Jump to content
Dogomania

evel

Members
  • Posts

    10326
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    3

Everything posted by evel

  1. [quote name='ordinary girl']kiedy wydajemy komendę ' noga ' pies ustawia się przy nodze najlepiej jak się ' przyklei ' do naszej nogi . A więc moje pytanie : jak go tego nauczyć ? - jak nauczyc go przyklejać się do naszej nogi ? :)[/QUOTE] Można też kształtować obchodzenie przewodnika albo dostawianie się do nogi zadkiem. Ten drugi sposób wymaga chyba więcej pracy, bo wiąże się ze świadomością zadu (ćwiczenia np. obrotów na misce, wchodzenia na różne przedmioty, ogólnej świadomości ciała i te sprawy). Ale później jest łatwiej z chodzeniem przy nodze.
  2. [quote name='visNK']Szkolę pozytywnie, nie karcę psa - wolę ruszyć głową. Pytam jedynie o opinie odnośnie podawania psu chleba, na który tak usilnie próbuje zapolować na dworze, zanim dojdziemy do perfekcji z komendą "zostaw" na odległość. Ponieważ mam dylemat - czy podawanie psu chleba nie zrobi z niego super przysmaku, albo czy nie podawanie podziała właśnie w ten sposób. yamayka - o bezpieczeństwo mojego psa jestem spokojna. Tam gdzie mu jakiekolwiek grozi jest prowadzony na smyczy. Odwołanie mamy 100% w każdym innym niż chleb przypadku - bez względu na rozproszenia (zając, zabawa z innym psem, bieg za piłką). Z chlebem w zębach bywa niestety różnie - 50 / 50 - w końcu przybiegnie, ale niestety nie zawsze natychmiast.[/QUOTE] Uważasz, że ludzie stosujący kary w wychowaniu (razem z nagrodami, rzecz jasna) są niemyślący? Możesz mu podawać chleb w domu, skoro za nim przepada, jednak nie wiem, czy będzie to miało jakikolwiek wpływ na jego polowanie na chlebek na dworze. No i skoro jesteś 100% pewna szczeniaka i jego odwołania, to pozostaje tylko życzyć, żebyś nigdy się bardzo boleśnie nie zawiodła, bo już był niejeden taki, co to piał na forum o bezwzględnym, absolutnym posłuszeństwie swojego psa, a rzeczony pies wraz z wiekiem miewał na ten temat inne zdanie ;) Pies to tylko pies, nie automat. P.S. "Odwołanie 100% w każdym innym przypadku niż chleb" to już nie 100% :razz:
  3. [quote name='Merenwen'] Ale co do pracy smyczą, [B]to ja i tak sądzę, że lepiej jest, jeśli smycz wisi luźno[/B], a przewodnik posługuje się innymi środkami. Oczywiście nie jest tak, że używanie smyczy przy szkoleniu uważam za skrajne zło, ale dla mnie przy wielu przypadkach jej "czynna obecność" jest zbędna i może nawet zaszkodzić.[/QUOTE] No tak. Ale cały czas rozmawiamy tutaj o owym rozwydrzonym psie, a nie o psiej populacji w ogóle. Ja już trafiłam na takie egzemplarze, które mnie nauczyły pokory i pokazały, że wszelkie metody pozytywne mogę sobie potrenować co najwyżej na chomikach, bo szanowny pies ma teraz co innego do roboty niż jakaś tam parówka czy inny smaczek i oto postanowił np. spuścić ostre manto innemu psu. I w takim przypadku codzienna praca właściciela metodami pozytywnymi dla wytworzenia więzi z psem plus korekty z piekła rodem na spacerach w sytuacjach zapalnych sprawdzają się wyśmienicie. A, pies po korekcie, jeśli wróci "na ziemię" dostaje smaczek - więc to nie jest tak, że albo ktoś stosuje 100% pozytywy albo jest "ze samych Sułkowic" i tłucze psa i nim szarpie, bo ma taki kaprys.
  4. [quote name='Merenwen']Mówię, że smyczy nie używam jako narzędzia pracy nad psem. Gdyby zmusiła mnie do tego okoliczność, to nie miałabym oporów przed odciągnięciem psa smyczą, ale to by była niespodziewana sytuacja. Jeśli wiem, że mój pies rzuca się na inne psy, to zapinam na smycz i robię wszystko, żeby nie dopuścić do konfrontacji. I nie znaczy to, że omijam łukiem wszystkie psy świata. Nie potrzebuję szarpać smyczą. Smycz może wisieć luźno, przywiązana choćby do nogi czy biodra, a pracuję ręką, ciałem, smakiem, odwracaniem uwagi, czy co tam na konkretnego psa działa (oczywiście zależy od powodu agresji).[/QUOTE] OK, Ty nie używasz smyczy jako narzędzia szkoleniowego, zakumałam. A jak dostajesz "do ręki" 40kg silnego narwanego samca i powyższe sposoby nie działają, pies pluje parówkami, omija Ciebie choćbyś fikała koziołki w powietrzu i dąży do konfrontacji za wszelką cenę? Nie staram się być złośliwa, jestem tylko szalenie ciekawa co tacy ludzie, jak Ty, proponują dla dorastającego silnego samca z buzującymi hormonami na przykład. [quote name='Merenwen']Spinanie smyczy czy szarpanie nią u wielu psów powoduje pogorszenie sytuacji.[/QUOTE] Owszem, ale prawidłowo zastosowana korekta czasem potrafi działać cuda - coś w stylu "komunikat dla szanownego psa, tu ziemia!". [quote name='Merenwen']Poza tym to nie kwestia tego, że biednemu psu ma nie dziać się krzywda, tylko raczej szacunku do niego ;).[/QUOTE] Pięknie i szlachetnie, naprawdę. Ale ja widząc scenkę - powiedzmy pani 45kg i majtający nią na wszystkie strony młodzieniaszek labrador czy inny owczar równy wagowo z właścicielką - widzę absolutnie niewychowanego psa. W takiej sytuacji kluczem jest dotarcie do tego psiego móżdżku, który jest nastawiony tylko na realizację swoich celów. Jeżeli pies się stawia, ma wszystkie "dobre" sposoby w poważaniu, to niestety, trzeba powziąć konkretniejsze środki. [quote name='Merenwen']Nie biłabym ani nie kopała psa, raczej bym go odciągnęła choćby i za futro (inaczej, gdyby sytuacja zrobiła się dramatyczna) i kopnęła właściciela.[/QUOTE] Optymizm ;) Ja tam uważam, że ręce mi się jeszcze w życiu przydadzą i wolę poszarpane dżinsy niż żyły, ścięgna i inne takie tam. [quote name='Merenwen']Kliker i smaczki nie wykluczają wprowadzania zasad i konsekwencji w postępowaniu. [B]Nie wykluczają też kar, jeśli takowe są potrzebne.[/B] [/QUOTE] Ja używam klikera. Ba, Ci straszni szkoleniowcy, co to się nie powstrzymują do sięgania po kolce, łańcuszki i - o zgrozo - OE, też używają klikera! Ale co jest karą w szkoleniu stricte klikerowym? Ignorowanie. A wiesz, gdzie rozpuszczony pies ma ignorowanie? [quote name='Merenwen']Nie mam bladego pojęcia, czemu założyłaś sobie, że stosuję się całkowicie do szkolenia pozytywnego. I czemu sądzisz, że uważam wszystkie inne metody za złe. Mam tylko takie niejasne wrażenie, że próbujesz być złośliwa i na tym sprawa się kończy :roll:.[/QUOTE] Patrz wyżej - nie odniosłam się do Twojej osoby bezpośrednio przy pisaniu o mało problemowym psie, czytaj uważnie.
  5. Kolce nic nie pomogą, bo zdesperowana malina albo je totalnie oleje, albo się zamknie w sobie i pozamiatane. Z opisu wychodzi, że Max to bardzo fajny chłopaczek. Tak żałuję, że nie mogę teraz mieć drugiego psa, bo marzy mi się właśnie chłopak malinois albo holenderski :(
  6. No, no, jestem pod wrażeniem nowego image'u Figi - brawo! ;)
  7. [quote name='Justyna Lipicka']to nie jest rasowy pekińczyk tylko w typie pekińczyka, z dłuższą kufą ;) dostałam ją od koleżanki mojej mamy która jest posiadaczką rodowodowej pekinki i przybłędy pekińczyka który rasowy nie jest i dlatego taki mix nierodowodowy powstał.[/QUOTE] A może właścicielka pomyślałaby o kastracji któregoś psa (skoro upilnować nie da rady), żeby nie produkować kundelków, których mamy od groma w każdym schronisku...?
  8. Rany boskie, jaki przystojniak!
  9. [quote name='motyleqq'][...] doberman jak dorasta, to rzuca się na właściciela, a amstaffowi rośnie mózg, a głowa nie, i dlatego z wiekiem staje się agresywny...[/QUOTE] A to nie o rottweilerach? :evil_lol: A to z mózgiem to słyszałam o dobkach, jeszcze z komentarzem "bo one to mają takie wąskie te ryje, to nic dziwnego!" :roflt:
  10. [quote name='*Monia*']I tu się mylisz - będą, a ci bardziej uparci i paluchy między 'kraty' będą pchać :mad:.[/QUOTE] A to zależy. Do zapuszkowanego Zuzola np. nikt nie ciumcia, ale zdarzają się reakcje w stylu "no TAK psa męczyć!!! Wie pani?!" czyli Pan Znafca wrzeszczący na pół ulicy... Cóż :evil_lol:
  11. [quote name='Merenwen']Mi nie podoba się, żeby psa "korygować" czy w jakikolwiek inny sposób traktować smyczą, bo smycz traktuję jedynie jako coś, co zapewnia mojemu psu bezpieczeństwo w ruchliwych miejscach albo zapewnia innym ludziom czy zwierzętom bezpieczeństwo, gdybym miała na smyczy na przykład psa agresywnego. Uważam, że szarpanie smyczą to ostateczna ostateczność i wolę pracować mową ciała, aczkolwiek dopuszczam ewentualność, że to wszystko, co opisujecie z tą smyczą, ma jakiś sens, którego ja niekoniecznie pojmuję, a który być może działa na pewne psy ;). Dyskusja zaczęła się robić niebezpiecznie bezsensowna i pokręcona. Amen.[/QUOTE] No czekaj, czekaj, psu biednemu skrzywdzonemu histerycznemu księciuniowi ma się "nie dziać krzywda" a on może miotać hipotetycznym właścicielem i np. napadać na inne psy, [B]bo on chce[/B]? Już chwilowo pomijam reakcję właściciela napadanego psa (bo w moim przypadku taki pies by zebrał porządny opr. albo nawet i łomot gdyby zaczął mi skakać po suczydle, no niestety, życie bywa brutalne). Ja rozumiem, że mając psa mało problemowego ma się hmm... określony pogląd na wszelkie zUo w postaci szkolenia innego niż 100% pozytywne, ale są na świecie psy, których nie da się wychować samymi pozytywami (i to niekoniecznie musi być schroniskowiec albo pies po przejściach, polecam wychowanie np. dobermana jedynie klikaniem i smaczkami, powodzenia :evil_lol:). Co do dyskusji - no, jak to na forum, nie? ;)
  12. [quote name='panbazyl']dziewczyny z Lbl - szukam info o rynku pracy związanej z psami. (salony psiej urody, handlerzy, dogoterapia, hotele dla psów, przedszkola psie, wyprowadzanie psów, szkolenia itp ). Potrzebne mi do projektu. Ilośc psów w Lbl, w gminach - dane z podatków sa oczywiście masakrycznie fałszywe.[/QUOTE] Spróbuję po kolei ;) Salonów jest kilka, jest też kilku "groomerów" (tak, cudzysłów specjalnie ;-)) działających na własną rękę, że tak to ujmę. Oprócz rzeczonych "groomerów" jest też pani hodowczyni pudli, która zajmuje się fachową pielęgnacją tej właśnie rasy, z tego co mi się gdzieś o oczy obiło ;) Handling - na pewno zajmuje się tym dzieweczka, która ma identycznie na imię i nazwisko jak ja, może ona coś podpowie. [URL]http://ewi-handling.blogspot.com/[/URL] Dogoterapia - moja wiedza kończy się w zakresie z poprzedniego postu, więcej nie wiem :smile: Hotel dla psów jest jeden nowootwarty na Turystycznej na pewno (trasa Lublin - Łęczna), jest też jeden pod Lublinem ([URL]http://www.psotel.pl/index.html[/URL]), poza tym "przechowują" psy w szkółkach (As na pewno, reszta nie wiem) i przy lecznicach (Stefczyk, Głęboka, gdzieś na Czubach też - Szmaragdowa?). Co do szkół - na pewno jest As (nad Zalewem Zemborzyckim), Frambos (Pliszczyn) i teraz Temperament (też nad Zalewem, ale z drugiej strony). Psie przedszkola - w każdej szkółce jest chyba "szczeniaczkowo", jakość szkolenia bardzo różna. Bardzo bardzo. Dużo zależy od prowadzących konkretny kurs, ale jak posłuchałam ostatnio tego i owego, to mi gały wyszły (wsadzanie kilkumiesięcznego goldena w kolce i zalecanie "mocnego szarpnięcia, gdy się nie słucha", heloł???). Z ilością psów (takich prywatnych? dobrze zrozumiałam?) może być ciężko straszliwie, bo to pewnie płynna liczba, a że pseudo u nas kwitnie to liczba się zmienia co i rusz. Podatku zdaje się w mieście nie ma, bo ściągalność była jakaś mizerna, więc pewnie nie ma jako takiej ewidencji psów w rękach prywatnych. Chyba, że chodzi o schroniskowe psy? Bo jeśli schroniskowe to pewnie trzeba dzwonić do dyrekcji/kierownictwa schronu/schronów bezpośrednio.
  13. [quote name='gosiek1985']ja mam pytanie odnosnie ptakow, od paru dni Mila strasznie za nimi zaczela wariowac jak wychodzimy na zielone i nikogo nie bylo w poblizu to ja spuszczalam ze smyczy i albo uczylysmy sie przychodzenia albo bawilysmy pilka a ostatnio skupia sie tylko na ptakach i w nogi za nimi...... jak temu zapobiec??????[/QUOTE] Dłuuuuga linka i nauka przywołania w rozproszeniach, stopniowo podchodzicie do ptactwa ale jak pies się strasznie ekscytuje to zawracaj. Nie dawaj jej okazji do gonienia ptaków, jeśli chcesz nad tym w ogóle zapanować.
  14. [quote name='Justyna Lipicka']ja też mam dla mojej małej szampon Dr Seidla tylko dla szczeniąt i psów ze skórą wrażliwą, bezzapachowy:) dzięki za wszystkie odpowiedzi, będą ją kąpać tylko jak będzie tego wymagać a nie jak minie określony czas ;) to mój pierwszy pies i dlatego takie głupie pytania zadaje :P[/QUOTE] A hodowca co uważa na temat kąpieli? Nie ma głupich pytań, po to jest forum, żeby pytać ;)
  15. [quote name='Lucky.']ja chyba w końcu niedługo kupię fizjologa, jednak boję się, że nie będzie chciała mi w nim w ogóle biegać, a potrzebny jest mi do parku, żebym mogła ją ze smyczy puścić. Jak myślicie, nie będzie odczuwała dyskomfortu ?[/QUOTE] Ja myślę podobnie, jak Agnes: [quote name='Agnes']moze byc roznie, fizjolog to nie cud natury i to ze go pies nosi nie oznacza, ze bedzie olewal to co ma na nosie ;-) Moja lepiej chodzi w fizjologu niz w innym kagancu co nie oznacza, ze nie trze pyskiem o ziemie o nogi, nie probuje go zdjac.[/QUOTE] Chociaż przyznam, że po jakimś czasie pies jakby uznał kaganiec za zło konieczne i próby ściągania podejmuje bardzo rzadko. A używamy kagańca praktycznie codziennie, bo suka jest pani porządkowa - wszystkie śmieci na polach pozbiera, po każdym, czasem kupki nawet posprząta itd. :shake: W mieście z kolei z uporem maniaka poluje na wyrzucane resztki "dla ptaszków" :roll: Nie wiem, Lucky, jak uczysz psa komend czy sztuczek, ale myślę, że da się przyzwyczaić psa do kagańca w pewnym stopniu smaczkami, etapowo, oczywiście jeśli Ci się nie spieszy bardzo. [quote name='*Monia*']U mnie Shina w fizjologu biega, a ostatnio nauczyła się też psy nim tłuc - nie da się gryźć to chociaż wleje :roll:[/QUOTE] A już myślałam, że tylko moja takie sztuki uskutecznia :roll:
  16. Ooo, to jakby coś zdawaj nam tu relację, bo ja jestem bardzo ciekawa :) Co do akcji edukacyjnej - prężnie działa nasza rodzima Lubelska Straż Ochrony Zwierząt, z MaDi na czele, robią kawał dobrej roboty jeżdżąc po przedszkolach i ucząc maluszki, "co to pies" i jak się z takim stworem obchodzić, bez idiotyzmów typu "jak piesek pokazuje zęby to się uśmiecha" (no skóra mi ścierpła, jak o tym przeczytałam gdzieś kiedyś - filodendron, to nie ta "Twoja" pani "znafczyni"?). Może jakaś współpraca? :cool3: Co do szkoły - ja polecam, bo dziewczyna ma nie tylko "papier" ale także dużą wiedzę i doświadczenie w życiu codziennym. Oprócz zorganizowanych kursów z różnych psich sportów "prowadzi" także kilka psów adopcyjnych z problemami. Dzięki niej z Zu udało mi się osiągnąć bardzo dużo z tego, co na dzień dzisiejszy sobą prezentuje suczysko ;)
  17. To dlaczego się nie dzielisz z nami tosiakowymi fotami, hę? :razz:
  18. [url]http://img692.imageshack.us/img692/7834/img6703t.jpg[/url] widzę, że funny robią oszałamiającą karierę na dogo :D [url]http://img190.imageshack.us/img190/7201/img6690z.jpg[/url] czy ona ma tę dolną szczękę tak uroczo ciut wysuniętą? :loveu:
  19. [quote name='Merenwen'] Położenie psa na boku może się skończyć przekierowaniem emocji i po prostu zębami w ręce. Ja tam swoją rękę lubię. Pies nie ugryzie celowo, po prostu często przy bardzo silnych emocjach nie zapanuje nad tym. Kładzenie psa na bok nie jest dla mnie przemocą, aczkolwiek nie we wszystkich sytuacjach jest sens to robić.[/QUOTE] Wszystko zależy od sytuacji. Przecież teoretycznie właściciel powinien swojego psa znać najlepiej i wiedzieć, na co sobie może pozwolić a na co nie. Ja nie bardzo lubię używać takich "dziwnych" metod, zdecydowanie wolę wzmocnienia pozytywne jeśli chodzi o moją sukę, ale zdarzyło mi się psa położyć na boku w pewnej krytycznej sytuacji. Nie było to "pizdnięcie na glebę i przytrzymanie kwiczącego wierzgającego psa" ale zdecydowane spokojne położenie psa na boku i lekkie przytrzymanie w tej pozycji, a trwało może pięć sekund, aż pies się całkowicie uspokoił. Wstał, otrzepał się i cieszył japę, jak gdyby nigdy nic, a został wybity z rytmu "dogonić, zabić" - chodziło o kota przy ruchliwej ulicy wtedy ;) [quote name='Merenwen']Chodzi o to, że nie wiem, czy dobrze się zrozumiałyśmy, ale pies, którego ja widzę, jest tak rozemocjonowany, że nie reaguje na nic. Istny szał. I nie wiem, jak byś chciała go skorygować w takiej sytuacji smyczą. Szarpnąć, pociągnąć? Oleje to jak nic. Przypominam sobie psa, o którym czytałam i który w takiej sytuacji był wołami odciągany, bo inaczej się nie dało. Skuteczne okazało się dopiero silne potrząsanie puszką z kamieniami koło jego głowy, a gdy na chwilę się uciszył, szybkie przekierowanie jego uwagi. Dla mnie to jest dużo lepsze chociażby z tego względu, że jeśli pies wpadnie w taki stan w domu, to nie ma na sobie obroży i nie masz możliwości użycia smyczy. A nawet jeśli ma na sobie smycz, to przynajmniej ten konkretny pies, jak i wiele innych, które znam, nie reagują na jakieś szarpnięcia nią, co najwyżej bardziej się nakręcają.[/QUOTE] Czego oczekujesz od mocno pobudliwego psa, z którym nikt nie pracuje nad opanowywaniem emocji, nikt nie daje możliwości "spuszczenia pary" ani nie uczy zachowań prawidłowych? No bo niestety, ale oprócz nauki, trzeba takim psem czasem "potrząsnąć" w odpowiedni sposób. Przy mocno pobudzonym psie smaczki można sobie zjeść samemu :evil_lol: Tak się składa, że osobiście posiadam psa, który potrafi się na coś nakręcić w pół sekundy. Dużo, dużo pracy mnie kosztowało, żeby to jako tako opanować, ogarnąć, sprawić, żeby pies dał się wybić z jakiegoś swojego szalonego uporu w osiągnięciu jakiegoś celu (a cele nie były fajne, zazwyczaj dotyczyły ataków na inne zwierzęta) nawet bez kontaktu fizycznego czy korekt, obecnie pies w większości przypadków reaguje na komendy głosowe, jednak nie podejrzewam, że bez paru porządnych korekt, zapodanych psu całkowicie "na zimno", bez podniecania się, że pieskowi się dzieje krzywda, byłoby mi pewnie dużo trudniej pokazać psu, co jest OK a co OK na pewno nie jest. Owszem, nadal ma problemy z emocjami, (ostatnio np. tak mnie użarła w paznokcia przy frisbowaniu, że myślałam, że mi zejdzie ów paznokieć; szkolenie w bardziej "statycznych" psich sportach też sprawia jej małe trudności ;)), ale staram się jako odpowiedzialny (haha, mam nadzieję :evil_lol:) właściciel panować nad nią, uczyć kiedy odpoczywamy, kiedy wymagam spokoju, a kiedy pozwalamy sobie na szał ciał. A jak sucz się np. stawia do jakiegoś mijanego pieska to się nie patyczkuję i w krótkich żołnierskich słowach tłumaczę suce, że nie ma takiej zabawy. I potrafi psa minąć ignorując go. Można? ;)
  20. [quote name='Justyna Lipicka']pekińczyki mają sierść czy włos?? jak często je kąpać??[/QUOTE] Każdy pies ma sierść. Sierść niektórych psów (zazwyczaj nieposiadających podszerstka) przypomina strukturą ludzki włos, dlatego zwyczajowo nazywa się je "psami z włosem", jednak z technicznego punktu widzenia nie jest to zbyt poprawne określenie ;)
  21. A nie ma szkoleń takich w Lublę? Teraz otwierają nową szkółkę, sensowna dziewczyna prowadzi kursy: [URL="https://www.facebook.com/pages/Temperament/178047005589218#%21/pages/Temperament/178047005589218"]https://www.facebook.com/pages/Temperament/178047005589218#!/pages/Temperament/178047005589218[/URL] może coś by wiedziała na ten temat. A poza tym, w Lublę na bank są psy terapeutyczne (na pewno dwa setery, jakiś mamut chyba jeszcze i na pewno "cuś" jeszcze - [url]http://www.dogoterapia.lublin.pl[/url] ). Może kursy też organizują? No i gratulacje dla Saby :)
  22. Jeśli brit, to musisz brać pod uwagę dodatkową suplementację. Właściwie przy gotowanym też. I chyba lepiej się zdecydować na jeden rodzaj karmienia, żeby nie robić z psiego brzuszka pralki ;)
  23. Powiem Ci coś na pocieszenie. Ja swoją sukę chodzić normalnie na smyczy uczyłam koło roku. Nie jest może idealnie, ale na co dzień jest wystarczająco, suka daje się skorygować głosowo, no chodzenie typowo na kontakcie to trochę inna para kaloszy. Nie można się poddawać i iść na łatwiznę. Podstawa to konsekwencja, cierpliwość. Wiem, że czasem człowiek nie ma czasu, chęci, no ale niestety jak pies wyczuje, że sobie może pozwalać, bo w sumie to jak pan pozwala czasem iść na napiętej smyczy cały spacer, to może warto próbować ;)
  24. Odgrzebię temat, bo w sumie też o nakręcaniu jest, ale... ;) Najwyżej mod wytnie, przeniesie, czy co tam uważa za słuszne ;) Otóż usiłujemy z suką sobie ćwiczyć obi, raczej "podwórkowo" na razie. Suka jak widzi łańcuszek to włącza jej się SZAŁ pracy :evil_lol: Jak to zrobić, żeby ona zaczęła [B]myśleć[/B], co robi? Ogólnie suka pojęła, o co chodzi w jakiej komendzie itp. ale jej praca bywa bardzo chaotyczna a czasem wykonuje wszystko ze szwajcarską precyzją, co wprawia mnie w niemałe zdumienie, bo ona to raczej typ szalonego zwierza "najpierw robię, potem myślę" ;) Przykład - uczymy się dostawiania do nogi, uczyłam dwóch sposobów, znaczy obchodzenia i dostawiania zadu, suka preferuje dostawianie. No więc dostawia sobie swoją mniej szlachetną część na hasło "do nogi", ale gdy tylko ma pozostać chwilę w bezruchu (o dziwo z pozostawaniem w siadzie raczej problemu nie ma) to zaraz zaczyna kombinować, fikać, frustrować się, emocje biorą górę i zaczyna się bezmyślne nie wiadomo co. Staram się nagradzać tylko to najwłaściwsze ustawianie się psa, ale czasem nawet nie zdążę, bo jest to częścią szalenie szybkiej sekwencji pt. dostawiam, a może nie tak, obejdę, albo nie, dostawię jednak, kurde, może źle dostawiam, wypchnę tyłek bardziej do tyłu, o nie, teraz też źle, może wyprzedzę tę nogę jednak, aaa, co robić, hałuuu. Nagradzam żarciem głównie. Jak sucz widzi piłkę to dostaje wściku doopy już całkiem ;) Sesje są krótkie i odbywają się w dobrze psu znanym, raczej mało urozmaiconym otoczeniu. Może powinnam dodać jeszcze jedną komendę? Sama nie wiem za bardzo. Skorygować łańcuszkiem nie mogę, bo sucz ma tchawicę nie teges, plus niewydolność oddechową gratis po kaszlu kennelowym. Klikerem też się ekscytuje jak nienormalna, więc czasem ciężko bywa z kształtowaniem. Tak, wiem, sama chciałam psa do pracy, "wyrósł" mi pies wariat, ale może ktoś coś podpowie? :evil_lol:
  25. [quote name='xdreadx']Ale na pewno jest łatwiej osiągnąć cel. I nie mów mi że nauczyć JRT chodzenia na smyczy jest tak samo trudno jak onka.[/QUOTE] Czy ja wiem, czy można tak porównywać - łatwiej, trudniej...? Jeśli mówimy o psach rasowych, to każda grupa ma jakieś tam predyspozycje do pracy z człowiekiem, wiadomo, ale widziałam w swoim życiu teriery (bardzo różne) pracujące lepiej, dokładniej, żywiej, weselej niż owczarki (i mam na myśli ogólnie owczarki, a np. o niemieckich się staram nie wypowiadać, bo takie całkiem normalne znam DWA na setki innych, tak spieprzonych "hodowlą" i "wychowaniem", że słów szkoda) i to wcale nie są jakieś odosobnione przypadki ;) [quote name='yamayka']Acha, i jeszcze odnośnie obedience - to, czy pies dobrze wypada w obi, nie zależy od jego...hm... "posłuszeństwa". :)[/QUOTE] Święte słowa ;) Wiesz, często gęsto bywa, że kursy, egzaminy, zawody sobie a życie sobie, ale to jak zawsze ;)
×
×
  • Create New...