Tyśka)
Members-
Posts
35751 -
Joined
-
Days Won
144
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Tyśka)
-
Mam nadzieję, że uda się poprawić komfort życia Szagusia, bo poza choróbskami jest mocno adopcyjny... śliczny... coraz śliczniejszy na zdjęciach. Na ten moment z bazarku Szagi i Orionek mają po 221zł - to znaczy będą mieć jak wszyscy wpłacą, w środę koniec bazarku. Może jeszcze ktoś zerknie i coś kupi.
-
Przepraszam, że nie było mnie na wątku, nie wiem czy tutaj pisałam, ale umarł mi laptop, a dopiero dzisiaj kupiłam nowy i właśnie z niego piszę, więc powinnam już nie uciekać bez słowa... Nie umiem odnaleźć słów na całą sytuację, po sobotniej rozmowie z jaguska jestem nieco przygaszona. Po pierwsze - bardzo dziękuję Jagusce za przyjęcie Państwa i przepraszam, że nie mogłam być... Ten weekend spędziłam znowu poza miastem, dopiero po ślubowaniu się uspokoi, teraz robię milion rzeczy naraz w kilku województwach naraz... Ale mam nadzieję, że jeszcze w tym roku uda mi się odwiedzić Mimiśkę, bo nie daje mi spokoju, dlaczego Mimi AŻ TAK zareagowała. Na mnie tak nie reagowała, nawet brała ode mnie smakołyki, przychodziła, zaglądała... :( Nie reagowała też tak na Panią Milenę z hotelu, byłam wtedy, widziałam strach i przerażenie, ale nie na taką skalę. W sobotę Mimi przebiła wszystko, panika nie do opisania, coś przerażającego. Po rozmowie z Jaguską aż mnie zabolało serce... Na razie chcę sama odwiedzić Mimi, zobaczyć czy zareaguje tak samo jak ostatnio czy też z taką cofką, a po Nowym Roku spróbujemy przyjechać oboje z połówkiem, jestem ciekawa reakcji na niego... Po drugie - dzisiaj przejrzałam raz jeszcze moje ogłoszenia, wszystko naprawdę wszystko w moim odczuciu tam jest: wzrost Mimi, podkreślenie że jest wysoka, opis jej zachowań… to, że potrzebuje miesięcy na otwarcie się... Jedyne co, to zmieniłam dzisiaj zdania "preferowany dom z ogrodem", na "szukam wyłącznie domu z ogrodem". Jeżeli macie jeszcze sugestie to bardzo proszę, piszcie. Chciałabym znaleźć dom Mimi, ale - jak i jaguska - na razie czarno to widzę... Przydałby się suni taki domek jak podopiecznym Anuli i Bogusik: Duni, Liki... a coś znaleźć drogi do tego domu znaleźć nie może. Rozmowy z ludźmi też nie dają pewności. Macie rację, że ludzie mają swoje wyobrażenia, w rozmowach nie umiem ich jakoś przekłuć jak bańkę mydlaną... Dziękuję, że tu jesteście z Mimi, z jaguską, ze mną ;)
-
Wybaczcie, że nie biorę udziału w dyskusji. Ja wiem czemu dałam szansę Państwu. Bo: - mieszkają sami, bez małych dzieci, - są juz ustabilizowani życiowo, spokojni, a doświadczeni życiowo, - jest ich dwoje, a nie jedno, wiec zawsze ktoś jest do pomocy, - nie krzywiaą się, że nie dowiozę im Mimi, - zgadzają się na dwa spotkania w DT, tydzień rozmyślań czy podołają i na wizytę p/a, nie chcą psa juz-teraz-natychmiast, ale pokazują mi ze im zależy właśnie na Mimi, - pytają mnie o wszystko i wszelkie wątpliwości ujawniają, nie są typem "wiemy wszystko! ", autentycznie słuchają, - w rozmowie są spokojni i cierpliwi, nie mają wobec Mimi ambitnych marzeń (w rozmowie można wyczuć ze nie będą na siłę zmieniać Mimi - nawet ten sikajacy całe życie kot miał u nich szczęśliwe życie, nie pozbyli się go), - są w kontakcie i z wizytatorka i wiem też, że ona przemaglowała ich telefonicznie czemu chcą takiego psa jak Mimi (czyli nie tylko ja), rozmowę z nią trochę trawili, jestem więc ciekawa rezultatu wizyty p/a. W skrócie, są zupełnie inni od wszystkich rozmówcow, z którymi miałam do czynienia do tej pory. Poważnie. Od dwóch lat nie miałam takiej rozmowy, a nawet jak coś się zaczynało obiecująco to ludzie w końcu odpuszczali. Ja od dwóch lat rozmawiając z ludźmi o Mimi to mam ochotę krzyczeć i rzucać słuchawka, a jak słyszę, że ktoś dzwoni o Mimi to dostaję białej gorączki. Tutaj widzę szanse dla Mimi i proszę wstrzymajcie się z oceną chociaż do soboty wieczór, jak już Jaguska i wizytatorka poznają Państwo. Z Państwem rozmowy toczą się od 1,5tygodnia, uwierzcie mi, że komu jak komu, ale mi zależy na dobrym domu dla Mimi, nie wydam jej dla spokoju byle gdzie. Jeżeli będę mieć większe wątpliwości po spotkaniach niż mam teraz to nie oddam. Ale dać szansę trzeba, bo pomyślcie o przyszłości Mimi. Mimi nie może na stałe zostać u Jaguski, nie można odrzucać domów w nieskończoność. Ja wierzę, że tutaj Państwo chcą Mimi, a nie żadnego innego psa, ale nie jest to chwilowa zachcianka. Jeżeli się mylę to to wyjdzie w najbliższym czasie: po spotkaniu, wizycie i rozmowach z Państwem. Ale dajcie czas, niech chociaż poznają Mimi, proszę. Ja nie jestem na razie ani za adopcja, ani przeciw. Jestem jedynie za szczęściem Mimi, ale dopóki nie poznam domu to nie wystawiam oceny. Patmol, czy chcesz mi pomóc weryfikować domy? Bardzo chętnie oddam Ci cześć odpowiedzialności za Mimi i za rozmowy adopcyjne. Mówię poważnie, od 1,5roku proszę o pomoc kogoś bardziej doświadczonego, bo Mimi mnie przerasta i może tu tkwi problem ze nie umiem nikomu zaufać, a jak ufam to niewłaściwym ludziom? Może będziesz w tym lepsza? Będziesz może lepiej sprawdzać pobudki ludzkie po co biorą tego, a nie innego psa? Może sprawniej pójdą rozmowy? Mimi okazała się psem trudniejszym niż zakładaliśmy, miała lubić psy (zdaniem behawiorystki), a okazuje się, że nie lubi konkurencji. Jagusce nie jest na pewno łatwo i podziwiam za to, co robi i Wciąż mam poczucie winy, że obarczylam Ją takim psem jak Mimi. Szczerze nie wiem co będzie jak okaże się, że jaguska nie będzie mogła się dłużej zajmować Mimi. Kto ja weźmie na Dt? Chcę jej znaleźć najlepszy dom, ale jakoś na razie się na to nie zapowiada, że znajdzie. Nie wierzę w ogóle w to, że uda się Mimi znaleźć dom, tyle telefonów rozmów i nic z tego nie wynika . Dlatego Państwo z Wałbrzycha wlali we mnie wiele nadziei, bo naprawdę dobrze mi się z nimi rozmawia, w końcu są NORMALNI, w końcu ktoś ubiega o Mimi. Ale wszystko okaże się w sobotę, powtórzę raz jeszcze. Przepraszam, jezeli tym postem kogoś urazilam, nie miałam tego na celu. Jestem najbardziej sceptycznie nastawiona do adopcji Mimi niż ktokolwiek inny, możecie być tego pewni. I dziękuję, że jej kibicujecie, to daje siły.
-
Patmol, Mimi umie zostawać sama. Nie jest klatkowana, ale jak ma zabawki to jest grzeczna. Zostaje sama jak jaguska nie może mieć oko na suki. Pani tez rozważa, ale to za jakiś czas branie Mimi do pracy. Jestem sceptycznie nastawiona do tego, ale może warto spróbować i z pracą. Mimi nadal nie ma piątek czy szóstek z chodzenia na smyczy, tzn łatwo wpada w panikę i szuka dziury w której może się zaszyć (w panice nie widzi człowieka, jest w swoim świecie), ale to to myślę, że kwestia treningu i solidnego zabezpieczenia na spacerach. Tinka, która zamieszkała w centrum Wrocławia nieźle sobie radzi, a też fatalnie reagowała na ruch uliczny. Mimi zarówno u anecik, jak i u pani Mileny nie sprawiała żadnych problemów, poza wrogim stosunkiem do suczek i zaborczosci (tu u anecik, u pani Mileny nie miała okazji do pogryzienia psa czy przywłaszczenie człowieka). Na smyczy chodzenie szlo jej coraz lepiej i w obu hotelikach była cicho, pani Milena nawet nie słyszała jak ruda szczeka. W bloku Państwa u sąsiadów jest chihuahua, u drugich chyba maltan. (pamiętam, że też jakieś małe), są dość cicho, ale czasem szczekną. Może nieprowokowana nie będzie skłonna tak szczekać, a nawet jeżeli to Państwo są poinformowani przeze mnie o szczekliwosci. Widzieli wszystkie filmy z Mimi. Tak między nami myślę, że Mimi poza wydelikaceniem i nienawiścia do suk może okazać się bardzo fajna w świadomym domu, gdzie będzie jedynaczką, traktowana jak normalny pies, a nie dziecko czy maskotka. U jaguski sunie próbują się nieco prześcignac w lobuzowaniu, ale oczywiście liczę na to, że na spotkaniu Mimi pokaże na co ją stać, żeby Państwo byli świadomi pracy - lepiej pozytywnie się zaskoczyć niż negatywnie, wiec staram się przekazać Państwu najgorszy scenariusz z możliwych ;) Nikt nie obiecuje im gruszek na wierzbie. Zobaczymy w sobotę co i jak wypadnie.
-
Elik, nie będę bić, bo ja mam ten sam koszmar w glowie :( Dla mnie największym minusem jest brak ogrodu i to szczelnie ogrodzonego, ale są przecież strachulce, które zamieszkały w bloku, zdaje się, że Dolar i Zulka, a na pewno Tinka. Przypomnę, że poprzedni dom Mimi miał ogród i co z tego? Pani nie rozumiała, że nawet na ogrodzie sunia musi być na smyczy i Mimi wróciła z latka dzikiego psa. :( Pani Małgosia przemagluje z bezpieczeństwa na wizycie pa, a ja liczę na to, że Mimi spisze się na medal i pokaże cały repertuar swoich bolączek i wad ;) Wnuk na co dzień mieszka w Anglii, wiec przyjeżdża tylko z dwa razy do roku, zresztą boi się psów, woli je obserwować niż przytulać, dać z odległości smakolyk niż z psiakiem szaleć. Nie jest nachalny, mimo że ma 5lat. Na razie brzmi naprawdę bardzo dobrze, jedyne co to ten brak ogródka, ale tu liczę na wizytę pa. Państwo wiedzą, że dostaną czas na przemyślenie i adopcja będzie spokojna, a nie szybka i łatw, wiec się wszystko okaże w sobotę. I spotkanie u jaguski w sobotę, i wizyta pa. A, na miejscu są dwie doświadczone wizytatorki, w tym jedna to trenerka, która tymczasuje amstaffy po przejściach: leklowe i agresywne, które chętnie też pomogą im w razie potrzeby. Pani Małgosia wizytatorka mieszka dwie ulice dalej i będzie trzymać rękę na pulsie :) Boję się mocno tej adopcji, ale trzeba spróbować a nie odrzucać wszystkie domy, bo idealne domy nie istnieją ;)
-
Dora, nie bij :) Jestem nieco (za) śmiała, bo pisząc do Rafała w sprawie Oriona zapytałam i o Rexa. Pozwoliłam sobie, bo ciekawość mnie zżerała ;) Rex podobno jest świetny, ale koszmarnie zaniedbany. Bardzo proludzki i przytulaśny. Jak Rafał wypuścił go na wybieg to psinek nie mógł uwierzyć :)) Brykał na całego a uśmiech od ucha do ucha stałe gości na jego pysku. Wolność :) Więcej pewnie Dora się dowie, ja tylko tyle i pomyślałam że się podzielę :)
-
Rufik w czwartek/piątek opuszcza przytulisko i jedzie do stolicy :) Państwo biorą wolne w pracy i przyjeżdżają. Dziekuje Agat21 za wizytę!!! :)
-
Co do jedzenia, w przytulisku psy jedzą karmę ze zbiórek (takie staruszki głownie mokra marketową), ale bywają i czasem resztki z obiadów. SZAGI był w sam kojcu. Nikt nie stał nad nim, aby jadł, tylko tyle że inny pies nic mu nie wyjadał :( Straszne to, co pisze Moli@. Wyobrażacie sobie, że teraz SZAGI byłby na kwarantannie w zamojskim? Skóra cierpnie na samą myśl. Co do życia Szagusia, musicie mi uwierzyć na słowo ze miał fatalne, przynajmniej część życia, ta część kiedy go poznałam.
-
Jaguska, mam popsuty telefon wiec nie widziałam ze dzwonisz :( Państwo chcą się spotkać, jak się uda, w sobotę. Wizytatora mam :) Pani Małgosia juz się z nimi umawia. Państwo chcą Mimi poznać, wiedzą że od razu jej nie zabiorą, ale dam tydzień na przemyslenie sprawy i naszykowanie wyprawki i dopiero wtedy mogą po Mimi przyjechać. Niestety, w najbliższą sobotę nie mogę przyjechać i uczestniczyć w spotkaniu (jeżeli się uda w tę sobotę). Parę słów może napiszę: Państwo mieszkają sami, są już dojrzali, ale jeszcze aktywni zawodowo. Pożegnali ostatnio dwie kotki, 16letnie, jedna miała cukrzycę, a druga guz sutka. W domu mają jeszcze żałobę. Mimi wpadła w Pani oko, bo taką lisiczkę miała wcześniej. Pani wie, że Mimi jest lekliwa, trochę opowiedziałam, a trochę widziała na filmikach z komentarzem. Państwo mieszkają w wieżowcu co prawda, ale juz wiem od wizytatorki, że ta okolica jest dość spokojna, zaraz za wiezowcami jest park i las :) Państwo mimo lekliwosci chcą dać suni szanse. Pani pytała juz mnie jak zadbać o komfort Mimi, gdy przyjedzie do nich wnuk w gości. Mam swoje wątpliwości, ale skoro na wszystkie warunki się zgadzają, z głosu wydają się być spokojnymi, wyrozumialymi ludźmi, a znalazłam wizytatorke z ogromnym doświadczeniem (do tej pory była DT dla ok. 60 psów, większość problemowych, dominowały psy agresywne i nadpobudliwość, ale i lekliwce się zdarzały) to.... trzeba dać szansę. A, pani zanim w ogóle do mnie zadzwoniła to już wyczytała o lękach i zapytała mnie o ew. ucieczki, bo chcieliby Mimi zafundować lokalizator GPS. Powiedziałam jasno, że Mimi jest skazana na smycz zawsze i nie wyobrażam sobie ja spuścić, Pani brzmiała na zatroskana, ale na wizycie temat bezpieczeństwa na pewno będzie poruszony. Boję się adopcji i uprawiam czarnowidztwo, ale myślę, że trzymać kciuki można ;)
-
Jestem z doskoku, ale chcę napisać, że za transport Murkowy wyszło 130zł, z czego 100zł opłaciła Pani Marzenka, taki prezent od Niej, jeszcze poza wyprawką :-) Dziękuję! Zostało do zapłacenia Murce 30zł i będzie transport rozliczony. Nie wiem więc czy zakładać, czy już Szagus może sobie pozwolić na opłacenie transportu juz teraz. Przepraszam raz jeszcze, że nie jestem w stanie opłacić tej reszty, ale trochę mam trudna sytuacje finansową :(
-
Kolega-następca z budy przytuliskowej, w której mieszkał Promyczek. Też biedak taki, <<tutaj>> wątek. Moli@ ani chwili nie wahała się go przyjąć, tomaszowskie psiaki mają szczęście, bo tym sposobem już trzy staruszki z "mojego" przytuliska są w psim raju u Moli@ :) Zmartwiłam się wynikami badań, oby dieta pomogła:( I leki... eh, Promyczku, nie daj się...
-
Czy nasz mały miś dojechał? :) Szaguś ma Aniołów wokół siebie. Onaa na trwający już bazarek podarowała nową wodę perfumowaną Issey Miyake L'Eau d'Issey kupioną w Douglasie, fant jest od koleżanki Onaa, Anetki. :) To OGROMNY prezent dla Szagusia... może ktoś się skusi i je zakupi? Zapraszam, podnoszenie mile widziane. <<LINK DO BAZARKU>>
-
FIDO - Stary, rudy, zaniedbany, mały piesuś za TM [*]
Tyśka) replied to Ewa Marta's topic in Już w nowym domu
Tak trzymaj Fidusiu! :) -
Cebulek za TM, nie przeżył ciężkiej operacji.
Tyśka) replied to Ewa Marta's topic in Już w nowym domu
Jak on przeżył te OSIEM lat w schronisku? :( Zdjęcie - wyciskacz łez...