Jump to content
Dogomania

Jaaga

Members
  • Posts

    19288
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    104

Everything posted by Jaaga

  1. Tania po przeniesieniu transportera w pobliże drzwi jednak trochę przemogła się i znalazłam ją w legowisku Ady. To i tak coś, ze wyszła z pokoju. Zeszła do półpiętra, dalej bała się, ale była przy psach, więc pierwsze lody przełamane. Boi się aparatu w ręce, ale moim telefonem wychodzą kiepskie zdjecia, więc z musu używam aparatu.
  2. Nic straconego, zaraz wypatrzysz następną ;) Mam nadzieję, że sunieczka trafiła do fajnego domu. Rewelacyjnie, że Lunie też szykuje się dom.
  3. Też myślę, ze tak właśnie miało być. Samo to, że Mysia, jak Limba trafiły akurat do nas, to już chyba przeznaczenie. Po śmierci z powodu gruczolakoraka Sary miałam nadzieję, że oprócz Świstaka z rakiem, nie będę miała więcej psów nowotworowych, ale chyba jest mi pisane inaczej. Pojawiła się Limba, później Mysia. Zdjęcie sprzed godziny, żaden wyjazd pańcia nie wygląda inaczej, Myśka za każdym razem przyklejona do bramy. Tak myślę, że jeszcze trochę, a będzie musiał zabierać ją ze sobą w drogę. Domu chyba trzeba by jej szukać u samotnej pani, żeby mogła wyjechać z ukochanym tatuniem w pakiecie ;)
  4. Elu, daj mi sms-em znać, jak będziesz wiedziała, kiedy kurier będzie z karmą, żeby zastał kogoś w domu. Nie mam sąsiadów, więc nie ma gdzie zostawić karmy.
  5. Jo37, masz może jakieś wiadomości o małej? Pani do mnie dzwoniła, że nie chciała jeść gotowanego posiłku, miałyśmy odmienne zdanie na temat jedzenia surowego mięsa, za którym Nowusia przepadała i już nie mam więcej wieści ;)
  6. Na razie Andrzej przeniósł transporter pod drzwi, ale nadal w nim siedzi, więc to chyba nic nie dało. Dobrze, że za Nowusią wyła tylko pierwszego dnia. Tola mówiła, że Tania jest w najgorszym psychicznie stanie, ale i tak trudno być cierpliwym, bo chciałabym, żeby się otworzyła w końcu. No i załatwia się w domu, bo nie mam jej dalej jak przypiąć smyczy. Gdyby Nowusia była kilka dni dłużej, to pewnie udałoby się jej otworzyć, a tak znowu kolejne przejście dla niej. Bardzo przeżywa każdą zmianę.
  7. Elu, Ty to zawsze wypatrzysz jakąś biedę.
  8. Trzecią noc nie pozwalam jej spać w pokoju, co oczywiście zostało przyjęte z wielkim żalem i co wieczór z protestem. Ma legowisko na korytarzu. Mam tam też meble i na razie nic nie ogryzła. Ostatnimi dniami cały czas są drzwi zewnętrzne otwarte, więc sporo czasu spędza w ogrodzie. Może jak się wyszaleje i wybiega w ciągu dnia, to już nie ma potrzeby niszczyć ? Wieczorem, jak bawi się ze "swoimi" ukochanymi szczeniakami, to nie niszczy. Smycz muszę przypiąć i sprawdzić, bo stale ma szelki, ale lata luzem.
  9. Gdyby Gizmo miał stojące uszka, to jak norwich terrier. Zastanawia mnie, jakim cudem takie małe, młode, urodziwe pieski siedzą w schronisku i nikt ich nie chce :( To jaką szansę na adopcje ze schroniska mają te duże i starsze?
  10. Po wyjeździe Nowusi u Tani nastapił regres. Za nią witała się ze mną, podbiegała, była odważniejsza. Kiedy została sama, to wszystko się cofnęło. Nawet, żeby wziać jedzenie z ręki ucieka do transportera i tam czeka, aż dostanie. Ma otwarte drzwi i bramkę zabezpieczającą na korytarz, miałam nadzieję, że wyjdzie za psami, ale nic z tego. tak odstraszyła psy, że nawet nie próbują do niej wchodzić, a szkoda, bo może upatrzyłaby sobie któregoś zamiast Nowusi. Zza kratek bocznego okienka transportera tylko wszystko obserwuje. Jednak dziś chyba zabiorę transporter i dam zwykłe legowisko. U Fado brak transportera świetnie wpłynął na jego relacje z psami. Dzięki temu, śpi i bawi się z nimi. Już żal patrzeć na Tanię, jak sama się izoluje. Jeśli będzie gorzej, to dam go z powrotem.
  11. Jak dobrze, że zostały zabrane razem. Moja, już nieżyjąca Sara też trafiła po śmierci pana do schroniska z mamą. Uznali mamę za nieadopcyjną, bo miała guza na brzuchu i uśpili. Sarę wypatrzyłam w schronisku, kiedy kłębił się nad nią tłum szczujących ją kilkunastu psów. Bez zastanowienia zabrałam. Bardzo cierpiała bez matki. Wyła i prawie nie spała przez 2 tyg. To był koszmar. Gdyby nie uśpili od razu jej matki, bez zastanowienia wzięłabym obie. Malutkim życzę dużo szczęścia w tym ich rozpoczynającym się od nowa życiu.
  12. Mysia ma swoje ulubione miejsca, no i pilnuje kiedy pańcio wróci ;) Ona świetnie potrafi się ustawić przy innych psach. Jak nie ma ochoty, to nie pozwala na żadne poufałości.
  13. Dziś do nowego domu zamiast Mysi pojechała Nowusia. Właśnie dzwoniła p. Gosia, która ją wiozła, że sunia została przekazana. Powodzenia malutka.
  14. Elu, rzeczywiście dobry pomysł. Teraz wszystkie karmy podrożały, więc warto wykorzystać okazję i zaoszczędzić. Tydzień temu dietę RC swoim psom kupowałam za 200 zł, po kilku dniach kosztuje już 240 zł.
  15. Na szczęście Mysia nie czuje się bezdomna, bo ona uznała że jest u siebie ;) Zaproponowałam Toli, że Mysia może u nas odtąd być za samą karmę, odpadnie więc fundacji koszt. Zrobimy nowe zdjęcia i ogłoszenia w międzyczasie. Ważne, żeby dom i psiak były dobrane, a Nowusia pewnie będzie tam pasować idealnie. Ważne, że któraś z suń pojechała do swojego domu, obie przeszły już sporo.
  16. To Nutka, pod opieką Alaskan, też zamojskiego schroniska, przyjechała z Fado. Niedawno nie dała się nawet wyprowadzić z domu na zewnątrz, teraz zaprzyjaźniła się z Ciapciakiem oraz Fado i wspólnie grasują po ogrodzie.
  17. Mysia dziś nie pojechała. Po długich wspólnych konsultacjach między fundacją, panią i nami, uwzględniając charakter Mysi i temperament pani oraz jej oczekiwania, zadecydowaliśmy wspólnie, że do tego domu pojedzie odważniejsza z suczek. Dziś wyjechała więc zamojska Nowusia.
  18. Wczoraj wieczorem Fado padł jak długi. Niby nic takiego, ale zrobił to na środku korytarza, więc chyba już czuje się na tyle bezpiecznie, że pozwala sobie na taki relaks. Szelki niestety brudne, ale nie mamy drugich na zmianę, zresztą ostatnie zakładanie ich po praniu trwało bardzo długo ze względu na zdecydowany opór właściciela. Na kolejnych zdjęciach jest Fado z psią rodzinką dzisiaj. Tak wygląda niedzielne przedpołudnie na wsi, nie ma kogo oszczekać, ani za kim pobiegać wzdłóz ogrodzenia. Jednak zawsze jeden czuwa, kiedy reszta drzemie ;)
  19. No, niestety. Taki dom to ryzyko w przypadku Nutki. Nutka już nie ma strachu przed wychodzeniem, z psami też się zaprzyjaźniła. Zrobiła więc duże postępy. Dziś tak się nudzą w niedzielne przedpołudnie. Wszyscy na wsi w kościele, nie ma kogo oszczekiwać ;)
  20. Trzeba poczekac ok tyg., żebym ją mogła wykąpać. Jak zdejmę szwy. Pani doktor stwierdziła, że zmiany na jej skórze to prawdopodobnie łojotokowe zapalenie. Na razie taka zmatowiona, z łupieżem nie prezentuje się najlepiej.
×
×
  • Create New...