Dawno nie pisałam co u nas - nie jest źle, właściwie nie jest gorzej - Zulcia je, nie wymiotuje, przesypia noce, daje radę sama zrobić parę kroków na dworze.
Dosyć dużo drepcze po mieszkaniu, czasami to trzeba wziąć ją na ręce i przerwać jej te wędrówki, żeby się położyła i przespała. Częściej też zdarza się jej załatwianie w domu.
Chwilami wydaje mi się, że ona zapomina już, że zjadła, bo wciąż szuka jedzenia pomimo, że dostaje posiłki 3 dziennie. Zdarza się, że próbuje wyjadać z miski Florki, a któregoś dnia wyciągnęła z kosza opakowanie po serze i próbowała wylizywać resztki. Pomimo takiego apetytu nie przybyła ani grama, wydaje mi się że nawet bardziej stercza jej kości:(. Starość, choroba - jakie to nieuniknione...
Nie mam nowych zdjęć Zulci, postaram się coś zrobić.