Jump to content
Dogomania

Nutusia

Members
  • Posts

    44210
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    13

Everything posted by Nutusia

  1. [quote name='Ra_dunia']:evil_lol: Nutusi, żeby osiągnęła stan euforyczny, zamiast prozacu trzeba zapodać dwie boksie :evil_lol:[/QUOTE] [COLOR=purple]Śmiejcie się, śmiejcie... Jakbyście tyle czekały, też byście w stan euforyczny popadły. Tatankas mnie kiedyś zrozumie - jak już dzieci z domu pójdą :eviltong: [/COLOR][COLOR=purple]Moje już praktycznie poszło, a jakoś tak chyba wczoraj albo najdalej przedwczoraj się... urodziło!:shake: Przyjedzie na Święta i też w euforię wpadnie jak te fafle zobaczy, Liluchę pod brodą dotknie i weźmie udział w tańcu radości. Miałam mu nic nie mówić, ale... nie wytrzymałam!:mad: Zresztą po śmierci Tosi co zadzwonił, to pytał jaki pies nowy w domu jest:razz: - zna tę matkę już jakiś czas, oj zna... [/COLOR][COLOR=purple]Tatankas, z czworonożnych przyjaciół mamy jeszcze 2 koty, o których na razie nie piszę, bo nadal są w lekkiej traumie. Dzionek się już trochę ośmielił i ryzykuje obserwowanie szaleństw spod krzesła, ale Nocka woli się zaszyć pod kołdrą i "przeczekać". Ponieważ straszna z niej hakerka, gdy tylko siadam przy kompie, zaraz ładuje mi się na kolana. Jeśli którakolwiek psia morda chce się do niej zbliżyć, syczy, warczy i wali na oślep. Jeszcze chwilę to potrwa... Dorcia miała niby koty ignorować, ale jednak chciałaby się z nimi zaprzyjaźnić. W tym celu wczołgała się do Dzionka pod łóżko i nie mogła wyleźć (musiałam łóżko unieść:evil_lol:). Niestety, Dzionek nie docenił starań :shake: i póki co nici z przyjaźni...[/COLOR]
  2. Witam, witam i od razu proszę... Tym razem Kamil będzie potrzebował naszej pomocy. Ma u siebie na tymczasie 2 buldożki francuskie i prosi o pomoc w szukaniu im DS. Niebawem założę im wątek na Dogo, bo Kamil ma problem z korzystaniem z dogo i będę prosiła o pomoc we wstawieniu zdjęć, podrzucaniu i rozsyłaniu. Pamiętajcie - dobro powraca! :) Dam znać tu na wątku, jak już dziewuszki będą miały swój wątek - na razie muszę się zająć... pracą :)
  3. [COLOR=purple]Łojoj, ale Ciotek dużo - sabat spokojnie można zacząć organizować, tylko najpierw miotły do przeglądu trza dać! :eviltong: Wykrywko, bardzo mnie wzruszyła Twoja wypowiedź - dziękuję! Kapsel się tu kryguje, ale właśnie z tego jej gadania wynikło to, co wynikło, bo właśnie to gadanie utwierdziło mnie w przekonaniu, że się uda i innej opcji nie należy brać pod uwagę! :) I jeszcze słówko w sprawie sterylki: nie uwierzę, że jeśli poczekamy na cieczkę Lili i wykonamy zabieg po niej, Liluchowi od tego przybędzie rozumku w tej cudnej makóweczce...:eviltong: Jasność w temacie mamy i jeśli tylko się uda zdążyć przed cieczką z odkarmieniem i porządnym wzmocnieniem psicy, będziemy ciachać przed. Doktorowi pozostawię decyzję co do tego, kiedy zabieg będzie już dla niej w pełni bezpieczny. Wczoraj po otwarciu drzwi, zostaliśmy zaatakowani przez stado w komplecie! Dziewuchy okazują radość w prawdziwie boksiowy sposób, tzn. wiją się tak, że o mało zadki nie poodpadają. Zawsze sądziłam, że to dlatego, że boksery ogonków nie mają i cieszą się samą dupką i kartofelkiem, ale to nieprawda! Lilucha ogon ma, a i tak się wije, przy czym ogon majta się wtedy w przeciwną stronę:crazyeye:. Kreska ma skoki wytrenowane co najmniej tak perfekcyjnie jak Adaś Małysz, więc spokojnie do pasa doskakuje! Jeszcze trochę poćwiczy i uda jej się dać buziaka z wyskoku z miejsca:diabloti: Lesio jak to Lesio, cieszy się na swój jedyny, niebanalny sposób (widocznie jednojajeczni tak mają:razz:). Większych zniszczeń nie odnotowano, jedynie pocięte na kawałeczki kartonowe pudełeczko i kolejna bezowocna "kontrol" w łazienkowych koszach na śmieci (przy czym odszukanie pokryw od koszy zajęło kilka minut:diabloti:). W bibliotece stwierdzono także obecność sporej wielkości kupy i nasikania, ale oba "przestępstwa" zostały natychmiastowo puszczone w niepamięć, bo zrobiono je na przygotowany do tego celu podkład!:multi: Wczoraj odśnieżania nie było, więc w ogrodzie było nuuuudno. Dorcia sama określa długość spacerku i wraca do domu kiedy chce, otwierając drzwi z klamki w sekundę (pomimo, że drzwi się otwierają na zewnątrz!!!) Wieczór panny spędziły z Pańciem, bo ja pojechałam na basen. Dzięki temu, miałam okazję powtórnie zobaczyć taniec radości po powrocie. Kolacja ładnie zjedzona. Dorci zdecydowanie mniej "kruczy" w brzusiu, apetycik wrócił do normy. Zjada wszystko, tyle że jakieś 100 razy wolniej niż wciągacz ogoniasty:evil_lol:. Wylizuje sobie powolutku z miseczki, zbiera wszystko, co wypadnie, a dwie harpie w postaci Lili i Kreski siedzą wpatrzone w tę miskę i tylko czekają, żeby Dorotka odeszła... Lili ma miseczkę, którą kiedyś dostaliśmy od Ellig - plastikową, z gumowymi "hamulcami". Przy jej zachłanności i tempie jedzenia "hamulce" niestety nie spełniają swojego zadania, ale mądry pies przecież nie będzie obojętnie patrzył jak mu miska odjeżdża w siną dal... wtrynia łapę do miski i przytrzymuje! Jak już pisałam, rozpatrywałam wstawienie kolejnej kanapy do salonu, ale wczoraj zrobiłyśmy próbę i na 2-osobowej kanapie zmieściłyśmy się we... 4! Nie ma to jak "plastyczność ułożenia ciała". W tej kwestii zdecydowanie króluje Lili! Pamiętacie "przechodnie" posłanko, które Kreska dostała w prezencie od Bros? Otóż choć jest to posłanko całkiem niewielkie, Liluś się w nim mieści bez problemu! Fakt, zwinięty w precelek, ale jednak!;) Z gorszych wieści... Lili wczoraj zaczęła kuleć:shake: Trudno mi nawet wychwycić w którym momencie. Często podnosi prawą tylną łapkę do góry, ale czasami chodzi normalnie (szczególnie gdy idzie, a nie biegnie jak opętana). Coś jednak jest na rzeczy, ale nie panikujemy, tylko cierpliwie czekamy na zdjęcia. Lili tak się do mnie dziś rano przytulała i tak mnie obejmowała łapkami, że... podarła mi koszulę!:diabloti: Nie powiem, koszula była stara i ledwo się kupy trzymała, ale przytulanki były baaaardzo szczere!:lol: Dorotka nadal nocuje na fotelu w salonie, ale rano też przychodzi na przytulanki. O matko, jak jest FAJNIE!!!!:loveu: [/COLOR]
  4. [quote name='gusia0106']DT na DS ;)[/QUOTE] Nie no, aż Mikołaj musiał interweniować, żeby od dawna wiadoma oczywistość stała się oczywistością dokonaną! :) Rekinku, ciekawe czy Cię Pańcia wstążeczką przewiąże i pod choinkę wsadzi :)
  5. Ciiiii, bo się zaraz łowcy posagów zlecą! :)
  6. Po prostu ręce z majtkami opadają na ten kraj porąbany, gdzie psy mają lepiej w schronisku niż u adoptujących je właścicieli!!!!! :(
  7. Piękna z nich para! I jaka... dopasowana! :)
  8. Goopek nie najemca! Ja na jego miejscu to bym teraz tylko... częściej przychodziła, żeby Lunkę popodziwiać! :) Ale na głupotę ponoć lekarstwa nie ma :( Z powodu podobnego "najemcy" mam swoją kićkę Nockę, bo dziewczynie groziła eksmisja z powodu małego koteczka! Ja się co prawda cieszę, bo Nocka jest super kotem i ma u mnie lepiej, bo może wychodzić i polować, ale dziewczyny szkoda :(
  9. No Michał... kilogram w 4 dni, to co będzie... po Świętach?!?!?!? :)
  10. O matko... Gienek, pakuj plecak! Przy tylu ogłoszeniach musi się super chata znaleźć dla ryczącego niedźwiadka!
  11. Nio... a ile jeszcze takich trzęsidup nadal marznie?... Np. ten piękny dobek z Częstochowy. Albo nie myśleć, albo wyć z rozpaczy i bezsilności :(
  12. Duderko wcale nie łobuziak, on się Emisią zaopiekował, chciał polizać, żeby mniej bolało... A Petitki rzeczywiście numerantki! Tę ślicznościową czerwoną pożarły szkodniki?...
  13. Tradycyjnie mogę wpaść, a następnie zahaczyć o... śledzika! :) Żartuję oczywiście w sprawie śledzika.
  14. [quote name='diuna_wro']jaka teoria? że nietrzymanie moczu jest od sterylizacji? czy że jest zależne od tego czy przed cieczką czy po było wykonane?[/QUOTE] [COLOR=purple]Witaj Diuna, jak miło Cie widzieć! :) Teoria, że sterylizacja przed pierwszą cieczką zwiększa ryzyko posterylkowego (nie hormonalnego!) nietrzymania moczu. No właśnie Ewuś... czy zdąży się dzieciak zregenerować przed cieczką. Tosina miała sterylkę, gdy była jeszcze w bardzo opłakanym stanie, ale tam było zagrożenie życia, a ja omal życia nie straciłam pod gabinetem ze strachu czy przeżyje... Tutaj to zupełnie inna sytuacja. Sterylka po cieczce o wiele bezpieczniejsza niż sterylka przy jeszcze mocno osłabionym, niedożywionym i nieodpornym organizmie. [/COLOR]
  15. [COLOR=purple]No właśnie - z tymi teoriami to jak z margaryną - jedni mówią, że zdrowsza niż masło - inni wręcz przeciwnie :)[/COLOR] [COLOR=purple]No i co parę lat "ważność" teorii się zmienia! Yana - z moim zamiłowaniem do pisania, niejednemu by miejsca na półce na moje wodolejstwo nie wystarczyło!:evil_lol: [/COLOR]
  16. [COLOR=purple]O widzisz - kolejny argument to ciąża urojona... Przeżywałam te katusza z moją pierwszą jamnisią, a teraz niedawno jedna Sunieczka, której losy śledzę na dogo też przechodziła przez piekło obolałych cycuchów pełnych mleka... Obyśmy tylko zdołali Lilcię do, jak to napisałaś "stanu użyteczności publicznej" doprowadzić zanim się cieczka pojawi...[/COLOR]
  17. Tak jest - radość radością, a porządek musi być! Niech na ten wątek zaglądają ludzie, którzy chcą się ogrzać przy gogusiowym szczęściu, a nie tracili czasu Ci, którzy zaglądają, by odpowiedzieć na dramatyczny apel, bo takich apelujących jest niestety jeszcze caaaaałe mnóstwo :(
  18. Absolutnie nie masuj! To jest Michaś i jego urok osobisty, a nie jakiś "wzorzec rasy" :) Zobacz Ekianko jakie mi moja Tosinka pluszaki załatwiła, żebym trochę mniej po niej płakała... [url]http://www.dogomania.pl/threads/198274-Dwie-boksie-w-tym-jedna-quot-w-pakiecie-quot?highlight=Dwie+boksie[/url]
  19. [COLOR=purple]Witamy pierwsze boksiowe Ciotki! A Kapsel się spóźnił :) Bo to właśnie po rozmowie z nią na nowo uwierzyłam, że to wszystko może się udać![/COLOR] :)
  20. [quote name='Ra_dunia']znowu mamy opowieści :cunao: Nutusiu, przecież uczciwie Ci pisałyśmy na Tośkowym wątku, że tak łatwo to się nas nie pozbędziesz :evil_lol: Co do sterylizacji - sama nie mam pojęcia. Jakoś z psami łatwiej ;) nie trzeba się cieczką martwić...[/QUOTE] [COLOR=purple]Radulka, ale ja się żadną miarą nie chciałam Was pozbywać - Boże broń!!!!! Bardzo liczyłam, że to nie będzie koniec naszej znajomości (Łoś by nam tego nie wybaczył za nic!!!!) A z psami wcale łatwiej nie jest - szczególnie gdy są to psy na wskroś niebanalne, a do takich właśnie należy mój Lesio. Otóż przy kastracji zginęło... drugie jajko!!!! Doktor przeszukał całą jamę brzuszną i... nie znalazł! Już po operacji robiliśmy USG - nie ma! Nawet sugerowałam, żeby w gardle poszukać, a mój Małż, że za uchem :) Doktor to jednak niedowiarek jest i nie chce uwierzyć, że wszystkie nasze psy są niebanalne i dbają o poszerzanie doktorowej wiedzy medycznej i upiera na kolejne USG po Nowym Roku. Ja tam stawiam, że jajka nie było i nie ma, co ponoć literatura fachowa odnotowuje[/COLOR] :)
  21. [quote name='Nooks']cudownie:) takie wiesci w sam raz na Swieta :D Przepraszam, ze mnie nie bylo dwa dni na watku. Czy zbiorka pieniedzy nadal jest aktualna?[/QUOTE] Myślę, że tak! Pozostaje sprawa tej nieszczęsnej opony, dzięki której Mono trafił szóstkę w lotka! Skoro już na niego nie trzeba zbierać, może uda się bardziej wesprzeć dzielną Anię?...
  22. [COLOR=purple]O, pierwszy głos "za" - dzięki Gusia! :) Ja słyszałam, że kiedyś tego nie praktykowano, bo istniała teoria, że częściej się wtedy zdarza posterylkowe nietrzymanie moczu, ale teraz ponoć się odchodzi o tej teorii. Dlatego rozpatrujemy tę wersję. Tylko czy zdążymy małą nieco podtuczyć i wzmocnić, zanim dostanie cieczki?...[/COLOR]
  23. Dzień dobry! Chciałabym niniejszym zaprosić na wątek dwóch boksiowych panieneczek, które znalazły się u mnie na DT w pewnym sensie "za sprawą" Pablita, prawda Kapselku?... ;) [URL]http://www.dogomania.pl/threads/198274-Dwie-boksie-w-tym-jedna-quot-w-pakiecie-quot?p=15929461#post15929461[/URL]
  24. [COLOR=purple]O rany! Wszystkie tu jesteście - DZIĘKI KOCHANE! Skoro stali bywalcy i wielbiciele Łosia się odmeldowali, zaraz zacznę zwoływać boksiowe ciotki - niech się wykażą i pozachwycają! ;) ROZDZIAŁ I[/COLOR] [COLOR=purple] Po pierwsze melduję, że nadal mam gdzie mieszkać i na czym spać oraz donoszę, że dwie boksie i jamnior zajęte sobą nie powodują szkód (obym tego w złą godzinę nie wypowiedziała, tfu, tfu!!!!:razz:). Zajęcie się sobą polegało głównie na szaleńczych biegach, co dało się poznać po... poprzestawianych meblach i pozrzucanych z kanap poduszkach! :evil_lol: Była też "kontrol" w łazienkowym koszu na śmieci, ale zawartość była mikra, a co za tym idzie mało interesująca. Mogę się przysiąc, że rano pościeliłam łóżko! Ale dziewczynki sobie pościeliły po swojemu, więc jakoś poznać nie mogłam:diabloti: ROZDZIAŁ II Po powrocie do domu najpierw odśnieżaliśmy. Lili dostaje głupawki już na sam widok łopaty - szczeka, a następnie na nią poluje i gdy tylko na łopacie jest pełno śniegu - wsadza pyszczor po same uszy i pożera śnieg! Usiłowałam jej tego zabronić, bo ma katar, tylko jakoś sposobu na to zabranianie nie wymyśliłam:eviltong: ROZDZIAŁ III Radunia pytała co nasz ulubiony Doktor na to... No cóż... on poznaje właścicieli po psach, więc mnie... nie poznał (hurrrrra, może wreszcie będę bogata!!!!:multi:) Mówię mu: "ale ładniutkie są, co?", a on mi na to: "ładniutkie to będą za jakieś 2 miesiące". No weź tu człowieku Doktorowi dogódź!:mad: Przegląd techniczny wypadł następująco: [B]Dora[/B] Aniprazol przez 3 dni (choć w schronisku była odrobaczana 25.11), bo w brzuchu "kruczy". Jeśli nie przestanie kruczeć przez tydzień i apetyt się nie poprawi, będziemy śladem miastowych:eviltong: zbierać kupencję do woreczka. W paszczy tendencje do nadziąślaków (przypadłość bokserza), do obserwacji i kontroli. Ranka na głowie wygląda na gojącą się, choć też trzeba obserwować czy to aby nie włókniak (uwielbiam czarnowidztwo naszego Doktora:diabloti:). Dodatkowy sutek... są dwa! To jest jakaś patologia. Dorcie musiała mieć szczeniaki wiele, wiele razy, bo sutki ma strasznie zmaltretowane. Ewentualnie przy sterylizacji będzie można zrobić kosmetyczną plastykę brzusia. Przed sterylką będzie niezbędne EKG, bo serducho niby bije miarowo, ale jakoś tak trochę wolniej. Za 2 tygodnie mamy się stawić na szczepienie wirusówek i wtedy ewentualnie zrobimy EKG po uprzednim osłuchaniu. O sterylce możemy zacząć myśleć za jakieś 1,5 miesiąca, gdy się poprawi jej kondycja. Dorcia waży 20,45 kg (spora niedowaga:shake:) [B]Lili [/B] Aniprazol przez 3 dni (choć w schronisku była odrobaczana 5.12). Strupy na uszach są wynikiem albo silnego trzepania nimi o coś twardego, albo podgryzania przez innego psa - same odpadną (oczywiście strupy, nie uszy;)). Ponieważ w nosie słychać furczenie, ale na szczęście w oskrzelach i płucach czyściutko - mamy podawać 4 tabl. witaminy C przez tydzień. Zdaniem Doktora Lili nie ma więcej niż rok. Sutki są mikroskopijne - wygląda na to, że jest jeszcze przed pierwszą cieczką! Gdy otrzymamy zdjęcia RTG (pani Kasia ze schroniska właśnie dzwoniła po kod pocztowy, bo maszeruje na pocztę), będzie można w jeszcze większym przybliżeniu ocenić wiek Lilusi. I teraz najważniejsze! Na wieść o konieczności wszczepienia endoprotezy Doktor zrobił wielkie oczy! Poobserwował małą, powyciągał nóżki i powiedział, że jeszcze nic nie jest przesądzone! Owszem, siada tak czasami niezgrabnie (na boczku, a nie jak na prawdziwego boksia przystało, posągowo;)), ale w tym wieku ma jeszcze do tego pełne prawo! Czekamy więc cierpliwie na zdjęcia i nie martwimy się na zapas:multi:. Za 2 tygodnie wirusówki. [B]Można też rozpatrzeć wariant sterylizacji przez pierwszą cieczką, ale tu bym prosiła o wasze rady i uwagi, bo wiem, że są różne teorie na ten temat.[/B] Liluch waży 16,45 kg. Obie panny były bardzo grzeczne. W poczekalni ludzie nie mogli się nadziwić, że tak się pięknie zachowują psy dopiero co wyciągnięte ze schroniska! U Doktora też wzorcowo - żadnych warknięć, pomruków czy kłapnięć (co najwyżej soczysty buziak!) Doktorowi asystenci zachwyceni - też twierdzą, że to wszystko sprawka Tośki jest:loveu: W samochodzie tym razem jechały ze mną na tylnym siedzeniu - bardzo grzecznie. Lili nie potrafi chodzić na smyczy - ciągnie jak wściekła. Musimy to poćwiczyć, tylko najpierw chyba zima musi odpuścić, bo inaczej będziecie się musiały składać na sztuczną szczękę dla mnie:diabloti: ROZDZIAŁ IV Po powrocie do domu był szał radości, że znów są u siebie, a Krecha to aż z radości się posikała na ich widok:evil_lol:. Pięknie zjadły kolację (Dorcia też! wyraźnie sama sucha karma jej nie wchodzi - potrzebny jest "uszlachetniacz" - i to nie byle jaki!:)). Udało mi się też nauczyć Lili, że nie wolno bezpardonowo wpadać do dorciowej miski, gdy tylko pochłonie się swoją szybciej niż zdążę się obejrzeć! Już nie muszę jej trzymać - wystarczy, że stoję i pilnuję :) ROZDZIAŁ V Rozejrzałam się wczoraj po salonie i doszłam do wniosku, że muszę sobie jeszcze przynajmniej jedną kanapę sprawić, bo żywcem nie ma gdzie usiąść!!!!!!:mad::diabloti: ROZDZIAŁ VI Poszłam wczoraj do łóżka na paluszkach, w nadziei, że panny spędzą noc na kanapach. Ledwo się zdążyłam położyć, gdy na poduszce obok wylądowała Lili, a za chwilę wkopała się pod kołdrę Kreska. Dorcia jednak preferuje fotel - co się będzie gnieździć w jednym łóżku z goopolami! Tak w ogóle obserwuję, że Dora służy Kresce do zabawy "stacjonarnej". Dora się kładzie, a Krecha po niej skacze, by na koniec wykonać mrożący krew w żyłach numer cyrkowy - wkłada całą głowę w dorusiową paszczę. Lili natomiast służy do szalonych biegów wokoło kominka. Na kolejne rozdziały zapraszam już jutro! :razz: [/COLOR]
×
×
  • Create New...