Jump to content
Dogomania

mari23

Members
  • Posts

    20377
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    59

Everything posted by mari23

  1. jasne, że to podstawa - na pewno będzie wizyta przedadopcyjna i na pewno nie jednoosobowa - poproszę o pomoc :) dlatego zastanawiałam się nawet, czy pisać o tym i wzbudzać nadzieję - bo to nic pewnego... odległość do hotelu to 160 km, więc opcji stopniowego zapoznawania się z Ksenią raczej nie ma
  2. ona nie jest obrzydliwa z każdym dniem.... ona jest obrzydliwa zawsze !!!!!!!!!! brrrrrrrr
  3. łzy mi płyną..... uwierzyć trudno..... oby ten cud się wydarzył !!!!!
  4. piękny jest Borys, ale wiek chyba sprawia, że niewielkie szanse ma na adopcję :( ja po ostatnich telefonach mam wrażenie, że ludziom to chyba tylko szczekające pluszaki na baterie dawać trzeba :( np. :szczeniaczka chcę, ale czy zachowuje czystość w domu - bo to warunek.... a, dwa lata ma pies ?.... nie, nie, za stary.... słów brak, ręce opadają....
  5. na konto SHA dotarło120 zł od Skarpety im. Talcott, a także: 100,- Małgosia z Warszawy (19.11.) 30,- Magda Ć. z mężem -, Wrocław (10.11.)
  6. ech ;) żyję ;) sporo krwi ze mnie dzisiaj utoczyli, bo dużo różnych badań miałam zleconych, wyniki będą jutro ( tłok, kolejka straszna, ale dałam radę ;)) przyjechało cudo w osobie Cyryla pięknego :) do soboty mam pozwolenie na rozpieszczanie puchatka ;) wczoraj wieczorem nie wytrzymałam - zadzwoniłam do domku Tofika - jakąś godzinę był smutny i osowiały, ale poterm się "rozkręcił", na spacerkach atakuje psy, nawet te duże.... dziwne, kolejny pies grzeczny u mnie, a bandyta w nowym domu ? ;) koleżance udało się złapać tę dziko żyjącą kotkę w złym stanie - przywiozła ją do wetki, miałam ją zabrać do siebie po sterylce i ewentualnej amputacji wiszącej łapki.... niestety stan kotki był tragiczny - zgruchotana miednica i zanik mięśni ( brak kontroli wydalania, a wkrótce przestałaby chodzić), ciąża prawdopodobnie właśnie obumarła, stan nie dający żadnych szans.... zamiast ją uratować.... musiałam powiedzieć "TAK" i zgodzić się z decyzją wetki o eutanazji.
  7. głosuję za opcją nr 2, bo myślę, że czas najwyższy, aby cos się w życiu Kseni zmieniło... ( i nie o nazwę, adres hotelu chodzi) być może jest na to szansa.... choć mam wiele obaw i watpliwości.... ale od poczatku :) moja koleżanka niedawno wywołała mnóstwo zdjęć Argo, Marcela i Kseni, rozwiesiła je w wielu "znajomych" punktach.... chyba mamy efekt ;) dzisiaj przyszedł do mnie do pracy nieznajomy pan pytając, czy to u mnie jest ten pies.... w ręku miał zdjęcie Kseni! Powiedział, że chciałby tego psa, a na moje stwierdzenie, że to groźny pies odpowiedź brzmiała: " i bardzo dobrze, ma pilnować" Dwa domy na posesji w Środzie Śląskiej - tak wygląda "dom", na który ma szansę Ksenia, Pan spokojny, rzeczowy, resztę musiałabym sprawdzić....odległość od hotelu - około 160km chciałam się skonsultować z Wami, powiedziałam więc panu, by zgłosił się do mnie w poniedziałek... jesli przyjedzie - to znaczy, że mu zależy właśnie na Kseni.... co Wy o tym myslicie?
  8. oj, tak, tak ! :) ale "manie" kilkunastu psów..... chyba jednak nie jest wprost proporcjonalne, jesli o zdrowie chodzi ;)
  9. przy takiej reklamie śliniąc sie lecę czym prędzej ;)
  10. od wczoraj zrobiło się bardzo zimno i koteczki nie widać, ale "plan działania" już ustalony i mam nadzieję, że sie powiedzie bardzo, bardzo dziękuję !!!!! u nas dzisiaj zmiana - niestety Kasieńka baaaardzo płakała - żegnała się z Toficzkiem, który poszedł do swojego domku - nawet fakt, że Tofik zamieszkał w bloku obok Kasi przedszkola nie byl pocieszeniem.... i mnie smutno się zrobiło.... niewiele brakło, by wybrańcem został Pirat, ale woleli mniejszego psa, poza tym w tym bloku mieszka kilka dużych psów i mogłyby być problemy z grzecznym zazwyczaj zachowaniem Pirata... Na kilka dni przyjeżdża też Cyryl - jego państwo jadą daleko na pogrzeb babci, nie zostawią go samego na tak długo.... Łatuś na pewno się ucieszy :) w piątek sterylka tej suczki z Lubiąża i chyba szczeniaki zabiorę do kojca "Misiowego", może jakieś ładniejsze zdjęcia uda mi się zrobić i domki znajdą - mam nadzieję
  11. i ja też !!! z całego serca dziękuję !!!!!!!!!!!!!!! przypomniało mi się, jak w styczniu 2012r. zachorował mój ukochany Kilerek[*] dostałam z KWB pomoc natychmiastową nie zdążywszy pomyśleć nawet o szukaniu pomocy... dziekuję Wam, kochane z całego serca.... i ryczę już
  12. wpłaty dla Argo i Marcela: 10,- dorota1 dla Argo (10.11.) 50,- mtf zalesie (10.11.) 120,- Marinka (10.11.) 120,- AgusiaP (14.11.)
  13. wpłaty dla Argo i Marcela: 10,- dorota1 dla Argo (10.11.) 50,- mtf zalesie (10.11.) 120,- Marinka (10.11.) 120,- AgusiaP (14.11.)
  14. ojej, ależ niespodzianka !!!! dziękuję to za małe słowo, a ja - gaduła przecież - słów nie znajduję, by podziękować....tylko to jedno... DZIĘKUJĘ !!!!! przepraszam za nieobecność - przez ostatnie dni prawie nie spałam ( poprzednią noc tylko 2,5 godziny), ale "wyborczy maraton" mam za sobą i nieco podreperowałam domowy budżet :) 30-go listopada druga tura w naszej gminie, jeśli skład komisji pozostanie taki sam - znów czeka mnie dużo pracy ;) właśnie jestem w domu, wzięłam na dzisiaj wolne, żeby sobie badania krwi zrobić.... niezliczona ilość pań-emerytek na poczekalni skutecznie mnie od tego odwiodła, nie mam na to sił, do tego chyba znów jakiś wirus mnie dopadł - gardłó i głowa boli, a najbardziej uciążliwy jest katar... badania zrobię sobie prywatnie, naprawdę trzeba być zdrowym, żeby dać radę sie badać i leczyć przy tych kolejkach strasznych :( Jak już Basia pisała - sunia onka pojechała do domku, ale muszę dopilnować sterylki, podobnie, jak tej czarnej suńki z Lubiąża, a jej dwa podrostki muszę zabrać do siebie, zrobic zdjęcia i ogłoszenia, inaczej domu nie znajdą :( Jeszcze chyba zabiorę dziką kotkę w strasznym stanie błąkającą się po osiedlu "po- pegeerowskim" w pobliskiej wsi - tragedia - łapka wisi, kotka szkielet, a za nią łazi wynędzniałe dzikie kocię :( ona dotąd uciekała od ludzi, teraz podchodzi - tak jest głodna i chora :( wczoraj jeździłam szukać zgłoszonego "bezdomniaka", uciekał od ludzi, ale błąkał się od kilku dni na ul. Szkolnej.... znam psa z widzenia, a w miejscu "błąkania" jest suka z cieczką - uffff.... na mój widok nie tylko nie uciekł, ale prawie mi wsiadł do auta :) śliczny pies, niestety brudny, chudy, bez obroży... próbowałam ustalić właściciela, ale nie udało się, to duża miejscowość, wetka też nie kopjarzy tego psa ( kto wie,może on nigdy u wetki nie był, szczepień pewnie nie ma), ale na pewno jest z Malczyc, widywałam go wcześniej już. Moje psiaki dziękują Joli oraz panu Jarosławowi za wpłaty dla nich ( po 30 zł), czeka nas odrobaczanie, więc bardzo sie przyda - dziekuję !!!!
  15. Dusje, nie obrażaj się i nie odchodź - od Kseni odeszło już wiele osób, została nas przy niej niewielka garstka :( kto jej pomoże, jeśli nie my ? Tekst dla Kseni na pewno nie może jej zachwalać, jaki to wspaniały pies, bo "trudny" jest charakter suni, ale też nie możemy w ogłoszeniach straszyć ludzi - jest tyle pięknych, puchatych, radosnych "kuleczek" do adopcji, że naprawdę o cud się chyba modlić trzeba, żeby ktoś zechciał wziąć właśnie Ksenię. My wiemy, jaka jest, wiemy o niej dużo, może nawet zbyt dużo, stąd nasze obawy o jej zachowanie w nowym domu po adopcji. My się boimy - sercem związani z Ksenią - a ktoś obcy, nie znający jej, szukający zwyczajnie psa - odważy się ? Myślę, że pobyt u Wiosny niewiele zmienił - Ksenia jest dorosłym psem, nie szczeniaczkem, któremu charakter sie kształtuje - może ktoś po prostu podpowie, zaproponuje tekst do ogłoszeń, wybierzemy zdjęcia - i trzeba coś robić, bo czekanie nic nie da, nic nie zmieni..... i możemy dłuuuuugo poczekać..... ogłaszajmy więc Ksenię z tekstem "umiarkowanym", przecież domek i tak podlega "weryfikacji", wizyta przedadopcyjna to czas na rozmowę, zorientowanie się, czy ludzie dadzą sobie radę i czy Ksenia jest dla tych ludzi - same ogłoszenia, a nawet telefoniczna rozmowa - to tylko wstęp przecież do szukania domu - więc zróbmy to, może akurat zdarzy się cud.... podam jeszcze wpłaty: 20,- handzia za XI (07.11.) 5,- Madziek25 (07.11.) 50,- funia za VIII-XII (12.11.)
  16. właśnie tak - tego mu życzę w domku jego własnym !!!!! mnóstwa pieszczot i miłości !!!!! do mnie wciąż ucieka od swojego pana nie rozpieszczany rudy jamnik Filip.... dzisiaj to nawet iść z panem nie chciał,gdy pan po niego przyjechał :( mówilam panu, że on potrzebuje troche pieszczot i zabawy, ale pan - samotny wdowiec - chyba nie rozumie... więc Filip przy każdej okazji ucieczki - odwiedza mnie i moje stado ( to jego kumple ;))
  17. co do konta - pozostawiam to Twojej decyzji, jesli tak będzie wygodniej :) oczywiście - jeśli trzeba - konto stowarzyszenia może zostać - praca dla piesków to nie praca - a takiej oby było jak najwięcej ( czyli wplat :)) Mam nadzieję, że u Dino lepiej, że choroba ustąpi już na zawsze
  18. zaglądam z nadzieją.... a Filonkowego domku nie widać :(
  19. i ja się zachwycam pozdrawiając tak wspaniałą imienniczkę Marysię :)
  20. to dokładnie tak, jak ja.... do niedawna miałam problem z logowaniem, a raz zaniast na mój, zalogowało mnie na profil maarit ;) odwiedzam mój ulubiony wątek i pozdrawiam serdecznie ludzi i zwierzaczki :) miałam dzisiaj jamnicze odwiedziny w domu - jamnik Filip znów panu uciekł.... do mnie rzecz jasna.... i wracać nie chciał do pana, który po niego przyjechał.... aż mi smutno na wspomnienie jego błagalnego wzroku " chcę u ciebie zostać" :( no i proszę - kolejny "wynalazek" nowej dogomanii - dubel....
  21. to dokładnie tak, jak ja.... do niedawna miałam problem z logowaniem, a raz zaniast na mój, zalogowało mnie na profil maarit ;) odwiedzam mój ulubiony wątek i pozdrawiam serdecznie ludzi i zwierzaczki :) miałam dzisiaj jamnicze odwiedziny w domu - jamnik Filip znów panu uciekł.... do mnie rzecz jasna.... i wracać nie chciał do pana, który po niego przyjechał.... aż mi smutno na wspomnienie jego błagalnego wzroku " chcę u ciebie zostać" :(
  22. to jest jakiś nowy nr konta? Ja mam zlecenie stałe i składka "sama sie płaci" co miesiąc, nic nie wróciło - nie zauważyłam zwrotu przelewu, danych innego konta też nie dostałam.... sprawdźcie mnie więc, czy jestem na bieżąco i czy na właściwe konto idą pieniązki
  23. ostatnio lekarz przyszedł do mnie nawet :) badania krwi zrobię po niedzieli już, jakoś brak mi sił... z ręką już trochę lepiej, boli, ale mniej i opuchlizna zeszła, albo to było zapalenie stawu u podstawy małego palca prawej ręki, albo dna moczanowa.... oby to pierwsze - śmieję sie, że powoli kończy mi sie termin przydatności ;) bardzo, bardzo Wam dziekuję za tyle troski o mnie - nawet nie wiecie, ile to dla mnie znaczy !!!! Dziękuję !!!!!! z dobrych wiadomości - pojechał dzisiaj do domu Misio ( ten duży) - pojechał do wsi w naszej gminie, do bardzo dobrego człowieka, to jakieś 8 km, więc kontakt będę miała na bieżąco.... troszkę mi smutno... ale Misiowi na pewno będzie tam dobrze ! Niedawno odwiedził mnie Cyryl, a dzisiaj..... jamnik Filip ! śmierdzący potwornie, w czymś się utaplał, do tego z jakąś krwawą "dziurą" - na zadzie ( to go od natychmiastowej kąpieli uratowało), chyba go jakiś pies dziabnął, albo o coś zahaczył przeciskając się przez ogrodzenie, nic poważnego, płytkie to, otarcie bardziej, niż rana. Pieski przyjęły go bardzo radośnie ( w końcu kolega wpadł z wizytą, nie? ;)), ale Toficzek ostro na niego szczekał, nie znał go przecież. Filip to czesty gość u nas.... smutno mi było, gdy przyjechał po niego pan, a on.... wyprowadzony przeze mnie na schody.... wrócił do drzwi, "przykleił się" do tych drzwi i błagalnym wzrokiem prosił, żebym go wpuściła z powrotem :( pan oczywiście zabrał Filipa, dopiero przy samochodzie przestał ciągnąć do tyłu i wsiadł.... mówiłam panu, że psu smutno samemu w pustym domu, że za mało czasu mu poświęca, on chce sie bawić, prosi o pieszczoty... ech :( jeszcze interwencja mi się szykuje.... szok! pan, któremu odebrałyśmy Cyryla miał małego, czarnego pieska, zamieszkała u niego kobieta z suczką.... teraz głodująca psia rodzinka ( bo szczenieta są, a jakże!) biega po wsi w poszukiwaniu jedzenia..... jeszcze do pilnego zabrania i natychmiastowej sterylizacji ( może nawet i aborcyjnej) jest młodziutka onka i mała, czarna suczka z Lubiąża - razem suczek 3, do tego 2 szczeniaki z Lubiąża i zapewne te szczenięta od alkoholowej pary.... to wszystko na miejsce jednego oddanego Misia ? :( :( i kiedy tu na lekarza i badania znaleźć czas? ;)
  24. jedyna pociecha - że odeszły kochane, że nie umierały samotnie... żegnajcie pieski !!! [*] [*] :( :( :(
  25. Kochane moje - jesteśmy tu wszystkie po to, by pomóc Kseni, wzajemnie kłótnie jej nie pomogą, nawet mogą zaszkodzić, a sytuacja Kseni do łatwych nie należy. Ksenia nigdy nie miała prawdziwego domu - albo DT, albo hotel.... pomyślmy wspólnie, jak można odmienić los Kseni, bez dokuczania sobie nawzajem i udowadniania racji - na tym wątku najważniejsza jest Ksenia przecież, nasze własne żale ( i ja je mam ;)) nie są tu ważne. "Zgoda buduje, niezgoda rujnuje" - w myśl tego mądrego przysłowia spróbujmy razem zbudować nowe życie dla Kseni - każdy, kto ma jakąś myśl, podpowiedź w jej sprawie - niech śmiało to wyrazi, a wszyscy na spokojnie uzgodnimy jakieś rozsądne rozwiązania w postaci choćby tylko odpowiedniego tekstu do ogłoszeń, bez krytykowania i udowadniania, kto zawinił.... to nie doprowadzi do pozytywnych efektów, a nawet może zniechęcić niektórych do pomocy Kseni. Jesteśmy tu od dawna - dla Kseni - i niech tak zostanie :modla: bardzo, bardzo Was proszę !!!!!
×
×
  • Create New...