Maksio [*] już biega bez bólu i cierpienia...
To ostatnie zdjęcia Maksia, przed godziną 11 wtulony we mnie jak dziecko zasnął Maksiunio cichutko :( Był dzielny i starał się dla mnie, nawet jadł zachęcony, ale cichutko jęczał z bólu, miał ataki silnego bólu, zastrzyki nie pomagały... ten ostatni raz wniesiony po schodach nie chciał wejść do domu, patrzył na mnie...psiaki wyszły, jakby go chciały pożegnać :( zawiozłam więc kochanego Maksia na zastrzyk, który ból uśmierzył na zawsze....
tylko mojego bólu nie da się uśmierzyć :( :( :(