-
Posts
44210 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
13
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Nutusia
-
To może w ten deseń ;) [B]Do domu, gotowa – START![/B] Sonia trafiła więcej niż szóstkę w totka! W grze o życie lub śmierć, wygrała ŻYCIE. Była już na liście skazańców, którzy mieli trafić do psiego obozu śmierci. W ostatniej chwili, została wyciągnięta dosłownie za czubek ogonka... Sunia ma ok. [wiek]. Jest bardzo łagodna, subtelna i posłuszna. Pilnuje się tymczasowej opiekunki, bo wie, co mogłaby stracić. Ładnie chodzi na smyczy. Pozostawiona sama w domu, utrzymuje czystość, nie niszczy, nie wyje. Nie ma problemów w kontaktach z innymi psami. Sonia lubi spacery, ale lubi też poleniuchować. Byłaby doskonałą towarzyszką dla osoby starszej. Mogłaby również zamieszkać w rodzinie z dziećmi. Sonia jest zdrowa, zaszczepiona i wysterylizowana. Waży 14,5 kg, sięga przed kolano (na zdjęciach wydaje się większa). Jest psem absolutnie bezproblemowym, który wniesie do swej nowej rodziny wiele optymizmu, ciepła i radości. Warunkiem adopcji jest wyrażenie zgody na wizytę wolontariusza oraz podpisanie umowy adopcyjnej. Kontakt w sprawie adopcji: Kasia 501 588 482 mail: [warto podać]
-
To i owo o Ovo wyrwanej z olkuskiej mordowni - Ovka ma DS
Nutusia replied to Gusiaczek's topic in Już w nowym domu
Ja tylko nadmienię nieśmiało, że u wujka Sławka (że o cioci Madzi nie wspomnę) też jest dużo psiów ;) Krecha nieustająca w nadziei na poznanie nowej koleżanki -
To i owo o Ovo wyrwanej z olkuskiej mordowni - Ovka ma DS
Nutusia replied to Gusiaczek's topic in Już w nowym domu
Ohohohoooooo... taki bardziej indiański dizajn :) No i pięknie, ale czego się było spodziewać, skoro nie od dziś wiadomo, że ładnemu we wszystkim ładnie ;) -
Rokuś za TM [*] Kula zaginęła 1 sierpnia 2022 :(
Nutusia replied to Ewa Marta's topic in Już w nowym domu
Ojojojjjj... węszę kłopoty :( Będzie tam kolejny pies jak amen w pacierzu :( -
O nie, nie - rymować nie umiem ni w ząb! Ale prozą mogę spróbować coś wystukać ;) Podeślij mi proszę tekst, z którym teraz ogłaszasz Soniulkę.
-
Operacja w czwartek, pojutrze o 18-tej. Oj tam, oj tam Jolu... Wyśpię się jak umrę :razz: A jak wszystko jest dobrze, to i opieka nie taka trudna. Najgorsze gotowanie rosołu, bo kuchnia to nie jest moje hobby :oops: Kasiu - super! Spotkajmy się - to i czas szybciej zleci i mniej się będę denerwować. Pójdziemy z Czarną i Łobuziakiem na spacerek :lol: Bo trzeba Wam wiedzieć, że i u Doktorów powoli się psi folwark robi :shake: Czarna sunia ok. 1,5 roczna. Głoadkowłosa, do kolana. Początkowo była bardzo wycofana i wystraszona - teraz już się zachowuje normalnie. Tylko nowiutkie drzwi w lecznicy nie wiem jak przetrzymają jej tymczasowanie, bo nie cierpi być zamknięta i chce wszędzie chodzić za dr Martą. No i jest Łobuziak mały - taka trochę większa wersja Motka. Kulka ok. 3-miesięczna. Wczoraj podczas badania Duszki leżał sobie "niewinnie" pod stolikiem i... obgryzał kabel od aparatu do EKG!:crazyeye: Nikt w lecznicy nie ma czasu się psiakami zajmować, regularnie ich wyprowadzać na spacerki. Ciocia Kejciu biega w każdej wolnej chwili, ale przecież też pracuje, no i ma własne ogonki do ogarnięcia... Drzwi wejściowe do lecznicy są teraz stale otwarte, bo w poczekalni duszno i wyłazi sobie to to samopas na parking :shake: Sunia to jeszcze - swój rozumek ma, ale ten mały głupol... Obiecałam, że go wezmę do nas na weekend majowy (pod warunkiem, że Lesław wywiesi białą flagę), bo jak znamy życie, w tym czasie w lecznicy będzie 4 razy większy ruch niż w normalne dni :roll: Kasiu, wstaw fotki tych lecznicowców może tutaj, co? ;)
-
Uffff... A gdybyś Sonię kąpała, to proponuję w Nizoralu. U nas pomogło na łupież, a było z zalecenia weta ;)
-
Ja dojrzewam z dnia na dzień, co nie zmienia faktu, że nie ma magicznego opatrunku na krwawiące po stracie serce. Jak mawia nasz ukochany wet - najskuteczniejszy jest dr Czas...
-
Coś mi mówi, że ten mały Motuś bis do nas na majówkę przyjedzie (pod warunkiem, że Lesio się nie oflaguje ;)), bo okropnie rozrabia w lecznicy, a oni nie mają czasu i głowy, żeby go pilnować. Wczoraj np. podczas badania Duszki, leżał sobie pod stolikiem jak gdyby nigdy nic i... przegryzał kabel od aparatury do EKG!
-
No dobra... ;) Oj, zeszło nam się wczoraj, zeszło... Prawie 3 godziny! Się wyczekałam ja, Duszka, a także Gosiapk, jej uroczy i przegrzeczny synuś Eryk i chorutka sunia Teja. Wszyscy byli bardzo, bardzo dzielni! Dr Marta dokładnie Duszkę osłuchała. Usłyszała niewielki szmer. Zrobiliśmy USG - niczego niepokojącego nie wykazało, na pewno nie ma żadnej wady. Było tylko widać, że jak na takiego malucha, serduszko bije trochę za wolno. Zrobiliśmy więc EKG i tam już wszystko wyrysowało jak trzeba. Pobraliśmy krew jeszcze raz na morfologię i na cukier. Wyszła niewielka leukocytoza i anemia, cukier w normie. Wiążąc ze sobą wszystkie fakty z życia Duszynki oraz wyniki badań plus tę cholerną ciążę wieści nie są najgorsze :multi: Maleńka dostała zastrzyk (o matko, nie pamiętam nazwy, coś na "k" - taki różowy ;)), następny dostałyśmy na wynos, do zrobienia w środę. Chyba podjadę do pobliskiej jednostki wojskowej, bo pułku wojska będzie trzeba, żeby ją przytrzymać do tego zastrzyku :shake: Dostała też jeszcze jedną dawkę odrobaczenia. Dziś Doktory mają przekonsultować skład znieczulenia i we czwartek tniemy. Jeszcze tuż przed zabiegiem po raz kolejny będzie pobrana krew i zrobione EKG - tak na wszelki wypadek, żeby znów nas coś nie zaskoczyło. Za wczorajszą konsultację, USG, EKG, badania krwi i leki zapłaciłam 80 zł - p. Marto, co ja bym bez Was zrobiła?... Wszystkie te "atrakcje" mocno zmęczyły Dunię. Po powrocie do domu wysikała się na trawce, wparowała do domu, dosłownie pochłonęła kolację i poszła spać. Mam wrażenie, że jest jest jakoś teraz za gorąco, za duszno, może też gniotą ją te płody, bo w końcu przecież są 3 i stale rosną:shake:. Czasami nie wie jak i gdzie się ułożyć. W końcu położyła się na boczku na podłodze, pośrodku salonu, ale chyba było jej za twardo, albo za zimno, bo przeniosła się na chodniczek. W nocy nadal śpi w posłanku - nie daje się zaprosić do łóżka. Nad ranem przykryłam ją kocykiem, bo mieliśmy uchylone okno i nie protestowała. Wszystko będzie dobrze, bo po prostu być musi i tyle! Kasiu, nie martw się na zapas! I daj znać jak wrócicie z lecznicy... Kupiłam wczoraj Duszce kolejne puszeczki, które tak jej smakują - 6 mniejszych po 2,49 i 4 większe po 3,49 - razem za 28,90
-
To i owo o Ovo wyrwanej z olkuskiej mordowni - Ovka ma DS
Nutusia replied to Gusiaczek's topic in Już w nowym domu
W cuglach! :) -
Trzeba by poszukać... ochotnika :)
-
Maja - odzyskała radość i nadzieję w NOWYM DOMU :)
Nutusia replied to pinczerka_i_Gizmo's topic in Już w nowym domu
Najgorętsze wysyłamy! -
Trochę? Toż to maltańczyk 99,9% :) A co tam wczoraj u weta? Co z tym łupieżem? Bo sierściuchę to może gubić i wiosennie i postreylkowo (w sensie ponarkozowo)...
-
~~Nie ma już naszego wariatuńcia... Bączek za TM [*]
Nutusia replied to figa33's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Aha, rozumiem - dzięki za wyjaśnienie, bo kompletnie zgłupiałam ;) Ludzie to jest jednak dziwny gatunek :( -
A ja sobie myślę, że ona w nowym domu może w ogóle nie stwarzać problemów. Tak się zdarzyło parokrotnie z moim tymczasami. Poszły do domów, gdzie były jedynaczkami, gdzie ludzie mieli więcej czasu, nie było psiej konkurencji do człowieka, do miski i się okazywało, że choć u nas sprawiały takie czy inne problemy - w nowych domach to były całkowicie bezproblemowe psy! Oby tak było i w przypadku Myszonka...