Jump to content
Dogomania

Nutusia

Members
  • Posts

    44210
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    13

Everything posted by Nutusia

  1. Ty mi podaj nr do się, to łatwiej będzie kminić :)
  2. Marcelinka? SUPER! :) Szkoda tylko, że dopiero w kwietniu. Ale wiadomo - lepiej późno niż wcale...
  3. Ech, Pianusia - żyj długo i szczęśliwie - byle w swoim własnym M! :)
  4. Tak idąc za cieczkowym ciosem ;) Nie sądzicie, że czas pomyśleć o sterylce?... Bo wiosna idzie! :)
  5. Dla mnie nie... Się na kotach nie znam i nie kumem ich zachowań. Kotom chyba jest o wiele trudniej zaakceptować siebie nawzajem - przynajmniej ja mam takie doświadczenia. Kiedyś Nocka nie chciała mieć nic wspólnego z Dzionkiem i do końca jego życia udawała, że go nie ma. Potem Helenka się chciała z domu wyprowadzać, gdy pojawiły się kolejno maluchy - Buźka i Krystynka, a teraz ma ustawicznego focha na Kocia, choć ten ostatni jest już u nas 5 miesięcy. Jedyne koty, które żyły u nas w przyjaźni to Bolek i Lolek, ale to byli bracia. Myślę jednak, że kociarze mogliby mieć takie same przemyślenia na temat tymczasowania psów ;)
  6. Przekażę. I chętnie wybiorę się z Wami, by poznać w realu tę fantastyczną EKIPĘ :)
  7. Dzieweczki, czy Bella w typie nowofunlanda to z Radys? Ziutka pyta, a ja już się pogubiłam... Szczerze mówiąc, nie przyglądam się zdjęciom zbyt intensywnie, żeby nie oszaleć :(
  8. Sio z dogo pisać odwołanie!!! Olcia - zapomniałam komórki. Pisz PW albo dzwoń na 502 002 322, gdybyś miała już jakieś wieści. Dorcia - bardzo Cię przepraszam za zamieszanie, ale syn-artysta bywa przekleństwem... ;)
  9. Zawiozłam wczoraj kong. Nie rozmawiałyśmy długo, bo p. Magda właśnie wychodziła z domu. Wczoraj znów był mały regres - praktycznie przez cały dzień Imka nie wychodziła z budki. Największym jej sprzymierzeńcem jest noc. W nocy załatwia wszystkie podstawowe potrzeby - je i się wypróżnia... Trwamy w nadziei... Ola - nie wzięłam dziś komórki ;)
  10. Jesteśmy na dobrej drodze :) Rozmawiałam wczoraj z panią prezes fundacji Happy Animals, przestawiłam sytuację, spotkałam się z pełnym zrozumieniem. Zarząd fundacji jest dwuosobowy, więc decyzja musi być przedyskutowana. Za chwilę wysyłam maila do p. prezes z zapisami w umowie, które chciałabym umieścić i o 19ej mam dzwonić po odpowiedź. Jak już sklecę maila z tymi zapisami - przekleję tutaj. Żeby fundacja była, że się tak wyrażę "bezpieczna" i nie musiała się obwiać, że w razie draki zostanie z psem na głowie (jako strona umowy ponosi takie ryzyko), w umowie musi się znaleźć zapis, że w razie zwrotu z adopcji, adoptujący zrzeknie się psa na... moją rzecz. Przy czym we wczorajszej rozmowie z Papryką padła propozycja - za co bardzo dziękuję - że mogę dopisać w tym punkcie również Pawła. Dobra, szkoda czasu, piszę maila ;)
  11. Dzwoniłam - pierwszy nr nie odpowiada, drugi wciąż zajęty. Spróbuję wieczorkiem ;)
  12. Bardzo dziękuję, będę wdzięczna. Ze swej strony też szukam innych kontaktów ;)
  13. To ja napiszę tak: Albo coś robić dobrze, albo wcale. Gdyby dom był 10 km od hotelu, wsadziłoby się Gwiazdkę w samochód, zawiozło i gdyby zapałała chęcią mordu na kotach, przywiozło z powrotem. Ale dom jest blisko 300 km od hotelu! W takim wypadku, jeśli nie możemy obciążać zbytnio hotelu w zakresie "testu na kota" - w ogóle nie powinniśmy brać pod uwagę domu z kotami. Przypominam, że dokładnie takie same obawy były o dogadanie się Gwiazdy z psami p. Aliny, choć na psy akurat Gwiazdkę można było sprawdzić! Więc dlaczego kręciłyśmy nosem na dom p. Aliny pisząc, że się Gwiazdka może z psiakami nie dogadać? Ano dlatego, że dało się to sprawdzić i się okazało, że nie ze wszystkimi psiakami się dogaduje w hotelu! Dlaczego zatem mamy z góry zakładać, że z kotami MUSI się dogadać, choć nie zamierzamy tego sprawdzić choć w podstawowym stopniu?... Do domu z dziećmi też byśmy ją wysłały 300 km, gdybyśmy nie miały pojęcia czy do takiego domu może trafić?... Sytuacja się zmieniła. Pani konsultowała się ze swoją wetką, która twierdzi, że sterylki nie powinno się robić przed upływem 4 miesięcy od cieczki - i ma do tego pełne prawo. Pani ufa swojej wetce i ani ja jej nie będę przekonywać, że mój lekarz wie lepiej, ani że wet Papryki powiedział, że można przeprowadzić zabieg nawet po 2 tygodniach. Tym bardziej, że to Pani będzie opiekunką Gwiazdki do końca jej życia i to ona musiałaby się ewentualnie borykać z problemami, jakie książkowo mogą wystąpić po takiej przedwczesnej sterylizacji. Mało tego - gdyby takowe wystąpiły, Pani miałaby pełne prawo mieć do mnie pretensje i słusznie. Nie muszę pisać, że Państwo na Gwiazdkę czekać 4 miesiące nie będą... Rozmawiając z Panią o wszystkich "za" i "przeciw" i uznając swoje wzajemne racje (broń Boże nie personalne!) dopuściłyśmy następujące rozwiązanie: - postaram się znaleźć jakąś fundację (najlepiej wrocławską bądź ościenną), która zgodzi się podpisać umowę adopcyjną z Państwem na wydanie Gwiazdy bez sterylizacji, z określeniem nieprzekraczalnej daty wykonania zabiegu, bo fundacja ma jednak sporo większe możliwości prawne niż ja, szary obywatel, - w umowie wpiszemy też nazwisko Pani Doktor, która zabieg przeprowadzi oraz dane lecznicy, które mi Pani poda (skontaktuję się z Panią Doktor i powiem w czym rzecz), - umowa zostanie podpisana w 3 egzemplarzach - 1 egzemplarz zostanie przesłany do lecznicy, do Pani Doktor. Obiecałam sobie, że po raz pierwszy i ostatni podpisałam "cyrograf" w sprawie psa, który nie jest u mnie i to nie ja decyduję kiedy go ogłaszać i kiedy ma iść do adopcji. W tym wypadku naginam swoje zasady tylko i wyłącznie dlatego, że pies został ogłoszony, Państwo nie będą czekali 4 miesiące, dom wydaje się dobry i odpowiedzialny, a ja - nie mając pewności czy Gwiazdka po sterylce znajdzie odpowiedni dom do połowy kwietnia - nie mogę jej zabrać do siebie ani też łożyć na hotel dla niej. Przypominam też, że nikt się nie zgłosił, by podpisać umowę, biorąc na siebie odpowiedzialność, że Gwiazda zostanie wysterylizowana w DS. Tak więc powyższe rozwiązanie jest chyba najlepsze... I jeszcze jedno - moim zdaniem pośpiech jest wskazany jedynie przy łapaniu pcheł. Przy adopcjach psów, które już od życia kopniaka dostały, nie liczy się ilość, ale jakość. Lepiej jednemu znaleźć dobry dom do końca życia, niżby 10 miało trafić z deszczu pod rynnę. Szczególnie, jeśli pies ma gdzie bezpiecznie czekać na dom...
  14. Już go widzę jak pobiera ;)
  15. Ech, Maryś... Żeby tak u wszystkich słowo było droższe pieniędzy!...
  16. Nie, smarować nie trzeba, bo tam nie ma krwiaka jako takiego. Jest po prostu wolna przestrzeń po przepuklinie i zbiera się płyn. Aescin ma spowodować (albo pomóc), żeby się nie zbierał, albo żeby się zbierało mniej. We wtorek jedziemy na kontrolę i może nie trzeba już będzie niczego ściągać ;) W aptece mieli tylko opakowanie 90 tabl. za 36 zł. Pomyślałam, że aż tyle nie będzie potrzebne i pani mgr dała mi tylko jeden listek z tego opakowania (30 tabl), co w przeliczeniu dało 12 zł :)
  17. Nie ma sprawy - przywykł już do takich "konsultacji" ;) Usiatko - będę u niego w poniedziałek albo wtorek z moim ogonami. Zadzwonię do Ciebie, wszystko mi "wyłożysz", a ja sobie zapiszę na kartce :)
  18. Miałam na myśli, że jesteś szczęściarą, że masz takiego TZa, ale i on jest szczęściarzem mając Ciebie ;) No i w sumie... Diego na tym skorzystał! :) Fakt, na frajerstwie też ;) :)
  19. O to jestem spokojna - okres "podwórkowy" Rudek ma już za sobą i Marysia nie dopuści, by trafił gorzej niż teraz ma ;) Choć trzeba będzie sprawę monitorować, bo taka "dzwonkowość" bywa irytująca (delikatnie mówiąc) i nawet ja - niezwykle spokojny człowiek - odczuwam czasami chęć mordu wobec moich osobistych szczekaczy!!!!!
  20. Mam info od Papryczki, że ich wet podejmie się sterylki. Wydamy Gwiazdkę po zdjęciu szwów. Zadzwonię do Państwa jak tylko skończy się spotkanie i będę mogła spokojnie pogadać ;)
  21. Oboje jesteście szcześciarzami ;) A, i Diego też! :)
  22. Jak ja się cieszę z BIAŁASEK!!!!!! Hura! Hura! Hura! :)
×
×
  • Create New...