-
Posts
44210 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
13
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Nutusia
-
Joszka ma cudowny dom u obiezyswiat75 :)))) !!!
Nutusia replied to toyota's topic in Już w nowym domu
Super wiadomości! No, może z wyjątkiem cieczki, bo trzeba będzie odczekać co najmniej miesiąc po... -
Hopka już wie jak wygląda prawdziwe psie życie w cudownej Rodzinie
Nutusia replied to Nutusia's topic in Już w nowym domu
Hopka to i wielorybnik i safarnik i... kłusownik!!! Bo przecie łosie są pod ochroną ;) Mój nonio karmelkowy kochany jaki... :) -
Po prostu trafił swój na swego :)
-
A gdyby tak po francusku Wielkopsa zapisać - Chouchou [czyt. Szuszu], czyli takie nasze polskie "kochanie"? ;) Mon Chouchou - Kochanie Moje - oby jak najprędzej ktoś tak do Ciebie zawołał...
-
Kompletnie nie do pojęcia :(
-
Maja - odzyskała radość i nadzieję w NOWYM DOMU :)
Nutusia replied to pinczerka_i_Gizmo's topic in Już w nowym domu
Cycki się wsysną po sterylce i śladu nie będzie po "wymionach" ;) Za poniedziałek trzymam i za ciąg dalszy rzecz jasna też :) -
Domek póki co nie zadzwonił drugi raz... No nic - czekamy ;) Duszynka czuje się dobrze. Zjadła wielkie śniadanie, drepcze sobie po swojemu, posypia. W nocy co trochę się budziłam i sprawdzałam czy wszystko OK. Najpierw spała w posłanku, potem się przeniosła na łóżko, nad ranem powędrowała do posłanka w salonie - taki Duszek-wędrowniczek :) Chrapie przez sen. To chyba efekt intubacji... No nic, nie gdybamy - czekamy do poniedziałku.
-
Śmieszka - radosna OMC jamnisia już w swoim raju :)
Nutusia replied to Nutusia's topic in Już w nowym domu
Jeszcze nie. Na szczęście ze wszystkim zdążyłam, bo wczoraj po powrocie z lecznicy już nie byłam w stanie. Chałupa wysprzątana, obiad gotowy... Śmieszka szalała w ogrodzie z Kreską i Gapcią. Chwilę się przespała i znów poszły na dwór. I dobrze, niech się wyhasa - będzie spokojniejsza w samochodzie w drodze... do DOMU;) -
Dzięki :) Kasiu, Duszka czuje się chyba już dobrze. Chodzi, pije wodę, była się przejść po ogrodzie. Parę razy wydaliła z siebie białą pianę (reakcja po lekach znieczulających), ale już chyba i to ma za sobą. Śpi sobie w posłanku, ale za chwilę biorę ją pod pachę i idziemy pod kołderkę;) Dobrej, spokojnej nocki wszystkim życzymy :)
-
Tu ryzyko było za duże. I tak szczęście, że problemy zaczęły się zaraz na początku, zanim Doktor ją otworzył. Nie ma mowy o utrzymaniu ciąży, bo po co Okruszkowi takie obciążenie - fizyczne i psychiczne. Po prostu trzeba zastosować innego rodzaju znieczulenie, takie dla staruszków o słabych serduszkach. Kilka dni temu był u nas w lecznicy operowany 19 letni jamniczek. To była operacja ratująca życie. I udało się - doskonale zniósł znieczulenie. O kasę się na razie nie martwię. Jak znam naszą Panią Doktor, to drogo nie weźmie ;) A w razie czego weźmiemy na zeszyt, dopóki się nie dorobimy :)
-
Maja - odzyskała radość i nadzieję w NOWYM DOMU :)
Nutusia replied to pinczerka_i_Gizmo's topic in Już w nowym domu
O, jak Ciocia Iwoniam "kontrol" przeprowadziła, to na wylot, do piątego pokolenia. Można spać spokojnie ;) i być spokojnym o Majeczkowy los... -
A ja właśnie wczoraj wreszcie "dopadłam" sąsiadkę. Mówiła, że skrzyneczkę może pożyczyć. Sprzedać nie chce, bo jak mówi... nie wiadomo co nam się jeszcze za gagatek może trafić ;) Ale kable i izolatory i tak musiałabyś kupić i zamontować. Jeszcze tak wczoraj rozmawiałyśmy, że skoro Borys robi podkopy, bo może ten kabelek powinien być pociągnięty w pewnej odległości od płotu tak, żeby w ogóle do płotu nie podchodził...
-
No niestety, wieści mamy nie za specjalne... Po podaniu znieczulenia, serduszko Duszki zaczęło bić coraz wolniej, wpadła w bradykardię. Szybka decyzja - wybudzamy! Doktor próbował dociec co spowodowało taki stan. Zrobił rtg klatki piersiowej. Serce wydaje się powiększone i przylega za dużą powierzchnią do przepony (chyba), a powinno takim bardziej czubkiem. Zrobiliśmy jeszcze USG - widać, że zastawka się nie domyka. Osłuchowo wszystko było w najlepszym porządku. Nic nie wskazywało na jakiekolwiek anomalia. Sunia młoda... Poczekaliśmy w lecznicy aż Duszka całkowicie dojdzie do siebie. Teraz już jest OK. Jedynie nie chce jeść kolacji, ale po lekach ma do tego prawo. Przy USG okazało się też, że jednak mamy ciążę. Przy poprzednim badaniu było za wcześnie, żeby to stwierdzić. Tak do ok. 20-go dnia ciąży nie widać na USG (już raz mieliśmy taki przypadek). Trochę nieprecyzyjne były dane co do terminu cieczki i ewentualnego pokrycia - sądziliśmy, że to było dobrze ponad miesiąc temu. Teraz plan działania jest taki: - w poniedziałek jedziemy na konsultację kardiologiczną do Pani Doktor; prawdopodobnie się okaże, że Duszka będzie musiała brać leki, które przygotują serduszko do zabiegu - jeśli nie wyjdzie żaden poważniejszy problem i uda się ustawić leki do czwartku, w czwartek odbędzie się planowana operacja, tym razem z użyciem narkozy wziewnej Za dzisiejszą wizytę i badania nie zapłaciłam ani grosza. Także Gosia - zapraszamy w poniedziałek albo we wtorek ;) Albo każdego innego dnia, jeśli się umówimy. Kasiu, dziękuję za zapisanie nazw leków p/bólowych, bo nie miałam do tego głowy.
-
Super wieści! Pani się doczeka i szczęście wybuchnie ze zdwojoną siłą :)
-
Nie ma sprawy - dziś też z pewnością dostaniemy dla Duszki, to zapytam o nazwę. Na samym początku mojej "działalności" chyba ze 2 razy dostałam środek p/bólowy w zastrzyku. Potem przeszliśmy na tabletki i tak jest wygodniej, bo zawsze się przy jakichkolwiek zastrzykach stresowałam ;) Ale wiem, że są takie lecznice, że sobie życzą przywożenia suni po zabiegu na zastrzyki codziennie przez tydzień! Oczywiście każda wizyta kosztowała dodatkowo. W takiej lecznicy była sterylizowana nasza Słomka (już będąc w DS). Pewna moja znajoma (a nawet dwie! ;)) specjalnie przywoziły swoje sunie na sterylkę do dr Traczyka, żeby nie musieć potem przez tydzień ganiać do lecznicy w Warszawie i płacić warszawskich cen.
-
Wiadomo, że przy zabiegu dostaje środki p/bólowe plus w kroplówce i one działają przez kolejnych co najmniej kilkanaście godzin, czyli co najmniej właśnie do rana. Dowiem się jak się nazywa ta specjalna tabletka, którą dostajemy, ale ona wystarcza. Trzeba było zobaczyć naszą Dumkę, gdy szaleńczym pędem rzucała się do bramy "na złodzieja", niemal gubiąc sukienkę posterylkową nazajutrz po zabiegu lub choćby ostatnio Śmieszkę, która rano wrąbała śniadanie, dopominając się o dokładkę i zamierzała się kitłasić w zabawie z Kreską i pewnie by się kitłasiła, gdybym nie zaooponowała. A przecież oprócz sterylki, pozbawili ją przepukliny pępkowej (i miałam z tego tytułu dodatkową tabletkę, na wszelki wypadek...) [B]Gdybym widziała cierpienie psa, z pewnością bym zareagowała[/B]. Nawet po aborcjach nie było problemu z wyjątkiem jednego przypadku, ale to wynikało z psychiki, bo suka została zabrana do lecznicy prosto z ulicy, tam uśpiona, przeprowadzono aborcję na 2 dni przed rozwiązaniem, wybudzili i przywieźli bezpośrednio do mnie, jeszcze oszołomioną. Nie jadła, nie piła i nie sikała. Skamlała, kręciła się w kółko i nie była to kwestia bólu z pewnością. A tak na marginesie, to nasz Doktor wysterylizował "dla mnie" ponad 40 suczek, zawsze było tak samo i nigdy nie musiałam przyjeżdżać na żadne kontrole, antybiotyki i inne "wyżymacze" finansowe. Zabieram sukę po sterylce, następnego dnia podaję środek p/bólowy i zdejmuję opatrunek z ranki, która ma ok. 2-3 cm długości, a po 10 dniach jadę zdjąć szwy. Tyle. I oby tak dalej ;)
-
Śmieszka - radosna OMC jamnisia już w swoim raju :)
Nutusia replied to Nutusia's topic in Już w nowym domu
Dobra, to i my przekażemy dalej :) Śliczna jest, a przecież Kraków... kocha jamniki ;) Podobna do naszej Kimi, tylko z 8 razy większa :) -
Śmieszka - radosna OMC jamnisia już w swoim raju :)
Nutusia replied to Nutusia's topic in Już w nowym domu
Nie mam konta na FB :( Może by ją trza jamniczym Ciotkom podrzucić? U naszego Doktora tyż jakaś sunia siedzi - jeszcze nie widziałam - dziś jadę z Duszką to się zapoznam ;) -
Zaczęła od tego, czy można przyjechać w weekend. Powiedziałam, że oczywiście, ale od razu się przyznałam, że nie wszystkie dane z ogłoszenia są "aktualne" ;) I że ta sterylka to dziś, więc wolałabym zaprosić na niedzielę, żeby Duszynka już lepiej się czuła. No i w sobotę Śmiesznota wyjeżdża, a nie wiem o której, więc mógłby się zrobić mały tłok :) Pani powiedziała, że nie ma sprawy, że się z mężem porozumie kiedy by im pasowało, bo to może też być w tygodniu, skoro Duszka ma jeszcze zostać u nas przynajmniej do zdjęcia szwów (tym razem tak bym jednak wolała...). No to czekamy :) W domu nie ma żadnych innych zwierzaków, Duszka byłaby jedynaczką. Pani przez całe życie miała psy - ostatni został z Rodzicami, gdy rozpoczęła samodzielne życie. No i tak jakoś w domu pusto bez ogonka... Dużego psa wziąć nie może, zastanawiała się nad szczeniaczkiem, ale Państwo oboje pracują, więc wiadomo jak to jest ciężko dla malucha. No i padło na... Duszyczkę (oby!) Dom jest z ogrodem, ale takim nie do samodzielnego spacerowania, bo na terenie znajduje się jakiś warsztat i Pani by się bała, że coś złego się Duni stanie. Ale za czas jakiś i tak Państwa czeka przeprowadzka i w tym nowym miejscu już będzie taki ogródek jak u nas, że piesek będzie mógł sobie bezpiecznie spacerować w pojedynkę :)
-
A wiesz, że tego nie zauważyłam?... Mestudio pisała, że za wszelką cenę chciała się wydobyć do ludzi, a ze stójki łatwiej niż z leżenia ;)