Tyśka)
Members-
Posts
35751 -
Joined
-
Days Won
144
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Tyśka)
-
SNIKERS - cudowny kudłacz spod sklepu JUŻ W DS :)
Tyśka) replied to Tyśka)'s topic in Już w nowym domu
Mimo wszystko kciukuje :) -
Bardzo, bardzo cieszę się z adopcji i trzymam kciuki - zwłaszcza te trudne adopcje. To teraz mogę też ze spokojem zdradzić, że po cichu liczyłam, że Miodzia zostanie docelowo w swoim DT :). Te kocie maleństwa znalazły DT, prawda? Biedny kocur, Ty zawsze masz ręce pełne roboty. Ktoś inny przeszedłby obojętnie... Sarę i Mare postaram się ogłosić w wolniejszej chwili (i przy działającym internecie). Murko, możemy liczyć na nowe zdjęcia? Mam wrażenie, że te się opatrzyły.
-
Dziewczyny, przepraszam za milczenie, ale mam straszne problemy z internetem. Pojawia się w ciągu dnia tylko na moment :(. Więc się streszczam: Mogę teraz ze spokojem powiedzieć: MAMY KLATKĘ :) Dzięki p. Katarzynie K., która nieraz uratowała mi życie oraz dzięki zamojskim Ciociom dogomaniaczkom (Tola, kudlataja) udało się załatwić pożyczenie klatki. Za co bardzo dziękuję, bo ja już traciłam nadzieję i faktycznie myślałam, że pozostanie nam zakup. Jesteście cudowne! Z racji, że mój internet działa obecnie od przypadku do przypadku, to bardzo proszę osoby odpowiedzialne za transport, by informowały mnie telefonicznie o szczegółach. Bo musimy się zgrać: Murzynka trzeba dowieźć, odebrać klatkę i podjechać na miejsce. Nie wiem czy uda mi się prześledzić teraz wszystkie wątki psiaków, które jadą po nowe życie, więc naprawdę proszę o dzwonienie i wysyłanie smsów. Bardzo dziękuję wszystkim za wsparcie, pomoc, rady (Agniesiulka, dzięki!) - jesteście nieocenione! Dziękuję też elficzkowa, która zgodziła się podpisać umowę z szafirka. Psiaki dostały kolejną porcję karmy, za co również dziękuję. Postaram się zakutalizować wpłaty na pierwszej stronie, ale o ile da mi to zrobić dzisiaj internet. Jednak bardzo jestem wdzięczna za każdy grosz. PS: Chciałabym napisać, że bardzo, bardzo się cieszę, że zanim pojadę (a to już za 20dni!) to Murzynek będzie bezpieczny. Ale boję się cieszyć, by nie zapeszyć... więc na razie nic nie powiem :) ------- Dzisiaj byłam też u psiaczków. Murzynek i Lisek obskoczyły mnie z radości, chodziły za mną, nie odstępowały na krok. Śmiałam się, że z Murzynkiem teraz tworzymy niezły team: bo on kuleje na lewą łapkę, a ja na prawą nogę (mam skręconą kostkę). Tinusia jak zwykle gdzieś się zaszyła, bo jeszcze był ruch, ale Murzynek za nią zaglądał, a później poszedł :). Rudas niestety się włóczy, dzisiaj idąc do psów, widziałam tylko jak śmignął w stronę Straży Pożarnej... tam też ostatnio widziała elficzkowa... Chyba faktycznie jakaś sunia ma cieczkę i jemu amory w głowie.
-
To dlatego go nie kojarzę, dziękuję Ci :)
-
Świetnie, że podesłałaś Dora, Snikersa. Martwi mnie cisza w jego sprawie.
-
GIGA w DS Trzymajcie kciuki !!!. To już grzeczna sunia.
Tyśka) replied to Poker's topic in Już w nowym domu
Ja trzymam kciuki - bardzo mocno! -
Zelda ma już dom. wspaniały, kochajacy, bezpieczny :)
Tyśka) replied to sylwija's topic in Już w nowym domu
:( Nie można tracić nadziei... -
Glony... mniam :D Qwendi jest przezabawna :D
-
Genialne łóżko! aaach, cudne! A ekipa rewelacja, zwłaszcza na Twoich zdjęciach (bardzo lubię oglądać Twoje foty). :) Kotełki <3
-
Pan i władca :D
-
Nigdy jeszcze nie leciałam samolotem :D
-
U mnie tak gorąco od dwóch dni, że nic się nikomu nie chce...
-
Tora & Lumpek (oboje za Tęczowym Mostem), ich dwóch i Tajga :)
Tyśka) replied to *Magda*'s topic in Owczarek niemiecki
Jaka fajna psia ekipa :))) Jak Twoja kostka dzisiaj, Magdo? Co do kota... hehehe, Kurzeł też lubi chłodzić sie w lodówce :D -
Skąd masz tego pingwinka? :) I trzymam kciuki za spokojne poznanie się futer.
-
Witajcie, Moi Drodzy. Przepraszam za milczenie. Dzisiaj widzę się z elficzkowa, porozmawiamy i przegadamy wszystkie sprawy, które tu poruszyłyście. Niemniej jednak nadal jestem za tym, by zaufać lek. wet. i łapać sunię dopiero w listopadzie - być może udałoby mi się na Zaduszki przyjechać na dzień czy dwa do domu, więc pomogłabym w łapaniu. I odpowiadając komuś (nie pamiętam komu) - nie, nie liczę, że za te 3msc sunia będzie wchodziła mi na kolana. Może jestem młoda, ale nie głupia, jeśli chodzi o behawior psów. Wiem, że oswajanie dzikusów to żmudny proces i wcale nie musi kończyć się sukcesem. Z drugiej strony, psiaki witają mnie zawsze radośnie, bez względu czy właśnie przyszłam w porze jedzeniowej, czy też nie - dlatego też nie uważam, by one cieszyły się jedynie na myśl o jedzeniu. Ostatnio psiaki lubią też spędzać ze mną czas, jak jestem - siadają lub się kładą i wypoczywają, przy czym wyglądają na zrelaksowane i szczęśliwe. Rozmawiałam z Tolą - Murzynek może oczywiście jechać z psiakami, ale warunek jest jeden: kontenerek. I cóż, będziemy szczere: ani ja, ani elficzkowa, ani nasi znajomi nie mają tak dużej klatki. Murzynek nie jest małym psem, więc nie mam jak pożyczyć swoich transporterków. Nie wiem też, skąd możemy go pożyczyć. Liczę na to, że wspólnymi dogomaniackimi siłami wymyślimy, jak rozwiązać ten problem. Byłam wczoraj u psiaczków, tym razem przyniosłam jedynie dwie kocie puszki i wodę - było strasznie gorąco, więc obawiałam się, by jej nie zabrakło. I faktycznie miałam rację, tylko w jednej miseczce było coś na dnie... Murzynek jak zawsze, garnął się do głaskania, cieszył się, przymilał i jak kucnęłam, od razu stanął łapkami na mojej nodze i zaczął się tulić - zawsze zadziwia mnie ten gest u mojego psa (i teraz u Murzynka), bo przecież przytulanie nie należy do gestów drapieżników, a do naczelnych. Potem próbował dać mi całusa i po chwili pieszczot, grzecznie zszedł z kolan :). Wczoraj zjadł dopiero na moje polecenie, poczekał aż naje się Lisek - Murzynek ciągle zadziwia mnie swoją mądrością, to naprawdę cudowny pies. Lisek faktycznie tym razem miał ucztę, jakich mało, widać że bardzo lubi moje towarzystwo - nawet zignorował przyjazd Karmicielki (która swoją drogą mówiła mi, że nie ma jużsił karmić psy, choruje, ma problemy z kolanami i rozważa przyjeżdżać do dzikusów rzadziej niż codziennie, strasznie jest mi Jej żal). I jak zawsze, odprowadził mnie kawałek ;). Uwielbiam tego psa, coraz bardziej - a jego otwieranie się z dnia na dzień totalnie mnie rozczula. Tinusia gdzieś latała nieopodal, dopiero musiał po nią pójśc Murzynek i przyprowadzić (poważnie - poszedł po nią :) ). I przyszła, z merdającym ogonem, wesoła. I nie uwierzycie... ale był jeszcze czwarty pies... jak go zobaczyłam to pomyślałam, że mamy nowego nieszczęśnika. Jakiś taki zmarniały, niepewny, ciemniejszy od poprzedniego Rudasa... ale jak się zbliżyłam, okazało się, że nie poznałam! To był Rudy! Tak! Po 2tyg. nieobecności pojawił si Rudy. Jednak jest tak zmarniały, tak brudny i tak wycieńczony, że totalnie go nie poznałam. Niestety, jest jeszcze większym szkieletem niż był - można na nim przeprowadzać lekcję anatomii. Był tak głodny, że podchodził do mnie bardzo blisko. Cofał się, ale nie tak panicznie jak zawsze i nawet na moje "chodź, tutaj masz" podchodził. Nie mam pojęcia co z nim się działo przez ten czas i gdzie był... ale aż się popłakałam, jak go zobaczyłam. Mój kochany, poczciwy Rudy... A ja już straciłam nadzieję, że go jeszcze zobaczymy...