Ja to bym najchętniej całe to biodro wymieniła na nowe, albo bym pana rehabilitanta tutejszego do walizki spakowała i zabrała ze sobą. Bo jak wczoraj wreszcie zaszalałam na wieczorku pożegnalnym (skoro na rozpoznawczym siedziałam z kulą u nogi), to mnie dziś jako tako ponaprawiał ;)
Alutka zdecydowanie ma ADHD! Ona po prostu bez przerwy psoci, bo ciągle musi coś robić. Do tej pory sporo jej energii brała na klatę Chmurcia - jedyna, która miała do niej anielską cierpliwość! Bo już nawet Kreśka i Lili, które naprawdę ciężko zmęczyć, momentami mają dość tej małej szprotki.
Poprzedni Państwo Alutki dość często i na dłużej wybywali z domu zdaje się. Pies był głównie z dziećmi i z ich opiekunką. Wyszalała się z dzieciakami i w ogródku i fakt - żaden inny pies jej nie nakręcał. No i nie była godzinami bez nadzoru. Dobra z niej psina, wdzięczna i kochana, ale cierpliwość można przy niej stracić. No i też ona nie da się tak lubić od pierwszego wejrzenia. Ta pani, która wtedy przyjechała ją poznać przez tę godzinkę, gdy u nas była próbowała namówić Alutkę, żeby przyszła, dała się pogłaskać, dała się poznać! Ale gdzie tam - ona miała ważniejsze sprawy na łepku! Na na kolankach u pani zagościła Gapcia i ją wyadoptowałabym pani na pniu! Oczywiście pod warunkiem, że pani zamieszkałaby u nas :)