Jump to content
Dogomania

Nutusia

Members
  • Posts

    44210
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    13

Everything posted by Nutusia

  1. To może w ten deseń ;) [B]Do domu, gotowa – START![/B] Sonia trafiła więcej niż szóstkę w totka! W grze o życie lub śmierć, wygrała ŻYCIE. Była już na liście skazańców, którzy mieli trafić do psiego obozu śmierci. W ostatniej chwili, została wyciągnięta dosłownie za czubek ogonka... Sunia ma ok. [wiek]. Jest bardzo łagodna, subtelna i posłuszna. Pilnuje się tymczasowej opiekunki, bo wie, co mogłaby stracić. Ładnie chodzi na smyczy. Pozostawiona sama w domu, utrzymuje czystość, nie niszczy, nie wyje. Nie ma problemów w kontaktach z innymi psami. Sonia lubi spacery, ale lubi też poleniuchować. Byłaby doskonałą towarzyszką dla osoby starszej. Mogłaby również zamieszkać w rodzinie z dziećmi. Sonia jest zdrowa, zaszczepiona i wysterylizowana. Waży 14,5 kg, sięga przed kolano (na zdjęciach wydaje się większa). Jest psem absolutnie bezproblemowym, który wniesie do swej nowej rodziny wiele optymizmu, ciepła i radości. Warunkiem adopcji jest wyrażenie zgody na wizytę wolontariusza oraz podpisanie umowy adopcyjnej. Kontakt w sprawie adopcji: Kasia 501 588 482 mail: [warto podać]
  2. Trzeba się było szybciej zdecydować na tę... adopcję ;) :)
  3. Ja tylko nadmienię nieśmiało, że u wujka Sławka (że o cioci Madzi nie wspomnę) też jest dużo psiów ;) Krecha nieustająca w nadziei na poznanie nowej koleżanki
  4. A jeszcze nie tak dawno to Lili w tym posłanku takie pozy przybierała ;) [IMG]http://imageshack.us/a/img12/7500/30767033.jpg[/IMG]
  5. Skoro nie ma szans, to tylko jedno wyjście jest możliwe - i dobrze wiesz jakie ;)
  6. Ohohohoooooo... taki bardziej indiański dizajn :) No i pięknie, ale czego się było spodziewać, skoro nie od dziś wiadomo, że ładnemu we wszystkim ładnie ;)
  7. Właśnie klecę dla nich teksty - prześlę Ci na maila ;)
  8. Dobrze, że Tolek Zośkę pokochał, jak jeszcze była bez posagu - znaczy się... prawdziwie i bezinteresownie ;) :)
  9. Ojojojjjj... węszę kłopoty :( Będzie tam kolejny pies jak amen w pacierzu :(
  10. O nie, nie - rymować nie umiem ni w ząb! Ale prozą mogę spróbować coś wystukać ;) Podeślij mi proszę tekst, z którym teraz ogłaszasz Soniulkę.
  11. Operacja w czwartek, pojutrze o 18-tej. Oj tam, oj tam Jolu... Wyśpię się jak umrę :razz: A jak wszystko jest dobrze, to i opieka nie taka trudna. Najgorsze gotowanie rosołu, bo kuchnia to nie jest moje hobby :oops: Kasiu - super! Spotkajmy się - to i czas szybciej zleci i mniej się będę denerwować. Pójdziemy z Czarną i Łobuziakiem na spacerek :lol: Bo trzeba Wam wiedzieć, że i u Doktorów powoli się psi folwark robi :shake: Czarna sunia ok. 1,5 roczna. Głoadkowłosa, do kolana. Początkowo była bardzo wycofana i wystraszona - teraz już się zachowuje normalnie. Tylko nowiutkie drzwi w lecznicy nie wiem jak przetrzymają jej tymczasowanie, bo nie cierpi być zamknięta i chce wszędzie chodzić za dr Martą. No i jest Łobuziak mały - taka trochę większa wersja Motka. Kulka ok. 3-miesięczna. Wczoraj podczas badania Duszki leżał sobie "niewinnie" pod stolikiem i... obgryzał kabel od aparatu do EKG!:crazyeye: Nikt w lecznicy nie ma czasu się psiakami zajmować, regularnie ich wyprowadzać na spacerki. Ciocia Kejciu biega w każdej wolnej chwili, ale przecież też pracuje, no i ma własne ogonki do ogarnięcia... Drzwi wejściowe do lecznicy są teraz stale otwarte, bo w poczekalni duszno i wyłazi sobie to to samopas na parking :shake: Sunia to jeszcze - swój rozumek ma, ale ten mały głupol... Obiecałam, że go wezmę do nas na weekend majowy (pod warunkiem, że Lesław wywiesi białą flagę), bo jak znamy życie, w tym czasie w lecznicy będzie 4 razy większy ruch niż w normalne dni :roll: Kasiu, wstaw fotki tych lecznicowców może tutaj, co? ;)
  12. Uffff... A gdybyś Sonię kąpała, to proponuję w Nizoralu. U nas pomogło na łupież, a było z zalecenia weta ;)
  13. Ja dojrzewam z dnia na dzień, co nie zmienia faktu, że nie ma magicznego opatrunku na krwawiące po stracie serce. Jak mawia nasz ukochany wet - najskuteczniejszy jest dr Czas...
  14. Coś mi mówi, że ten mały Motuś bis do nas na majówkę przyjedzie (pod warunkiem, że Lesio się nie oflaguje ;)), bo okropnie rozrabia w lecznicy, a oni nie mają czasu i głowy, żeby go pilnować. Wczoraj np. podczas badania Duszki, leżał sobie pod stolikiem jak gdyby nigdy nic i... przegryzał kabel od aparatury do EKG!
  15. No dobra... ;) Oj, zeszło nam się wczoraj, zeszło... Prawie 3 godziny! Się wyczekałam ja, Duszka, a także Gosiapk, jej uroczy i przegrzeczny synuś Eryk i chorutka sunia Teja. Wszyscy byli bardzo, bardzo dzielni! Dr Marta dokładnie Duszkę osłuchała. Usłyszała niewielki szmer. Zrobiliśmy USG - niczego niepokojącego nie wykazało, na pewno nie ma żadnej wady. Było tylko widać, że jak na takiego malucha, serduszko bije trochę za wolno. Zrobiliśmy więc EKG i tam już wszystko wyrysowało jak trzeba. Pobraliśmy krew jeszcze raz na morfologię i na cukier. Wyszła niewielka leukocytoza i anemia, cukier w normie. Wiążąc ze sobą wszystkie fakty z życia Duszynki oraz wyniki badań plus tę cholerną ciążę wieści nie są najgorsze :multi: Maleńka dostała zastrzyk (o matko, nie pamiętam nazwy, coś na "k" - taki różowy ;)), następny dostałyśmy na wynos, do zrobienia w środę. Chyba podjadę do pobliskiej jednostki wojskowej, bo pułku wojska będzie trzeba, żeby ją przytrzymać do tego zastrzyku :shake: Dostała też jeszcze jedną dawkę odrobaczenia. Dziś Doktory mają przekonsultować skład znieczulenia i we czwartek tniemy. Jeszcze tuż przed zabiegiem po raz kolejny będzie pobrana krew i zrobione EKG - tak na wszelki wypadek, żeby znów nas coś nie zaskoczyło. Za wczorajszą konsultację, USG, EKG, badania krwi i leki zapłaciłam 80 zł - p. Marto, co ja bym bez Was zrobiła?... Wszystkie te "atrakcje" mocno zmęczyły Dunię. Po powrocie do domu wysikała się na trawce, wparowała do domu, dosłownie pochłonęła kolację i poszła spać. Mam wrażenie, że jest jest jakoś teraz za gorąco, za duszno, może też gniotą ją te płody, bo w końcu przecież są 3 i stale rosną:shake:. Czasami nie wie jak i gdzie się ułożyć. W końcu położyła się na boczku na podłodze, pośrodku salonu, ale chyba było jej za twardo, albo za zimno, bo przeniosła się na chodniczek. W nocy nadal śpi w posłanku - nie daje się zaprosić do łóżka. Nad ranem przykryłam ją kocykiem, bo mieliśmy uchylone okno i nie protestowała. Wszystko będzie dobrze, bo po prostu być musi i tyle! Kasiu, nie martw się na zapas! I daj znać jak wrócicie z lecznicy... Kupiłam wczoraj Duszce kolejne puszeczki, które tak jej smakują - 6 mniejszych po 2,49 i 4 większe po 3,49 - razem za 28,90
  16. Trzeba by poszukać... ochotnika :)
  17. To ja myślałam, że wszyscy z nogi na nogę przestępują, a tu taka CISZA?!?!?!? W takim razie nic Wam nie powiem ;)
  18. Trochę? Toż to maltańczyk 99,9% :) A co tam wczoraj u weta? Co z tym łupieżem? Bo sierściuchę to może gubić i wiosennie i postreylkowo (w sensie ponarkozowo)...
  19. Aha, rozumiem - dzięki za wyjaśnienie, bo kompletnie zgłupiałam ;) Ludzie to jest jednak dziwny gatunek :(
  20. Sylwija - bardzo mi przykro. Ale takim osobom jak Ty, uniewrażliwienie "niestety" nie grozi. Minie żal, minie smutek, rozczarowanie, złość... Są ludzie, którzy po prostu inaczej nie potrafią, choćby się nie wiem jak zarzekali.
  21. A ja sobie myślę, że ona w nowym domu może w ogóle nie stwarzać problemów. Tak się zdarzyło parokrotnie z moim tymczasami. Poszły do domów, gdzie były jedynaczkami, gdzie ludzie mieli więcej czasu, nie było psiej konkurencji do człowieka, do miski i się okazywało, że choć u nas sprawiały takie czy inne problemy - w nowych domach to były całkowicie bezproblemowe psy! Oby tak było i w przypadku Myszonka...
×
×
  • Create New...