Jump to content
Dogomania

mari23

Members
  • Posts

    20363
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    59

Everything posted by mari23

  1. oto one.... niestety nie 4, lecz aż siódemka :( troje czarnych, troje łaciatych i myszaty z pręgą ciemną na grzbiecie, płci jeszcze nie sprawdzałam. Urodziły się w nocy, kiedy rano je zobaczyłam, były już wylizane i nakarmione, sunia ufnie mi je pokazała. Nie byłam w stanie ich uśpić, nie potrafiłam spojrzeć tej cudownej, troskliwej matce w oczy i odebrać jej dzieci, by je uśmiercić. Miotają mną sprzeczne uczucia, wciąż się obwiniam, że jeśli kiedyś którekolwiek z nich spotka coś złego - będzie to moja wina, wiem, że powinnam je uśpić, rozsądek tak mówi..... gdybym kierowała się w życiu rozsądkiem, lżej by mi żyć było, wiele łez, zmartwień i problemów by mnie ominęło..... nie potrafię, nie jestem mądra, rozsądna, rozważna.... nie jestem...
  2. Ja mieszkam blisko Odry, a to niestety oznacza uciążliwe towarzystwo karczowników ziemnowodnych, psy je czują pod ziemią, więc kopią, kopią, kopią...ostatnio rudy Misiek tak się zapamiętał w tej robocie, że z wykopanego dołu wystawał mu tylko czubek ogona... ale mimo wszystko mam krzewy i kwiaty, choć skromny to ogród w porównaniu z tym, jaki miałam przed laty - tamten przegrał z psimi ogrodnikami ;)
  3. myślę, że będzie lepiej bezpośrednio do Murki, ona już zapłaciła i dostanie po prostu zwrot. Jeśli to będzie przez konto stowarzyszenia, Murka będzie musiała wystawić na to rachunek dla SHA, co przecież jest zbędnym dublowaniem kosztów
  4. cały czas o tym myślę, wiem, że tak trzeba.... wiem.... dlatego tak walczyłam o sterylkę aborcyjną, bo nie wiem, czy znajdę siłę, żeby zrobić to, co powinnam :( już się zamartwiam, co je czeka w życiu, ile cierpienia może zadać im człowiek, "domek", który zachwyci się, bo śliczny szczeniaczek, a potem..... próbowałam uniknąć najgorszego, chciałam, żeby się nie urodziły, wiele czasu i energii poświęciłam, żeby zrobili sterylke aborcyjną :( nie udało się, weci uważają, że jest za późno :( Prosiłam, żeby została u nich, mają kojec, ale odmówili, dosłownie "zwalili" na mnie odpowiedzialność :( Niedawno musiałam zawieźć na ostatni zastrzyk stareńkiego, cierpiącego bardzo Misia..... jeszcze się nie pozbierałam...... wiem, że powinnam zawieźć do uśpienia maluszki, kiedy się urodzą, wiem....... tak mówi rozum, którego serce słuchać nie chce :( :( kiedy ja się urodziłam - lekarze powiedzieli, że nie przeżyję nawet kilku dni - jestem, cudem żyję.... nie było to dane mojej maleńkiej, młodszej siostrzyczce - żyła 1 dzień, do dzisiaj tyle już lat jeżdżę na jej grób....... dlaczego ja mam zabić maleńkie psie dzieci? :( :(
  5. mieszkam 55 km za Wrocławiem, podjechać mogę tylko niedaleko, mam awarię skrzyni biegów, jeżdżę, bo muszę i tylko niedaleko, w skrzyni zgrzyta coś :(
  6. Bardzo dziękuję za pomoc dla Bezika !!! <3 Dostałam wiadomość od kikou, że prawdopodobnie niedoczynność tarczycy z tych badań wynika, czekamy na potwierdzenie diagnozy
  7. weci odmówili sterylki, sunia musi urodzić, oczywiście nie ma nigdzie dla niej miejsca - została więc u mnie. Sunia jest bardzo delikatna i nieśmiała, już trochę mniej się boi tak naprawdę nie mogę nawet zrobić "awantury" winowajcom, bo gmina jest moim pracodawcą, a ja nie jestem typem wojownika, prędzej pójdę płakać w kącie, niż się kłócić. Odchorowałam tą sytuację, przepłakałam z nerwów parę godzin.... jak można było do tego dopuścić???????????? i co????? Mam teraz zawieźć ślepy miot do uśpienia??????? ten szalony młodziak to prawdopodobnie tatuś
  8. końcówka, trzech różnych wetów odmówiło sterylki aborcyjnej. Gmina chciała u nich sunię umieścić - odmówili...
  9. i ja pamiętam, odwiedzam i mnóstwo ciepłych, dobrych myśli posyłam <3
  10. Jestem i ja - ciężki miałam poprzedni tydzień, a ten zapowiada się jeszcze gorzej :( musiałam zabrać sunię w bardzo wysokiej ciąży, na sterylkę za późno, musi urodzić, tak więc lada dzień babcią zostanę :( niestety ciąża bezdomnej suni to skutek niefrasobliwości ludzi, którzy mają ustawowy obowiązek zająć się bezdomnymi zwierzętami... ech, przepraszam, musiałam się pożalić... w dodatku coś się dzieje ze skrzynią biegów w moim malutkim autku... ale uśmiech Czarusia rozprasza smutki :) będzie to drugi Czaruś u mnie ,) do niedawna miałam dwa Miśki, więc dam radę :) pozdrawiam Was serdecznie
  11. Gaja - śliczna sunia.... przypomniała mi dom rodzinny i psa, który się przybłąkał do nas - moja mama go przygarnęła i był z nami 18 lat
  12. https://www.dogomania.com/forum/topic/98038-tymczasy-wcale-nie-tymczasowe-czyli-gromadka-psiaków-szuka-domków/ link od lat ten sam :) zakładałam pojedyncze wątki kilku psom, ale i czasu brak, i niewiele osób zagląda, więc został ten zbiorczy. DZIĘKUJĘ !!!!
  13. przychodzę z prośbą, choć wolę dawać, niż otrzymywać - tym razem dla siebie, to znaczy dla "swojego" psa. Bezik nie ma wątku, jest od dawna moim podopiecznym u kikou, to ogromny, niewidomy staruszek, który po usunięciu jąder z nowotworem czuł się dotąd świetnie.Niestety Bezik nam się rozchorował, na razie spędził cały dzień w klinice na badaniach, jest poważne podejrzenie Cushinga, czekamy na wyniki.... i rachunek na kwotę 360 złotych za te wszystkie badania. Chciałabym prosić o wsparcie na pokrycie kosztów tych badań, zanim znajdę "sponsorów" na dalsze badania i leczenie to będzie naprawdę duża pomoc.
  14. ależ nie, widać nie doczytałam :) oczywiście nie mogą dwie osoby dla tego samego psiaka o pomoc prosić, więc masz pierwszeństwo :) a ja w tej sytuacji chyba po raz pierwszy poproszę Skarpetę o pomoc dla "mojego" psa
  15. a teraz ja myślę :( :( :( nie pojmuję, dlaczego ludzie hodują w domu węże, do tego karmiąc je innymi stworzeniami :( :( dziecko, więc szybko się nauczy :) bystra jest, wiedziała, gdzie pomocy szukać :) a do tego ogrodniczka :) do mnie ostatnio przydreptał młody piesek - zapewne czując obecność licznych kolegów..... a może jednak wiedział, że tu mu pomogą ;)
  16. to "nie" jest naprawdę trudne :( ale chyba dla psiaka lepsze jednak... nawet, jeśli jeszcze jest w schronisku, to na leki czy diagnostykę chyba można o pomoc poprosić, ewentualnie poczekamy z wnioskiem o zapomogę finansową
  17. wieści są super, bo domek super :) mam do pana "ptasią sprawę" ;) przy okazji zapytam i o Nelunię :)
  18. pływał tylko, jak było gorąco - zabrałam go na spacer, a on wlazł do wody i z rozkoszą pływał. Nie puściłam go dalej od brzegu, bo tam wiry wielkie, a on ciągnął linkę, chciał dalej płynąć. Najlepsze było po powrocie - zaczął kopać dziurę w ziemi, a że był mokry - wyglądał, jak świnka wietnamska w błotku :) a to maleńkie 7 kg cudo kilka dni błąkało się nad Odrą i koło mojego domu - myślałam, że komuś uciekł, ale kiedy kolejny raz zobaczyłam go i to z objawami chorych uszu - zabrałam, zakropiłam uszy, został. Dzień po kastracji zadzwoniła znajoma: umarła mi wczoraj sunia, zwariuję w domu bez psa, masz jakąś sunię do adopcji?..... hmmmm.... przyjedź, mówię..... sunię? Morelka do adopcji????? obroni się znów, ale na naszej oczyszczalni siedzi bezdomna sunia, może tamta, myślę intensywnie.... no i przyjechała Bogusia, a mały łapkami do niej się wspina, schyliła się - polizał i dalej się wspina...... no dobra, chodź, chociaż nie jesteś sunią :) i pojechał taki szczęśliwy, że się nawet za mną nie obejrzał :) cudownie trafił :) a to dzisiejszy kastrat - szalony roczniak, zdemolował mi w drodze wnętrze auta, torebkę, kurtkę.... ech :( a ten kołnierz nie pomógł - omal sobie szwów nie rozdarł - założyłam ogromny drugi kołnierz na wierzch - szalony ten młodziak. To ten przywiązany w marcu łańcuchem do płotu świetlicy wiejskiej, "pogoniłam" gminę, no i uzgodnili termin kastracji, rano poprosili, żebym go zawiozła. Byłoby ok, gdyby nie jeden szczegół.... trafić mnie chce! Tam od chyba roku siedzi podrzucona sunia, nikt się nią nie zajął, przypadkiem dowiedziałam się, że tam jest, a dzisiaj pojechałam po Rudka i ją zobaczyłam - ciężarna!!!! Zadzwoniłam do gminy, oni do wetów, że pilna sterylka aborcyjna, a oni na to, że nie będą ryzykować, bo może ciąża wysoka, lepiej, niech urodzi..... no sił mi brak :( :(ile ich urodzi??? a jeszcze ten biedak na pomoc czeka..... chyba czeka..... jeśli go nie wywieźli, prosili o zabranie w trybie pilnym, zrobiłam zdjęcia, ogłoszenia - zero telefonów, pies lękowy, szczeka :( przerażony na własnym podwórku :( https://www.olx.pl/oferta/roczny-mix-spaniel-szuka-domu-na-zawsze-CID103-IDzFkK6.html wyświetleń 311, odkryć telefonu -1, zadzwoniło - 0 :( url=https://naforum.zapodaj.net/4ad4e31517de.jpg.html][/url] a ten niewidomy kolos to mój podopieczny u kikou, po usunięciu jąder ze zmianami nowotworowymi szybko odzyskał siły i miał się dobrze..... niestety ostatnio musiał odwiedzić klinikę, jest podejrzenie Cushinga :( cały dzień spędził w klinice, co 4 godziny pobierano mu krew na test, do tego morfologia i biochemia.... czekamy na wyniki
  19. rudy Miś po stracie przyjaciela smutny bardzo, cieszy go tylko pływanie..... ale tu wiry niebezpieczne, więc nie pozwalam mu już samemu pływać, tylko na lince
  20. Gdybyś potrzebował dublera do tej roli - mój rudy Misiek bardzo do Pandusi podobny, a szczeka, jak wariat.... nadałby się do takiej roli :) tylko bez zbliżeń, bo jedynie jajeczka mu wycięto, resztę widać ;) :) :) i pływać w Odrze potrafi :)
  21. może dwójkę do kikou - tam naprawdę opieka dla staruszków profesjonalna i czuła zarazem
  22. dzisiaj "zimna Zośka" rządzi jeszcze.... oby jutro już tylko ciepły maj :) w taka pogodę brakuje słoneczka, więc odwiedzam moje jasne słoneczko czterołapne <3
  23. stan konta Argo na dzień 11.04. - 775 złotych wpłaty dla Argusia: 100,- ranias na lekarstwo (15.04) 10,- dorota1 (15.04.) 50,- Aimez_moi (02.05.) 40-,- ranias (06.05.) 25,- mtf zalesie (06.05.) 20,- Zacgary (08.05.) 20,- Marek M. (10.05.) 10,- dorota1 (13.05.) 275,- razem wpłaty wydatki: 760,- za hotelik (16.04.) 100,- hotelik-dopłata (15.05.) 860,- razem wydatki stan konta Argo na dzień 15.05. - 190 złotych
  24. Mureczko, proszę o rachunki na wysłane pieniążki :) Postaram się podać wpłaty, 100 zł dopłacę, bo ranias wpłaciła ma Cavinton pieniążki, myślałam, że bezpośrednio do Ciebie, a one są na koncie stowarzyszenia. Cieszę się, że RTG nic bardzo groźnego nie wykazało, Argo swoje lata na, więc i dolegliwości jakieś być muszą ( oby niegroźne!).... wiem, co mówię, sama ostatnio prawie nie chodziłam, kręgosłup mi trzasnął przy dźwiganiu Misia...
×
×
  • Create New...