Jaaga
Members-
Posts
19291 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
104
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Jaaga
-
Tolu, faktura za 2 RTG wyniesie 80 zł. Wszystko u Mysi w porządku, żadnych przerzutów czy niepokojących zmian. Zdjęcia już opłaciłam, jednak fakturę odbiorę następnym razem, bo przez załatwianie dokumentacji w sprawie Ci wiadomej, zrobiliśmy zator w poczekalni i już nie miałam sumienia dłużej blokować p. doktor. Dziś Mysia ma zabieg drugiej strony.
-
21 maja 2024 r. Fadulek pobiegł za TM. Biegaj kochany psiaku bez lęku po tęczowych łąkach Niewidomy psiak w schronie. Co go tam czeka? Wszystko co najgorsze - śmierć głodowa, zamarznięcie, rozszarpanie, bo jest bezbronny, a koledzy z boksu bywają okrutni.
Jaaga replied to elik's topic in Już w nowym domu
Cyba nie miał zbadanego, przeglądnęłam wyniki, ale ma chyba wszystko oprócz właśnie tarczycy. -
Cierpienie nie zna granic, postrzelona Linda na wózku, Kaj są z nami.
Jaaga replied to Jaaga's topic in Psy do adopcji
Problemem jest to, że tam praktycznie nie ma adopcji, a schronisko ma ograniczone mozliwości przyjęcia psów. Jeśli ktoś chce wziąć szczeniaka, to po prostu bierze go sobie z ulicy, co i tak rzadko się zdarza. Po jakimś czasie go wyrzuca i bierze następnego. Gdyby nawet były pieniądze na diagnozowanie tam psów i załóżmy, że byłyby osoby, które miałyby czas się tym zająć (tam podobno jest kilka osób), to co później robić z tymi zwierzętami?To wszystko są młode psy, do góra 1-2 lat. Do schroniska zabierane są tylko te najbardziej poranione, które są w największej potrzebie. Stąd konieczność zagranicznych adopcji. To nie transport był porażką, tylko sytuacja na granicy. Nie wyobrażam sobie takiego zdarzenia np przy wysyłaniu psów z Polski do Wielkiej Brytanii. Że przewoźnik stoi, bo nie ma lekarza, który je zbada i przepuści. I to kilka dni. Do tego nie można wczesniej uzyskać żadnych informacji na ten temat, żeby przygotować transport. Moim zdaniem taka sytuacja powinna być nagłośniona, bo ja np. dotychczas nie miałam o tym pojęcia. Myślałam, że wet zawsze jest, skoro to przejście przepuszczające zwierzeta. myślałam, że w kolejce do granicy czeka się kilka godzin, nie dni. -
Cierpienie nie zna granic, postrzelona Linda na wózku, Kaj są z nami.
Jaaga replied to Jaaga's topic in Psy do adopcji
Tak, dokładnie 900 km. Dla mnie to absurd, że nie ma lekarza na przejściu. Za kilka dni znowu to samo. Jadą od piątku. Gdyby to było w Polsce, to pewnie jakaś fundacja czy nawet schronisko udostepniłoby miejsce i pomoc, a tam wszyscy żyli w aucie 6 dni. Transport jest już opłacony, przynajmniej ten nieudany. nie wiem, co w tej sytuacji. Zapytam i dam znać, bo na tamten miałam udostepnione podane konto na fb. -
Jeśli możecie, to zamówcie. Pytasz, co się stało, że jest sparaliżowana czy o to, ze wrócili? Ma uszkodzony kręgosłup, jak wiele psów trafiających do schroniska z ukraińskich ulic.. Sunia razem z innymi psiakami od piątku była w drodze do Polski. Niestety, najpierw zostaly cofnięte wszystkie większe auta, a potem od niedzieli nie było weta na granicy. Ze względu na życie psów, wracają do schroniska i znowu będą jechały w weekend.
-
Działa podobno jak stronghold, na nicienie. Nie działa na tasiemce. Dziś to nam powiedziała lekarka. U swoich stosuję stronghold lub advocate własnie dlatego, że też usuwają nicienie. tylko nie działają z kolei na kleszcze. Dlatego zastanawiam się nad zastosowaniem u swoich symparici. Dziewczyny, nie tłumaczcie się, odnośnie tego behawiorysty. ja to napisałam mając na uwadze dobro Nadii. Po prostu mieszkamy na totalnym zadupiu. Czasem są hoteliki, które od razu oferują szkolenie czy mają kogoś sprawdzonego blisko. Własnie o taką sytuację mi chodziło. I naprawdę nie miałabym Wam za złe, gdybyście znalazły takie miejsce dla pracy z Nadią. Takiego romansu to pewnie Ada nie wybaczy :)
-
Cierpienie nie zna granic, postrzelona Linda na wózku, Kaj są z nami.
Jaaga replied to Jaaga's topic in Psy do adopcji
Tak. Nadziejko, też mam głęboką nadzieję, że następnym razem już się uda i dziewczyny dojadą. Stale to przeżywam. -
Wstawię paragon, zrobiłam zdjęcie. Lekarka zaproponowała symparicę, bo podobno jednocześnie odrobacza, a dziewczyny były tylko raz odrobaczone. Ja tego jeszcze u swoich nie stosowałam. Tylko z Zamościa psy przyjeżdzały na niej. Zaraz wejdę w zdjecia, tylko dopiero dowiedziałam się, że sparaliżowana sunia, która od piątku czekała we Lwowie na przekroczenie granicy, żeby do nas przyjechać, niestety zawraca ze schroniska. Na Anafranil musze miec receptę i ustalone dawkowanie. tutejsi weci mi nie przepiszą, pewnie nawet o nim nie słyszeli ;) Najwyżej zadzwonię do naszej p. neurolog, która prowadzi Fado i zapytam, jemu tez wkrótce skończą się i bede potrzebowała receptę. Będziemy musieli tam jechać za kilka dni.
-
Dlatego wydaje mi się, że może jednak byłoby dobrze szukać im wspólnego domu, bo Florka zawsze przyciągałaby Nadię. Jesli Nadia np. nie chce wejść do domu, to biorę Florkę na ręce i jej pokazuję, wtedy idzie za nami. Bez Florki funkcjonowanie na tym etapie może się nawet zaburzyć. My mieszkamy na wsi. Oczywiście nie obrażę się, jesli poszukałybyście jej jakiegoś hoteliku w mieście, gdzie łatwo o spotkania ze specjalistą. Sprawdzonych mam tylko w Katowicach, skąd przeprowadziliśmy się, to jednak 60 km w jedna stronę. Ja moje dwa psy zaakceptowałam takimi, jakie są. Wiem jednak, że trudno o dom. Ada trafiła do mnie z Wojtyszek tylko po drodze do swojego DS we Wrocławiu. jednak pani kiedy usłyszała, że są problemy, to zrezygnowała i po prostu po nią nie przyjechała. nie miałabym sumienia odwieźć jej do wojtyszek, więc została. Trochę ją poogłaszałam, miała sporo wejść, bo malutka, ale po przeczytaniu tekstu nikt już nie zadzwonił.
-
Cierpienie nie zna granic, postrzelona Linda na wózku, Kaj są z nami.
Jaaga replied to Jaaga's topic in Psy do adopcji
Na profilu schroniska jest wstawiona kolejna sunia oczekująca pomocy. Tak samo widać bezwładna od połowy i wygląda jeszcze na szczeniaka. Wstawię tutaj, może ktoś zdecyduje się pomóc. Moje dziewczyny będą wybierać się znowu w drogę 11-12.05 -
Ellig, robię wszystko, co jest napisane. Mam dwa dzikie psy i z nimi postepuję tak samo. Widać, że Nadia przywykła do życia u nas, ale postępów żadnych nie chce robić. Chodzi za mną, ale w pewnej odległosci, reaguje na imię, ale nie daje się z własnej woli dotykać. Kiedy w domu podchodzę, to się kurczy i obserwuje moje ruchy, poza domem ucieka. Jesli mąż jest na zewnątrz kiedy ona, to obserwuje jego ruchy i gdzie się kieruje. Zdecydowanie boi się mężczyzn. Bez Florki wpada w totalną panikę, przestaje normalnie reagować. Nie wiem, czy gdyby je rozdzielić, ktoś da sobie z nią radę. Ona ucieknie przy pierwszej możliwej okazji i już na pewno nie da się łatwo złapać. Wystraszona ucieka na slepo. Mamy szczelne ogrodzenie, które ona dokładnie stale sprawdza, ale gdyby to zdarzyło się w takim nowym domu po rozdzieleniu, na otwartym terenie, to źle skończyłoby się dla niej. Kiedy włączam odkurzacz, to za każdym kolejnym razem reaguje tak samo. Ucieka w dzikiej panice, jesli drzwi są otwarte, to od razu wybiega z domu, jeśli nie, to miota się jak szalona po całym domu. Po wzięciu na ręce i założeniu smyczy zaczyna jej się przelewać w brzuchu, oddaje kał. W przychodni na szczepieniu ze stresu puściły jej gruczoły okołoodbytowe, dostała temperatury w trakcie badania. jako, że nie miała wcześniej określonego wieku, ani przeglądu ogólnego, to musiała to przejść. Myślę, że Florka ją tonuje. Spokój Florki, to że ona jest dotykana i nic się nie dzieje, myslę że również ma na Nadię wpływ. U nas Jimmi obrał sobie za przewodnika Fly`a. Ada ma Ciapciaka. Jimmi kiedyś, kiedy wzięłam Fly`a na spacer i został sam, chciał wyskoczyć przez okno. udało się go zatrzymać, jak już dwie łapy miał na zewnątrz. Otworzył zębami sam klamkę z okna. Innym razem mało nie rozbił się na lustrze. Teraz, jak Fly wychodzi ze mną, to Jimmi biega cały czas spanikowany po domu. Uspokaja się od razu po naszym powrocie. Może kupcie ten środek, będę jej podawać, ale nie wiem, czy pomoże. U Jimmiego nawet psychotropy nie pomogły. Do niedawna co miesiąc mu kupowałam obrożę z feromonami, brał Zylkene. Ada także dostawała Zylkene. Za to funkcjonowanie Fado bardzo polepszyło się na Anafranilu. To lek przeciwlękowy i antydepresyjny. Skończyły się napady paniki i agresja. Jeszcze dodam, że lekarka określiła Florkę na co najmniej 9 lat i tyle jej wpisała w książeczkę, a Nadię na trzy. Zapłąciłam 95 zł za dwa szczepienia i Symparicę dla obu. Pozwoliłam sobie ją kupić, bo boję się, żeby były nie zabezpieczone, a poprzednia wcierka działa miesiąc. Wstawię tu paragon.
-
Cierpienie nie zna granic, postrzelona Linda na wózku, Kaj są z nami.
Jaaga replied to Jaaga's topic in Psy do adopcji
Niestety, dziś nie ma znowu weta na granicy. Marina z obawy o życie psów, cofnęła transport. To jakiś koszmar, że po takim czasie w drodze, muszą znowu wylądować w schronisku. Jeszcze przed nimi kilkaset km powrotnej drogi do schroniska.Mam nadzieję, że wytrzymają do kolejnej próby. Jestem mi bardzo smutno, wszystko przygotowane czeka. Ponoć nigdy wcześniej nic takiego sie nie zdarzyło. Ostatni tydzień dał mi popalić, a tu jeszcze nawet przyjazd się nie udał. Stale o nich myślę. Anula, pisz proszę nadal. Kiyoshi przecież nie chciała Cię niczym urazić. Tu wszyscy tracą nerwy, bo rzadko się zdarza, zeby tyle problemów psy miały z dotarciem do nowych domów. -
Nie wiem, kiedy pojawiają się darowizny na moim koncie? Zrobiłam jeszcze zakupy płatne przelewem internetowym na allegro, zareklamowałam aplikację na FB, z czego miało być 5 zł na konto ZEA i też nic na razie się nie pojawiło.
-
Zrobiłam pierwsze zakupy przez aplikację w zooplusie za niecałe siedem stówek, ale płatne przy odbiorze. Dobrze rozumiem, że moja darowizna pojawi się dopiero po wpłynięciu pieniędzy na konto sklepu?
-
Cierpienie nie zna granic, postrzelona Linda na wózku, Kaj są z nami.
Jaaga replied to Jaaga's topic in Psy do adopcji
Dopiero dziś mają przekroczyć granicę. Jeśli wszystko będzie ok, to popołudniu lub pod wieczór powinny dojechać. Dam znać, jak będą. -
Nie wiedziałam o takiej aplikacji, a szkoda bo w ostatnich dniach zrobiłam zakupy za kilka tys. w sklepach tam wymienionych. Muszę przeglądnąć listę sklepów, ale w zooplusie na pewno będę robić następne zakupy przez tą aplikację. Tylko dopiero za jakiś czas, bo właśnie wczoraj zrobiłam.
-
Cierpienie nie zna granic, postrzelona Linda na wózku, Kaj są z nami.
Jaaga replied to Jaaga's topic in Psy do adopcji
To ich sprawdzony przewoźnik. Da jeść, pić, sprzątnie kupy w klatkach, ale nic ponadto. Nie wypuści psów, bo któryś może uciec. To cały samochód zwierząt, więc i kierowca i zwierzaki od piątku żyją i śpią w aucie. Jeśli dziś nie będzie lekarza, to znowu czekanie do jutra. Jeszcze na dokładkę zrobiło się tak zimno. Jak przejadą przez granicę, to najpierw część zwierząt jest dostarczana na Kraków, dopiero później dziewczyny jadą na Śląsk. -
21 maja 2024 r. Fadulek pobiegł za TM. Biegaj kochany psiaku bez lęku po tęczowych łąkach Niewidomy psiak w schronie. Co go tam czeka? Wszystko co najgorsze - śmierć głodowa, zamarznięcie, rozszarpanie, bo jest bezbronny, a koledzy z boksu bywają okrutni.
Jaaga replied to elik's topic in Już w nowym domu
Elu, kupy są już normalne. Jest w dobrej kondycji. Jakichś super postępów u niego raczej nie ma się co spodziewać. Czasem chodzi nawet na smyczy ładnie, czasem się miota. U niego różnie to bywa. Najszczęśliwszy był, jak był ładny dzień, to spędził go w większości w ogrodzie, nawet rozwalił się na boku na trawie i zasnął. W taką pogodę jak dziś, to kręci się tam i z powrotem. Stale chce wyjść, żeby sprawdzić, czy na dworze nie zrobiło się akurat ładniej. Na razie z dziewczynami z Ukrainy, jak w końcu uda się im dotrzeć, to i tak nie będzie mieć kontaktu. Muszą parę dni spędzić na kwarantannie osobno. Potem pewnie już schroniskowy zapach zmniejszy się, to może będzie lepiej, niż przy Florce i Nadii. -
Cierpienie nie zna granic, postrzelona Linda na wózku, Kaj są z nami.
Jaaga replied to Jaaga's topic in Psy do adopcji
Niestety, dziś zostały cofnięte. Ponoć wszystkie większe samochody i busy musiały wrócić, a psy i tak nie przejechałyby, bo na granicy dziś nie ma weterynarza. Czeka je więc jeszcze co najmniej jedna doba w samochodzie. Oby jutro lekarz się pojawił i oby się udało przejechac. -
Cierpienie nie zna granic, postrzelona Linda na wózku, Kaj są z nami.
Jaaga replied to Jaaga's topic in Psy do adopcji
Dziękuję za odwiedziny na wątku. Też mam nadzieję, że bezpiecznie dojadą, a poźniej już będzie lepiej. -
Cierpienie nie zna granic, postrzelona Linda na wózku, Kaj są z nami.
Jaaga replied to Jaaga's topic in Psy do adopcji
Sunie jadą już od piątku. Nadal są jeszcze na granicy, bo jest 5 tys. aut z powodu świąt. Niestety, poprzednio zdarzyło się, że psy zostały cofnięte przez polską celniczkę, więc już bardzo się denerwuję. Sparalizowany pies od piątku w aucie bez ruchu. Płacą bardzo wysoką cenę za drogę do bezpiecznego życia :( -
Cierpienie nie zna granic, postrzelona Linda na wózku, Kaj są z nami.
Jaaga replied to Jaaga's topic in Psy do adopcji
W sklepie Admirał już zamawiałam wózek i mam go też polecony przez naszą p. doktor. Myślę wiec, że znowu tam się zgłoszę. Tylko muszę miec psa, żeby wymierzyć. Ja ją widziałam tylko na dwóch filmikach. Też wydaje mi się, że tytuł psiaki z Ukrainy lepiej będzie. Już zaczynam się denerwować, żeby wszystko się udało i nikt ich nie cofnął. No i oczywiście, jak to potem będzie, jak szczęśliwie dotrą. Najwyżej będę nękać pytaniami osoby, które takie psy już mają. U nas wózek w ogóle się nie sprawdził, bo pies miał taki stres, że dostawał duszności. Jednak na filmikach ze schroniska widziałam wózki, więc może ona też jest nauczona.