Wczoraj wieczorem dawałam psom leki w pasztetowej i Gusi dałam Ekomer.A potem chciałam ją skusić ,żeby wzięła ode mnie z ręki .Ale oczywiście mowy nie było.Więc postanowiłam ja trochę przymusić.Otworzyłam paszczękę i nałożyłam na ozorek. Wymamlała ze smakiem, więc podałam jej rękę i wylizała :multi:
Rano obudziło mnie łażenie jakiegoś stwora po mnie. Myślałam ,że to któryś kot łazi po mnie, otworzyłam ostrożnie ślepia, patrzę ,a tu panienka Gusia łazi i skacze po moich nogach.Nie zareagowałam , by jej nie spłoszyć.Zeskoczyła po chwili sama.
Ugotowałam jej skrzydło z indyka z makaronik i marchewką i widzę ,że to dziewczynce pasuje.Je ze smakiem i spore porcje.
Gdyby miała możliwość , to na spacerach chyba by polowała na wiewiórki.
U nas w parku jest ich zatrzęsienie.Ostatnio 2 wielkie gawrony polowały na taką malutką .Myślałam ,że serce mi pęknie. Udało się jej uciec w końcu.