-
Posts
29128 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
30
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Ewa Marta
-
W sądzie nie mamy szans. Szkoda na nich czasu:( Fundacja Przystanek Schronisko już wie i to od nich dziewczyna powiedziała, że nawet jak znajdzie się pro zwierzęcy policjant i zechce coś zrobić, to wyślą pismo na znany nam adres zamieszkania, a ich tam nie ma, bo wyjechali. Po dwóch miesiącach sprawa zostanie umorzona. Nie znam czarnych list na FB. Tu na dogo gdzieś były czarne kwiatki. Tam na pewno napiszę. Jeśli masz jakieś linki, to podaj bardzo proszę. Nie powinni mieć już żadnego psa. Tak mi pisali i mówili, że pies to członek rodziny... nie mogę się uspokoić cały czas. Bardzo Ci dziękuję za 20 dyszki. Wcale nie są skromne, to prawie 7% miesięcznej opłaty za pobyt Meli w hotelu. Zaraz podam numer konta. Niezmordowana Nadziejko, jak mamy Ci dziękować za kolejny bazarek?
-
Tego samego im życzę. Niech to będzie ich karą. Bardzo Ci dziękujemy, zaraz wyślę PW Napisałam jeszcze w nocy, żeby oddali chociaż książeczkę, żeby można ją było odebrać ze schroniska i podarowane posłanie, ale nie sądzę, żeby to zrobili. Anecik szczepiła Melę u swojego weta, dostanie nową książeczkę i zaświadczenie o szczepieniu. Tak, w tym wszystkim najważniejsze, że jej się nic nie stało. Możliwe, że jak ją wypuścili, to sami zadzwonili do schroniska. Chcę w to wierzyć, żeby zupełnie nie znielubić ludzi. Prawie nie spałam, rzucałam się tak, że w końcu poszłam na kanapę, żeby nie budzić męża i śpiącej z nami Luki. Nadal jestem wściekła i z całego serca życzę im, żeby im tam nie poszło, żeby zostali z niczym.
-
Jej nie zrobią, ale oni mogą powiedzieć, że Mela się zgubiła i żądać oddania jej, a potem nie wiadomo co z nią zrobią. Mają jej książeczkę z numerem czipa i umowę. Moje słowo przeciw ich słowom. Zgłosimy ich na czarną listę, to wszystko co możemy zrobić. Nie mam smsów, tylko rozmawialiśmy w sprawi oddania Meli. Trzeba ich olać i zapomnieć. Im bardzo zależało na zmianie czipa, ale nie spieszyłam się z tym.
-
Kochana innej opcji nie dopuszczam do siebie. Tylko serce mi pęka kiedy myślę, że ona tam w tej klatce sama, porzucona... A mogli zaczekać na Arka do 22 i oddać Melę. Oczywiście najważniejsze, że żyje. Nie czuję się na siłach podejmować decyzje odnośnie kolejnego domu dla niej, dla Natki. Bardzo jesteśmy z Elą wdzięczne, że weźmiesz na siebie rozmowy i podejmowanie z Anetka decyzji. My jej na pewno nie opuścimy, będziemy szukać finansów i pokrywać wszelkie koszty, ale nie umiem w tej chwili rozmawiać z domami. Może już w ogóle się do tego nie nadaję. Mamy z Elunią pod opieką Gucia, Fido, Natkę, Bonusa i Lukę. Gucio i Bonus mają ogłoszenia i nikt sensowny nie dzwoni. W sprawie Bonusa w ogóle nikt. Teraz dochodzi Mela. Miałyśmy w tym tygodniu na weekend wypuścić ogłoszenia dla Luki, która jest u mnie w domu, ale musimy się wstrzymać, bo teraz nie odbiorę żadnego telefonu albo od razu przystąpię do ataku.
-
Ja m tak napisałam, ale nie będziemy tego zgłaszały, bo nie daj Boże wymyślą, że im uciekła, odbiorą ją i coś jej zrobią. Niech ich szlag trafi, niech im się noga podwinie za granicą i niech będą jak najdalej od Meli. Muszę pomyśleć jak ich opisać na czarnych kwiatkach, bo może będą chcieli kiedyś innego psiaka adoptować. Zadzwoniła do mnie rozi i starała się mnie uspokoić. Nasłuchała się bluzgów strasznych na tych gnoi, ale mnie nosi po prostu. Dziękuję, że jesteście z nami, że myślicie tak jak my. To pozwala wierzyć, że nie wszyscy są takimi dupkami jak ci psychole
-
To nie ludzie, to jakies skończone dupki To za delikatnie powiedziane. Na pewno skorzystamy, dziękujemy z Elą bardzo! Dziękuję kochana. Całe szczęście, że miała czip zarejestrowany na mnie. Tak wygląda w schronisku. Biedna, przerażona:( aż mi słabo z nerwów. Jutro po 15 Anetka ją odbierze. Nie ma szans na wcześniejsze pojechanie, ale jestem szczęśliwa, że Mela żyje
-
Nie wiem jak to napisać bez bluzgów... Trzęsę się cała. Te gnoje, te zera porzuciły Melę na ulicy:( Ku...wa mać!!! Na szczęście ktoś ją zgłosił i pojechała do schroniska w Sosnowcu. Anetka od razu dostała wiadomość i jutro po nią jedzie. Oni nie odbierają telefonu. Napisałam do nich: "Wyrzuciliście Melę jak śmiecia. To jest porzucenie i podlega karze. Zgłaszam to na policję. Jak można być takim podłym człowiekiem. narazić na niebezpieczeństwo psa. Niech was ktoś też tak porzuci na ulicy" Nie zasnę dzisiaj, a najchętniej pojechałabym do nich i walnęłabym oboje po tych durnych gębach. Alaskan, Joasiu będziemy wdzięczne bardzo za pomoc w szukaniu domu. ja nie nadaję się na odbieranie telefonów i podejmowanie decyzji.
-
Nie dojechali, zawrócili w połowie drogi taksówką:( Podobno odwołali wyjazd jutro o 4 rano i nie wiedzą, kiedy będzie następny termin wyjazdu. Zawrócili, bo uznali, że taksówka wyniesie za drogo, a poza tym mieli łzy w oczach i baba nie wie, czy wyjedzie. Dzisiaj jest zmęczona idzie spać, zadzwoni do mnie jutro po południu i ustalimy coś. Nie zostawimy tam Meli, to są tak niestabilni ludzie, że w każdej chwili mogą znowu zrobić taki numer. Będę starała się umówić na przywiezienie Meli w czwartek do hotelu, bo w środę Aneta nie będzie miała czasu na zajęcie się nią tak jak by chciała. Jestem strzępkiem nerwów, wściekła, podłamana i mam dość:(
-
Mam żal do siebie, że nie wyczułam ich dobrze:( Bardzo Ci jesteśmy wdzięczne za deklarację, bardzo dziękujemy z Elą! Prawdopodobnie już są w hotelu. Nie wyorażam sobie porzucenia psa, to żywe stworzenie, które podobno bardzo kochała tą głupią babę. nawet jej partner mówił, że sobie ją wybrała. Ona nie zrozumie dlaczego nagle ją zostawili. Wybaczcie epitety, ale w domu używam dzisiaj jeszcze mocniejszych. Nie umiem tego wytlumaczyć, jak można lekką rączką oddać swojego członka rodziny, którego się podobno tak kocha:(
-
Wiozą ją właśnie taksówką do Anety do domu. Aneta zgodziła się ją przyjąć, ale też jest wściekła na nich. Ja im powiedziałam, że nie mam pieniędzy na jej utrzymanie, a hotel za darmo nie przyjmie, więc jak nie zostawią pieniędzy chociaż na pierwszy miesiąc, to odwiozę ją do schroniska i pokażę umowę na nich, a wtedy będzie to porzucenie psa. Nie wierzę, że wpłacą za cały miesiąc. Powiedziałam, że doba kosztuje 15 zł. Aneta zgodziła się przyjąć ją za 300 zł. Tyle płaciliśmy poprzednio, a 150 dopłacała jakaś jej znajoma. Teraz znajoma nie dopłaci, ale Aneta rozumiejąc sytuację weźmie Melę za 10 zl za dobę. jestem jej bardzo wdzięczna. Cała się trzęsę z wściekłości. Jak można być takim beznadziejnym dupkiem. Miesiąc temu wydzwaniali do mnie, że się rozstali i że partner jedzie za granicę. Ona błagała, słała smsy, że kocha Melę bardzo, że nie odda jej, żebym koniecznie na nią przepisała umowę. Rozmawiałam z facetem i prosiłam, żeby mi odesłał swoją umowę i zrzeczenie się Meli, a wtedy podpisze umowę z tą babą. Nie odzywali się, a dzisiaj taka wiadomość. Głos mi się trząsł z wściekłości jak z nią rozmawiałam. Tyle moje, że jej nagadałam, że jest nieodpowiedzialna, ale co to da:( Biedna sunia:( Ja zadeklaruję ponownie 30 zł na nią, chociaż w tej chwili mam sporo deklaracji, ale przecież nie mogę oddać jej do schronu:(
-
Mela wraca z adopcji.... jestem załamana. Trzeba ja odebrać dzisiaj, bo debile wyjeżdżają jutro 0 4 rano za granicę Nie wiem za co ja utrzymamy, nie wiem co ona będzie czuła... porzucona... Babsko twierdzi, że rzuca się na dzieci, na jej partnera. Nie zrobili z jej wychowaniem nic, tylko pogłębili problemy. Ja się chyba wycofam z pomagania, bo już kompletnie nie wierzę ludziom:( POMOCY!!!!!
-
W takich miejscach Luka jest przeszczęśliwa. Biega, zaczepia do zabawy Balusia i Figuszkę. Ogon ma cały czas w górze i uśmiecha się. Na szczęście mamy kilka takich miejsc niedaleko, 10-15 minut samochodem.
-
Dzięki Eluś za wstawienie zdjęć. W takiej asyście zjadam codziennie śniadanie:) Psiaki po długim porannym spacerze wybiegane, pośniadaniu najedzone śpią sobie smacznie:) Mogłabym patrzeć na nie godzinami:)