Jump to content
Dogomania

agata51

Members
  • Posts

    22868
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by agata51

  1. Dacie wiarę? Znów nam się udało! Wrócić w komplecie. Betka na permanentnej ucieczce, ja na permanentnym stresie. cdn.
  2. Weszłam z jakiegoś wątku przez _Larę. Do końca nie przeczytałam. Rozumiem, że to Zabrze - dla mnie za daleko. A może by do jakiejś szkoły zastukać i o pomoc poprosić?
  3. Ło matko, chociaż jedna dobra wiadomość po powrocie z wakacji. Ja tylko nieśmiało podpatrywałam, ale cieszę się jak głupia!
  4. Maksio jakby nieco jagdterierowaty. Mylę się?
  5. W sprawie transportu: [URL]http://www.dogomania.pl/forum/threads/136862-Oferta-transportu-zwierzaków-okolice-Katowic-cała-Polska-za-zwrot-kosztów-paliwa/page5[/URL] Ale nie wiem, czy to aktualne. Nie można by robić rozliczeń w 1. poście? Na podanym linku są tylko wpływy, a deklaracji nie ma. Byłoby łatwiej. Wiem, że deklarowałam 20zł/mies. Dorzucę 20zł jedorazowo na transport.
  6. Yorijko, ja wiem, że chętnie byś mnie zobaczyła w otoczeniu sporej sforki, ale jeszcze nie teraz. Na razie jest działka. Teraz tylko ze 2 lata i pewnie dom stanie. Jeszcze zdążę?
  7. Smutne to, ale muszę zgodzić się z Abrakadabrą. Dożywocie w schronie bez nadziei na dom? Co to za życie? Ułatwię wam - możecie obarczyć moje sumienie decyzją o eutanazji. Trochę żartuję, ale, uwierzcie, że wcale mi nie do śmiechu. Ma się rozumieć, że jeśli zdecydujecie się na pobyt Kaja w schronisku, nadal będę przesyłać te swoją dyszkę. Lada dzień ureguluję zaległości.
  8. Jak pusto u ciebie, Nadinko....
  9. Kasiu, ta stówka to jak zwykle pół na pół z mamą. Olenko, my to chyba wszyscy w końcu pod mostem wylądujemy. A ja wciąż nie wiem, dlaczego mogę być na dogo tylko do 2.!!! Cud się stał! Po małym zgrzycie między 2. a 2.15 dogo znów się przede mną otworzyło!
  10. Już kiedyś mówiłam, że za ogłoszenie zapłacę. Tylko zróbcie je. Ja nie umiem.
  11. Czas leci coraz szybciej - pożyjecie, zobaczycie. Kasiu, nie martw się - rana nie jest duża i wcale nie musi zostac po niej blizna. U maluchów jakoś się to rozłazi i śladu nie ma. Muszę obejrzeć Dagny - ona takich ran miała w swoim krótkim życiu dziesiątki, żadnej blizny nie zauważyłam. A Zośka jest przeurocza. I radosna jak mamusia! Wydawało by się - wakacje, wielka laba i czas na wszystko. Niby tak, ale wypad do Olsztyna to jednak problem. Mąż od rana do wieczora na łowach, ja w bazie, bo ktoś musi czekać na powroty Betki - bramkę otworzyć, wytrzeć do sucha, a raczej do czysta, bo panienka po kąpielach w bagienkach i penetracjach nor (obawiam się, że borsuczych), zwykła ładować się na kanapy, a chciałabym jeszcze móc tam spędzić parę wakacji. Pościel od lat wożę własną, ale te kanapy i fotele! Wszystkie jasne, wyściełane, i coraz ich więcej! Koce na wakacyjną tapicerkę też wożę, ale w tym roku mi zabrakło. No i pogoda była taka, że grzech było się nie poopalać. Wprawdzie, co w dzień wygrzałam, wieczorem wyziębiałam - w skarabelka graliśmy okutani w co się dało, ale wszystkiego było mało. Spałam w skarpetach! Ja! Kasiu, ja w Olsztynie się zjawię, ale sama, bez psiego i mężowego balastu. Kurczę, chyba między Łodzią a Olsztynem są bardziej ludzkie połączenia niż z Elblągiem. Ale najpierw udam się do Częstochowy - obiecałam Iwetce. A potem Sopot mi się marzy... Jeszcze zdążę. Czy ktoś może mi powiedzieć, dlaczego o 2. w nocy urywa mi się łączność z dogo? Ja dopiero zaczynam się rozkręcać, a tu szlaban.
  12. Dołączam do gratulacji. Im więcek Olek, tym lepiej - kurczę, żyję dość długo i jeszcze nigdy nie spotkałam wrednej Oli. Coś w tym jest, Wróciłam z wakacji i powoli ogarniam. Aramis jedzie do Jamora? Kiedy i jak?
  13. Jestem, Baronie. Że też tam ciebie z nami nie było! Egida/Betka używała na całego - dziw, że znów nam się udało wrócić w komplecie.
  14. Jakoś nie mogę się pozbierać po powrocie. Kaśka, my to się chyba już nigdy nie spotkamy. Jak już jestem w tym Brzeźnie, tyłka nie chce mi się stamtąd ruszyć. Byłam raptem 2 razy w Olsztynku i raz w Nidzicy. Jak na mnie to i tak sporo. Ale skoro miałaś wirusa, to lepiej, że nie złożyłam ci wizyty - i bez tego biedna byłaś. Dagny też przywlokła jakieś świństwo z przedszkola (bo moja wnucha już w przedszkolu!) i pozarażała pół rodziny (dolegliwości żołądkowe - wszyscy czuli się jak na potężnym kacu). Jak dobrze, że byłam wtedy daleko! Wychodzi na moje - dzieci to zakała ludzkości! Wysłałam dziś stówkę, to pozaklejasz dziurę w ogłoszeniach. Doślę coś niebawem, tylko muszę najpierw nadrobić zaległości, bo w końcu zaczną mnie ścigać. A poza tym chcemy zobaczyć Zośkę - prawda, Lareńko? Dawaj nam tu jakąś foteczkę. Może znów trzeba zamówić pakiecik ogłoszeń? To, że ja już przestałam wierzyć, nie znaczy, że nie może zdarzyć się cud.
  15. Nakryłam was! Tzn. chciałam, ale mio nie wyszło, bo nikogo tu nie ma. Nieładnie. Wróciliśmy w komplecie (znów się udało!). Pewnie minie kilka dni, zanim się przystosuję do życia w wielkim mieście. Było cudnie, choć wieczory i nocki mocno chłodnawe, grzybów tyle, że starczyło na skromną jajeczniczkę - suszarki dwa tygodnie czekały w samochodzie na wysyp. Pierwszy raz wróciłam bez jednego suszonego grzyba, za to z trzema wielkimi słojami ryb w zalewie octowej. Nie ma lekko - 2 godziny smażenia odrabiałam prawie codziennie. Nie lubię tego prawie tak samo jak smażenia naleśników, ale w końcu coś musiałam robić. I nie wszystkie potwory lądowały na patelni wprost z Gospodarstwa Rybnego w Szwaderkach - mój dobry mąż wreszcie wrócił z wczasów z tarczą - cztery szczupaki w dwa tygodnie (z tego trzy ostatniego dnia w 15 minut)! Niech się cieszy, chłopisko. Należy mu się. Przez pozostałe 14 dni nic nie brało, więc pływał sobie i napawał się pięknem dzikiej przyrody. Musiał odreagować po nieudanych porannych grzybobraniach. A ja się w tym czasie byczyłam i tylko Betka zakłócała słodki błogostan, bo co jak co, ale zakłócić błogostan to ona potrafi. Ciąg dalszy w następnym odcinku. Pod warunkiem, że kogoś to w ogóle interesuje.
  16. Trzy przecudowne lata. Aż się Kubuś zadumał!
  17. [quote name='Izabela124.']Co słychać u Kobry?[/QUOTE] Jak miło, że zajrzałaś. Nikt nic nie wie.
  18. Poszło za lipiec i sierpień z miziankiem dla mojego ulubieńca i pozdrowieniami dla Rottki. Jedziemy na wakacje. Betka już kombinuje, jak by tu się wyrwać do lasu. P.S. Jagdteriery to takie psy, które nawet jak skoczą (spadną) z pierwszego piętra, to oprócz powierzchownych otarć nic im nie jest, a jeszcze skorzystają z okazji i dwugodzinny spacerek zaliczą. A Państwo niech sobie wariują ze strachu. "Ważne, żeby mnie było dobrze!"
  19. Wysłane za lipiec i sierpień, mogę jechać na wakacje. Kurczę, jak mi się ten Doy podoba! A "humorzasty dziadeczek" przecudny jest! Terierek, prawda? Miałam kiedyś takiego onka - wszystko poszło w uszy, na łapki zabrakło. Też był humorzasty.
  20. Wysłałam dziś (już na nowe konto) za VIII i IX. Magda, bądź dobrej myśli - kiedyś musi być lepiej :loveu: Byłaś rewelacyjną księgową! Nawet dopisałaś mi niewysłaną wpłatę za sierpień. Dziękuję :evil_lol:
  21. Wysłałam dziś za lipiec i sierpień. Kurusiu, wracam za 2 tygodnie i chcę cię widzieć w dobrym zdrowiu. Bez kaszlu!
  22. [quote name='matinestka']czad!!!! :D[/QUOTE] Jedziemy w sobotę pełni nadziei, że znów uda nam się wrócić w komplecie. Trzymajcie kciuki.
  23. Yorijko, dzięki za "ku pokrzepieniu serc". Masz rację, w Kundelku nie jest tak źle. Baron, śmigamy na spacer - ciotka wybywa na dwutygodniowe wakacje. Ciotki nie zapomną o tobie.
×
×
  • Create New...