Jump to content
Dogomania

Nutusia

Members
  • Posts

    44210
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    13

Everything posted by Nutusia

  1. Już dzwoniłam! Pani kierowniczka obiecała zrobić zdjęcia i poprosić pracowników o jak najwięcej informacji. Okazuje się, że chłopaków jest dwóch (ten czarny, którego widziałam i jeszcze brązowy :() Poprosiłam o info w sprawie obu. Wolontariuszki są ponoć, przychodzą w soboty i w poniedziałki, ale pani kierownik nie wie czy są na Dogomanii. Poprosiłam, żeby im dała kontakt do mnie jak tylko się pojawią :)
  2. [quote name='Kociabanda2']Mam nadzieję, że ją zjab**aś jak burą sukę :angryy::angryy::angryy::angryy: No zagotowałam się normalnie :angryy::angryy:[/QUOTE] Hej, Kochabanda, a co tu bura suka winna?... :evil_lol: Jak człowieka trzeba było babę zbluzgać ;)
  3. Karusiap - jak ja wiedziałam gdzie napisać! :) Nie ma problemu - może nawet jeszcze dziś uda mi się pogadać z panią kierownik, z którą się już nawet całkiem nieźle zakumplowałam i poproszę, żeby zrobiła zdjęcia. Mojej tymczasowiczce zrobiła, to dlaczego jemu nie miałaby zrobić, jeśli to ma zwiększyć jego szanse na opuszczenie schronu. Jeśli nie ma wolontariuszy, kontaktem do ogłoszeń może być schronisko. Łatwo się dodzwonić i chętnie odpowiadają na pytania. Dam znać jak tylko coś ustalę! :)
  4. Uuuuu... to dopiero będzie rozdzierający RYK! :)
  5. No właśnie - Panoramę Racławicką już widział?... :)
  6. Nic nie odpowiedziała, bo... nie zdążyła. Tomek zabrał badania i wyszedł nie czekając na odpowiedź. Jakoś nie byliśmy ciekawi co tez pani lekarz może mieć do powiedzenia... A, no i oczywiście przepisaliśmy się do innego lekarza :)
  7. Dzielny Lorek! A Murka musi sobie dłonie w płynie antystatycznym myć, co by Lorusia nie porażać! :)
  8. Dzięki Karusiap. Ja wiem, że takich bidoczków jest więcej, niestety. A może trzeba go jednak zgłosić na jakieś forum do ciotek dobkowych, tylko ja nie wiem gdzie i jak. Czy w tym schronie są wolontariuszki też nie wiem. Będę tam jutro dzwonić, to mogę zapytać. Zarówno kierowniczka, jak i pracownicy są bardzo kontaktowi, mili i chętni do współpracy. W schronie czysto, nie śmierdzi, nie ma wiecznego ujadania (aż myślałam, że drogę pomyliłam...). Podawane informacje o psiakach są wyczerpujące i prawdziwe. Myślę więc, że gdyby tylko zgłosili się wolontariusze, byliby tam bardzo mile widziani.
  9. Ale są też sytuacje, że psy po prostu się nie lubią i już - żadne przekonywanie i oswajanie nie pomoże. Po prostu psia antypatia od pierwszego wejrzenia. Miejmy nadzieję, że tym razem tak nie będzie i dziewczynki w końcu zakopią topór wojenny, bo szkoda by było tych wypadów na działkę...;)
  10. Przepraszam, że piszę na tym wątku, ale nie wiem do kogo się zwrócić. Wczoraj byłam w schronie w Częstochowie i widziałam zjawiskowego dobka. Wielki, piękny pies, łagodny do ludzi. Daje się głaskać, liże opiekuna po rękach. Został przywieziony z interwencji, z ulicy. Nikt się po niego nie zgłasza. W boksie siedzi sam, więc nie wiem jaki stosunek do innych psów czy suk. Zapowiadają duże mrozy, jak on przetrwa w budzie?... :( Jeśli macie jakiś pomysł, proszę o radę lub PW w sprawie kontaktu ze schronem.
  11. [quote name='Ewa Marta']No chyba nie mówicie o Kajusiu;-)[/QUOTE] Ależ skąd - przecież Kajuś to aniołek, co to nie grymasi z powodu przypalonej zupy :)
  12. Jaki głąb?!?!? Wisienek po prostu wziął... kąpiel! :)
  13. Prawdziwy ryczący niedźwiedź grizzly z tego Eugeniusza! :)
  14. Na razie fałszywy alarm :) Pani z dziewczynką to Kamila kuzynka - ale Goguś śpiewająco przeszedł test na dzieci :) Na razie Kamil nie dzwoni, więc czekamy... i kciuków nie puszczamy! :)
  15. Reksio - przyjaciel całego świata! :)
  16. No i masz babo placek... Ja już niestety pomóc nie mogę, bo od wczoraj mam dwie sunie na DT (miała być jedna, ale tak to jest jak się mnie do schronu wpuści - i tak jestem z siebie dumna, że przytargałam tylko jedną nadplanową, choć wyć się chce jak sobie przypomnę resztę wpatrzonych we mnie z nadzieją oczu...)
  17. Dzięki! Tak sobie patrzę na Twój avatar i poczekam co powiesz gdy zobaczysz co przywiozłam z Częstochowy :) Właśnie dostałam mms'a. Na zdjęciu widać uśmiechniętą panią, która trzyma na kolanach dziewczynkę i Gogusia i Goguś daje dziewczynce buziaka :) Kciuki mi tu zacisnąć do białości proszę na ten tychmiast!!!!!
  18. Jakie rzęsy piękne! :)
  19. Nie było mnie tu kilka chwil, a tu... takie JAJA! :) A co do komitywy psio-kociej - znam z autopsji. Kićka pożarła cielęcinki ile mogła, resztę psu zrzuciła (ludziom nie zostawiły nawet na pół kotlecika...). No i herbatniki z szafy, bo herbatników kot nie jada, a pies - a i owszem!:)
  20. Aj tam, te "inne gusta" są w zdecydowanej mniejszości! :) Brunek jest chłopanio na schwał!
  21. Mitka ze zmarchami prawie jak shar-pei wygląda! :)
  22. Boski śnieżny potffffór! :)
  23. Cudne wieści! A jeśli chodzi o "zawodność" ludzi, to też mnie ta cecha przy życiu trzyma. Wczoraj np. kazała mi jechać do... Częstochowy! :)
  24. Niedługo sama zacznie robić wpisy na forum - sprzęt już ma, jak widać na zdjęciu! :)
  25. Dotarłam. Bardzo wiele się tu działo pod moją nieobecność i jakoś tak... mało konstruktywnie! :( Plany się trochę pokomplikowały,ale w sumie wyszło lepiej, niż miało być: - Kamil wrócił od rodziców specjalnie wcześniej (w sobotę) - w niedzielę na 11-tą miałam jechać po sunię, którą brałam na DT pod Wwę, więc umówiłam się z Kamilem, że przywiozę Gogusia (dodam, że nie sterylizowałam samochodu, o ja nieodpowiedzialna!) - Goguś został przekazany Kamilowi u Kamila w mieszkaniu, sprawdziłam jak mieszka, poznałam jego zwierzęta, rozmawialiśmy, Goguś wpakował się Kamilowi na kanapę, a następnie na kolana - w międzyczasie okazało się, że "moja" sunia nie dojedzie, więc podjęłam szybką decyzję, że sama po nią pojadę do Częstochowy (nadal niewysterylizowanym samochodem, w którym jechał potencjalnie chory Goguś, który wcześniej miał kontakt ze wszystkimi moim zwierzętami w liczbie 2 psy i 2 koty - wszystkie 4 szczepione i odrobaczone wg kalendarza) - przez całą drogę do i z Częstochowy Kamil dzwonił, zdając relację z tego jak zachowuje się Goguś, jakie robi postępy, dostałam też 2 MMS-y ze zdjęciami jak smacznie śpi w łóżku pod kołderką - w Częstochowie okazało się, że jest jeszcze jedna sunia do natychmiastowego wzięcia, więc wzięłam obie (do tej drugiej nie znaleziono zaświadczenia o szczepieniu na wściekliznę, ale mimo to ją wzięłam do niewysterylizowanego samochodu, a zaświadczenie ma dojść do mnie pocztą) - droga była fatalna, jak to zimą - tym bardziej podziwiam Anię, że się wybrała w podróż i nie czekała do wiosny! - po tym, co przeczytałam na tym wątku nie jestem pewna czy dobrze zrobiłam nie zaczekawszy na wiosnę i lepsze warunki na drodze, ale jakoś tak emocjonalnie uznałam, że gładkowłose psy, w boksach nawet wypełnionych po brzegi słomą mogą do wiosny nie przeżyć, bo zanim wiosna nastanie mają być jeszcze silne mrozy Goguś trochę narozrabiał pod nieobecność Kamila w domu. Po powrocie i wysprzątaniu mieszkania Kamil udał się do weta, psa odrobaczył, lekarz założył książeczkę. Goguś (dla Kamila Gucio :)) był bardzo grzeczny, tabletkę przyjął bez szemrania, nawet się cieszył do pana doktora. Kamil dziś w pracy wydrukował ogłoszenia adopcyjne dla Gogusia, które rozwiesił w drodze do weta i w gabinecie. Po wizycie wstąpił jeszcze do przylecznicowego sklepu zoo, gdzie urok elegancika rozpuścił panią za ladą i ofiarowała mu całą paczkę psich cukiereczków! W drodze do domu Kamil dostał pierwszy telefon w sprawie adopcji - pani ma przyjść zapoznać Gogusia dziś wieczorem. Kamil zastrzegł, że jeśli się pani zdecyduje, będziemy chcieli sprawdzić jeszcze w jakich warunkach psiak będzie mieszkał, oraz że będzie konieczne podpisanie umowy adopcyjnej. Tak więc proszę trzymać kciuki, bo Goguś jak najszybciej powinien mieć tego swojego jedynego człowieka. Tak szybko się otwiera, tak bardzo się zmienia z dnia na dzień, że baaaardzo zasługuje na happy end! :)
×
×
  • Create New...