Jump to content
Dogomania

Jaaga

Members
  • Posts

    19199
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    104

Everything posted by Jaaga

  1. Do końca przyszłego tyg. nie mamy jak jechać, bo auto czeka na naprawę, mechanik zachorował i przesunął termin. Elu zadzwoń proszę i umów na któryś póxniejszy wtorek. Moja mama trafiła dziś do szpitala, nie będę miała mozliwości ogarnąć teraz tego wszystkiego. jak mówiłam wczesniej, moje dzieci chodzą w innej miejscowości do szkoły i w tygodniu nie ma Andrzej mozliwości jechać na dłuższą trasę, bo je musi odwozić i przywozić do domu. Tylko wtorek popołudniu wchodzi w grę, bo kończą wczesniej lub weekendy. Chyba, że znajdzie się ktoś, kto pojechałby z Fado na trasie Jarząbkowice gm. Pawłowice - Kraków. Ja nie jestem kierowcą, więc mamy ograniczone możliwości transportu. Fado miał robione wszelkie potrzebne badania z krwi. Jedne jeszcze w Zamosciu, konieczne miał dodatkowo zrobione lub powtórzone w Tychach. W przypadku diagnostyki oczy nie ma możliwości umówić konsultacji i operacji jednocześnie, bo nie wiadomo dokładnie, co to za wada. Po zdiagnozowaniu dopiero umawiany jest termin.
  2. Ona bardzo przypomina corgi, praktycznie tylko uszami się różni. Tolu, cieszę się, że na mój post na FB zareagowało te kilka osób i udało się zebrać pieniądze. Podam na FB te dane, jakie wstawiłaś. Wysłałam Alaskan rachunek za wczorajsze szczepienie i tabletki na odrobaczenie. Nutka jest delikatnym psem, jeszcze płochliwa. Boi się bardzo mężczyzn, Andrzej nie może jej dotknąć. jak się zbliża, to ucieka. Weszła do nas do sypialni i juz została. Nie chce wychodzić na spacer, wystawiona na smyczy od razu ucieka na schody do domu. Widocznie boi się, że jak opuści dom, to może wrócić do schroniska. Nie ładuje się na łózko, tylko kładzie koło niego, w nocy ją głaszczę i wtedy jest najbardziej zadowolona. Dziś pierwszy raz w nocy spała rozluźniona na boku. Z maltańczykami nie ma żadnych zatargów, nie warczy o jedzenie, jak z Fado. Jest nienachalna, wrażliwa. Zapomniałam zabrac z Katowic kabelka do aparatu, więc nie mam jak zrobić i wstawić zdjecia.Spróbuję zrobić telefonem, ale będą raczej kiepskiej jakości. Myślę, że jej potrzeba jeszcze trochę czasu na adopcję, bo w takim stanie, że nie chce spacerować, a nawet wyjść z domu, panicznie boi się mężczyzn, to trudno byłoby o chętnych i cierpliwych ludzi. Na razie nie nadaje się do domu z dziećmi, bo praktycznie tylko mnie się nie boi. Może za kilka dni rozluźni się i będzie lepiej.
  3. W Katowicach zostawiłam kabelek do aparatu, nie mam jak więc wstawić zdjęc. Zrobiłam telefonem, ale są nie za fajne, bo aparat w nim mam kiepski. Może na razie dac do ogłoszeń, jakie są, a potem wymienić? Wyślę zdjecia Toli na maila. Niusia idealnie chodzi na smyczy, lubi spacery, jest całkiem bezproblemowa, kontaktowa. Z kotami może mieszkać, jest całkowicie pozbawiona agresji. Dlatego też nie nadaje się do domu z malutkimi dziećmi, bo pozwalałaby sobie wszystko zrobić i nie broniłaby się. Nadaje się tylko do delikatnych, spokojnych dzieci, bo boi się gwałtownych nagłych ruchów czy hałasu. Jest bardzo uległa, od razu wywala brzuszek do góry.
  4. Znajoma operowała swojego psa we Wrocławiu, w tej prywatnej klinice okulistycznej i była bardzo zadowolona. W Krakowie też dobrze robią zabiegi. Co do Dąbrowy to nie mam pojęcia, ale jest to tak droga i ważna operacja, że wydaje mi się, że chyba lepiej byłoby wybrac sprawdzone miejsce, gdzie te zabiegi długo robią i mają doświadczenie. Tym bardziej, że w prawym ma większe ciśnienie i pewnie sens byłoby operować lewe. Gdyby coś poszło nie tak, to może nie udać się nazbierać pieniędzy na druga operację, a i nie wiadomo, czy to drugie oko nada się. Moja znajoma wetka polecała Krakow. Myślę, że na diagnozowanie i tak lepiej jechać od razu tam, gdzie byłaby robiona operacja, bo może się okazać, że chcą mieć swoje badania do operacji. Na razie i tak musi dostawać antybiotyk, dopiero po zakończeniu ma być do dalszego diagnozowania. Zaraz będę dzwonić jeszcze odnośnie karmy, bo po tej diecie ma gorszą kupę. Może inną dietę będzie miał zaleconą, to wstrzymam się z zakupem większego opakowania. Tam jest 1,5 kg, myślałam że 2 kg., czyli dla Fado na 5 dni. Dziś w nocy dał nieźle popalić. Z powodu, że nie widzi, to śpi kiedy chce, niekoniecznie w nocy. Zrobił więc tą luźną kupę, wszystko rozdeptał na całą podłogę, wsmarował w legowisko i siebie, wylał 2 miski wody. Chciałabym, żeby już mógł wychodzić, ale nie mogę roznieść lamblii, więc je leczymy i sprzątamy. Dokumentację tą co teraz mam, wyślę do Elik i Toli.
  5. To nie jest blizna na rogówce, po prostu ma inny kolor tęczówki jak np. psy o umaszczeniu blue merle. Jest łaciata, więc może gdzies mieć ten gen u któregos z przodków. Muszę wykupić dla dzieczyn Metronidazol, bo u Fado wyszły lamblie i obie tez muszą go dostawać. teraz przyszedł wynik z jego badania kału.
  6. Zbadajcie Saruni kał w kierunku lamblii, Fado wyniósł je ze schroniska. lepiej więc nawet, że na razie załatwia się w domu, bo gdyby tez miała, to nie rozniesie na środowisko. Najłatwiej kupy zebrać i podłogi potraktować choć mopem parowym do czasu uzyskania wyniku z badania.
  7. Jestem, ale tylko na chwilkę.Sama mam astmę i walczę teraz z infekcją. Wróciłam z Katowic do domu i musze tu wszystko ogarnąć. Raczej świerzba nie było, bo po podaniu Advocate byłyby świerzbowce widoczne, tylko martwe. A jest czysto. W tej samej przychodni u Coli stwierdzili świerzbowca drażącego, mało nie padłam ze strachu, ja zrobiłam zeskrobiny z 3 miejsc i nic nie wyszło. Pomógł szampon przeciwgrzybiczny po jednym zastosowaniu, czyli miała tylko drożdżaki. Najgorsze, że dziś przyszedł wynik z badania kału i Fado ma lamblie. Całe szczęście, że od razu, jak przyjechał z tą cuchnącą kupą, to dałam mu metronidazol, bo na to mi wyglądało, jednak dawałam tylko raz dziennie, bo bałam się więcej, a na lamblie powinno się 2 razy dziennie. Całe szczęście wiec, że zrobiłam mu jednak ta kwarantannę i gotowałam wszystkie prześcieradła i poszewki po nim. Tylko dziewczyny były z nim i im też musze zrobić kurację metronidazolem. Lamblie leczą się paskudnie. Potrzebuję Eimeran do dezynfekcji na pierwotniaki. Dajcie znać Anecik, żeby sobie u swojej suni zbadała kał w kierunku lamblii, bo może pozarażać pozostałe psy, jesli to też wyniosła ze schroniska.I Sarusi też warto zbadac kał w kierunku lamblii. Dokumentację wyślę później elik na maila, bo są tam jej dane. Generalnie potrzebna jest mu karma Intestinal low fet. Kupiłam w przychodni na szybko 2 kg, ale wychodzi o wiele drożej i na krótko wystarczy. Najlepiej kupić na zooplus. Mogę zamówić duży worek, ale tylko na moje dane, bo mam 10% zniżki na hodowlę. Jeśli nie, to zamówcie mu proszę. Odnośnie decyzji prosze o info na tel. 660124623, bo nie bedę miała jak tu zaglądnąć. Wczoraj zapłaciłam 360 zł w przychodni z karmą i 2 pipetkami leku Osurnia do uszu. lek podaje się co 2 tyg, wiec to jedyna opcja dla Fado, bo w przychodni mało zawału nie dostał. W 4 osoby pobieraliśmy mu krew. Jego stres był koszmarny, dostał ślinotoku, krew tryskała strumieniem z ciśnienia, dyszał i dusił się. Dlatego dostał psychotrop przeciwlękowy i antydepresyjny. jednak z tymi lekami na efekt działania trzeba poczekac 2 tyg., początkowo mogą pogłębić objawy. W Zamościu uznali, że nie trzeba antybiotyku, a on ma leukocytozę, więc łątwo poznać, że jest stan zapalny. Od wczoraj jest już na antybiotyku. Oczy do diagnozowania u okulisty., oczopląs, ślepota odśrodkowa. Na diecie Intestinal prawdopodobnie bedzie musiał być przez resztę życia. Ma wadę w budowie, brakuje mu kręgu przy ogonie, którego też oczywiście nie ma, stąd problemy z defekacją. Miał badanie rektalne, od środka też wadliwa budowa. Zastanawiałam się dlaczego robi kupę po troszce idąc na 2-3 m. dł., a to przez tą wade. Jesli kupa się unormuje do końca życia musi dostawać Colon C lub olej parafinowy, bo nie będzie potrafił wydalać twardego kału. W związku z koniecznością zakupu diety, dzienny koszt pobytu wyniesie 10 zł, nie 12, jak z karmą. Fado po ustapieniu biegunki bedzie do dalszego diagnozowania, ból w okolicach karku. W aptece zapłaciłam 44,04 zł . Jesli nie przejdzie mu nadmierny apetyt po antybiotykoterapii, to mam mu kupić Amylan, bo ma za niską amylazę. Za badanie kału w ZHW zapłaciłam 25 zł, za szelki i kaganiec 66 zł. Paragony prześlę Elik. Ogólnie jestem załamana jego stanem. Koniecznie trzeba zrobić zbiórkę pieniędzy, zeby było na zaspokojenie bieżących potrzeb i na konsultację okulistyczną. Znajoma poleciła mi prywatną klinikę okulistyczną we Wrocławiu. Po ustapieniu biegunki powinien tam trafić. Gdyby dało się zoperowac jedno oko i odzyskałby w nim widzenie, to byłoby cudownie dla jego psychiki. tylko ta znajoma płaciła 3000 zł za jedno oczko. I jeszcze kwestia transportu, bo to wyprawa na wiele godzin, mój Andrzej nie da rady w tygodniu jechać, więc kogoś trzeba znaleźć z okolic Pawłowic, Jastrzębia-Zdroju, woj. sląskie.
  8. Fado, jak pisałam po odrobaczeniu w przychodni nie miał robaków, dziś bedzie miał badanie kału, bo oczywiście nie wszystko widać gołym okiem. Na zdjeciu tasiemiec od zamojskiej suni, mozna pokazac p. asystentowi, który twierdzi, że jest super u nich w schronisku. Tylko psy nawet nie mają jednego odrobaczenia w ksiażeczkach ze schroniska. Nie chcę myślec, co dzieje się z psami, które adoptuja ludzie prosto ze schroniska i nie idą odrobaczyć.
  9. Tak, jak obiecałam jutro najszybciej zrobię zdjęcia małej. Jest wielkości Mimi, tylko ma inne proporcje, jest krótsza i bardziej zwarta. Jeszcze dziś mam swojego lekarza umówionego, do tego Fado dziś tez jest umowiony na wizytę. Mam nadzieję, że od jutra bede bardziej dyspozycyjna. Przy Fado rzeczywiście jest sporo pracy, jak zrobi kupe, to od razu ją rozdeptuje, potem idzie na legowisko i też roznosi, sika dużo i wszędzie, zazwyczaj ostatnio na meble, i rozlewa stale wodę, mimo ze miska stoi w jednym miejscu. Sprzątam i gotuję pranie, bo kupy dalej ma kiepskie. Niusia i Nutka są przy nim całkiem bezproblemowe. Niusię zgarnęła do swojego pokoju młodsza córka, bo to taki słodziak-pluszak. Dla mnie to psiak idealny, jutro sprawdzimy co ze smyczą, tylko chcę mieć juz ogarniętego Fado.
  10. Jedna z suczek, które teraz z nim przyjechały wydaliła tasiemca, wcześniej dwie szczeniaczki Yuri i Sarcia. Badania nie mam, bo podaję leki profilaktycznie od razu po przyjeździe psów. W przychodni powiedzieli, że Fado nic nie wydalił po tabletce, ale zeby powtórzyc odrobaczenie, bo tabletę dostał jednorazowo.
  11. Chyba niezrozumiale napisałam, chodziło mi o to, że na świadectwie ze szczepienia p. ścieklixnie jest podana data urodzenia 2015 r. więc niezgodność bedzie z tym, co w książeczce.
  12. Jutro zmierzę Fado i wstawię wymiary. Jesli te szelki od Nadziejki sa sprawdzone, to myslę, że warto je kupić jak najbardziej. Nadziejko, nie mam kaganców na każdy rozmiar psa, bo nie miałam takiej potrzeby. Do nas przyjeżdżały psy tylko łagodne, które zgodzą się z naszymi psami. Mam więc kagańce dla duzych do wyboru w razie wyjść. Początkowo była mowa, że Fado jest wystraszony, ale nie agresywny. Dopiero na miejscu zobaczyłam, co robi i jak reaguje. Pewnie gdybym od razu wiedziała, że jest w takim stanie psychicznym, bałabym się go przyjąć. Nie prowadzimy hoteliku w typowym znaczeniu, tymczasowicze mieszkają normalnie z nami i naszymi psami. Dlatego po smierci Limby i adopcji Mimi mówiłam, że moge przyjąć tylko dwa psy i to niekonfliktowe. Chyba nikt nie był przygotowany na taki stan psychiczny Fado. Jest, jak jest i staram się jakoś sobie radzić w tej sytuacji.
  13. Oj, racja. Przyjechała wylękniona, wycofana, a teraz stres mija i Nutka zaczyna rządzić. Jest wszystkiego ciekawa, reaguje pierwsza. O miskę tak warczy, że Fado nie ma przy niej szans, mimo ze większy od niej. Potrafi dziewczyna sobie poradzić i zawalczyć o swoje. Zastanawiam się tylko, czy przy szczepieniu nie poprosić o zmianę jej ksiażeczki? Niusia po zębach rzeczywiście wygląda na te 3,5 roku, ale Nutka na 1-1,5 roku, ma idealne ząbki. Mają wpisany ten sam wiek, a wiadomo że skoro jest młodsza, niż w ksiażeczce, to z prawdziwym wiekiem byłoby łatwiej o dom. Tylko jest to szczepienie p. wsciekliźnie z podanym 2015 rokiem.
  14. Już jestem, myslę że stojak większy z miskami bedzie lepszy. Mam taki mniejszy i z cieńszymi rurkami, to rzeczywiście stale podzwaniał, miski się ruszają, a psy łapami go przewracały. Nie uzywam. Do szelek musze go zmierzyć, ale do tego potrzebny jest mój mąż, a dopiero jutro przyjedzie, więc Elu podam wymiary. Fado jest średnim psem, nie maluszkiem, gryzie i szalenie się miota. Absolutnie nie da się mu przypiąć nawet smyczy do obrozy, zeby jakoś utrzymac, p. Arek musiał mu zarzucić petlę ze smyczy. Podobnie z czyszczeniem uszu, na dzisiaj to jest niewykonalne. Chyba i tak trzeba mu będzie kupić kaganiec, bo masci podaje się co dzień. Mam kagańce tylko na moje psy, takie duże. Postaram się umówić go na środę, bo we wtorek, jak mąż przyjedzie, musimy je przewozić do domu na wieś, a zresztą jedziemy do neurologa, więc to nie jest wizyta z marszu. I tak, gdybym zadzwoniła, ze na konsultację neurologiczną, to dostałabym 2 tyg. termin. Bogusik, dziękuję za obiecaną wpłatę, bardzo mu się przyda. Fado teraz jedzie do dla mnie najlepszej diagnostki, jaką znam. Wyłapuje wszystko, jednak wizyty są drogie. Tylko w perspektywie czasu i kosztów leczenia i tak wychodzi taniej raz badanie, dobra diagnoza i wskazanie leczenia, niż jeżdżenie i miotanie się po różnych wetach. Apetyt ma szalony, kupy dalej miękkie, błyszczące i tłuste. Jego aktywność sprowadza się tylko do jedzenia, ożywia się wyłacznie poszukując jedzenia. To bardzo smutne, pobyt w schronisku całkiem go zniszczył, został tylko instynkt przetrwania. Oczywiście, można korzystać z moich zdjeć czy info na FB. Tam częściej wstawiam zdjecia, bo tu jeszcze nie miałam czasu zobaczyć, jak to teraz się robi. Na wątku pokazałam go, licząc na to, że może ktoś się dorzuci do pokrycia kosztów transportu na konto fundacji. Gdyby coś wpłynęło, to Tola tu da znać.
  15. Miałam miski ze stojakiem, ale takim na cienkich rurkach i psy to przewracały łapami. Ten z linku b-d wydaje się byc stabilny. Dzieki wielkie za zainteresowanie i podsunięcie odpowiedniego. Elik, mogłabyś taki stojak z miskami mu kupić z pieniędzy przekazanych z wątku staruszkowego? Na razie daję po prostu mało wody do miski, ale to nie sposób na całą noc. Nie mam możliwości dac na scianę, bo sa płytki, a ja jestem tu sama. Na wsi nutrie mają taką nieprzewracalną (przez psa, nie przez nie) plastikową miske, to mogę u niego wypróbować, ale i tak jest drozsza niż podany w linku stabilny stojak.
  16. Kloniki ;) Widze, że odważna jednak jest, nie jak w schronisku.
  17. Pomysły na wodę przy niewidzącym psie? Dałam dużą, stabilną miskę metalową na uboczu, ale juz przy mnie wszedł do niej, jak krążył. Teraz wylał całość, miska pusta, wszystko pływało. Ceramiczna tez nie jest bezpieczna, bo na płytkach po potraceniu może się rozbić i powaznie go zranić, szklana podobnie.
  18. Znajoma na FB na priv napisała, że w imieniu swojej znajomej wpłaciła na Bosmanka jakąś kwotę, to chyba tu, bo wstawiłam link. Porobiłam mu ogłoszenia, ale zainteresowania szalonego nie ma, jednak są udostepnienia. Mam nadzieję, że wszystko dla niego zakończy się jak najlepiej, skoro już jego stan tak sie poprawił. Mam pytanie, czy tego długowłosego kocurka ktoś chce adoptowac, bo jesli tak, mogłabym Bosmanka podmienić w ogłoszeniu na olx.
  19. Wysłałam Ci zdjecia na maila. Na razie kiepskie, bo Niusia, jak Nutka chce zmiatać pędem przy aparacie.
  20. Na razie jesteśmy do wtorku w Katowicach na kwarantannie. Mysia to pewnie nie bardzo się ucieszy z nastepnych psów, ona lubi stabilizację, dobre jedzonko, łóżko i mojego męża, a nowe psy to więcej ogonów do dzielenia się tym ;) W ostatnich dniach Ciapciak próbował ją zaczepiac na spacerach, bo mu brakuje szaleństw z Mimi, ale Mysia go olała. To on bardziej się ucieszy z przyjazdu dziewczyn, chyba szczególnie z młodej Nutki. Oby ta pani zadzwoniła i to był ten dom dla Mysi. Jak tylko coś będę wiedziała, to zadzwonię.
  21. Tak, moja starsza córka ma dwie Margot i Yogiego. Inni maja chomiczki czy króliczki, my nietypowo nutrie i 4 szczurzyce wędrowne. Węża nigdy nie miałabym ze względu na ich pokarm. Wiem, że ta przychodnia to była jedyna opcja. Tylko nas zastanowiła ta ilość zwymiotowanej karmy.
  22. Wysłałam na maila dwa zdjecia, ale sa kiepskiej jakości. Nutka bardzo boi się, jak cos trzymam w rece i to skierowane w jej stronę. Nie chcę stresowac jej aparatem, bo dopiero zaczęła podchodzić do dłoni z jedzeniem.
  23. Pan Arek pomógł mi go utrzymać, mama przyniosła prześcieradło, zarzuciliśmy i udało się go owinąć i podnieść. Na rękach już był spokojny. Identycznie łapiemy naszą nutrię Yogiego, jak wlezie na parapet. Ta sama metoda i stopień ryzyka. Przy nich dwóch nabiorę takie wprawy, że węże bede mogła łapać ;) W karcie z przychodni ma info, że nie był karmiony przed wyjazdem. Jednak p. Arkowi zwrócił do klatki ogromną ilość niestrawionej karmy, granulki były tylko namoczone, ale całe. Było to bardzo niebezpieczne, bo przeciez mógłby się zadławić w czasie drogi. Ją dwie opcje, albo ktoś jednak go tak nakarmił, albo ma coś z trawieniem, ale tu je chętnie, robi kupy, wiec chyba nie może mu zalegać. Elu, wiem że to dar ludzi, ale Ty ich tak wszystkich zmobilizowałaś i to praktycznie w jeden dzień.
×
×
  • Create New...