Jump to content
Dogomania

Jaaga

Members
  • Posts

    19288
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    104

Everything posted by Jaaga

  1. Elu, przyznam za pierwszym razem opadły mi ręce, ale człowiek jest w stanie przywyknać z czasem do wielu rzeczy. Konewką próbowaliśmy z niego zmywac pył w baseniku. Godzinę wczesniej wyszystko w domu zostało posprzątane i pomyte. Kaj to robi co dzień. Ma taki wilczy sposób, pewnie pierwotnie to walka z pasożytami. Spróbuję nagrać, jak sprytnie wybiera i zjada jaja prosto z gniazda. Rewelacyjnie obserwować jego "dzikie" zachowania. Jakby się miało wilczka w domu. Na szczęście to jego futerko jest całkowicie odrzucające wodę, nie przenika nawet błoto do skóry. Beza rzeczywiście świetnie nabiera ciała. Je karmę bez zbóż, o niższej zawartosci tłuszczu, ale dzięki częstotliwości posiłków i jakości karmy ładnie wypełnia się. To tydzień, a wygląda jak podmieniona, jesli spojrzę na jej pierwsze zdjęcia po przyjeździe.
  2. Za to Beza pozostaje damą. Z odległości pilnuje swojej latorośli.
  3. Już nie ma misski Lukrecji, za to była szkoła życia wg Kaja i poszła spać wymęczona mała wieśniaczka. Najpierw Kaj wypanierował się u ptaków, potem bawił się z Luki, potem zmywał błoto w baseniku, i znowu bawił. Spryciula ukradła mu jego laleczkę i długo nie dała sobie jej odebrać. W konsekwencji, jesli szybko nie znajdzie domu, to nabierze jego nawyków. Jeszcze tylko kradzież jaj przed nią, choć po akcji z laleczką, to myślę, że dałaby radę. Wygląda już podobnie. Z trudem udało się ją złapać, żeby zabrac do domu, tak jej przypadły do gustu wiejskie atrakcje.
  4. A do tego jaka mądra. Padłam po Twoim wpisie. Lukrecję tez chciała mama malutkiego dziecka, ale postraszyłam glistami. W końcu to zoonoza ;)
  5. Zrobiłam zdjecia do wysłania zainteresowanym adopcją Lukrecji. Rośnie pannica.
  6. Całkiem wyleciało mi z głowy, żeby dac Ci znać, że faktury nie było. Widocznie poszła do Ciebie papierowa. Przepraszam, mam problem z moimi wcześniakami , stale siedzę z nimi przy cycku :( Nie dostaje żadnych leków. Optivermin musi działać, skoro jednak wychodzą, ale to silny 3-dniowy lek,a tu stale następne. Jeszcze nie spotkałam się z tym.
  7. A ja znowu ze swoimi robacznymi wiadomościami. Wczoraj popołudniu Beza zrobiła kupę składającą się w większości z żywych glist. Po prostu kłębowisko dojrzałych osobników . 6 dzień od pierwszego odrobaczenia. Dziewczyny, koniecznie uczulcie wydajace maluchy do adopcji, żeby ludzie poza zwykłym odrobaczeniem na początku, zastosowali preparat Advocate czy Stronghold, żeby nie dopuścić do dojrzewania larw różnego stopnia. One zostały zarażone larwami wędrującymi już w macicy, potem razem z mlekiem. Na szczęście Procox, który im kupiono również działa na ostatnie stadium larwalne. Ponad dwadzieścia lat opiekuję się bezdomniakami, ale czegoś takiego nie widziałam. Owszem, zdarzało się, że robale wyszły np 3 dni po odrobaczeniu, ale już częściowo rozłożone. Tu 6 dni i stale kolejne.
  8. Tu wczorajsze zdjęcie, gdzie widać, że jeszcze tylne łapki nie całkiem odbudowane. Chodzi na takich troszkę jakby przygietych, bo mięśnie dopiero się odbudowują. Za to trzeba było już szelki poluzowac, ba zrobiły się za ciasne w klatce :) Luki nie potrafię zrobić zdjeć, bo stale z nosem przy ziemi czegoś szuka.
  9. Jak super, że ruszyło się i jest zainteresowanie maluchami. O naszą Lukrecję wczoraj dzwoniła pani, ale szuka małej suczki, a w jej przypadku trudno zagwarantować, że będzie mała. Niby o połowę mniejsza od rodzeństwa, ale Beza spora, więc i Luki z czasem może nadrobić. Już widac, jak się rozwija. Wczoraj Luki dostała pyrantelum i w kupie było czysto. Niestety Beza znowu dziś wydaliła w kupie ogromną glistę. To niemożliwe wręcz, ile w niej tego siedzi. W sobotę postała pierwszą tabletkę i od tego czasu wychodzą, ciągle żywe lub świeże, nie rozłożone. Coraz bardziej się dziwię, że dała radę przetrwać karmiąc 9 szczeniąt i tak zżerana od środka. Jeszcze delikatnie chodzi na tylnych łapach, bo dopiero odbudowują się jej mięśnie, widać jak w ruchu z wysiłku drgają, jeszcze nigdy nie biegła. Karma dotarła, Bezie daję jeść jak często chce, nie ograniczam. Tylko same porcje wydzielam, żeby jej nie zaszkodzić.
  10. Przez temperaturę wstrzymuję się z operacją. Z pęcherzem Lindy już wszystko w porządku. Kaj rozwija się rewelacyjnie. Cały ogród jest w jego zabawkach, w baseniku zrobił sobie błotko. Wczoraj wylegiwał się w baseniku kąpielowym dla gęsi. Stale ma nowe pomysły. Za to jest troskliwym przybranym bratem dla maleńkiej Lukrecji.
  11. Kremówka wygląda jak dziecinna kopia Nadii. Malaga jest najbardziej podobna do mamy. Cudne maluchy. Jednak Lukrecja i tak jest najładniejsza ;)
  12. Na FB jest na grupach sznaucerowych, udostępniłam ją Malawaszce. Jednak z udostepniami nie jest najgorzej. To w weekend mozna wstawić od nowa, z nowym tekstem. Rewelacyjny tekst. Mam nadzieję, że pomoże.
  13. Tolu, wstawcie ją na fundacyjnego FB. Poudostępniałam dziś gdzie mogłam, ale odzewu nie ma jakiegoś szalonego. Są udostepnienia, ale na tyle grup, to nie za dużo. Najwyżej w weekend znowu poudostępniam.
  14. Chyba tak ;) Dzięki za ogłoszenie i prosiłabym tylko o dopisanie, że to kundelek (bo każdy dzwoniący pyta, jakiej Lukrecja jest rasy), jako dorosła będzie mniejsza lub średnio/mniejsza. I nie zostanie wydana do domu z małymi dziećmi. Po moich ostatnich przykrych doświadczeniach wolę nie prowokować losu. I jeszcze uśmiech Bezy, trochę niewyraźny, ale ona wręcz chce się przykleić człowiekowi do twarzy, więc trudno o lepsze zdjecie z bliska.
  15. Jedną sunię hodowlaną. Córka zakochała się kilka lat temu w tej rasie, jak była ze mną u koleżanki, która akurat miała maluszki. Kilka miotów później trafiła się nam u niej Tonia. Jednego pewnie tak, ale dziewczynom chodziło o szybkie szukanie hoteliku czy DT dla pozostałej 8, żeby nie trafiły do schroniska. Też widzę największe szanse w wyróżnionym ogłoszeniu. Ja szukam DS dla kota, reklamuję zamojską Spinkę, Lukrecja też ma sporo udostepnień i kompletna cisza. Po swoich szczeniakach wiem, że zainteresowanie zaczyna się zazwyczaj w drugiej połowie lipca. Teraz będą przepełnione wszystkie hoteliki.
  16. Na pewno będzie problem ze znalezieniem im miejsca, bo chyba nikt nie zdecyduje się na 8 zarobaczonych, szalejących maluchów. Takie bąble stale sikają, kupkają i jedzą. To jak huragan. Kiedy w zeszłym roku miałam swoich 8 cavisi, to zajmowałam się praktycznie tylko nimi, bo ledwie skończyłam karmić i sprzątac, to mogłam zaczynać od nowa. No i jutro jest koniec roku szkolnego, zaczynają się wakacje, więc pewnie z hotelikami będzie kiepsko. Każdy będzie wolał komercyjnego psa. Wydaje mi się, że szansą dla nich są szybko wyróżnione ogłoszenia na OLX. Z FB ja ostatnio nie mam żadnego odzewu o żadnego zwierzaka. Trafiły na najgorszą z możliwych porę. Wszyscy myślą o wyjazdach, nie o adopcji. Beza dziś rano zrobiła jeszcze kupę z żywymi dwiema glistami. Po trzech dniach odrobaczenia preparatem trzyskładnikowym. Jakaś masakra.
  17. Ze zdjęciami typowymi do ogłoszeń będzie trudno, bo Tania to typ psa, który kiedy widzi aparat w ręce, to wywala się brzuchem do góry lub siedzi z miną ofiary. Wybiorę i ponownie tu wstawię kilka, na jakich udało się ją zaskoczyć i wygląda naturalnie. Wczoraj Tanię ostrzygłam, wykąpałam, obciełam pazury. Dziewczyna jest odświeżona, choć obrażona. Na razie się płaszczy i robi miny, więc z nowymi zdjeciami muszę poczekać, mam nadzieję, że dziś się uda. Mleko jej schodzi i już nie popiskuje na mój widok, czyli ciąża urojona mija. Tania w domu jest miłym, ale bardzo uległym psem. Łasi się, chodzi za człowiekiem. Nie jest głośna, nigdy nie szczeka. Problemem jest dośc długa aklimatyzacja w nowym domu. Potrzebny będzie więc dom cierpliwy, gdzie Tania na początku będzie miała swoje schronienie i możliwość załatwiania potrzeb w domu. U nas trwało to ok. 2-3 tyg., kiedy wychodziła z transportera jedynie wtedy, gdy nikogo nie było w pobliżu. Jadła, piła, załatwiała się na podkład i uciekała do transportera, kiedy ktoś się zbliżał. Bardzo dobrze funkcjonuje z innymi psami. Ladnie się z nimi bawi, oczywiście nie wywołuje żadnych konfliktów. Największym problemem Tani jest jej agresja lękowa. Początkowo kłapała zębami przy próbach wyjęcia z transporterka. Teraz zdarza się to w sytuacjach wyjątkowych. Wczoraj chciała chwycić mnie zębami przy wyjmowaniu z wanny. Wcześniej, kiedy Andrzej chciał ją zabrać do transporterka na sterylizację. W znanych jej, stabilnych warunkach świetnie funkcjonuje. Przy zmianach, kiedy dzieje się coś nietypowego, boi się. Nie lubi zmian. Zdecydowanie woli kobiety, niż mężczyzn. Mimo, że to z Andrzejem miała pierwszy kontakt, to nadal się go boi. Owszem, chodzi za nim, reaguje na imię, ale gdyby chciał ją wziac na ręce, to już gorzej. Kiedy w domu są obcy ludzie, to Tania znika w jakimś zakamarku domu przed ich wejściem. Pojawia się, jak zamykamy za nimi bramę.
  18. Rodzina od Coli to super ludzie. Bardzo się cieszę, że chcą Spinkę przyjać. Skoro ona jest taka fajna z charakteru, to może jest szansa, że zostaną później DT dla innych lub, że u nich zostanie, jesli z Colą się polubią. Cola była rewelacyjnym szczeniakiem, mam nadzieję że wyrosła na równie zrównoważonego psa.
  19. Fatalna sytuacja. Lukrecja jest odrobaczona Procoxem, bo nie podobała nam się konsystencja i kolor kup, wiec lekarka, mimo że nie zobaczyła w próbce kokcydii, to podała preparat, który też je zwalcza. Niestety, jedna próbka kału nie wyklucza ich. Po odrobaczeniu Lukrecja zaczęła robić idealne kupki. Może zaproponuj tez Procox o podania za tydzień lub badanie kału w kierunku kokcydii? Odrobaczenie na glisty na pewno trzeba powtarzać, a najlepiej zastosowac Advocate lub Stronghold, bo tabletki zwalczają tylko dorosłe glisty, a te wcierki także stadium larwalne. Dlatego są skuteczne na dłuższą metę, bo nie rozwijają się z nich dorosłe osobniki. Mam nadzieję, że ktoś maluchom pomoże, nie wyobrażam sobie ich powrotu do schroniska. My już niestety nie mamy możliwości zabrac żadnego, bo Beza nie może karmić więcej.
  20. Fado znowu kiedy śpi, zaczął popuszczać kał. Zaniepoił mnie taki nawrót, a Andrzej jechał do Katowic, więc dałam do zbadania jego kał do ZHW. Właśnie dzwoniłam i niestety, znowu wróciły mu lamblie. Co prawda pojedyncze na razie, ale są. Czyli znowu trzeba zrobić kurację. Będę musiała moim tez podać lek profilaktycznie. Dobrze że teraz robię podłogi mopem parowym, to mam nadzieję, że nie zdążyły się roznieść i szybko opanuję. Zamojskie schronisko to rezerwuar tego pierwotniaka. Ostatnie psiaki tez ponoć z nimi wyjechały ze schronu.
  21. Beza już wygląda lepiej, wcześniej wyglądała jak odwodniona i wysuszona, teraz wypełniła się. Żebra są oczywiście nadal widoczne, ale musi stopniowo odbudować mięśnie. Tym bardziej, że nie może dostawać kamy z większą ilością tłuszczu. Pewnie więc trochę dłuzej to potrwa, niż gdyby dostawała wysokoenergetyczną karmę z tłuszczem i zbożami. Ma apetyt, na dobre jedzenie szalony, na swoją dietę RC umiarkowany. Już wyczuła, że w lodówce są żwacze i jak Linda nauczyła się w drodze na i ze spacerów koczować pod lodówką, żeby dostać swój smakołyk. Mąż ostatnio się zdziwił, dlaczego jak podszedł do lodówki, to otoczył go wianuszek czekających psów.
×
×
  • Create New...