Jump to content
Dogomania

Jaaga

Members
  • Posts

    19199
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    104

Everything posted by Jaaga

  1. Jak wyszła na pokój, to ją ubrałam w nowe szelki. Kupiłam w Decathlonie, są drogie bo kosztują 39,99 zł, jednak to jedyne, w których taśmy się nie ślizgają i nie poluzowują. Wczoraj objeździłam okolicę i wszystkie inne, mimo że ładnie wyglądały, to poluzowywały sie przy mocniejszym ruchu. Te są dla psów myśliwskich na polowania, więc sprawdzają się. Wzięłam ją znowu na spacer, trochę musiałam nosić, bo się zapierała, ale dalej od domu lepiej szło nam. Ogólnie panika i obraza majestatu, ale mam nadzieję, że przywyknie. Na zdjęciach tego nie widać, ale jej biel jest naprawdę biała tylko na karku. Reszta jest przebarwiona na żółto od częstego leżenia w moczu, a między palcami ma brązowe włosy i skórę też zmienioną od drożdżaków. Widać w schronisku pędziła takie lezące życie, choć może to jeszcze z miejsca, z którego trafiła do schroniska.
  2. Niusia i Nutka to dwie różne sunie. Niusia to mała czarna z kręconymi włoskami, a Nutka to biała w łaty.
  3. Dostałam teraz wiadomość, że znajoma, która ma moją maltusię, p. Małgosia J. wpłaciła na Fado 200 zł. Chyba przez tą zbiórkę wpłaciła, bo widzę tam taką kwotę. Pani Małgosia jest z nami zawsze, pomagała zamojskim szczeniakom, Limbie w zakupie leków, jej córka już poprzednio wpłaciła na transport Fado, teraz na leczenie. Bardzo się cieszę, że wśród znajomych mam takich wrażliwych na krzywdę psią ludzi.
  4. Może jak poczuje się bezpiecznie i zorientuje się, że nikt jej nie chce zostawić na dworze, to zacznie normalnie się zachowywać w domu i zainteresuje się tym, co za drzwiami? Poczekajmy, co powie Sowa. Ja jeszcze takiego przypadku nie miałam.
  5. Elu, on jest stale na leku "na wyciszenie". Od wizyty dostaje Anafranil. Żaden okoliczny wet i tak nie przepisałby mi innego psychotropu. On jest chudawy i musi jeść. Ma jeść kilka razy dziennie małymi porcjami. Rano już nie dam. Przed jazdą pójdzie na spacer, a jeśli w przychodni zrobi kupę czy siku, to trudno, to stres. Nam też zrobił i to wtedy, kiedy jeszcze miał biegunkę, teraz robi normalne, uformowane. W każdej przychodni są przygotowani na taką sytuację. Jesteśmy już z Kammą umówione i wszystko jest pod kontrolą.
  6. Szelki zdjełam jej nad ranem, bo chciałam rano załozyć nowe, które zostawiłam na parterze. Te swoje miała je stale od przyjazdu. Łóżka nie mam czym założyć, bo duże i na wysokich nogach. Tu jest inna sytuacja, niż zazwyczaj z płochliwymi psami, bo od wieczora do rana to dusza towarzystwa, wszystko zjada, szaleje, przytula się, rozdaje całuski, a ranem pies znika. Poza sypialnią lezała wprasowana cały dzień w legowisko. Nie wiem, czy poczekać aż oswoi się z domem bardziej? Jest kilka dni, wcześniej była w Katowicach. Załatwia się na prześcieradełko, w jedno miejsce.
  7. Dzięki za ogłoszenia. Na Katowice może byc, tylko ktoś sam musiałby sobie przyjechać. Na razie jeszcze nie było ani jednego telefonu o nią. Dziwne, bo myślałam, że ludzie od razu będą ją chcieli.
  8. Dziękuję za radę, ale od tamtego spaceru jest problem z Nutką i nie jestem w stanie wcale z nią wyjść. Od tamtego razu, tak jak pisałam wieczorem pojawia się koło mnie, przytula się, liże, nadstawia brzusio do łaskotek, bawi z maltańczykami. Jak normalny przyjacielski, zrównoważony pies. Zdjęłam jej szelki i kupiłam nowe, ale nawet nie mam jak przymierzyć, bo z nastaniem ranka, wslizguje się pod łóżko i nie chce wyjść. Wtedy zaczynamy wyprowadzać psy, wychodzą po kolei na spacer i myślę, że dlatego tak się zachowuje. Boi się, że i ją znowu wezmę na zewnątrz. Wieczorem, kiedy psy już nie wychodzą, to wychodzi na pokój jeść, załatwia się. Cały dzień albo siedzi pod łóżkiem, albo w pobliżu, żeby czmychnąć pod nie, jak my się zbliżamy. Przed pierwszym spacerem w ciągu dnia lezała w swoim legowisku, teraz nawet się nie zbliży do niego, bo jest po drugiej stronie pokoju, daleko od łóżka. Wieczorem staje się normalnie aktywna, podbiega do drzwi sypialni, ale nie chce z niej wyjść. Jak wcześniej była luzem w domu, to już pisałam, że znajdowała sobie jakiś kącik i tam spędzała cały dzień nie jedząc i nie pijąc. Ona żyje jak moje szczury, które nocą harcują, a z nastaniem ranka idą spać do budki. Dodam, że nadal tylko do mnie jest otwarta i przylepna. Przed mężem i córkami ucieka. Poradz, Sowo, co w tej sytuacji, bo chyba trzeba najpierw zrobić coś z tym jej lękiem przed wychodzeniem i róznicami w zachowaniu? Dodam, że tamten spacer był taki normalny, nic złego się nie wydarzyło. Wyszła tylko ona i Niusia, którą dobrze zna. Niusia pięknie szła na smyczy, ale Nutka nie zwracała wcale na nią uwagi. Miała niekontaktowy wzrok, jak pisałam wczesniej, od razu zrobiła ze strachu kupę i na niej siadła. Musiałam ją podnieść, żeby z niej zeszła. Robiła krokodylki i zapierała się na smyczy, ale już wzdłuż muru domu przemknęła, byle dostać się do środka. Nie było innych psów, dziwnych odgłosów czy czegokolwiek, co mogłoby ją wystraszyć. Czy lęk przed wychodzeniem może być spowodowany lękiem przed utratą domu? Czy dlatego robi wszystko, żeby nie dać się wyciągnąć na spacer?
  9. Wczoraj nie miałam jak tu zaglądnać. Fado w transporcie nie jest kłopotliwy, tylko w trakcie badania. Ja jechałam z nim na tylnym siedzeniu i bardzo grzecznie przesiedział całą drogę, dawał się delikatnie głaskać, nie miał choroby lokomocyjnej. Do przychodni maż wniósł go na rękach, w poczekalni Fado przycupnął przy krześle i czekał tak na naszą kolej. Teraz, jak ma smycz dopiętą do szelek, to ogarnięcie go i podniesienie nie jest problemem. Jeśli trzeba go poprowadzić, to na krótko ujętej smyczy, wtedy wie, żeby isć, na długiej, luźnej dziczy. Trzeba go prowadzić wolno, ale równo, idzie ostrożnie, na ugiętych łapach, wącha przed sobą. Jeśli się przystanie, to może próbować wyrywać się. Jeśli idzie się bez przerw, to daje radę. Elu zapytaj w przychodni, czy daliby radę zbadać jeszcze jego serce? Nawet echo serca to kilka, góra kilkanaście minut. Jak idzie, to sapie pysiem. Może tylko ze zdenerwowania, ale może ze stresu serduszko już szwankuje. W razie potrzeby w Bielsku mam sprawdzonego lekarza, ale po co fundować mu kolejny wyjazd i wizytę, gdyby tu udało się zbadać. Zbiórkę rozreklamowałam na Fb, powstawiałam link na grupy pomocowe, adopcyjne, udostepniają znajomi. Niestety, odzew nie jest duży, wpłat mało na tyle udostępnień.
  10. Jeżeli ktos może ją ogłosić na Kraków, to byłoby fajnie. Jak uda się naprawić w czwartek samochód, to w niedzielę Andrzej będzie przejeżdżał, więc mógby ją zabrać, jakby szybciutko znalazł się dom i była wizyta pa.
  11. Myślę, że w ogłoszeniach warto zaznaczyć, że lubi spacery, potrafi idealnie chodzić na smyczy, nadaje się do mieszkania w bloku. Może mieszkać z innym psem lub kotem. Nie nadaje się do malutkich dzieci lub takich, które mogłyby jej zrobić krzywdę. W chwili, kiedy uznaje, że jest zagrożona od razu przewraca się, wystawia brzuszek do góry i poddaje się. Zero agresji. Potrzebuje delikatnych domowników. Jest cicha i nie niszczy. Chciała zrobić zdjecia na spacerze, ale pada i jest tak paskudnie, że nie wyszłyby, więc innym razem. Można ją ogłosić na Katowice i Jastrzębie Zdrój. Gdyby to nie odniosło efektu, to można próbowac dalej.
  12. Czy ringówka przydałaby sie w takiej sytuacji? Moje są najpierw na niej uczone i dają radę. Nutka ma Luksika i Finezję, które obserwuje w relacjach ze mną i tak właśnie za nimi władowała się na łóżko. Razem bawią się. Tylko dziwne jest to, że w dzień jest spłoszonym, mało ufnym psem, a wieczorem zmienia się w duszę towarzystwa względem mnie i maltanczyków. Liże mi twarz, bawi się i zachęca nas do wspólnej zabawy, nadstawia brzusio do głaskania. Ze skorupy wyciągam ją za pomocą mieszanki płatków z owocami. Daję je szczurom, czasem sama podjadam i ona jak je skosztowała, to za nimi oszalała.
  13. Tak myślę, bo ludzie te 5000 zł uznają za fanaberię albo co gorzej, naciągactwo. Większosci ludzi nie byłoby stać u swojego psa na takie koszty. Jemu jedno sprawne oko w zupełności wystarczy.
  14. Możesz wstawić link do szelek, z których nie mogłaby się uwolnić? Fado ma szelki, które nam mają ułatwiać złapanie go bez narażenia na pogryzienie, a jemu nie przeszkadzać i w tej roli spełniają się, jednak rzeczywiście na spacerze szybko próbował się z nich wysunać.
  15. Transport z Jarząbkowic woj. śląskie (okolice Pawłowic, Jastrzębia Zdroju). Ja na pewno nie dam rady jechać. Oczywiście na drogę przekazałabym jego dokumentację. tylko musiałby jechać mężczyzna, bo kobieta nie da rady go nosić. Wazy 20 kg (opornego, wysztywnionego psa) i to jeszcze trudno przewidzieć jak się zachowa. Najbardziej martwi mnie informacja, że tam nie ma gdzie parkować. Nie wiem, jak w takiej sytuacji go nosić po mieście. Jeszcze odnośnie oczu. jedno ma większe ciśnienie i jest w gorszym stanie. Nie wiadomo, czy mogłoby być operowane. Możemy więc zakładać, że będzie operacja jednego oka. Dla niego to i tak byłoby super.
  16. Tolu, dziś klientka z FB pytała, czy może na fundacyjne konto wpłacić coś na Fado, napisałam jej, żeby zatytułowała wpłatę "na operację oka Fado". Jakby wpłata dotarła, to daj prosze znać, potwierdzę jej i oczywiście, jak bedzie zbiórka, to udostepnię u siebie. Mam nadzieję, że ktoś z klientów i znajomych też wesprze akcję ratowania jego wzroku.
  17. Dziś Fado już jest puszczony luzem i jest efekt. Najpierw szedł jak zwykle na przygiętych łapach, potem już zaczął wąchać wszystko. Po jakimś czasie zainteresował się otoczeniem, wąchał wszystko po psach. Potem puściłam psy, obwąchały go, najpierw przypadł do ziemi, ale się podniósł, kiedy żaden nic mu nie zrobił, raz chciał się odgryźć, jak Ciapciak był zbyt nachalny w zachęcaniu go do gonitwy. Jest więc postęp, że zaczyna się interesowac, wącha, sprawdza. Jak Ciapciak mijał go w szalonym biegu, to tylko trochę podrygiwał, ale nie przypadał już do ziemi. Bałam się reakcji moich psów na pojawienie się samca, ale jestem z nich dumna, że tak dobrze go przyjęły.
  18. Nutka jest cały czas w szelkach, zupełnie jej nie przeszkadzają, dopóki nie chce się jej prowadzić na smyczy. Absolutnie nie wyprowadzę jej poza ogród. Ona i tak zapiera się do tego stopnia i wije, że próbuje wysmyknąć się z szelek. W ogrodzie jest bezpieczna, gdyby udało się jej to zrobić na zewnątrz, to po psie. Mieszkam na wsi, pola, laski, teren z dwóch stron otoczony głównymi drogami na Cieszyn z jednej strony, na Wisłę z drugiej., Byłaby bez szans na złapanie. Schroniska w okolicy nie wykazują jakiegokolwiek zainteresowania w przypadku poszukiwania lub zgłoszenia psa, zero współpracy. Nutka na zewnątrz wpada w panikę, nie reaguje na kontakt, a co dopiero na smaczki. Ze strachu na spacerze od razu zrobiła kupę i na niej przycupnęła, nawet nie próbowała się przesunąć. Siedziała jak sparaliżowana. Nie chciała potem w ciągu dnia skusić się na jedzenie. Nie dała się zblizyć do siebie. Dopiero przyszła sie poprzytulać wieczorem i zjadła posiłek. Jakby dwa różne psy w w ciągu doby. Tak sobie myślę, że ona może gdzieś w ciągu dnia chowała się, a aktywna stawała się nocą? Bezpieczna czuje się w sypialni i nie chce jej opuszczać. Poza nią wciska się w legowisko i nawet nie chce jeść. Potrafi godzinami nie ruszać się, bez picia i jedzenia.
  19. Kiedy przyjechaliśmy na wieś, to ucieszyłam się, że Nutka idzie na smyczy, choć tylko w kierunku domu. Wczoraj ją rano wyprowadziłam na smyczy i jest kiepsko. W ogóle nie potrafi chodzić, zapiera się, próbuje wydostać z szelek, jest spanikowana. I znowu tylko w drodze do domu, przemykała wzdłuż muru, byle dostać się już do domu. Ten spacer był dla niej takim szokiem, że uciekła od razu pod łóżko i wyszła dopiero ok. 17.00 . Nie reagowała do tego czasu na nic, nawet na przysmaki nie dała się skusić. Jest w ogóle dziwna w zachowaniu. W dzień płochliwa, wieczorem przychodzi odważnie. Całą noc już śpi ze mną, liże mnie po twarzy, daje się głaskać. Rano czmycha pod łózko i znowu jest nieufna do wieczora. Andrzejowi dalej nie daje się dotknąć. Z maltanczykami ma super relację, ale wczoraj jak weszła do sypialni Mysia, to tak ją oszczekała, ze Mysia sama uciekła i teraz boi się wchodzić. Normalnie nie jest głośna, nie szczeka bez powodu, ładnie je, załatwia się w wyznaczone miejsce. Tylko nie wiem, co z tymi spacerami zrobić? jeszcze takiej reakcji nie widziałam nigdy.
  20. Dziękuję za radę, gdyby coś się pogorszyło, to będę wiedzieć, jak działać, ale Fado już sam nauczył się, że człowiek kojarzy się teraz z jedzeniem. Już się nie miota. Ma doskonały węch, ledwo nas słyszy, to wstaje i wącha, jesli nie ma jedzenia, to traci zainteresowanie, jeśli je wyczuje, to podchodzi. Po leku jest znacznie bardziej zrównowazony, nie wpada w swoją wczesniejszą panikę. Jednak dalej dla niego jedzenie jest jedyną atrakcją. Dziękuję wszystkim za wsparcie i troskę, także skierowaną na nas. Mama wróciła ze szpitala, ale ja przez astmę mam czasem lepsze, czasem gorsze chwile. Jesli czuję się gorzej i tu nie zaglądam, to staram się choć wysyłac wiadomości do Elik czy Toli. Fado sam nawet schodził po schodach, na dworze trudnością dla niego było chodzenie na smyczy, cały sztywniał, ale nie wiedziałam jak w ogóle zareaguje, więc bałam się puścić go luzem. Wszystko wąchał, czasem szedł przed siebie, czasem kładł się, szczególnie jesli miał iść, tam gdzie ja go kierowałam. Z powrotem już musiał być niesiony, odmówił współpracy. No i da się zauważyć, że lepiej słyszy. Cieszę się, że pomogły leki i schodzi stan zapalny w uszach. Do tych wstawionych prze Elik rachunków dojdzie jeszcze koszt benzyny. Na trasie z Katowic, do podziału na trzy psy (które zostały dowiezione do Katowic wspólnym transportem p. Arka), wychodzi po 15 zł, reszta do przychodni w Tychach i z powrotem do Jarząbkowic, 45 zł. W sumie więc wyjdzie 60 zł na Fado. Dzięki Tolu za przekazanie Fadusiowi karmy po Limbie, widać że jest róznica w wypróżnianiu się po niej. Niestety, Fado nadal wszystko rozpaćkuje na podłodze i nawet na ścianach. Dostaje kilka posiłków w małych porcjach, więc nie da się przewidzieć, kiedy się załatwi. Robi to zazwyczaj nocą, do rana chodzi po tym. Moja niewidoma sunia jak się załatwia, sprawdza węchem co zrobiła i nigdy nie wdepnęła, Fado jakoś nie reaguje w ten sposób, jest mu obojętne, że ją rozdeptuje, zapach mu nie przeszkadza, potem idzie wytrzeć resztę w legowisko.
×
×
  • Create New...