Jump to content
Dogomania

evel

Members
  • Posts

    10326
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    3

Everything posted by evel

  1. Ona to ma ko(s)miczne te uszyska :loveu:
  2. [quote name='Amber']A i jeszcze kogoś zareklamuje ;). Jest śliczna sunia w typie dobermana do oddania w Piasecznie koło Warszawy: [URL]http://nadzieja-dobermana.pl/psiak/548[/URL] znajoma z forum dobków ją odwiedza, suka jest bardzo fajna, tylko z kotami ma problem ;)... Na miejscu evel to bym się nawet nie zastanawiała :evil_lol:[/QUOTE] Hahaha! Tośmy się pośmiali, nie? :evil_lol: Mając pindę Zuzolindę raczej nie zdecyduję się na drugą temperamentną sukę, to jakoś tak podobnie, jak u Ciebie - no bo dlaczego masz samca? ;) Bo ja oprócz ogólnego faktu posiadania narwanej małej futrzałki muszę też patrzeć na to, że futrzałka jest niewydolna oddechowo (to tak między innymi) i że spięcia z drugą suką byłyby raczej naturalnym zjawiskiem od czasu do czasu - no jednak się trochę boję... Z samcem to inna bajka, ponoć - samiec ma generalnie stosunek olewczo-poddańczy do starszej suki, jeśli suka go sobie ustawi po gestapowsku, a śmiem przypuszczać, że Zu da ewentualnemu gówniarzowi twardą szkołę życia :diabloti: Oczywiście, o ile dożyje :roll: Dodatkowo, że się tak wyrażę, jestem chwilowo na życiowym zakręcie (jak to brzmi :cool1:) i naprawdę nie wiem, jak to wszystko się potoczy, znaczy oczywiście nie ma opcji, żeby przestać dzielić życie z Zuzem, ale być może będę musiała poczekać na drugie futro dłużej niż myślałam :roll: [URL]http://i883.photobucket.com/albums/ac37/Abelsonite/Jarhead%202/DSC_0921.jpg[/URL] kocham wrzosowiska! A tu wrzosowisko z niespodzianką :loveu: A co pan J. ma a łokciu swym?
  3. Potwierdzić czy wykluczyć ciążę może chyba jedynie weterynarz po odpowiednich badaniach, jednak nie wiem, czy tak wczesna ciąża jest w ogóle wykrywalna. Zawsze można sukę wysterylizować, nawet jeśli jest w ciąży, zwłaszcza tak niskiej, o ile oczywiście tak czy siak zdecydowałbyś się na ten zabieg prędzej czy później, a nie zamierzał suki np. pilnować jak oka w głowie podczas cieczek. Co do drugiego pytania - ciężko jest stwierdzić jak zachowa się pies po przejściach. Psy są niesamowitymi zwierzętami, potrafią zaufać na nowo człowiekowi, nawet te najbardziej przez niego skrzywdzone, ale może to zabrać dużo czasu no i pewnie będzie wymagać jakiegoś nakładu pracy z Twojej strony - innymi słowy, sunia pewnie w końcu Ci zaufa, jeśli jej w tym pomożesz ;)
  4. [quote name='Amber']Ja też nie wiem o co chodzi z tym noszeniem psów na rękach. Jak Cortina była szczupła ;) i ważyła ok. 6 kg to też mogłam ją wszędzie nosić, ale po co? :niewiem: Wczoraj szłam z Jarim po chodniku, a przed nami dwie paniusie niosły yorka przez cały czas jak za nimi szliśmy. Traktują te psy jak niepełnosprawne. [/quote] To ja Ci powiem :evil_lol: Jak masz psa ze schizami plus uszkodzoną tchawicą gratis (a więc odpada łańcuszek/zacisk) to są sytuacje, gdy pies postanawia się oddalić galopem, bo oto np. jedzie straszny autobus i na pewno pieska zje! :diabloti: W takiej sytuacji rzeczony piesek wychodzi z szelek i fruuuu... Po kilku takich akcjach, stwierdziłam, że nie ma co się wprowadzać w stan przedzawałowy i nauczyłam Zuza komendy "chodź na rączki" - wygląda to chyba dość śmiesznie, bo budzi w ludziach pozytywne odczucia (zawsze się uśmiechają), ale przynajmniej mam pewność, że mój pies w akcie paniki nie zostanie krwawą miazgą na ulicy ;) W każdej innej sytuacji pies chodzi na własnych stopach, po to ma aż cztery, żeby używać :diabloti: Aaa, jeszcze jak się musimy minąć z jakimś zrytym beretem, który nie panuje nad swoim psem - wolę wziąć Zu pod pachę i się minąć jak ludzie niż bić się z czyimś psem, przy okazji uważając, żeby nie skrzywdzić swojego :roll: Kurde, małe psy są szalenie niepraktyczne :evil_lol: [quote name='Amber']Szczerze to z dużym psem jest zupełnie inaczej niż z małym i nie ma zbyt wielu sytuacji w których trzeba go podnosić, bo sam sobie daje radę w większości wypadków. [/QUOTE] No i ludzie zazwyczaj inaczej patrzą na dużego psa... Ja po dzisiejszej akcji w akcie rozpaczy pomyślałam, że chyba muszę poznać jakiegoś rottka czy innego "mordercę z tą mordą taką" i wychodzić na spacery z obstawą, bo nagle wtedy się znajdują smycze, obroże... :roll: A tam, że mam małego, chorego i wrażliwego psa, a pff... Jak słyszę "ale mój nic nie zrobi" to uruchamiają mi się mordercze instynkty :cool1: Niestety, jedyny dobermanopodobny produkt na mojej wsi to pseudo-dobka, która ma jedno uszko bardziej i nasrane pod sufitem, bo się rzuca na wszystko, co żywe :( Tak sobie zapytam - skąd można sobie ew. sprowadzić kopiowanego dobka? :siara:
  5. [url]http://gangstaff.eu/jack_russell_terrier/for_sale/lady_woo_doo/puppies/4/1%20038.jpg[/url] biała kluskaaaa :loveu:
  6. [quote name='Ciapak'] Chodzi mi o przysmaki dla psa. Smaki, czytałam też o żwaczach i śmierdzielach. Co to właściwie jest?[/QUOTE] Żwacze to żołądki krowie zazwyczaj, w różnych postaciach - najczęściej suszone. Różne inne śmierdziele to też różne części różnych zwierzaków, które zazwyczaj baaardzo smakują pieskom ;) Można też skarmiać całą porcję dziennej karmy za coś - taka nagroda za dobrze wykonaną robotę ;)
  7. Może jednak zacznę nosić fujarkę, wystrugam sobie z drewna :evil_lol: A tak serio - frustrują mnie takie sytuacje jak nie wiem, bo Zu potem przeżywa jakiś czas każdą taką poważniejszą "jazdę" i np. rzuca się na psy podobne do tych, które ją zaatakowały, a ja mam olbrzymi krok do tyłu w pracy nad jej schizami :wallbash: Zostałam za to na poprawę humoru zwyzywana od wieśniar :lol: chociaż nie wiem, czy sobie zasłużyłam, bo poza miastem mieszkam dopiero jakieś pięć lat, a psa "na postronku" prowadzam na spacery, idiotyzm jakiś, nie? :cool3: Ogólnie się nie ma z czego śmiać niestety, bo pan się wczoraj na wieczornym spacerze mało nie obs*ał ze szczęścia, że rośnie mu "agresor hehehehhe", podczas, gdy ONeczek koncertowo obszczekiwał papierek, autobus, przechodniów, trawę, gazetę, jakieś śmieci, oczywiście wszystko na ugiętych łapach i z ogonem pod brzuchem.
  8. Sytuacja sprzed chwili. Idę sobie ze zmęczonym po treningu suczydłem, z jednej posesji (bez bramy!!!, a jakże) wybiega z ryjem pekińczyk (aż się zdziwiłam, że ten mały potwór był aż tak zajadły) oraz podrostek a'la ON. Rzucają mi się do suki, pekin z wściekłym wrzaskiem, owczarek jakby niepewny, ale zerkając na starszego kolegę pięknie bierze z niego przykład (piękny psychopata wyrośnie, naprawdę). Nie powiem, skoczyło mi ciśnienie, moja suka podnosi wrzask, zaczyna się dusić z emocji... Nie wiem, czy jestem chamskim psiarzem, ale do ciężkiej cholery, czy w tym chorym kraju naprawdę się trzeba zachowywać jak na safari? Ze strzelbą mam chodzić na dwór? Z maczetą? Po energicznym odsunięciu ONkowego gnoja wypada na mnie z gębą Super Odpowiedzialny Pan Właściciel... Według niego pewnie powinnam zastosować jakiś inny środek, żeby się opędzić od jego uroczych pupili, no nie wiem, zaśpiewać piosenkę? Na fujarce zagrać?
  9. Dominacja...? Taaa, na pewno każdy piesek myśli sobie nocami, jakby tu przejąć władzę nad światem ;)
  10. [quote name='RÓŻYCZKA .'] Poza tym ja wiem, że mam agresywnego psa, staram się aby chodził w kagańcu-którego nienawidzi. Podbiegają do nas pieski których właściciele puszczają ze smyczy, mój się denerwuje gdyż nie lubi tak bliskiego kontaktu, kiedy zwracam uwagę tym ludziom aby zabrali pieska to oczywiście oburzają się, że to ich pies jest łagodny a mój agresywny. Chwileczkę ale to ja idę z moim na smyczy a obcy pies podbiega. Zastanawiam się, jeśli mój pies w takiej sytuacji ugryzłby innego to czyja będzie wina.[/QUOTE] Niestety, prawo sobie (obowiązek używania smyczy) a życie sobie... Generalnie jeśli Twój pies jest na smyczy, coś podbiegnie i zbierze łomot to winny jest właściciel podbiegacza, no bo co, masz swojego psa nad głową sobie nosić czy wozić w klatce na kółkach?
  11. Niemniej jednak, nawet ze spanielem można osiągnąć bardzo dużo (patrz Sunday Olgi) aczkolwiek wydaje mi się, że spaniel prowadzony od małego jako pies typowo sportowy będzie się zachowywał... no, jak nie-spaniel :evil_lol: Ale patrząc na styl pracy takiego spaniela a któregoś z owczarków mieszkających z nim pod jednym dachem (pyry i holender) widać różnice znaczne ;)
  12. evel

    Barf

    A na głodniaka też nie zje?
  13. Też chętnie poczytam odpowiedź, ale tak moim zdaniem - owczar to owczar ;) Spaniel znajomej mimo fikania i ogólnej radości przy zainteresowaniu przewodnikiem był zbyt zajęty obwąchiwaniem wszystkiego, jakby to była kwestia życia i śmierci. Z kolei ignorowany zajmował się swoimi sprawami typu potruchtam sobie tu i tam, a co mi tam. Ciekawa jestem, czy ogólnie niezbyt nastawionego na pracę spaniela można jakoś "zrehabilitować" i jak ciężkie byłoby to zadanie ;)
  14. Przyszło do nas wyczekane (przez miesiąc, allegrowicz - idiota nam się trafił :roll:) Hero Xtra... Nie chciałabym za bardzo krakać, ale chyba będę musiała poszukać czegoś jeszcze odporniejszego :mdleje: Mój pies to krokodyl. Nie szarpałam się nowymi dyskami, Zuz złapał każdy po dwa razy - no i mają już małe zarysowania :splat:
  15. No coś Ty? Już myślałam, że te piłki są niezniszczalne, bo Zuz wcale ich nie oszczędza a wyglądają właściwie prawie jak nowe...
  16. http://i1194.photobucket.com/albums/aa378/satorkowa/1S.jpg jak możesz tak pieska katować, ja nie wiem :shake:
  17. Jaki uroczy, jeszcze śmieszniej wygląda niż jak był całkiem łysy :lol: Widzę, że też posiadacie Najboższą Piłkę Świata, czyli funny (?) ;)
  18. Jeśli przez 9 lat nie nauczyliście suki czystości (wierzyć mi się nie chce, że to Wam nie przeszkadzało) to teraz może być strasznie ciężko to zrobić, ale rzeczywiście powinniście postępować jak ze szczeniakiem.
  19. Rany boskie, na taksowym bazarku po paru godzinach już cały najfajniejszy stuff zwinięty :evil_lol:
  20. O, też widziałam kilka takich giga-labów i się zawsze zastanawiam, jak to możliwe, żeby labrador osiągnął TAKI rozmiar... Już nie mówię o zapasieniu, ale o samych proporcjach - łeb jak wiadro, wielkie cielsko, długie nogi... Z czym mieszają laby, że wyrastają na takie mutanty? :niewiem: A z tymi stafikami i astami/pitami... Znajomych właścicieli sheltie trafia szlag, jak słyszą konspiracyjne szepty za plecami: to ten no, lessi! Tylko chyba jakiś skundlony, bo taki jakiś mały :evil_lol: Jak pochwaliłam kiedyś, jak się tylko sprowadziliśmy, że mają piękne szelciaki, to ludzie mieli naprawdę dziwne miny :evil_lol:
  21. A sunia jadła zwykłego brita czy brita care? Bo moja nie bardzo chciała jeść zwykłego, ale BC wcina chętnie. Z innych karm - może Josera? Ponoć smakuje nawet niejadkom.
  22. [quote name='Uru']zawsze z diuna przy wyadoptowywaniu psów jesli znajdzie sie super czlowiek podajemy na tacy te psy trudne,ktorych adopcja jest zwyczajnie ciezka.w Tym przypadku,tak sobie mysle,to Ty jestes tym super domem. Ty juz wiesz jak radzic sobie z Marusia i dasz jej dom na zycie. Figa skoro latwiejsza... wiadomo jak to działa, jak juz znajdzie ludzi, pewno z adopcji nie wroci=znam takie typy:)dobrego i fajnego psa łatwiej kochac.Moze wiec łatwiej byloby od razu zajac sie adopcja Figi? Dla problemowej Marusi zmiana obycajów moze nie przyniesc nic dobrego. Bede miala w pamieci Fige przy tel,które mamy w sprawie adopcji. mozesz mi proiem wyslac szersze o niej info(wiek,zdrowie itd) usciski dla Zoski;)[/QUOTE] Tyle, że Figa była pierwsza w domu Agnieszki. "Wypychanie" Figi do innego DS jako tej mniej problemowej to takie trochę pójście na łatwiznę w tym przypadku. Pozostaje mi tylko mieć nadzieję, że nawet jeśli Figa pójdzie do innego DS, to za jakiś czas Marusia nie stanie się zagrożeniem dla dziecka i nie okaże się, że trzeba było wszystko zrobić odwrotnie. To jest niewyobrażalnie trudne, oddawanie własnych ukochanych psów, gdybym miała swoją sukę oddać to by mi chyba serce pękło. Staram się zrozumieć powagę sytuacji, nie zazdroszczę, po cichu liczę, że znajdzie się jakieś optymalne rozwiązanie dla obu psiaków i Agi. Aga, czy Marusia by się nadawała do sportów typowych dla ttb? Bo tak mi przyszło na myśl, że może warto by się zorientować w środowisku miłośników sportowych ttb? Tam często zdarzają się psie killery, zwłaszcza wśród pittów, ale ludziom to nie przeszkadza, bo wiedzą, że taka a nie inna jest specyfika tych ras i mają wypracowane sposoby na radzenie sobie z tym w normalnym życiu. Czy Marusia mogłaby dzielić dom z innym psem, np. samcem czy jest to absolutnie wykluczone? Mam znajomą, która się obraca w tym środowisku, zapytam czy ktoś by nie zechciał podarować domu trochę problemowej pięknej pitce.
  23. [quote name='Klauzunka']omry - ale o co kaman...? Jaka rzeczywistość - labradory i yorki to odsetek psów. Nie wierzę, że na świecie tylko laby i yorki sieją zamęt. Jaka nieubłagalna rzeczywistość? [B]Nieubłagalną rzeczywistością jest fakt, że niestety większość psów - podbiegaczy, obszczekiwaczy, agresorów - to kundelki.[/B][/QUOTE] Tu się absolutnie nie zgodzę. W mojej okolicy spacerowej - czyli w Lublinie i okolicach - raczej bezpowrotnie minęły czasy, że większość psów spacerujących po ulicach stanowiły wszelkiej maści kundle - teraz przeważają "rasowe bez rodowodu". Część właścicieli po fakcie (czyli po zakupie w pseudo zazwyczaj) się orientuje o wymogach rasy i postanawia swojego psa wychować, coś z nim robić, może nawet zahaczając o użytkowość rasy. Niestety, przytłaczająca większość ma to w d*pie i swojego "rasowego" pieska traktuje jak posiadane dotąd kundle, czyli zazwyczaj nie wychowuje wcale, bo pies ma się słuchać sam z siebie i basta. Jeszcze pół biedy, kiedy właściciele ignoranci posiadają psa, który niezbyt dąży do kontaktów z innymi psami, nie wdaje się w bójki, nie jest bardzo terytorialny albo nie jest bardzo żywiołowy. Gorzej, kiedy jest. Stąd właśnie, moim zdaniem, wywodzi się "urodzaj" na rozbestwione labradory i yorki. Chcesz dużego psa? Leć na targ po labradora za trzy stówki. Marzy Ci się mały piesek do torebusi? Na pewno znajdziesz na allegro yoraska za pięć stówek. Reklamy, popularność bardzo niszczą te rasy i opinię o nich, bo większość spotykanych labów i yorków to psy w typie, niewiele mające wspólnego z prawidłowym pod względem charakteru i wyglądu przedstawicielem którejś z tych ras. Prawidłowo wychowane labradory, yorki czy jakiekolwiek inne psy są niewątpliwie cudownymi psami. Szkoda tylko, że spotykanie psów wychowanych jest taką rzadkością. Porozmawiałam dzisiaj rano z właścicielką tej suki, co się parę razy rzucała na Zu. Pani wydawała się rozumieć, w czym rzecz, powiedziała, że zwróci też uwagę córce (bo to przy niej miało miejsce więcej incydentów). Mam nadzieję, że córka naprawdę sobie weźmie do serca to, że mój chory pies się śmiertelnie boi, jak coś kilka razy większego się do niej skrada od tyłu wcale nie z zamiarem zawarcia przyjaźni :roll:
  24. [quote name='hecia13'][B]gops[/B], a tobie te paski nie pękają? Zastanawiam się czy nie zareklamować tego kagańca... Te w Maszerze są cienkie, ale mocne i mięciutkie, już 3 pies w nim chodzi a nic się z nimi nie dzieje, w Chopo po 2 tygodniach już były popękane. Poza tym są strasznie sztywne.[/QUOTE] Może to jakaś wada? Ja mam chopo już rok, użytkowany praktycznie codziennie, paski są OK, miękkie, nawet się trochę rozciągnęły, ale żadnych pęknięć na nich nie ma :niewiem: Bardziej ucierpiało ogumowanie, ale to już inny temat ;)
×
×
  • Create New...