Jump to content
Dogomania

Tyśka)

Members
  • Posts

    35751
  • Joined

  • Days Won

    144

Everything posted by Tyśka)

  1. A może uda się dwie pieczenie na jednym ogniu...? Może jedna rodzinka zdecyduje się na Frytkę, podopieczną Poker? ;) Trzymam kciuki!
  2. Jest taka lista... nawet niejedna, ale ta, którą znam jest najdokładniejsza i najrzetelniejsza, uzupełniona przez wolontariuszy "psich" z całej Polski. Ludzie próbowali ją zniszczyć, bo ktoś "lojalnie" zrobił screeny tej listy i przekazał osobom umieszczonej na niej... ale lista nadal funkcjonuje, udało się ją odtworzyć. Niestety, nie zawsze to uchroni przed złymi wyborami domów: ludzie zmieniają nazwiska, adresy zamieszkania czy numery telefonu :( I dochodzą kolejni... i kolejni... Bardzo żal mi Korcia i kiyoshi. Ludzie żyją w jakiś odrealnionym świecie i nawet jak w rozmowie wypadną świetnie, jako bardzo świadomi odpowiedzialności i możliwych trudności to w praktyce... eh. Bardzo zdenerwowałam się na "właścicieli" Korcia, więc nawet nie umiem sobie wyobrazić co czuje kiyoshi... Trzymaj się dzielnie i nie obwiniaj się - wiesz dobrze jak ludzie umieją grać, maskować, a potem usprawiedliwiać swoją decyzję zwrotu psa... :( Już ludzie tacy bywają. Życzę Korciowi najlepszego domku... w końcu do trzech razy sztuka...
  3. Zauważyłam, że to tendencja mężczyzn: poklepywanie po głowie, brzuchu albo stawanie nad psem i pytanie "co robisz?", kiedy pies wysyła masę CSów. Nawet w moim domu muszę takie zachowania hamować, bo dla panów to takie "normalne". Zresztą, jak i zabawy polegające na siłowaniu się z psem... Orion znosi takie głaskanie i klepanie z godnością, ale myślę, że gdyby tak robiło dziecko to mógłby pokazać swoje niezadowolenie.
  4. Cudny zakubraczkowany Promyś :) Ogłoszenie Bartusia na Szczecin: Wyświetleń: 1071 Tel: 64 Obserwuje: 31 Usunęłam statystyki i trzymam kciuki za odzew. Miło czytać o psiakach, które przeżywają teraz drugą młodość :)
  5. Sercem owczarek kaukaski :D Ale muszę przyznać, że na filmiku zachowuje się identycznie jak mój! Nawet takie same minki i merdanie ogonem :D
  6. Jagusko... co też Ty...! Absolutnie nie wydam! Toż to byłoby skazaniem jej na śmierć! Jednak muszę przyznać, że i ja dostałam niezły kubeł zimnej wody po ostatniej sobocie. :( Boję się, że Mimi domu nie znajdzie, bo to cud nad cudami by był... "Moja" K. od Frania też ostatnio rozmawiała ze mną o takich psach jak Mimi (akurat Franek wyciął jej numer z serii "jestem dzikusem, a nie domowym psem"), że gdyby Franek był psem z DT/ze schroniska, a nie szczeniakiem odchowanym u niej od pierwszej doby to by takiego psa nie wzięła... Oczywiście kocha go, ale nie ukrywa, że to bardzo trudna miłość. Franek ma identyczne reakcje jak Mimi (jako człowiek również dostałby diagnozę niskofunkcjonującego autyzmu), mimo że start w życie miał lepszy niż ona... Niewiele osób nada się na człowieka Mimisiowego i zdaję sobie sprawę, że adopcja będzie bardzo trudna, wręcz na razie nierealna. :( Oczywiście Mimi ogłaszam, licząc że gdzieś ten człowiek jej jest... tak, jak parę dzikunów dogomaniackich odnalazło swoich ludzi, tak i Mimi może się uda... ale z każdym kolejnym mijającym tygodniem moja nadzieja słabnie. A jeszcze wczoraj dowiedziałam się, że z adopcji wraca labradorowaty bezdomniak bo jest nieszczęśliwy zostawaniem w domu 8-9h (wcześniej był w przytulisku bez wolontariatu , 24h/dobę w kojcu), a Panstwo go jednak nie zdołali pokochać (jest u nich 2tyg)... od ludzi, których byłam bardzo pewna i którzy na wizycie wypadli rewelacyjnie... i jak można teraz sprawdzać domy, jak można być ich pewnym? Mam wrażenie, że coś się dzieje z ludzkością :( A gryzaki i smakołyki na pewno trzeba zamówić. Nie wiem czy karma jeszcze jest (jagusko?), ale przegryzki i umilacze czasu na Sylwestra obowiązkowo :)
  7. I po co to obiecywanie, że będą pracować z psem i są świadomi trudności związanymi z adopcją psa ze schroniska. :( Nie chcą sie umawiać ze szkoleniowcem, do którego podałam namiary (podałam do 3), bo nie chcą się już angażować. Tyle dobrze, że nie każą po psa przyjechać, nie chcą go skazywać na schronisko.
  8. Ktoś tu ma nosa, bo wczoraj do Pani Marzenki zadzwoniła Rodzina rufikowa, że... nie są w stanie psa pokochać, że jednak nie chcą być dla niego traumatycznych przeżyciem i unieszczęśliwiać na siłę, ale oni nie czują się na siłach posiadać psa, bo oni tyle pracują (8,9h), że psa męczą... Podkreślali, że wina leży w ich niezdolnościach zaopiekowania się psem, a nie Rufiku... Że podobno jest grzeczny, poza atakowaniem psów na spacerach i znoszeniem rzeczy państwa do legowiska zamiast swoich zabawek... I że pies wygląda na nieszczęśliwego. Mamy więc zwrot z adopcji, dawno się tak na kimś nie zawiodłam. Rufik wraca z adopcji. Nie rozumiem. Już kompletnie nie rozumiem ludzi.
  9. Wczoraj nasz Orionek został zatrudniony w biurze jako asystent do spraw wszelakich. Rafał jest zapracowany, więc przyszedł do niego kolega w odwiedziny i Orion o dziwo dobrze go przywitał, dał się głaskać i robił za grzecznego, słodkiego pieska. I już-już byliby kumplami, gdyby nie to, że Rafał musiał na chwilę wyjść z biura, więc Orion jako pies zadaniowy kochający Rafała niesamowitą miłością, stróż i obrońca Rafała i spraw rafałowych... już nie zgadzał się na jakiegoś obcego krzątającego się w biurze (kto to słyszał, żeby obcy się pałętał bez obecności gospodarza!), stał się nieufny na wskroś, ze wzroku potulnego pieska zmienił na wzrok mordercę i jak to określił Rafał, "próbował zjeść intruza". Wrócił Rafał, Orion ocenił że jednak obcy żyje w dobrych stosunkach z Rafałem, więc można jednak spuścić z tonu i... i znowu stał się miłym psiakiem. Jak ręką odjął. Może patrzył jeszcze nieco spode łba (co on, ten obcy kombinuje), ale pozwalał się głaskać i uważnie przyglądał się reakcjom Rafała i gościa. Było wszystko dobrze, dopóki wszyscy przestrzegali zasad dobrego wychowania. Jednak gość, totalny cham i prostak nagle zaczął mówić energiczniejszym, donośniejszym tonem. JAK KTOŚ ŚMIE KRZYCZEĆ NA RAFAŁA I TO W JEGO BIURZE!!! - tego było za wiele! Orion wstał i... pac! zatopił ząbki w bucie krzykacza. I już. Gość zamilkł, Orion więc położył się na swoim fotelu zadowolony, że przywrócił porządek i znowu stroił miny słodkiego pieska :). Taki to nasz Orionek jest. Stróż i obrońcach po dwóch interwencjach, filmik nagrany w obecności niekulturalnego ( ;) ) intruza:
  10. Dziękuję, w końcu widzę, że Amik zaczyna być udostępniany dalej (piszę Amik, bo tak wołają na niego w hotelu, mimo że dla mnie Orion jest mu bliżej na imię), mam cichą nadzieję, że telefon rozdzwoni się. Ważne, aby zaczął być odzew, tęsknię nawet za niepoważnymi telefonami, naprawdę ;) Dziękuję, Nadziejko.
  11. Azor ma dom!!! :) Jutro zostaną spisane papiery i już oficjalnie będzie można się cieszyć!
  12. Na nowo pokazuję Orionka na różnych psich grupach na FB, nawet pokazywałam go u siebie... :( Jak ktoś chciałby poudostępniać go, to proszę przykładowy LINK. Jak skończy mi się gorący czas na uczelni (ok. 14.12) to założę wydarzenie. Marzy mi się domek do końca roku dla Oriona...
  13. To ja tak tylko dodam, że mam wątpliwości co do szczeniaka u Was. Szczeniaki wymagają dużo czasu, niemal całodobowej opieki i wyprowadzania na spacer (sikupowy) co 2h. Szczeniak będzie podgryzał stopy i ręce i ganiał dzieci, i w zabawie może być niedelikatny i warczący - to normalny etap, ale jeżeli Twoja żona nie miała nigdy psa może być przerażona "agresją do dzieci". Szczeniak będzie wymagał socjalizacji, wychowania i pracy, bo niczego nie zna, wszystko jest nowe. I od początku wymaga zasad, nauki odpoczywania (to bardzo ważny etap, ludzie zapominają psa uczyć relaksu, a potem się dziwią, że odbija się to na zachowaniu psa), nauki zabawy i obcowania z człowiekiem. Szczeniaki to też spustoszenie, moje tymczaski tak zdemolowały dom, że nadaje się do generalnego remontu: zasikane drewniane podłogi, zjedzone meble i drzwi. Swego czasu Pani Mrzewińska napisała bardzo trafny artykuł i podeślę go z myślą o Twojej żonie: TUTAJ link. Myślę też, że najrozsądniej będzie jak odezwiecie się do miłośników i hodowców (ale ze Związku Kynologicznego w Polsce, FCI - a nie tworów po 2012 roku) i poodwiedzacie kilkanaście takich domów, zwłaszcza kiedy jest miot szczeniąt ;) Do tego polecam spacery z właścicielami danej rasy i osobnikami w różnym wieku, to daje niezły obraz ile jesteście w stanie znieść i zweryfikować wiedzę :). Boksery się ślinią, do tego są BARDZO żywiołowe i jako szczeniaki bywają mocno pomysłowymi demolantami. Do tego nie mają wyczucia swojej wagi i nieraz pchają się na kolana jak już są dorosłe (a ważą 30-40kg), potrafią robić też siniaki swoim ogonem oraz przewracać w euforii dzieci :D Nie z agresji, z euforii. Obecnie też dość krótko żyją i są narażone na liczne choroby, coraz więcej psów odchodzi w dość młodym wieku przez choroby serca i nowotwory. Jacka teriera już Wam odradzam, nie rozumiem tej mody na nie, to nie są miłe psy rodzinne, to psy myśliwskie, polujące do teraz, uparte, niezależne, cięte i jak się zawezmą to może się walić i palić, ale osiągną zamierzony cel. Jasne, że to np. przewracanie z radości dziecka przez boksera czy potoczne psie adhd definiujące tak naprawdę "nie umie odpoczywać, ciągle wariuje" to owoc wychowania i szkolenia, ale zastanów się na ile Twoja żona będzie chętna do zdobywania wiedzy i uczęszczania z psem do psiej szkółki/uczyć się pod okiem fachowca, i na ile macie spójne oczekiwania względem psa (ważne, aby zasady w Waszym domu obowiązywały zawsze i u każdego). I dodam jeszcze, że często pies w okresie buntu, około 6-12msc (w zależności od rasy) przechodzi etap... buntu :D Nagle wydaje się, że pies nie pamięta nic ze szkolenia, ma w poważaniu właściciela, jest niesforny i... to właśnie takich podlotków jest najwięcej porzucanych, bo ludzie mają dość, ich frustracja osiąga zenitu. Zresztą jakbyś przejrzał forum to właśnie i forumowicze najczęściej narzekają na swoje psy w tym okresie... mają pupili serdecznie dość. Wiem, że to co piszę jest dość stronnicze, ale warto wtajemniczyć żonę w uroki i... "uroki" posiadania psa (zwłaszcza szczeniaka) zanim psiak przekroczy próg domu. Najlepszą weryfikacją więc jest poznanie setek ludzi z psami danej rasy, szczeniakami i spotkania z hodowcami. ;) Uwierz mi, że obraz świeżo zasikanej i zafajdanej podłogi, wybuchające poduszki i chaos w hodowli w czasie Waszego spotkania z hodowcą da lepszy efekt niż rozmowy ;) Wiem, że Ty większość już wiesz, ale najbardziej boję się o Twoją żonę... a tak poza tym to trzymam kciuki za Was i wybór członka rodziny ;) I tak już całkiem na koniec, nieco od czapy, swego czasu gromadziłam owoce zniszczeń wykonanych przez urocze szczeniaczki i pokazywałam je na wizytach przedadopcyjnych... :) Miałam też oddzielne albumy zniszczeń swoich bezdomnych szczeniąt, ale niestety wraz ze śmiercią komputera straciłam te albumy bezpowrotnie... a szkoda, bo były pokaźne, zwłaszcza u moich dwóch zywiołowych i diabelsko inteligentnych suniek :) - i wtedy bardzo doceniłam swojego psa (już seniora), ktory za szczeniaka standardowo jedynie zjadł kilka par kapci, zabił worek z ziemią i rozniósł po całym podwórzu, z mąki zrobił zimę w kuchni i przeniósł zawartość kociej kuwety po całym domu, z dywanami włącznie. No aniołek, naprawdę nic nie zniszczył :) A poniżej część zapisanych udoskonaleń wnętrz, których autorem są szczeniaki: Sunia moich znajomych jest mistrzynią i lubi zabijać zabawki dziecięce;) W wieku 2,5msca mimo że nie została sama (całkiem sama - byliw kuchni, a ona w pokoju) to zjadła całą nową kanapę, właściciele przeboleli,dostali nową od rodziców... eheheh, ta przeżyła 2msc i znowu wybuchła :D zdjęć nie mam, nie mogę odnaleźć, ale miałam i widziałam - robiło wrażenie... mam tylko takie niewinne: ... które niestety są na porządku dziennym (sunia obecnie ma 4lata).
  14. elficzkowa, dziękuję za wyróżnienie ogłoszenia na Lublin :) Biegnę odjąć 17.81 z funduszy Amika.
  15. Bez domu, bo jemu dobrze u Was, po co mu kolejne zmiany w życiu ;) A tak poważnie... nie wiem, czemu nikt nie dzwoni. Ma bardzo sympatyczny wyraz pysia i sam jest sympatyczny...
  16. O, to bylby hit hitów. Argo jest bezdomny od 12? lat... od zawsze... Ale cuda się zdarzają, więc mam nadzieję, że i tutaj taki nastąpi.
  17. Nic się nie stało, nauczyłam się upominać o takie rzeczy i bym to zrobiła za jakiś czas. :D Dziękuję!
  18. No nie wiem, byłam przy paru ważnych zmianach w jej zyciu. Przez jedną noc, po zwrocie z adopcji siedziała u mnie w łazience, potem cały dzień jechała do jaguska... no a ten wzrok, kiedy zobaczyła mnie przy przekazaniu na kolonie to do mnie wraca w horrorach. Wzrok typu "znam Cię, znajdę Cię, pożrem Cię" ;) Ja tylko ze smakolami. Mam filmik z zimowych odwiedzin jak Mimlok bierze ode mnie smaczki z ręki, kiedy jaguska zniknęła z oczu. Taka odważna ta nasza ruda była! Mam nadzieję, że jak ją wkrótce odwiedzę to również kopnie mnie zaszczyt pełnienia funkcji podawacza smaków... ;)
  19. Jakie zbiorowisko... a Roxi się oblizuje :D Ale Szaguś nadal z zawieszoną główką siedzi... tak się cieszę, że trafił do Ciebie, Moli@ - przecież w hotelu nikt by nie pilnował aż tak, żeby jadł... dziękuję.
  20. Dziękuję, za chwilkę lecę zanotować. U Kaas1 jest to za każdym razem stała, ale niefortunnie, z przyzwyczajenia poprosiłam tytułować jako "darowizna" (tak tytułowaliśmy w wolontariacie). :) Oj, Rafałowi naprawdę nie było do śmiechu, nerwy ma stalowe, ale tutaj przeraził się nie na żarty. Wiele już miał numerantów, ale takiego Oriona nigdy. Pobił wszystkich na głowę, ale trzeba przyznać, że szczęście mu sprzyja... gdyby tylko ten bull się odwinął albo dopiero za chwilę Rafał odnalazł łobuza... Trzeba naprawdę uważać przy Orionie i nie spuszczać z niego oczu jak jest na zewnątrz. Taki to psiak poszukujący mocnych wrażeń... Szkoda, że domu nie umie znaleźć tak, jak z łatwością szuka okazji na guza ;)
×
×
  • Create New...