Jump to content
Dogomania

Ewa Marta

Members
  • Posts

    29342
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    32

Everything posted by Ewa Marta

  1. Zaglądam, podczytuję i niestety poza trzymaniem kciuków niewiele mogę pomóc:(
  2. Ale ten czas leci! Bardzo dziękujemy za zdjęcia:) Cudownie jest widzieć szczęśliwą Negrę! Pozdrawiam całą Rodzinkę:)
  3. Kopiuję wpis z FB na temat adopcji Lunki, choć serce mi pęka: "Chciałbym poinformować wszystkie osoby, które trzymały kciuki za Lunę i które udostępniały i "polubiały" jej wydarzenie, że stało się Emotikon smile Luna znalazła dom, trwało to bardzo długo, serca pękają mi i Jula Berg, Julce najbardziej, bo to jej towarzyszka nocna i poświeciła jej dużo serca w wychowaniu, socjalizacji i nauce, oraz wyciągnęła ją z zadupia, w którym jako ciężarna sunia w polu, miała marne szanse.Była z nami ponad 8 miesięcy !!! to najdłuższy nasz "tymczas" i pokochałyśmy ją bardzo, nasze psy też się bardzo zaprzyjaźniły i polubiły i stworzyły stado. To będzie przejście nie tylko dla Luny, ale tez dla nas i dla naszych psów, to będzie również rozstanie dla Ewa Golba, która chyba najmocniej z nas wszystkich pokochała tę sunię, gdyby nie okoliczności, które są, myślę, że bez wahania by ją wzięła i to były dom marzeń! z całym szacunkiem i wdzięcznością dla domu, który ja postanowił adoptować, to cała rodzina Kris Ku, mam nadzieję, że jeszcze doczekamy się zdjęć i niusów o Waszym nowym domu, o waszych zwyczajach i samopoczuciu Lunki i Waszym?! Ewa Golba i Elizabeth Gorecki, dziękuję wam za utrzymanie jej, za wsparcie, pomoc, oddanie i miłość do tej suni, natura nie na pustki. "
  4. Chodzę już zupełnie inaczej, niż wtedy Ewciu. Kiedyś maszerowałam codziennie rano przez gęste zarośla, malutkimi ścieżkami, bo psiaki uwielbiały robić codziennie nową trasę. 2 lata po zajściu poszłam z dużą obstawą po raz pierwszy trasą, na której miałyśmy spotkanie z dzikiem. Chodzę na otwartym terenie i z daleka już widzę wyłaniające się z krzaków dziki, lisy, czy sarny i zawsze od razu odwołuję psy. Dzisiejsze spotkanie tak blisko ulicy było dla mnie dużym zaskoczeniem. Pokazało, że nie ma bezpiecznych miejsc i wszędzie trzeba mieć oczy dookoła głowy i psy blisko siebie. Jutro muszę tam zejść, bo muszę nakarmić dwa psiaki, ale będę się bardzo rozglądała i Peruszka będzie na smyczy. Wielokrotnie widywałam dzikie zwierzaki w czasie spacerów, ale były na tyle daleko, że moje psy ich nie widziały i przede wszystkim nie czuły. Latem mieliśmy z grupa znajomych psiarzy spotkanie z rodzinka dzików. My byliśmy z naszymi psiakami nad wodą wylaną przez developera na dużą polanę, a z drugiej strony z zarośli mama dzikowa wyprowadziła do wody swoje dzieci. Niestety one maja tak mało miejsca, które im człowiek zabiera, że wychodzą bezradne w poszukiwaniu jedzenia:(
  5. A tak Peruszka spacerowala z nami, kiedy jeszcze nie mieszkala z nami. Codziennie czekała na nas na ścieżce i przez godzine była częścią stada. Potem niestety musiałam ja odsyłać do domu i to było koszmarem dla nas obu:( Na szczęście od ponad 3 lat jesteśmy razem:-)
  6. No trudno, jak już zaczęłam wrzucac zdjęcia Peruszki, to wrzucę jeszcze kilka. Musicie mi to wybaczyć:) Byliśmy tu na zimowym urlopie w Rostkach Skomackich. Dzięki psiakom i wspólnej miłości do czworonogow zaprzyjaźniliśmy się z właścicielami domku i do te pory pozostajemy w serdecznych kontaktach:)
  7. Anica, Peruszka jest przecudowna i choć w chwili poznania jej kilka lat temu pomyślałam w pierwszym momencie "ale brzydalek z wyłupisatymi oczkami" to teraz patrzę na nią i nie mogę uwierzyć, że tak ja mogłam postrzegać. Ma spojrzenie pełne miłości i oddania. Jest sunieczką wdzięczną za dom i bardzo stara się na każdym kroku oddawać to, co dostała:) Na zdjęciu nie uśmiechała się, tylko mrużyła oczka z bólu. Ona naprawde cudem przeżyła. Kiedy biegłam z nią na rękach, a obok mnie oba moje psy i Rita z Kulfonem, nie wiedzialam, czy ona przeżyje. Rita zabrała bez słowa Barsiczkę i Semika do samochodu i zawiozła do mnie do domu, a ja wpadłam do kliniki z krzykiem "Ratujcie mojego psa!" Była kolejka, jakiś pies w gabinecie, ale miałam szczęście, bo w swój wolny dzień wpadł do lecznicy na moment Maciek Czajka - właściciel i chirurg. Natychmiast zaczął ją ratować, robić USG, usypiać i szyć. Został z Peruszeńką kilka godzin, pozwolili mi z nią siedzieć cały czas, żeby nogła obudzić się widząc mnie. To było straszne. Po kilku godzinach przyjechał Jacek z czymś do jedzenia, była też Rita, która chciala na własne oczy zobaczyć, co z Peruszką. Ja nie mogłam nic przełknąć. Czułam przerażenia, współczucie dla Peruszeńki, ale też ogromną wdzięcznośc dla Maćka, bo kolejny raz stanął na wysokości zadania! Taka była dzielna w czasie opatrywania ran: A takim jest słodziakiem na wakacjach:)
  8. Te nasze tereny niestety również powoli się zabudowują:( Skarpę mam kilka minut od domu i to naprawdę rewelacyjne miejsce na wybieganie psiaków, ale coraz częściej zwierzęta tam żyjące nie mają co jeść i wychodzą na ulice. Dzisiaj przeżyłam chwilę grozy, bo podchodziłam juz pod górkę prowadzącą do ulicy, kiedy z góry zaczął zjeżdżać samochód. Złapałam sunie za obroże, Semik stał grzecznie obok i stanęłam bokiem, żeby samochód przejechał. W tym momencie zobaczyłam kilkanaście metrów od siebie przebiegającego przez naszą dróżkę dużego dzika:( Całe szczęście, że mocno trzymałam Peruszkę. Barsę jakoś bym odwołała, ale z Peruszką nie byłoby tak łatwo. Ona jest ochroniarzem całego stada i zupełnie nie rozumie, że jest taka maleńka. 3 lata temu miała starcie z dzikiem na skarpie, Wyszła z tego cudem żywa. Była szyta w kilku miejscach, potem szwy się rozeszły i doszło do zakażenia... Kilka razy dziennie była przemywana, opatrywana. Uciekała już od nas widząc ręce chcące ją podnieść. Tak wyglądała już po szyciu:( Drugi boczek był jeszcze gorszy:(
  9. Kama, deklaracji zostało tylko 50 zł??? Smutne:( Wpłaciłam swoją dzisiaj.
  10. To wrzucę jeszcze jeden krótki filmik, na którym widać, jakie to moje rude Słoneczko jest posłuszne:) To naprawdę psi ideał! https://youtu.be/TgUvLY5YVjc
  11. Kulka, Rokuś i Kropek dostali od Magdy R. 30 zł!!! Bardzo dziękujemy, zapisuję w rozliczeniu:)
  12. A tak odpoczywa Semik po sobotnim bieganiu na spacerze. Biegal tak, że ciężko było za nim nadążyć:) Na filmiku widać, jaki był ożywiony i szczęśliwy! https://youtu.be/5UhC6ogFY5U
  13. Witajcie, u nas wszystko dobrze. Weekend upływa nam na spacerach, pieszczotach i przyjmowaniu gości. Wczoraj wieczorem byli u nas sąsiedzi ze stałą psia grupą. W sumie było 6 psiaków, które po zabawach, wspólnym szukaniu jedzenia w końcu padły. Cudowny widok takie sześć ogonków śpiących w jednym pokoju:) Pokażę Wam ulubione miejsce Barsiczki do spania:) Nauczyła się od Peruszki zakopywania w pościel i tak najlepiej jej się śpi:) Tak śpi Peruszka:
  14. Dobry pomysł! Wydrukowałam i podrzucę im jutro:) Kupiłam psiakom kolejny worek karmy. Prawdopodobnie w przyszłym tygodniu usłyszę, że poprzednia karma się skończyła:( Mam też puszki z karmą mokrą, które noszę im sama i podaję z gorąca wodą, kiedy temperatura jest poniżej zera. Nie wyobrażacie sobie, jak one się na takie jedzenie rzucają:)
  15. Anica, Semik od początku choroby cały czas dostaje pestki z gorzkiej moreli. Możliwe, że to one mu pomagają:) A próbowałaś szukac po aktywności "tematy które rozpocząłem" czy jakos tak? Ja mam problem z zakładką, tematy, w których brałam udział. Nie działa i wszystkiego szukam ręcznie:( Jak tu robic bazarki:(
  16. Aż się boję zapeszyć, ale Pąństwo zdecydowali się na adopcje Lunki po swoim powrocie z urlopu. Tym razem urlop był już wykupiony i nie dałoby rady zabrać suni ze sobą. Spotykają się na częstych spacerach i są przekonani, że 12 lutego przyjmą sunieczkę do swojej Rodziny. Oby się udało!
  17. Zapomniałam napisać, że powiedziałam doktorowi, że Semiś zaczął interesowac sie młodymi suniami. Podchodzi, udaje młodszego, zaczepia do zabawy. Doktor Jagielski powiedział, że w jego przypadku to akurat nie jest wskazane, bo organizm Semika mimo kastracji produkuje niepotrzebne mu w tej chorobie hormony. W końcu stwierdził, że tak naprawdę najważniejsze jest jego samopoczucie, dobry nastrój i jeśli taka platoniczna fascynacja pozwala mu dobrze się czuć, to niech tak zostanie:) Saruniu, piszesz, że masz nadzieję, że nie dopuszczę do bólu i problemów z chodzeniem. My już dawno powiedzieliśmy sobie z Jackiem, że najważniejszy w tym wszystkim jest SEMIK i jego samopoczucie. Jeśli nastąpi przerzut i leki nie będą w stanie dać mu komfortu i będzie go bolało, podejmiemy najtrudniejszą decyzję. To na szczęście jeszcze nie jest ten czas i teraz cieszymy się każdym dniem z naszym Słonkiem. Dzisiaj na spacerze ślizgały mu się łapeczki, bo szedł środkiem oblodzonej drogi. Ja szłam bokiem, gdzie była już trawa. Mówię do niego. Semiku, sierotko moja nie idź środkiem, idź za mną. Popatrzył, pomyślał chwilę i przeszedł na bok i szedł dalej za mną:) Kochany, mądry, cudowny jest ten mój Rudzielec! Po spacerze wytarłam trzy psiaki, bo były mokre. Najpierw Seminka, a potem Barsiczkę i Peruszkę. Kiedy skończyłam, Semik spał już słodko. Zmęczył go ten spacer po lodzie.
  18. Wiem Gusiaczku. Przepraszam za zbyt ostrą wypowiedź, ale trzęsło mną ze złości:( Dzisiaj Kulka miała obok budy wodę... w butelce. Zabrakło siły, żeby nalać z niej wody do miski, zostawili to mnie:( Ręce opadają:(
  19. Cudowna Babuleńka! Rozdajesz tak Saruniu dobrą energię Seminkowi, a Koruni też przyda się jej dużo. Odsyłam w takim razie dużo dobrych myśli i siły dla sunieczki! Pytałam dzisiaj dr Jagielskiego o ten preparat Capsomasol. Powiedział, że bardzo go nie lubi. Zarejestrowany został jako karma uzupełniająca, a sprzedawany jest jako cudowny lek na raka. Badania robione były na czterech psach i nie mają żadnych naukowych podstaw. Psy mają dodatkowo bardzo bolesne pieczenie odbytu po nim, w związku z tym zdecydowanie odradza jego stosowanie:( Semik nie dostał chemii. Przy jego stanie zdrowia chemia w tej chwili bardziej zaszkodzi niż pomoże. Pozostaje nam leczenie paliatywne. Na razie przy badaniu palpacyjnym prostata nie jest bolesna i to jest bardzo ważne. Mamy się pokazać za 2 miesiące na wizytę kontrolną, chyba, że wcześniej zaczną się jakieś problemy. Najbardziej prawdopodobne będą problemy z chodzeniem i z kręgosłupem ogólnie. Póki co trzeba łapać chwile, cieszyć się z tego, co jest tu i teraz i mieć głęboką wiarę w to, że Semik z nami jeszcze pobędzie.
  20. Saruniu, to masz w domu ciężko teraz... Semik uwielbia każdego psa i zawsze z dużą życzliwością wita nowego napotkanego. A jak to jest jeszcze jakieś przerażone psie dziecko, to jak dobry Wujcio idzie się przywitać:) Pokaż sunię kochana na jakimś zdjęciu:) Trzymam kciuki, żeby szybko udało się ją wyprowadzić na prosta i znaleźć super domek! Dzisiaj zadzwoniła do mnie wetka z naszej rodzinnej lecznicy Boliłapki i opowiadała mi o nowym produkcie stosowanym przy nowotworach u psów. Ten preparat to Capsomasol. Skład to pierzga pszczela i papryka habanero. Ponoć powoduje samozniszczenie guzów nowotworowych i jest stosowany przed operacjami, żeby zmniejszyć guz. Wetka sama nie zna działania tego preparatu i jest bardzo ciekawa, czy dr Jagielski coś o nim słyszał. Jutro jedziemy na 19:30 do dr Jagielskiego i zapytam go o ten preparat. Czy możemy go stosować u Semika...
  21. Gusiaczku, szczerze mówiąc mam w nosie jej wdzięczność. Oczekuję tylko dobrego traktowania zwierząt, dbania o nie i pilnowania, żeby miały sucho i ciepło. Dzisiaj rozmawiałam z Krzysztofem, bo jeszcze rano okazało się, że skończył im się gaz i nie mają jak zrobić sobie nawet herbaty. Zaniosłam im w termosie gorącą wodę, ale kazałam przyjść mu na górę, żeby pomógł mi zabrać wszystko na dół. Po drodze rozmawialiśmy. On jest bezsilny:( Ta prostaczka wczoraj na jego uwagę, że nie nakarmiła jeszcze psów, a jest już wieczór stwierdziła "jutro im dam jeść" Krzysztof wyszedł i dał im jeść. Przecież to żadna filozofia wrzucić do miski kubek suchej karmy:( Kulka znowu nocowała w budzie, na szczęście na moją prośbę Krzysztof 2 dni wczesniej dorzucił do środka świeże siano. Prosił o dyskrecję i nie mówienie Gośce, że mi o wszystkim powiedział, bo ta rura będzie mu ciosac kołki na głowie. Nie rozumiem jak to możłiwe, że trzeci z kolei facet słucha jej i robi co ona każe:( Skorzystałam z tego, że mogę nagadać jej o posłanku Rokusia. Przy okazji dostali trochę sztucznej biżuterii do sprzedania. Zrobiłam to celowo, żeby dać jej w jednej ręce coś do sprzedania, a druga pogrozić i powiedzieć, że to wszystko się skończy, jak się poważnie nie zabierze za zajmowanie psami. Zaproponowałam, że psy zabiorę, ale nie zgodziła się:( Zapowiedziałam, że będe jeszcze częściej zaglądać do psów i sprawdzać. Ona jak piskorz wiła się i fałszywie dziękowała i obiecywała, że będzie się zajmować. Dzwoniła potem i powiedziala, że już wymościła Rokusiowi posłanko i że będzie pilnowała:( Na ile to wystarczy? Na tydzień? Powinnam wcześniej zorientować się, że Peruszka podbiegała do nich idących drogą tylko wtedy, kiedy byl Sylwek. O ironio losu on jak byl trzeźwy, to lepiej sie zajmowal psami niz ona:( Teraz Peruszka kompletnie do niej nie podchodzi. Inna sprawa, że nie wchodzi za ogrodzenie, tylko czeka na zewnątrz, ale spotykamy ja czasami po drodze i wtedy tez nie podchodzi do niej, Mądra psinka wie, że to zły człowiek jest:(
  22. No szlag mnie trafi zaraz:( Zadzwonił do mnie przed chwilą Krzysztof - nowy partner Gośki. Powiedział, że chce ze mną porozmawiać jutro w jej obecności. Twierdzi, że Gośka kompletnie nie zajmuje się psami, że cokolwiek jest do zrobienia, robi on. A dzisiaj wieczorem zastanowiło go, dlaczego Rokuś leży na posłaniu i cały się trzęsie. Okazało się, że jego poducha była tak mokra, że można ją było wyrzymać:( Oddał mu swoja poduszkę na dzisiejszą noc. Bardzo mu podziękowałam i umówiłam się na rano na rozmowę. Całe szczęście, że chociaż on ma ludzkie odruchy. Gośka podobno kocha w tej chwili kotka Kropka, a psy mogą nie istnieć. Przygotowałam już na jutro rano do zaniesienia dużą poduchę z kanapy i do tego dwie kołdry do położenia na nią na zmianę. Jestem wściekła, bo do tej prostaczki nie dociera żadne tłumaczenie. Codziennie nosze psiakom wodę i przy mrozach karmę mokrą, do której dolewam na miejscu gorąca wodę. Ta idiotka ostatnio powiedziała mi, że dawała psom mleko czekoladowe, które dostała w sklepie. Kończy się za moment sucha karma, kilka dni temu dostali ostatnią porcję. Nie daje im teraz od razu całego worka, tylko dzielę na porcje i część podaje psiakom sama, a część daję im. Tak jest bezpieczniej, bo karma nie wilgotnieje i na pewno dostają ja psy, a nie idzie na handel. Nie wiem co robić. Nie możemy zostawić psów bez pomocy, ale wszystko we mnie krzyczy, żeby pokazać jej, że pomoc może się skończyć:( Ale jak nie kupić Kropkowi dobrej karmy dla juniora, jak zostawić Kulkę i Rokusia, które pędzą do mnie merdając ogonkami i rzucają się na jedzenie jak szalone. Szczególnie uwielbiają jedzenie puszkowe, ale przecież nie zaniosę puszek im, bo na bank Gośka wyniesie i sprzeda:( Mogę tylko sama im podawać mokre jedzenie. Co robić????? Zamierzam powiedzieć jej, że nie dostanie dla siebie ode mnie nic, dopóki znacząco nie poprawi stosunku do Kulki i Rokusia. Najlepiej zrobiłaby, gdyby nam je oddała, ale na to niestety nie ma co liczyć, bo psy bronią terenu:( Miała dostać klucz do przyczepy Pani Broni, bo ludzie sa już w ośrodkach i do niej nie wrócą. Zostawili prawie wszystko, w tym dobre butle gazowe i powiedzieli, że nie są im już potrzebne. Mogłaby wziąć sobie dużo rzeczy stamtąd, a tak to figa z makiem. Miała dostać torbę sztucznej biżuterii, którą mogłaby sprzedać na bazarze, ale nie dostanie nic, bo po prostu nie zasłużyła. Jutro zamierzam być oschła i surowa. Gośka musi dostać jasny komunikat, że pomoc dla niej zostaje wstrzymana. Już mnie wystarczająco dużo razy oszukała. Kupowałam jej w ostatnim czasie dwukrotnie leki, za które miała jej zwracać kasę pomoc społeczna. Na pewno zwróciła, bo Krzysztofowi (Ś.P) zawsze oddawali. Tyle, że ta kłamczucha twierdzi, że nie dostała zwrotu. Wkurzyła mnie dzisiaj do białości, mam ochotę coś jej zrobić:(
  23. Isabel, w tej chwili nadal wszędzie jest śnieg, dlatego pomyślałam, że obok wysypanego ziarna postawię pojemnik, to się napiją:( Spotykam tam jedną super wronkę, która już kilka razy robiła mi ten sam numer. Nadlatuje i trąca mi pompon na czapce:) Za pierwszym razem bardzo się przestraszyłam, a teraz czekam kiedy nadleci. Robi to przelatując, ale skubana poznaje mnie:) Dzisiaj jej nie było. Takie mamy widoki na spacerze. Trudno chyba się dziwić, że Semik postanowił zostać z nami dłużej:-) Moje ukochanie przytyło i czuje się świetnie:) Nawet wirus nie był w stanie zatrzymać go dzisiaj na spacerze. Po biegunce nie ma śladu, leki skutecznie ją zatrzymały:)
  24. Bou, Jacek nie ma nic przeciwko takiemu spoufalaniu się:) Dziękujemy Wam kochane za pozdrowienia, dobre myśli i obecność:) Dzisiaj Semik ruszył do zabawy z rocznym psiakiem. Podskakiwał chwilami nieporadnie, bo miewa przechyły na jedną stronę, ale był taki szczęśliwy i uśmiechnięty, że chłonęłam ten widok stojąc jak oczarowana:) Spacer trwał godzinę i po podejściu do samochodu Semiś wcale nie był przekonany, że chce wracać. Kiedy jednak otworzyłam drzwi i zaprosiłam go do środka miał problem z wejściem. Musiałam moje Słońce wsadzić, bo on wszedł tylko przednimi łapkami. Był zmęczony, ale nie zauważył tego, bo tyle było ciekawych rzeczy do oglądania, robienia i podziwiania:) Zawiozłam ptakom, które tam dokarmiam ziarno słonecznika i nalałam im do dwóch plastikowych pojemniczków wodę. Niestety kilka minut potem szła tamtędy rodzina. Rodzicom zupełnie nie przeszkadzało to, że dzieciak podszedł i kopnął jeden pojemniczek. Zwróciłam im uwagę, kiedy przechodzili koło nas, że woda była postawiona specjalnie dla ptaków, które nie mają się gdzie napić w taką pogodę i że powinni pouczyć swoje dziecko w tej sprawie. Popatrzyli na mnie jak na idiotkę i odeszli bez słowa:( Uczymy Barsiczkę chodzenia w kagańcu. Na początek nakładam go na kilka minut. Barsunia jest obrażona na mnie i manifestuje to każdym centymetrem ciała. Na polach i skarpie może biegać bez niego, ale na wieczornym spacerze po osiedlu musi chodzić w kagańcu, bo co chwilę znajduje jakieś jedzenie wyrzucane pewnie z myślą o zwierzakach bezdomnych przez ludzi. Kupiłam jej bardzo wygodny kaganiec fizjologiczny, który wygląda jak dużo za duży, ale tak właśnie ma wyglądać.
  25. Kochana, Ty lepiej pisz co to za sierotka jest u Ciebie. Jakieś zdjęcia masz? Okazało się, że Barsusia nie zjadła nic złego, tylko złapała wirusa i dzisiaj w nocy to samo miał Semik. Byliśmy przerażeni, bo lało się z niego strasznie, ale na szczęście od razu dostał pomoc, leki, nawadnianie i w sumie sytuacja jest opanowana. Semiś przez 3 dni będzie dostawał zastrzyki, potem na kolejne 4 przejdzie na antybiotyk doustny i powinno być dobrze. A poza tym Chłopak mój ukochany przytył i waży cale 30 kg! Jest w znakomitym nastroju, na spacerach maszeruje jakby był zdrowy i dzisiaj w lecznicy śmialiśmy się z wetem, że wymyka się wszelkim statystykom:) Semiś po prostu postanowił żyć i robi w tym kierunku wszystko:) W ciągu dnia odsypiał zarwaną noc, w czasie której co 2 godziny był na dworze. Ja też w ciągu dnia padłam i spałam jak zabita półtorej godziny.
×
×
  • Create New...