i jak dopowiada starsze pokolenie: d..pę ściska... :mad:
Dzięki za potwierdzenie wpływu bazarkowego. Rozmawiałyśmy z Marysią, że powoli można by się przymierzyć do umówienia sterylki, żeby nas cieczka nie zaskoczyła. Tym bardziej, że kaska jest, a znając naszego Doktora jeszcze nam zostanie ;) Ale najpierw jeszcze szczepienie, tak Marysiu?...
Bardzo, bardzo współczuję wszystkim, którzy Franię znali i kochali, którzy zrobili wszystko, by psina była szczęśliwa, zaopiekowana, leczona i by odeszła szczęśliwa, bez bólu...
Jeśli pies nie ma w sobie "genu kociego zabójcy" to sprawa jest prosta i może nie przyjaźń, ale obojętne tolerowanie jest tylko kwestią czasu. Niestety, żaden test na kota nigdy nie będzie miarodajny...