis. Na zdjęciach... cudowny, wpatrzony w nich psiak. Nie rozumiem :( W typie sportowego labradora (wysoki, na długich łapach, budowy ateltycznej, lekkiej). Jestem totalnie zabiegana, za chwilę jadę pisać kolokwium, ale wieczorem siądę do ogłoszenia. I chociaż nadal nie rozumiem całej tej sytuacji (z agat i panią Marzenką byłyśmy pewne tej rodziny!) to trzeba znaleźć Rufikowi dom, w którym będzie chciany... Jeszcze dzisiaj funia napisała do mnie z prośbą o ogłaszanie 6kg, krótkowłosej suni z patologii. Ma niespełna rok, jest przełagodna. Mieszka w drewnienej skrzynce na owoce na łańcuchu!!! funia załatwiła jej budę i słomę (bo spała na gołym), zawiozła do lecznicy na odrobaczenie oraz odwiedza ją z karmą... ale to nie zastąpi jej domu... takiego prawdziwego... Tak mnie historia małej suni wstrząsnęła, że nie jestem w stanie się skupić na niczym :(
  14. Sto lat, stoo lat... w zdrowiu i szczęściu dla Was i dla Gajuni.
  15. ewu, masz może jakieś wieści o Toffiku? Czy zrobił postępy? Na stronie Artemidy nie ma żadnych wieści toffikowych...
  16. Ciekawe czy Mimi w tym roku chętniej będzie paradować w ubrankach w tak chłodne dni?
  17. Bardzo przykre wieści i strasznie ciężki tydzień :( Kiyoshi, jestem z Tobą. Patmol bardzo dobrze pisze. Umów pani Ania nie ma prawa się domagać, bo tam są dane wrażliwie, a ja nie życzyłabym sobie, żeby moje dane przechodziły z rąk do rąk, jestem na tym punkcie wyczulona i sama trzymam umowy w jednym miejscu, aby nie dostały się w drugie czy trzecie ręce. Uważam, że to też kwestia budowania zaufania ludzi, bo jak dowiedzą się, że ktoś poza Tobą ma ich dane i się im naprzykrza (a nie wiemy, co narodzi się w głowie pani Ani) to więcej psa nie adoptują... Ta sytuacja przypomina mi sytuację z karmicielką dzikusków: Moriska, Tinki, Liki i Murzynka (Gucia). Była bardzo zatroskana, codziennie jeździła do psów i w rozmowie ze mną mówiła, że to nierealne, aby psy opuściły to miejsce, ale byłoby świetnie... a jak przyszło co do czego to utrudniała łapanie psów przez Jamora, specjalnie je karmiła o innej porze i próbowała odgonić... skończyło się awanturą i późniejsze łapanie Morisa było ukrywane. Karmicielka też uważała, że psom zrobi się krzywdę w bloku i nasłuchała się od kogoś, że nie dość że psy będą uśpione to za to dostanę (dostaniemy - ludzie zaangażowani w pomoc) duże pieniądze... to prosta kobieta... inaczej rozumiałyśmy pomoc. Dlatego wiele rzeczy trzeba było robić w tajemnicy przed nią, przyjechać i zabrać psy. Myślę, że p. Ania też inaczej rozumie pomoc i dobrostan psów :( Szkoda tylko, że skończyło się taką akcją. Brr, aż mam ciarki.
×
×
  • Create New...