-
Posts
22868 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by agata51
-
Przerażona Lara wyrzucona przed marketem prosi o dom!
agata51 replied to bulba's topic in Już w nowym domu
Weszłam z jakiegoś wątku przez _Larę. Do końca nie przeczytałam. Rozumiem, że to Zabrze - dla mnie za daleko. A może by do jakiejś szkoły zastukać i o pomoc poprosić? -
W sprawie transportu: [URL]http://www.dogomania.pl/forum/threads/136862-Oferta-transportu-zwierzaków-okolice-Katowic-cała-Polska-za-zwrot-kosztów-paliwa/page5[/URL] Ale nie wiem, czy to aktualne. Nie można by robić rozliczeń w 1. poście? Na podanym linku są tylko wpływy, a deklaracji nie ma. Byłoby łatwiej. Wiem, że deklarowałam 20zł/mies. Dorzucę 20zł jedorazowo na transport.
-
Smutne to, ale muszę zgodzić się z Abrakadabrą. Dożywocie w schronie bez nadziei na dom? Co to za życie? Ułatwię wam - możecie obarczyć moje sumienie decyzją o eutanazji. Trochę żartuję, ale, uwierzcie, że wcale mi nie do śmiechu. Ma się rozumieć, że jeśli zdecydujecie się na pobyt Kaja w schronisku, nadal będę przesyłać te swoją dyszkę. Lada dzień ureguluję zaległości.
-
Dino ma dom po ponad pięciu latach oczekiwania.
agata51 replied to Cajus JB's topic in Już w nowym domu
I ja sobie zajrzę do Dinka.- 1379 replies
-
- do adopcji
- młody pies
-
(and 3 more)
Tagged with:
-
*NADINE* - prosi o dom i o grosik na hotel i spłatę długu!
agata51 replied to Ra_dunia's topic in Już w nowym domu
Jak pusto u ciebie, Nadinko.... -
Nova Scotia Duck Tolling Retriever ? Złoty Depi Rzeszow
agata51 replied to ewatr's topic in Już w nowym domu
Już kiedyś mówiłam, że za ogłoszenie zapłacę. Tylko zróbcie je. Ja nie umiem. -
Czas leci coraz szybciej - pożyjecie, zobaczycie. Kasiu, nie martw się - rana nie jest duża i wcale nie musi zostac po niej blizna. U maluchów jakoś się to rozłazi i śladu nie ma. Muszę obejrzeć Dagny - ona takich ran miała w swoim krótkim życiu dziesiątki, żadnej blizny nie zauważyłam. A Zośka jest przeurocza. I radosna jak mamusia! Wydawało by się - wakacje, wielka laba i czas na wszystko. Niby tak, ale wypad do Olsztyna to jednak problem. Mąż od rana do wieczora na łowach, ja w bazie, bo ktoś musi czekać na powroty Betki - bramkę otworzyć, wytrzeć do sucha, a raczej do czysta, bo panienka po kąpielach w bagienkach i penetracjach nor (obawiam się, że borsuczych), zwykła ładować się na kanapy, a chciałabym jeszcze móc tam spędzić parę wakacji. Pościel od lat wożę własną, ale te kanapy i fotele! Wszystkie jasne, wyściełane, i coraz ich więcej! Koce na wakacyjną tapicerkę też wożę, ale w tym roku mi zabrakło. No i pogoda była taka, że grzech było się nie poopalać. Wprawdzie, co w dzień wygrzałam, wieczorem wyziębiałam - w skarabelka graliśmy okutani w co się dało, ale wszystkiego było mało. Spałam w skarpetach! Ja! Kasiu, ja w Olsztynie się zjawię, ale sama, bez psiego i mężowego balastu. Kurczę, chyba między Łodzią a Olsztynem są bardziej ludzkie połączenia niż z Elblągiem. Ale najpierw udam się do Częstochowy - obiecałam Iwetce. A potem Sopot mi się marzy... Jeszcze zdążę. Czy ktoś może mi powiedzieć, dlaczego o 2. w nocy urywa mi się łączność z dogo? Ja dopiero zaczynam się rozkręcać, a tu szlaban.
-
Jakoś nie mogę się pozbierać po powrocie. Kaśka, my to się chyba już nigdy nie spotkamy. Jak już jestem w tym Brzeźnie, tyłka nie chce mi się stamtąd ruszyć. Byłam raptem 2 razy w Olsztynku i raz w Nidzicy. Jak na mnie to i tak sporo. Ale skoro miałaś wirusa, to lepiej, że nie złożyłam ci wizyty - i bez tego biedna byłaś. Dagny też przywlokła jakieś świństwo z przedszkola (bo moja wnucha już w przedszkolu!) i pozarażała pół rodziny (dolegliwości żołądkowe - wszyscy czuli się jak na potężnym kacu). Jak dobrze, że byłam wtedy daleko! Wychodzi na moje - dzieci to zakała ludzkości! Wysłałam dziś stówkę, to pozaklejasz dziurę w ogłoszeniach. Doślę coś niebawem, tylko muszę najpierw nadrobić zaległości, bo w końcu zaczną mnie ścigać. A poza tym chcemy zobaczyć Zośkę - prawda, Lareńko? Dawaj nam tu jakąś foteczkę. Może znów trzeba zamówić pakiecik ogłoszeń? To, że ja już przestałam wierzyć, nie znaczy, że nie może zdarzyć się cud.
-
Nakryłam was! Tzn. chciałam, ale mio nie wyszło, bo nikogo tu nie ma. Nieładnie. Wróciliśmy w komplecie (znów się udało!). Pewnie minie kilka dni, zanim się przystosuję do życia w wielkim mieście. Było cudnie, choć wieczory i nocki mocno chłodnawe, grzybów tyle, że starczyło na skromną jajeczniczkę - suszarki dwa tygodnie czekały w samochodzie na wysyp. Pierwszy raz wróciłam bez jednego suszonego grzyba, za to z trzema wielkimi słojami ryb w zalewie octowej. Nie ma lekko - 2 godziny smażenia odrabiałam prawie codziennie. Nie lubię tego prawie tak samo jak smażenia naleśników, ale w końcu coś musiałam robić. I nie wszystkie potwory lądowały na patelni wprost z Gospodarstwa Rybnego w Szwaderkach - mój dobry mąż wreszcie wrócił z wczasów z tarczą - cztery szczupaki w dwa tygodnie (z tego trzy ostatniego dnia w 15 minut)! Niech się cieszy, chłopisko. Należy mu się. Przez pozostałe 14 dni nic nie brało, więc pływał sobie i napawał się pięknem dzikiej przyrody. Musiał odreagować po nieudanych porannych grzybobraniach. A ja się w tym czasie byczyłam i tylko Betka zakłócała słodki błogostan, bo co jak co, ale zakłócić błogostan to ona potrafi. Ciąg dalszy w następnym odcinku. Pod warunkiem, że kogoś to w ogóle interesuje.
-
błagamy o szansę dla pięknego Kubusia! MA DOM:) wielkie oblewanie!!! :)
agata51 replied to Mysia_'s topic in Już w nowym domu
Trzy przecudowne lata. Aż się Kubuś zadumał! -
Poszło za lipiec i sierpień z miziankiem dla mojego ulubieńca i pozdrowieniami dla Rottki. Jedziemy na wakacje. Betka już kombinuje, jak by tu się wyrwać do lasu. P.S. Jagdteriery to takie psy, które nawet jak skoczą (spadną) z pierwszego piętra, to oprócz powierzchownych otarć nic im nie jest, a jeszcze skorzystają z okazji i dwugodzinny spacerek zaliczą. A Państwo niech sobie wariują ze strachu. "Ważne, żeby mnie było dobrze!"
-
DOY już bezpieczny w hoteliku u Murki. BRAKUJE FUNDUSZY NA HOTELIK!
agata51 replied to Stevie Rae's topic in Już w nowym domu
Wysłane za lipiec i sierpień, mogę jechać na wakacje. Kurczę, jak mi się ten Doy podoba! A "humorzasty dziadeczek" przecudny jest! Terierek, prawda? Miałam kiedyś takiego onka - wszystko poszło w uszy, na łapki zabrakło. Też był humorzasty.