Jump to content
Dogomania

mari23

Members
  • Posts

    20350
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    59

Everything posted by mari23

  1. Piękna!!!! Oczywiście nie wielkością, ale poważnym spojrzeniem i umaszczeniem przypomina mi kochanego Runo
  2. Też tak myślę. Jeszcze gdyby nie było przeciwwskazań.... choć nawet bez ostrych przeciwwskazań staruszka bym nie poddawała zabiegowi z celów tylko "estetycznych", przez te wszystkie lata przekonałam się, że u staruszków jeśli zabieg nie jest konieczny, lepiej nie "zaczepiać", bo można "obudzić" jakiś proces i skrócić życie psiaczkowi... U mnie z takim samym oczodołem jest Miluś (też zamojszczak) i nic złego się nie dzieje.
  3. Diagnozy nie ma, ortopedycznie Odisia leczyć nie trzeba. Niestety jest duże prawdopodobieństwo zespołu końskiego ogona i konieczność konsultacji u neurologa. No i na kastrację czekamy, 9 maja ten wielki dzień Odisia. Te wolne dni były pracowite, uświadomiły mi, jak bardzo moje zdrowie szwankuje i sił zaczyna brakować. Starałam się cały ten czas poświęcić pieskom. One powinny mieć człowieka "do podziału" z max dwoma psami, a u mnie to niemożliwe. Czasem, kiedy widzę, jak się tłoczą do głaskania i przytulania, to siedzę i ryczę pośrodku nich.... żal mi ich. Nawet młodziutka Tina niby ostatnio miała szansę na dom u dobrych ludzi...bardzo dobrych.... i warunki dobre, i serce...wciąż ma tą szansę.... ale psiaka, który od szczeniaczka spał w łóżku mam oddać do domu, gdzie ma miejsce i specjalne przejście w ogrzewanym garażu????? No serce by mi chyba pękło
  4. Dziękuję, choć myślę, że przeszczęśliwy to u mnie nie może być żadem pies, bo ja jestem jedna, a ich za dużo na pewno miłości im nie brak i przytulania, ale długich spacerów i mnóstwa głasków to na pewno brakuje każdemu z nich. One powinny mieć człowieka "do podziału" z max dwoma psami, a u mnie to niemożliwe. Czasem, kiedy widzę, jak się tłoczą do głaskania i przytulania, to siedzę i ryczę pośrodku nich.... żal mi ich. Odiś to rozpieszczony przytulas, zrobił się zazdrosny o miski i o mnie, ale bez agresji, szczeka tylko Od dwóch dni mam Kasieńkę wnusię moją i jej pieska...... i problem na linii Sparky - Odi Albo Odi biega a Sparkuś zamknięty, albo odwrotnie "Gość" Sparkuś też nie kastrowany, wet, u którego córka była w sprawie kastracji odradził, że młodziutki jeszcze i jeśli nie jest agresywny to odradza kastrację. Co do wizyty u neurologa - mogę Odisia podwieźć tuż pod Wrocław, ale do samego "nowego" Wrocławia nie dam rady pojechać z dwóch powodów: auto chyba mi szwankuje i kocham Wrocław, ale ten "stary", ten przebudowany mnie przeraża i nie odważę się pojechać nawet, jak naprawię samochód.
  5. Pewnie spacerują właśnie po tym pięknym lesie, bo już wiosenna pogoda :)
  6. " zalecana dalsza diagnostyka TK/MRI " Na razie umówiłam Odisia na usg plus kastrację - 9 maja godz. 12.00 (pani wet w przyszłym tygodniu na urlopie). O tym USG pomyślałam, że warto zrobić, jak już zaśnie po radosnym spotkaniu z Mruczkiem - gabinetowym rezydentem :) Co Ciocie na to?
  7. I tym się różni psia miłość od ludzkiej. Soni teraz będzie pewnie smutno samej...
  8. Wracam z ogródka...i znów Odiś mnie rozczulił bardzo. Drzwi od domu były otwarte, więc pieski biegały przy płotku, który zabezpiecza ogródek przed "ogrodnikami". Wyrywany perz ( w końcu to jedno z polskich ziół ;)) przerzucałam dla nich na podwórko, psiaczki się bawiły, podgryzały trawkę i zabawki, biegały.... w końcu zmęczone poszły do domu i zostałam sama z Odim został przy mnie do końca, stał i patrzył, potem się położył, ale do domu nie poszedł. On jest bardzo, bardzo spragniony człowieka, w domu trochę niezadowolony z konkurencji do głaskania i przytulania, zawsze chce, żeby to on był najbliżej mnie :) edytuję, bo pomyślałam teraz, że może ja naiwna jestem on chciał być na podwórku, bo czuł "sąsiadkę" z cieczką, cztery budynki dalej to niedaleko.... nawet jeśli, to i tak jest cudowny i kochany, mimo suni z cieczką przyszedł przecież do domu i właśnie się rozwalił na samym środku pościelonego łóżka :)
  9. Właśnie dlatego tak ogromny, wielki jest ten ból, że po 13 latach katorgi schroniskowej ten biedak dał radę cieszyć się życiem tylko 23 dni.... tego najbardziej mi żal, że tak krótko Może dlatego w tych "dobrych" momentach był taki radosny, uśmiechał się - może czuł, że tylko tyle tego życia przed nim i cieszył się pomimo bólu i cierpienia.... i jeszcze Kubuś[*] do niego tak nagle dołączył Milusiowi właśnie minie 3 lata u mnie, a Kubunio rocznicy nie doczekał był jednym z najbardziej dziarskich pośród staruszków przecież.... i pomimo natychmiastowej pomocy w dwie godziny tak cichutko odszedł
  10. wpłata dotarła - 20 złotych i jeszcze 25 złotych od mtf zalesie - czy też dla Sambusi ?
  11. elik dzisiaj pracuje na działce, pewnie odezwie się wieczorem. też zapytam, co dalej? Po przeczytaniu postu Poker o zespole końskiego ogona myślę, że moje schody chyba nie są dla Odisia dobrą "gimnastyką", a pokonuje je ciągle w górę i w dół, jest bardzo ruchliwy i wesoły. Nie mam innej możliwości, to tzw. wysoki parter... mój życiowy błąd to było kupno tego domu,bałam się budowy nowego domu.... no cóż, za błędy się płaci
  12. Wydaje mi się, że jest to raczej związane z zespołem końskiego ogona, ale żeby mieć taką pewność, potrzebna jest jeszcze konsultacja neurologiczna. Mogę go umówić na kastrację tu u mojej wetki, bezdomniaki zawsze "kasuje" ulgowo. Tylko czy najpierw neurolog, czy kastracja?
  13. Żadnego przelewania, burczenia w brzuchu, trawy już po południu nie gryzł, choć mógł, a nawet przed południem przy przekazaniu go na stacji benzynowej kładł się na trawie, ale jej nie jadł. Do wieczora wczoraj nie jadł nic, za to od rana wrócił "dawny" Odi - wesoły, z apetytem i energią, ale podbiegający ciągle do bocznej furtki, jakby w kierunku "sąsiadki" z cieczką, dwa razy głośniejszy, niż np. przedwczoraj Testuję też słuch Odisia, bo czasem sprawia wrażenie głuchego. Rano test wyszedł pozytywnie, zareagował błyskawicznie ( w domu), być może obecność wielu bodźców powoduje, że zainteresowany nimi Odisio "głuchnie"
  14. Widać zmiana na lepsze i mądra sunia to od razu wiedziała, stąd naprawdę uśmiechnięta jest na tych zdjęciach.....a my wszystkie przy monitorach też uśmiechnięte, choćby i łza się zakręciła, to z radości i Cynkowego szczęścia. Imię Cynia to pewnie zdrobnienie od Cynka i świadczy o czułości
  15. raczej nie, choc może i wskazana by była, bo on dość chudy jest, odrobinkę przytył u mnie, ale wciąż za mało. Raczej nie, jest wesoły, biega, pije, nawet "konkurencję" od miski odpędzał, ale nie je.... może to reakcja po uspokojeniu przy badaniu, nie wiem, co dostał.
  16. i przesłodki mam nadzieję, że przed Wami jeszcze dużo dobrych, wspólnych dni...
×
×
  • Create New...