Jaaga
Members-
Posts
19288 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
104
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Jaaga
-
Macie rację, że Lukrecja pomogła po stracie Świstaka. Człowiek nie może stale myśleć i nie jest w stanie się na nią nie rozczulać. Dziś ona jest gwiazdą. Jest tak samo wspaniałym szczeniakiem, jak mama dorosłym psem. Wyszła pierwszy raz z mamą i resztą na spacer i od razu zrobiła furrorę. Kaj ogłupiał na punkcie młodszej siostrzyczki i jest bardzo delikatny. Obawiałam, że będzie chciał na nią polowac, czy bawić się nią, bo jest miedzy nimi ogromna różnica we wzroście, ale moje psy mnie znowu pozytwynie zadziwiły. Ani jeden nie warknął, otoczyły małą opieką na tyle, że Beza zajęła się sobą, a chłopaki malutką. Mała jest odważna, kontaktowa, ale bardzo stablina i zrównowazona. Zero lęku, jak mama, pełna kontrola, taka "stara malenka". Jakby stanowiła częsć naszego stada. Lukrecja dzis przyswoiła wiedzę, że inne psy nie mają mleka. Przeszukała chłopakom brzuchy i widać było jej rozczarowaną minę. Myślę, że jednak i tak jest zadowolona z życia. Kto by zresztą nie był, mając takich osobistych ochroniarzy ;)
-
Dziś Beza wazy 16 kg. Bardzo dobrze znosi odrobaczenie. Za to malutka była dosyć nieswoja, ale je, to najważniejsze. No i pierwsza norrmalna kupa poszła, bo wcześniej wszystko cuchnące, śluzowate. Domysliłam się, że miały wcześniej robaki, ale wg wpisu miały być wcześniej odrobaczone powtórnie, a nie były, więc dlatego chciałam dac znać, że trzeba koniecznie szybko powtórzyć, bo wyszło silne zarobaczenie.
-
Cierpienie nie zna granic, postrzelona Linda na wózku, Kaj są z nami.
Jaaga replied to Jaaga's topic in Psy do adopcji
Mam lampę na kółkach, przy której mogą byc ludzie i zwierzęta. Wolałam zapłacić podwójnie, ale mieć opcję bezpieczną i łatwiejszą w użytkowaniu. Do tego stosuję u niej teraz mop parowy. W te upały wszystkie podłogi praktycznie parujemy po myciu co drugi dzień. Teraz myślę o generatorze ozonu, który zachwala mi koleżanka. Tylko trzeba mieć go włączony w jednym pomieszczeniu ok 5-6 godz. bez zwierząt i ludzi , więc o wiele szybciej wychodzi ozonowanie wszystkich pomieszczeń po kolei, które raz na jakiś czas robi firma. -
Tolu, jeśli drugi domek fajny i sprawdzony równiez, to może dałabyś kontakt do mnie odnośnie malutkiej Lukrecji, która przyjechała z zagłodzoną Bezą, jesli nie macie innego szczeniaczka?
-
Dziękuję wszystkim za wyrazy współczucia. Beza już regularnie wypróżnia się, bo często daję jej małe posiłki. Niestety, na razie w domu, żeby łatwo pozbyć się kału z pasozytami i nie zarazić innych psów i środowiska. Malutka to straszny delikacik. Zjada tylko Starter. Trzeba jej będzie szukać domu, gdzie ludzie przypilnują jedzenia i zatroszczą się. Też już brzuszek nie jest taki okrągły i napięty, jakby połknęła piłeczkę. Była wcześniej odrobaczona, ale nie miała w terminie powtórzonego odrobaczenia, stąd pasożyty dalej rozwijały się. Przekazałam info o zarobaczeniu, żeby odrobaczono także jej rodzeństwo. Tak więc u dziewczyn wszystko w porządku. Wczoraj z wizyty dostałam tylko paragon, bo faktury są wystawiane ostatniego dnia miesiąca.
-
Elu, koty za nia ogłupiały. Niestety ze względu na robale, dziewczyny teraz są oddzielone, aż wszystko z kupami wyjdzie i koty musiałam zabrać. To nie tylko Marian, ale pozostałe też u niej siedziały. Jakoś ją wyczuły, bo do innych większych psów zachowują dystans i nie ma mowy o ocieraniu się czy siedzeniu z nosem we wspólnym jedzeniu. Beza ma cudny charakter. Ktoś prawdopodobnie ją wyrzucił z domu, jak zaszła w ciazę. Jest tak mądrym, zrównowazonym i wychowanym psem, że nieczęsto się takie trafiają. Malutka widać, że chowana była przez samą mamę, bo jest całkiem inna niż normalne szczeniaki rozrabiaki. Jest bardzo cichutka, robi wszystko za matką, nie oddala się. Musiały być pewnie takie, żeby przetrwać. Nadziejko, też tak dziś pomyślałam, że wszystko tak działa, że jedno życie gaśnie, a drugie rozkwita. Tylko przywykłam przez te lata ze Świstakiem, że jak nawet lekarze nie dawali szans, to ona zwyciężała i żyła dalej. Do końca miałam nadzieję. Dobrze, że tak niespodziewanie zdecydowałam, żeby malenka przyjechała, bo z takim zarobaczeniem w stadzie dwukrotnie większego rodzeństwa, mogłaby sobie nie poradzić sama bez mleka mamy. Wyszło życie za życie, choć wczoraj o tym jeszcze nie pomyślałam.
-
Przepraszam za ciszę, ale dziś pożegnaliśmy naszą sunię. Może kojarzycie z wątku Limby, bo tam wstawiałam o niej info i zdjęcia, że wzieliśmy 5,5 roku temu ze schroniska suczkę, której ktoś połamał wszystkie łapki i ogon. Świstak miała chore serce, zwiężoną tchawicę, ani jednego zęba, raka. Ostatnio była już karmiona z ręki i strzykawką, nie chodziła, a dziś trzeba było jej pomóc odejść. jest mi szczególnie trudno, bo tyle lat dzielnie walczyła o życie, które ktoś jej kiedyś bezmyślnie zmarnował. Telefonicznie podano mi wyniki Bezy, bo dziś tam mieli urwanie głowy. Ma podwyższoną lipazę i lekką anemię. Dziś wzięłam do zbadania kał i wyszła silna glistnica. Anemia więc pewnie z robali, o których w katowickiej przychodni jeszcze nie wiedziano. P. doktor powiedziała, że wyniki zaskakująco dobre jak na wygląd Bezy. Dziś dla bezy kupiłam 1,5 kg Intestinala o obniżonej zawartości tłuszcxzu. Może jeść zwykła karmę i jedzenie, byle nie tłuste. Konieczne było szybkie odrobaczenie, więc dlatego wzięłam tą dietę, żeby odciażyć organizm w trakcie jego stosowania. Mała też dostała odrobaczenie i kupiłam dla niej Brita szczenięcego, ale nie chce go jeść. Woli mojego Startera RC. Malutka jest normalnym szczeniakiem, nie wiem skąd pomysł, że nie widzi, bo zachowuje się normalnie. Może miewała hipoglikemię, jak rzadziej jadła? Jak przyjechała miała trochę ropki w kąciku oka. Dobrze, że mała tez przyjechała, bo Beza jeszcze intensywnie się czyści. Nic dziwnego po 9 młodych. Karmienie w naturalny sposób reguluje obkurczanie się i oczyszczaniej macicy. Jeden taki maluch Bezy nie obciaży, a na pewno pomaga. Małą nazywam oposikiem, bo do złudzenia na żywo przypomina oposy z Epoki Lodowcowej. Jest szybka, malenka, z długim szpiczastym pysiem. Podobno jej rodzeństwojest dwa razy większe od niej. jest zaskakująco mała na dziecko takiej suni, jak Beza. Praktycznie wielkości moich 7 tyg. maltanczyków. Małą wzięłam do siebie oczywiście nieodpłatnie, ale będe wdzieczna za szukanie jej również domu, bo szczerze to nie mam nerwów na odbieranie durnych telefonów. Z chęcią oczywiście z potencjalnymi domami będę rozmawiac po pierwszym odsiewie. Obie sunie są zaszczepione, dostały też chipy, jednak na razie poczekam z tym. Beza wygląda na odwodnioną, dużo pije. Apetyt oczywiście ma ogromny. Karmię ją po troszce nawet w nocy. Moim karmiącym suniom też daję trochę startera nocą. Kupę dopiero dziś koło południa zrobiła. Oddzieliłam im pół pokoju. Beza bezbłędnie zaraz po przyjeździe wyczuła pojemnik z karmą dla szczeniąt. Musiałam jej otworzyć i dac się poczestować. Jednak po momencie musiałam zamknać pojemnik, bo Beza przez wychudzenie i zanik mięśni ma trudności z przełykaniem i dławi się. Trzeba jej więc rozsypywać karmę po podłodze i ją pojedynczo zbiera. W domu zdjecia robione wczoraj, na spacerze dziś. I widać już na nich, że mimo wystających zeber ładnie wypełnił się jej brzuszek.
-
Cierpienie nie zna granic, postrzelona Linda na wózku, Kaj są z nami.
Jaaga replied to Jaaga's topic in Psy do adopcji
Też się cieszę z legowiska, kosztowało ponad 300 zł i gdyby nie ta pomoc znajomej, to nie mogłabym jej takiego kupić. Mam takie prześcieradła, ale mocz od większego psa nie wchłania się na tyle i spływa z wyższego legowiska. Dawałam jej takie na łózko, jak ze mną spała, a na wierzch bawełniany koc. Dziś zrobię podłoge mopem parowym, mam też lampę bakteriobójczą, więc zmienię sposób ograniczania bakterii na całkiem bezpieczny. -
21 maja 2024 r. Fadulek pobiegł za TM. Biegaj kochany psiaku bez lęku po tęczowych łąkach Niewidomy psiak w schronie. Co go tam czeka? Wszystko co najgorsze - śmierć głodowa, zamarznięcie, rozszarpanie, bo jest bezbronny, a koledzy z boksu bywają okrutni.
Jaaga replied to elik's topic in Już w nowym domu
Nie ma się co dziwić, skoro czymś ciężkim (prawdopodobnie łopatą) został uderzony w tył głowy. Nie wiadomo, czy tylko raz, czy częściej. Po czymś takim chyba nigdy nie zaufa, skoro jeszcze nie widzi. Może widzącemu psu byłoby łatwiej, a tak lęk nie mija. -
21 maja 2024 r. Fadulek pobiegł za TM. Biegaj kochany psiaku bez lęku po tęczowych łąkach Niewidomy psiak w schronie. Co go tam czeka? Wszystko co najgorsze - śmierć głodowa, zamarznięcie, rozszarpanie, bo jest bezbronny, a koledzy z boksu bywają okrutni.
Jaaga replied to elik's topic in Już w nowym domu
Pisałam już wcześniej, że filmiki robię tylko z okna. Nie mogę być przy nich, bo wtedy Fado nie chce się bawić i jest czujny, spięty. Tak, jak na filmie, zachowuje się tylko wtedy, kiedy nie wyczuwa człowieka i wie, że są sami. Na pewno spróbuję dac coś swojego Kajowi. Jeśli niewielka ilość materiału wystarczy, to nie będzie protestował. -
Dokładnie, kotu w typie MCO warto przebadac chociaż osłuchowo serduszko. kocięta bardzo często jedzą. Na mokrej karmie to chyba są właśnie najszybciej głodne ;) BARFem się zapychają na dłużej, bo jednak mięsko dłużej przerabiają. Latem trudno maluszkowi zostawiać jedzenie na zapas, żeby się nie rozwinęły bakterie, a taki bąbelek musi jednak często jeść. Mój Alexik jest w podobnym wieku i jest stale głodny. Tolu, jesli ta buldożka z wygiętym kręgosłupem jest pod waszą opieką, to zrócie jej RTG tego odcinka kręgosłupa. Garb może być nie tylko efektem zagłodzenia. W tej rasie może psu brakowac fragmentów kręgów. Lepiej więc sprawdzić, bo w przyszłości może mieć spowodowane tym problemy zdrowotne czy bóle.
-
Cierpienie nie zna granic, postrzelona Linda na wózku, Kaj są z nami.
Jaaga replied to Jaaga's topic in Psy do adopcji
Zielonkawe pasma śluzu w moczu miała pierwszego dnia infekcji bakteryjnej, podobnie zaczęły jej się wtedy od razu ślimaczyć wszystkie rany na łapach, dlatego je zmywałam w tym upale. Legowisko nie jest pokryte dermą, to materiał nie przepuszczający moczu, ale o chropowatej fakturze grubego materiału, nie skóropodobny, przylepiający się. Zasponsorowała jej takie specjalistycze legowisko moja znajoma. Na to nakładam jej co najmniej prześcieradło, najczęściej i bawełniany koc, żeby miała naturalne podłoże wchłaniające wilgoć. Niestety, po użyciu pampersów robiły się jej zmiany na skórze. Z tego więc zrezygnowałam i zakładam tylko, jak jedziemy do weta. Już jest znacznie lepiej. Bakterie z pęcherza, przez zlizywanie moczu i lizanie językiem ran musiała sobie na nie roznieść . To było niemożliwe, jak w ciągu doby wszystko się rozwijało w tym upale. Aktualnie, na antybiotyku rany zrobiły się suche, a mocz już nie ma tego intensywnego, paskudnego zapachu. Nie ma też już śluzu w moczu. Zrobiła wczoraj i dziś idealną kupę, bo wtedy nawet kał zrobił się luźniejszy. Na szczęście udało się wszystko opanować. Jednak i tak operacja jest odmówiona, bo jest w trakcie leczenia, a upał zbyt duży, jak na ryzykowanie zabiegu, który można zrobić tydzień czy dwa później. Zostałam uprzedzona, że u psa, który nie sika całkiem normalnie, mogę się spodziewać takich infekcji, ale nie myślałam, że tak szybko tego doświadczę, skoro ją i tak odsikiwałam, nie czekałam aż mocz będzie zalegać. Dziś na FB zobaczyłam, że Marina prosi o domy dla jej koleżanek z wybiegu, które mają złamane kręgosłupy i amputowane łapki: Maszy i Kai. Wstawiam ich zdjecia, może kogoś ujmą. Dysponuję podarowanym drugim wózkiem, gdyby ktoś chciał przyjać którąś z suczek. Z ogłoszeń o Mariana niestety nie miałam nawet jednego telefonu. Chyba trudno będzie teraz o adopcję dorosłego kota, kiedy tyle wszędzie jest maluszków. -
Teraz taki kiepski czas na psa, ludzie szykują sie na wakacje. Zrobiłam ogłoszenia dla moich szczeniat, to miałam zapytania praktycznie tylko o to, czy na koniec sierpnia będzie miot. Kilka osób ogłosiło mojego tymczasowicza kota Mariana i dotąd nie było o niego jednego telefonu. Mam nadzieję, że jednak ktoś się wzruszy losem Nadii i Florki i adoptuje je obie. Florcia w pełni zrekompensowałaby mały kontakt z Nadią.
-
21 maja 2024 r. Fadulek pobiegł za TM. Biegaj kochany psiaku bez lęku po tęczowych łąkach Niewidomy psiak w schronie. Co go tam czeka? Wszystko co najgorsze - śmierć głodowa, zamarznięcie, rozszarpanie, bo jest bezbronny, a koledzy z boksu bywają okrutni.
Jaaga replied to elik's topic in Już w nowym domu
Takie filmiki mogę nagrywać niestety tylko z okna. Jeśli Fado czuje, że jest człowiek na zewnątrz, to się hamuje i jest czujny. Nawet w domu próbował zaczepiać do zabawy Kaja, co wcześniej się nie zdarzało. Widocznie bał się na ograniczonej przestrzeni, ze może dobić. Nie zrywa się już w ogrodzie i nie dobija. Na "śniadanie" dostaje 6 tabletek. Musi je dostawać z posiłkiem, żeby nie uszkodziły śluzówki żołądka. Zjada je z mięsem lub puszką. Na szczęście dla nas, ma apetyt i nie wygrzebuje leków z jedzenia, jak to potrafią robić moje psy. Leczenie przynosi efekt. Czekam na ochłodzenie, żeby jechać na kontrolę. W domu nadal czasem terroryzuje inne psy i jest głośny, ale na zewnątrz zdecydowanie widać, że napięcie przeszło i jest spokojniejszy. Kiedy go wołam do domu, to nie muszę robić tego długo i nawet szybciutko, biegiem prawie wchodzi do domu. przedtem trochę trawał zanim zdecydował się wejść. Niestety, jakiekolwiek widzenie zostało wykluczone. Ma wyjątkowo zniszczone oczy. Za to ma tak świetny słuch. Może to sposób, choć nie wiem, czy Kaj chciałby się wtedy bawić. Musiałby chyba najpierw sam przywyknąć do czegoś na sobie, bo musiałby nosić stale. Trudno przeiwdzieć kiedy Fado zechce się bawić. -
Jestem i ja . Zupełnie nie brałam pod uwagę wzięcia do nas psa przed adopcją Tani, ale jak zobaczyłam zdjęcia, to normalnie zrobiła mi sie gęsia skórka i totalnie żal dziewczyny. Jeśli jest konto fundacyjne, to koniecznie zróbcie zbiórkę pieniędzy na diagnozowanie i odkarmienie. Sunia, która tak wygląda na pewno wzruszy ludzi. Ja zbiórkę poudostepniam na grupach FB. Na moją Lindę udało się zebrać całą potrzebną kwotę. Najlepiej byłoby zrobić dziś, to na weekend poudostępniałabym. To najlepszy czas, ludzie mają czas i chętniej wpłacają. Myślę, że Bezie na razie trzeba zrobić badanie kału w kierunku pasożytów, żeby profilaktycznie nie odrobaczać jej w takim stanie. I tak przyszło mi do głowy, że warto jednak byłoby zbadać krew, morfologię i choć profil wątrobowy i nerkowy. Sunie które zjadają odchody z licznego miotu mogą mieć problemy z funkcjonowaniem tych narządów, bo czasem nie wyrabiają z usuwaniem z ogranizmu szkodliwych produktów przemiany materii. jeśli wątroba jest obciążona, to karma z dużą ilością białka może jeszcze bardziej ją obciażyć i zaszkodzić, zamiast pomóc. Czasem zdarza się, że zagłodzone psy umierają po wprowadzeniu normalnego karmienia. Lepiej więc sprawdzić, jaki jest stan narządów. Karmę dla suk mam w domu. A jak u niej z laktacją, nadal karmi? Teraz jest upał, jeśli nadal produkuje mleko, to po nagłym odstawieniu takiego stada, mleko bedzie zalegać i mogą szybko pojawić się bakterie i stan zapalny. Wtedy konieczne jest podanie Galastopu.
-
Kurcze, kiepsko że ma lamblie. To bardzo trudno się leczy. W czasie leczenia powinna mieć dezynfekowaną okolicę odbytu szamponem z chlorheksydyną. Tolu, napisz mi na priv, co oni jej podają. Najczęściej lekarze dają fenbendazol, a on na większosć lamblii już nie działa. Najskuteczniej działa Zentel i podaje się go tylko 3-5 dni w pierwszej serii leczenia. Metronidazol 7 dni. Potem po tygodniowej przewie kolejna seria.
-
Cierpienie nie zna granic, postrzelona Linda na wózku, Kaj są z nami.
Jaaga replied to Jaaga's topic in Psy do adopcji
Zapomniałam tu napisać, że okazało się, że była wysterylizowana. To na pewno jest mocz, bo ją ręcznie odsikuję i to jednym, dużym strumieniem wypłynęło z pęcherza. w nocy nie odsikiwałam i mocz się stale sączył. Rozmawiałam z lekarką, możliwa jest taka bakteryjna infekcja, że pojawia sie podbarwiony śluz.