Jump to content
Dogomania

mari23

Members
  • Posts

    20363
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    59

Everything posted by mari23

  1. upał troszkę odpuścił, więc wybraliśmy się z Milusiem na dłuższy spacer - nad Odrę u góry zdjęcia na środku jest luka pomiędzy drzewami i widoczny słup, w świetle którego widać szary budynek - to jest właśnie dom, w którym Miluś mieszka Milus pięknie szedł, dopóki nie znaleźliśmy się blisko Odry i grunt zaczął mocniej opadać - Milusiek bał się zejść niżej, nie zmuszałam go "portrecikowe" w promieniach zachodzącego słońca
  2. dzisiaj "urodzinki" czyli pierwszy miesiąc życia.... i pierwsza podróż samochodem. Maluchy odrobaczone, zważone, ważą od 1,5 do 1,7 kg, myślałam, że większe będą różnice w wadze, tymczasem wzrokowa różnica wynika tylko z kudłatej sierści, waga prawie identyczna :) odzew z ogłoszenia był, niestety negatywnie zweryfikowany już w momencie rozmowy, pani chciała już zaraz dla kogoś, kto właśnie wyjeżdża do Niemiec i "przy okazji weźmie sobie szczeniaczka" i tylko tyle :(
  3. dziękuję za zaproszenie do Alexa, śliczny jest i wcale nie agresor. Kilka dni temu wyadoptowałam psa w typie spaniela, mocno szczekającego ze strachu. Oddali mi go "zakutego" w kaganiec i kolczatkę. Jak tylko opuścił miejsce, gdzie czuł się zagrożony, zmienił się w przytulaśnego lizaczka, a domek znalazł bardzo daleko, pani przyjechała z Wieliczki. Alex jest dużo mniej nieufny, niż tamten, do tego śliczny i wcale nie stary. Myślę, że gdyby znaleźć mu niedrogi hotelik lub choćby płatny DT i zadbać o jego wygląd - szybko znalazłby domek. Koszty transportu do mnie jako BDT to tak naprawdę zapłata za 2 miesiące hoteliku, a może nawet trzy, bo kilometrów ogrom..... a psiak adopcyjny bardzo, wydaje mi się, że szybko znajdzie domek. Jeśli pojedzie do hoteliku - dołożę deklarację stałą. Chyba, że uradzimy jakieś inne rozwiązanie. Jedno jest pewne - MUSIMY go stamtąd wyciągnąć. Zdjęcia przypomniały mi wizytę u kobiety chorej psychicznie ( na szczęście jej nie zastałam, nie wiedziałam idąc tam, że może być niebezpieczna) choć minęło ponad 6 lat, tej interwencji nie zapomnę do końca życia :( widoczne z tyłu zasłonięte "drzwi" podparte kijami kryły druga biedę - w całkowitej ciemności trzymaną :( kot siedzący na płocie zeskoczył, jak wsypałam karmy psiakowi.... raz w życiu widziałam, jak pies i kot biły się o karmę w misce :( nigdy tego nie zapomnę :(
  4. śliczny jest... siedzę i ryczę :(
  5. Puszek pozdrawia z nowego domku i informuje, że ma teraz mnóstwo nowych obowiązków - zamiast siedzieć na uwięzi przy trzepaku teraz musi biegać za piłką, wąchać piwonie, przytulać swoich ludzi :) jak już się zmęczy - odpoczywa w koniczynce..... na pewno znalazł tam czterolistną, szczęściarz :) https://www.olx.pl/oferta/szczeniaki-zapowiedz-miotu-rasy-kundel-polski-bezdomny-CID103-IDAnEjU.html a to ogłoszenie szczeniaczków - pierwsza próba, tytuł wybitnie "hodowlany" ;)
  6. z urzędami czasem śmiesznie bywa, a czasem niestety dramatycznie.... ale nie aż tak dramatycznie, jak z tą "biedą" u Pandusi, normalnie ubóstwo ;) :)
  7. Wieści z domku Czarodzieja Maksa są dobre, nawet bardzo dobre! :) Jest już prześwietlony. Wynik prześwietlenia w porównaniu z oględzinami jest zaskoczeniem. Maks nie był połamany, tylko kiedy rósł za szybko mu się chrząstki utwardziły i kości się skrzywiły. Tylko tyle......i aż tyle... Chciałam się z Wami podzielić odpowiedzią Maksiowej pani na moje wczorajsze zatroskanie o wynik RTG: "Dlaczego zakładasz, że może być źle? Jest, jak jest. Jest pies, zdarzyło mu się coś w życiu i kuleje. Jeśli żył z tym w pancerzu z brudnej sierści w schronisku, to będzie żył w domu, gdzie wszyscy go bardzo kochają. My wiedzieliśmy, że on kuleje. Gdybym chciała mieć championa - kupiłabym. Sprawdzę, co się dzieje i tyle. Maks się rozchodzi i będzie dobrze, nie martw się już. Jest bardzo OK :) " następny sms był o tym, jak mam zacząć zmiany w swoim życiu - przestać się zamartwiać o wszystko i o wszystkich .....całkiem łatwe to ;) ;) do napisania ;)
  8. niestety nie pomylili się, upał afrykański :( Ciężkie dni dla psich staruszków :( Dobrze, że Peliś nasz kochany ma gdzie się schronić przed słońcem :)
  9. Kciuki mocno zaciskamy! Czaruś... znaczy Max ma jutro prześwietlenie łapki. A Milutek jest na środę zapisany na badania krwi.
  10. pójdą na pewno, ja już jestem kolejna zakochana, a że zapsiona straszliwie, to platoniczna miłość pozostać musi.... z ogromem ciepłych myśli i dobrych życzeń :)
  11. tak, z ogłoszenia na olx, ogłaszałam go od ponad 2 miesięcy, od momentu, w którym byłam tam, aby zrobić mu zdjęcia nie mogłam przestać o nim myśleć. Czuł się tam zagrożony, z lękiem wypatrywał, skąd nadejdzie niebezpieczeństwo, biedny psiak :)
  12. portrecikowe powiadasz ;) ;) potrzebuję 4 gwoździe do przybicia łapek i dwie przezroczyste linki, które za uszy przytrzymają głowę :) Milusiek to taki wiercipięta, że zrobione zdjęcia są jedynymi, które z ponad 30 nadają się do prezentacji :) Metr od człowieka wierci się i szuka bliskości, blisko - wciska się i wtula, poszczekuje przy tum żądając pieszczot...chyba zaproszę mojego kuzyna, który jest fotoreporterem sportowym, skoro uchwycił Ronaldo w biegu, to może i Milusia sfotografuje :) a oto dokładnie to samo miejsce, w którym z transportu odbierałam Czarusia-Maksa i Milusia.... dzisiaj wydarzył się tam kolejny adopcyjny cud: biedny, znękany pies pojechał stamtąd do domu pełnego miłości, zapełni państwu pustkę po bardzo podobnej do niego Kaji[*], która odeszła po prawie 22 latach spędzonych z nimi. Nie wiem, kto szczęśliwszy - państwo, pies...czy ja...
  13. Miałam już kiedyś serie pożegnań, ale tych najsmutniejszych. Tym razem to seria cudów adopcyjnych! Puszek, który nękany przez sąsiadów czuł się straszliwie zagrożony na swoim ( wielorodzinnym) podwórku został dzisiaj przeze mnie zabrany, a następnie przekazany cudownej osobie, która pokonała ogromna trasę, by po niego przyjechać tylko dlatego, że jest bardzo podobny do państwa zmarłej w pierwszy dzień wiosny sunieczki Kaji [*] Oddano mi go zakutego w kaganiec i kolczatkę, a kiedy odważyłam się mu to zdjąć - zareagował uśmiechem i tysiącem buziaków. Trochę ze mną podróżował na spotkanie przy autostradzie, bardzo szybko nawiązaliśmy "bliski kontakt" z tym "groźnym agresorem" ;) podróż za jeden uśmiech? nie, za tysiące uśmiechów, na spotkanie z nowa panią, z nowym, szczęśliwym życiem :) i oto ona - ciepła, otwarta kobieta, której Puszek od razu zaufał. Są już w domu, Puszek szczęśliwy poznaje swój duży dom z wielkim ogrodem, a państwo przeszczęsliwi dziękują za Puszka. Nie wiem, kto szczęśliwszy - państwo, pies.... czy ja...
  14. oby sprawy urzędowe pomyślnie udało się załatwić :) tego życzę gorąco.... a nawet upalnie ;)
  15. Dostałam Vetoryl dla Bezika, a jemu na szczęście "tylko" Euthyrox potrzebny. Dlatego oddam psiakowi w potrzebie, także Nutribound - zestaw niezbędnych składników wspomagających wczesną i stopniową rekonwalescencje psów. Edytuję, bo przypomniałam sobie, że całkiem blisko mam do psa z Cushingiem, to Perełka u Ulv we Wrocławiu.
  16. czasem cuda się zdarzają, miałam kiedyś adopcję niewidomego pieska po 4,5 roku pobytu u mnie, kiedy już uznałam, że zostanie dozywotnio, jak większość. Zamojski Czaruś - teraz Max kochający domek znalazł wyjątkowo szybko, a Milusiek pozdrawia Was ze spacerku i dziękuje za swoje nowe życie "na wolności" <3
  17. Na razie nie kudłacz :) ale i nie łysy, ma krótką sierść :) Nowe życie i.... nowe imię! Max -chyba stosownie do gabarytów, a jeszcze bardziej do miłości, jaką go obdarzyli :) Wet zalecił na te rany jakiś preparat do pryskania i przemywania, powiedział, że nie są głębokie, zagoją się szybko. Łapka będzie prześwietlona, tylko muszą się umówić i pojechać dalej, do Brzegu Dolnego ( czyli znów nad Odrę ;)). Max był dzielny i grzeczny u weta, dla dodania otuchy towarzyszyła mu jego psia siostra. Haszczaka - innego pacjenta tylko obwąchał i zignorował :) Próbowałam dzisiaj na spacerze zrobić zdjęcia Milusiowi, ech, wiercipięta kochany :) musiałam go przypiąć do słupka w parku, a i tak z około 30 ledwie kilka zdjęć w miarę dobrych wyszło. Alaskan wstawi, bo robi to dużo lepiej ode mnie :) Miluś z całej siły wtula się w człowieka, czując bliskość jest spokojny, idzie ostrożnie stawiając łapki, wspaniale chodzi na smyczy. Być może przypadek - ale zadziwił mnie niezwykłą umiejętnością - przełożyłam smycz przez tabliczkę przypinając Milusia do słupka, kręcił się w kółko, aż znalazł się tuż przy słupku - "zakręcił" się smyczą wokół słupka... po sekundzie zaczął biegać w przeciwnym kierunku, odwinął smycz i już potem zmieniał kierunek tak, by smyczy nie okręcić :) mądrala :) i przytulak cudny, kochany. Chciałabym zrobić mu badania, staruszek z niego, więc warto sprawdzić, jak tam jego organy wewnętrzne się miewają.
  18. mamusia ma straszne problemy z sutkami, stan zapalny okropny, dostaje leki i ma ściąganą ropę, ale w kilku miejscach ma guzki na listwie, trudno powiedzieć, czy teraz się zrobiły, czy były wcześniej i teraz powodują zastoje, stan zapalny jest :( Kropka jest tak cudowną, kochającą i troskliwą mamusią, że pomimo bólu chce karmić dzieci. One już same potrafią jeść, ale i u mamy się posilają :) A jak ona dzielnie znosi to ściąganie ropy - wspaniała sunia. Jeden z pracowników oczyszczalni przyszedł zobaczyć szczeniaki i powiedział do niej: "no, wreszcie nasz dzieci". Być może miała je wcześniej i zostały... ( nie napiszę, co podejrzewam), może miała pokarm i nie miała dzieci, stąd guzy i obecne problemy..... tam pracują sami mężczyźni, niewielu z nich powierzyłabym psa :(
  19. Arguś to hotelikowo-dogomaniacki weteran :) Nauczy innych, jak być wzorowym dogo-psem :)
  20. oby burze i ulewy omijały Pelisiowy ogródeczek :) lekkiego deszczyku i delikatnego słoneczka życzę :) U nas w sąsiedniej miejscowości przedwczoraj był grad wielkości kurzych jaj.... mnie tylko zalało - dach płaski, ogrom wody, ot i skutki :(
  21. trzy adopcje w dwa dni..... to nie na moja psychikę - popłakałam sobie mocno, ale ja mam źle osadzone oczy, w jakimś bardzo podmokłym miejscu, bo powodu nie było, chyba, że z radości..... dzieciak z ulicy szybciutko znalazł domek - dołączył do Tiny - w tej chwili starszej już suni ode mnie adoptowanej jakieś 8-10 lat temu, Tofik już na swojej kanapie :) Czaruś, który znalazł domek, zanim zdążyłam o nim tu napisać, cud po prostu - dziewczyna przywiozła fotografkę do psów i ...zakochała się w Czarusiu Isia - niedawno oddana, trafiła do wsi niedaleko mojej mamy, będę ją widywać ( ukradkiem!) co tydzień :) spokojni ludzie, jedyna moja obawa, że może za spokojni dla Isi... dom, ogród, podwórko, śpi w domu maluszki rosną, ale z mamusią problemy zdrowotne niestety :(
  22. też u Ani :) :) ta od Czarusia jest chyba jedyną osobą, jakiej w tak krótkim czasie, przed diagnostyką i "oporządzeniem" futra oddałabym Czarusia.Nie była to łatwa decyzja - nie dlatego, że miałam wątpliwości co do domku, o lepszy trudno. Bardziej chodziło o czas, o psychikę i lęki Czarusia. Bo o to, że zadba o niego pod każdym względem jestem spokojna na 200%. Żeby nie stresować Czarusia kolejną podróżą - do domu przyjechała profesjonalna psia fryzjerka :)
  23. Tradycyjnie wsiadać nie chciał, boi się, ale przy mojej pomocy ( i instruktażu ;;) wsiadł.... i wcale nie wyrywał się z powrotem do mnie.... ech, tęsknię.... ale jestem szczęśliwa, bo będzie miał wszystko, czego mu potrzeba, a nawet więcej! A jego futro - lśniło z wierzchu po wyczesaniu, ale 3 dni po kilka godzin wyczesywania kołtunów i wycinania "filcu" to tylko niewielka poprawa stanu jego sierści, a zwłaszcza skóry pod nią, z ropnymi odparzeniami i gniazdami pchlich odchodów. W tej chwili Czaruś jest w drodze do weta :)
×
×
  • Create New...