Rozmawiałam wczoraj z p. Mają - Inucha już jest pełną mordką w SWOIM DOMU i u SWOICH LUDZI. Pięknie sygnalizuje ochotę na spacerek, siadając pod drzwiami łazienki i spoglądając na wiszące na nich szeleczki. Na spacerkach jest spuszczana ze smyczy (po wielu próbach na bezpiecznym terenie) - wraca bez problemu i bardzo się pilnuje. Szczególnie, że pewnego razu się zamyśliła i szła przed siebie, węsząc zawzięcie. P. Maja ją obserwowała cały czas. Nagle się ocknęła i pobiegła za kobietą z dzieckiem. Gdy tylko się zorientowała, że to nie p. Maja i Maksik - łepetyna w górę, szybki ogląd terenu i zauważywszy p. Maję popędziła na złamanie karku. A dopadłszy do jej nóg, cieszyła się, jakby się rok nie widziały.
Fajnie, że już może biegać luzem, bo p. Maja mówi, że z Inki nie jest typ zabawowy i w domu nie szaleje z zabawkami. Za to na spacerkach lubi sobie poganiać i spożytkować energię.