Jump to content
Dogomania

Jaaga

Members
  • Posts

    19199
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    104

Everything posted by Jaaga

  1. Ma inne objawy. Już tam leczyłam trzy psy z zespołem przedsionkowym, więc gdyby coś wskazywało na to, to na pewno p doktor wzięłaby pod uwagę. Podobno musiał gdzieś z tyłu głowy, przy karku miec uraz, na to wskazują objawy. Pamiętacie, że na samym początku miał tam bolesność? Tak się zastanawiam, czy to możliwe, że jeszcze sprzed schroniska? On chyba tam długo był? Dziś wreszcie wyjrzało słońce, jak trochę obeschnie, to spróbujemy z budą. Dam znać, co bedzie . Przyszła cała reszta wyników Fado i ma zły jeden parametr wątrobowy. Przeszedł kurację metronidazolem przy lambliozie, więc pewnie wątroba po tym leku tak zareagowała, co się niestety zdarza. Dobrze więc, że jednak miał wykonane teraz te badania. P. doktor bedzie dopiero w poniedziałek, ale ja juz dziś mu podam Essentiale na watrobę. Mam dzwonić w poniedziałek. diety i tak pewnie nie dostanie, bo hepatic jest z kurczakiem i zbożami, więc pewnie zaraz byłaby biegunka. To jedyny pies u nas, który jest w takim stanie. Nawet Linda, mimo że bezwładny ma cały tył, to i tak ma swoje radości, atrakcje. Nawiązuje kontakt, ma psich przyjaciół. Fado chyba przyjemność czerpie tylko z jedzenia. Czasem tylko zaczepi Ciapciaka i to tyle.
  2. Myślę, ze nie zaszkodzi spróbować. W końcu też miałby ogródek do dyspozycji. Może w takim mniejszym nawet szybciej opanowałby teren. może rzeczywiście to szczekanie nocą jest przez to, że chce wyjść?p. doktor powiedziała, że mało prawdopodobne, żeby wczesniej żył w domu i dlatego może woleć mieszkać na zewnątrz. Chyba jak nie spróbujemy, to się nie przekonamy i to takie gdybanie. Jeśli będzie szczekał nocą, to będziemy musieli wziąć go do domu, bo nie chce, żeby cała okolica nas znienawidziła ;) Wczoraj korzystając z kagańca zrobiłam ekspresową akcję zdjecia obroży i szelek do szybkiego prania. Założyłam mu od Lindy, potem znowu zakładanie jego. Z trudem udało się to ogarnąć we dwoje. Naprawdę ma siłę niesamowitą.
  3. Linda wczoraj była na kontroli neurologicznej. Okazało się, że po terapii zmniejszyły się zrosty w kanale rdzeniowym i Lindzie wróciło czucie głębokie w obu łapkach. Do tego rehabilitacja też poprawia jej stan łapek. Jednak, zeby nie było za kolorowo, pokazałam tą łapkę, gdzie stale jej strzela przy ruchu i ją zakłada na drugą w ruchu. Okazało się, że to nie kolano, a biodro. Mamy skierowanie do ortopedy w Oświecimiu na konsultację i prawdopodobnie będzie miała operację. najpierw jednak trzeba zrobić tam bardzo dokładne RTG w narkozie. prawdopodbnie jest uraz w biodrze.Jesli uda się "naprawić" ta łapkę, to będzie pewnie mogła chodzić w gorsecie. Na razie wózek wstrzymujemy, bo może ją ugniatać w miejscu urazu i może dlatego nie chce się w nim poruszać. Dzięki odzewowi z FB odnośnie wózka, zgłosiła się druga osoba, która też podarowała wózek dla dużego psa. Już przysłała wózek do Katowic do mojej mamy. Wózek prawdopodobnie pojedzie do schroniska na Ukrainie, gdzie zostało sporo takich kalekich psów. Dzięki zbiórce Linda będzie mogła mieć konsultację ortopedyczną i w razie koniecznosci operację. Wczoraj zapłaciłam 90 zł za konsultację i zastrzyki sterydowe. Wzięłam fakturę, którą prześlę Toli.
  4. Bo wygolona na sznaucerka ;) Przy jej aktywności nie da się chyba utuczyć. Wiem, że też wybrzydza z jedzeniem. Mam nadzieję, że wkrótce to się skończy. U nas, przy innych psach ładnie jadła. Pani ją jeszcze odrobaczała i badała, wszystko ma w porządku i jest zdrowa. Jestem w stałym kontakcie z p. Olą.
  5. Nie dostał tego leku przed badaniem i nie chodzi o krew, ale o badanie neurologiczne. Okazało się, że oczopląs jest większy, cały czas jednostronny w prawo, podobnie jak jego kręcenie się w momencie stresu. Prawdopodobnie kiedyś dostał mocno w tył głowy np łopatą, co spowodowało uraz i to także mogło wpłynąć na jego nieodwracalne uszkodzenie wzroku. Prawdopodobnie ma zwiększone ciśnienie w czaszce. Dostał już steryd przeciwzapalnie, mam recepty na inne leki, np obniżające ciśnienie, .ale mam je podawać pojedynczo, stopniowo i obserwować reakcje, żeby dobrać kurację najbardziej odpowiednią. Później, po ustaleniu terapii już ma dostawać Anafranil dwa razy na dobę. Musze przyznać, że od wczoraj jest znacznie spokojniejszy. Najpierw myślałam, że to kwestia zmęczenia, ale przespał spokojnie całą noc i szczekał dopiero rano. Oczywiście było całe rodeo z nim, jak zwykle. Kagańca w domu nie udało się założyć, dopiero w trójkę w przychodni, na bandaż, jak pisała Elik. Przy zarzucaniu bandaża udało mu się ugryźć mnie w kolano. Zrobił w przychodni trzy razy kupę, wszystko zasikał, zapluł i zasmrodził. To wszystko zostało wydalone w stałym ruchu, więc rozsmarowane wkoło. Krwi z przedniej łapy nie dało się pobrac, bo dzielnie walczył i trzaskał kagańcem, więc miał pobieraną z tylnej. Morfologia robiona na miejscu wyszła dobrze, natomist cały profil geriatryczny jest robiony poza przychodnią i dziś mam dzwonić o wyniki. Zeskanuję wszystko i prześlę Elik. Fakturę za konsultację i badania wzięłam przelewową i od razu przekazałam Elik na maila. leki, jakie ma zalecone, powinnam mieć w domu, tylko musze sprawdzić ich wielkosć, bo zazwyczaj mam dla moich mniejszych psów. Skoro steryd w sposób widoczny pomógł, to bedzie mieć kontynuację już w tabletkach. Te same mam 2 tyg. temu wykupione dla Lindy, a u niej akurat lepiej działa lek w zastrzykach, więc przekażę je Fado, szkoda wydawac kilkadziesiąt zł. Wczoraj jechał z Lindą, koszt paliwa do Tychów - 40 zł podzielony jest na pół. Dam znać, jak bedę znać więcej wyników z krwi. Pani doktor zasugerowała, że może do jesieni wolałby mieszkać na zewnątrz i żeby spróbować dać go do kojca. Kojec na dwa psy mam, ale właśnie w trakcie osiatkowywania dla naszych nutrii, Yogiego i Margot. Pomyślałam więc, że może spróbujemy przenieść dużą budę do ptasiego ogródka i zobaczymy, czy nie poczułby się tam lepiej sam. Tylko boję się, że mógby szczekać nocą, bo sarny i zające podchodzą. Jednak może warto spróbować? Nie zwraca uwagi na nasze 4 kury i 2 gęsi. nie wiem, czy będzie wiedział, żeby wejsc do budy. Ptaki też mają na gniazda dwie drewniane budki i jedną plastikową, to do nich nie wszedł nigdy, ale może dlatego, że to takie budki na małe psy. Pomyślałam, żeby wyłozyć kocem, dać do środka jedzenie, to może zaakceptuje budę jak transporter? Może rzeczywiście poczuje się lepiej na zewnątrz?
  6. W tej sytuacji szkoda. Jednak w normalnym jego funkcjonowaniu chyba tak jest dla Fado lepiej, bo nie czuje się otumaniony czy senny. Jednak w takich przypadkach z chęcią zastowałabym coś, po czym łatwiej szłoby sobie z nim poradzić ;)
  7. Ten lek nie działa w ten sposób. On działa przeciwlękowo, przeciwdepresyjnie, a nie uspokajająco czy nasennie. Czyli pies jest normalnie aktywny, tylko nie boi się tak, jak normalnie bałby się. Dam jutro znać. Linda i Fado na wspólnym wyjeździe to naprawdę wyzwanie.
  8. Rzeczywiście Andrzej się pomylił, dzięki za zwrócenie uwagi.
  9. Trzymajcie kciuki, bo Mysia może będzie mieć swój dom. Na razie więcej nie będę pisać i proszę o dobre myśli dla naszej pięknotki do niedzieli. To pierwszy potencjalny dom, który jak dla mnie idealnie pasuje do Myśki. Sama bardzo chciałabym, żeby Mysia dała radę pokochać nową rodzinę.
  10. Próbowałam wczoraj zrobić filmik, ale Nadia bardzo wystraszyła się telefonu w dłoni. Na razie więc nie mam, bo na filmiku stoi nieruchomo i czeka, aż odejdę. Wczoraj zmieniłam taktykę i władowałam ją sobie na kolana. Siedziała sztywna i próbowała się wyrywać. Potem oczywiście uciekła. Dziś znowu ją wzięłam na ręce i na kolana. Zadowolona nie była, ale dawała się głaskac i drapać za uchem, a jak ją postawiłam, to nie uciekła, tylko siadła obok i czekała, czy przypadkiem znowu nie chcę jej dotykać. To już chyba coś, że nie zwiała.
  11. Pewnie przez to, że wcześniej pisałam, że Linda się dobrze aklimatyzuje. Na początku była niesamowicie przerażona. Chyba wszystkim utkwiły w pamięci jej przerażone oczy. teraz czuje się w miarę bezpieczna. To duzy postep. Początkowo stale uciekała. Teraz do mnie się przemieszcza. Kiedy wołam, gdzie jest moja księżniczka, to się cieszy i pokazuje się. Na spacerach za mną tez idzie. już nie czmycha w krzaki. Nawet jak wchodzi gdzieś, to sama wychodzi. To duży postep. jednak bólu i jego konsekwencji pewnie tak szybko nie zapomni, stąd lęk przed mężczyznami i głośnymi odgłosami. Jest niesamowicie cierpliwa i potrafi cieszyć się z drobnostek. Dlatego mamy swój rytuał z lodówką. Kiedy tylko do niej się zbliżam, Linda już przesuwa się błyskawicznie i czeka z wywieszonym językiem, przebierając łapkami, co dobrego dostanie. Muszę mieć zapas dobrotek dla niej. Tak samo z poranną dawką leków, przemycaną w dobrym posiłku czy masażem połączonym z głaskaniem i drapaniem pod paszkami. Mruży wtedy oczy z zadowolenia i robi szczęśliwą minę. Takie drobnostki, a widać, że dla niej wazne. Jej życie już się zmieniło i mam nadzieję, że z czasem będzie zapominać stopniowo o tym, co przeszła wcześniej.
  12. Niestety Elu, tak dobrze nie jest. Bardzo boi się mężczyzn. nie jest w stanie zaufać Andrzejowi. Muszę ja ją podnosić i wtedy on ją przenosi dalej. Inaczej nie da się dotknąć i próbuje uciekać przed nim. Boi się każdego głośniejszego odgłosu, który jej się kojarzy ze strzałem. Moich córek, szczególnie, wyższej starszej też się boi, ale nie tak, jak męża. Tylko mi na razie zaufała, chyba przez to, że jestem z nią od samego początku i to ja się nią opiekuję. Nazywam ją za każdym razem swoją księżniczką, kładę się z nią i przytulam. Do tego codzienna rehabilitacja, dawanie dobrych rzeczy z lodówki i jakoś to idzie. Patrzy na mnie miłośnie, ale jeszcze nie jest w stanie zaufać na tyle,żeby luźno się połozyć. Zawsze ma uniesioną głowę, żeby w razie zagrożenia reagować i uciekać. Mały Kaj podobnie reaguje. Oboje, kiedy ktoś przyjeżdża czy podjeżdża, uciekają. Małemu zmieniliśmy imię, bo był w skrócie Ukrusiem w założeniu do adopcji. Jednak podjęlismy decyzję, że po tych psach, które są u nas z dogo do adopcji, juz nie weźmiemy kolejnych i młody zostaje. Jest specyficznym szczeniakiem. Nie tylko z wyglądu przypomina szczeniaka wilka polarnego. Zachowuje się tez inaczej. Jest nieufny do obcych, lepiej czuje się wsród psów, niz ludzi. Wyje zamiast szczekać, ma swoje rozrywki: wybieranie jaj z gniazd, kopanie nor gryzoni, zabawy w kałużach. Nie byłby chyba najszczęśliwszy w mieście, np. w bloku, z samymi ludźmi. Do tego najszczęśliwszy jest z Lindą i moimi chłopakami. Wszyscy w domu go zaakceptowali, a "tatuś" jest dumny z kolejnych jego umiejętności czy postępów. Trochę podśmiewam się z tego, bo na początku powiedziałam tylko o Lindzie. Dopiero póxniej, że ma przyjechac jeszcze szczeniak, sunia do adopcji. Oczywiście usłyszałam wtedy, że przeszłam samą siebie w głupich pomysłach. Na skutek pomyłki przewoźnika nasza sunia pojechała do Holandii, a do nas trafił Kaj. Widocznie tak było pisane. Teraz z Kajem pracujemy nad smyczą, ponieważ nie uznaje uwięzi. Wymienia zęby, co dzień dostaje swoją porcję surowego mięsa z Canivitonem na chrzastki i fosforanem wapnia przy zwiększonnym przez zęby zapotrzebowaniu na te pierwiastki. Dziś dla Lindy przyszedł gorset. Będziemy go przymierzać. Oby pomógł w zachowaniu prawidłowej sylwetki. przez ten rok od postrzałów już doszło do zmian w ciele. Ma rozbudowaną klatkę piersiową, jest trochę przygarbiona, ma zaniki mięśni w tylnych łapach i ciało zkręconę w jedną stronę.
  13. Wszystko w porządku. Florka była na początku szczuplutka pod futerkiem, teraz ładnie nabrała ciałka. Zrobię filmik, tylko muszę telefon trochę oczyścić. Aparat w telefonie mam kiepski, więc filmiki wyjdą takie raczej tu, nie do ogłoszeń.
  14. Podajemy preparat, ale jakoś efektu na razie nie widać. Nie podawałam tego nigdy, więc nie wiem, czy już powinna być jakaś różnica? Nadal Florka to maskotka, a Nadia jest nieufna.
  15. Nie miałam dostępu do internetu, wiec dopiero dziś zaglądam. Jeśli będę miała samochód zastępczy z warszatu, to na dniach pojedziemy z Lindą i Fado do neurologa. Zrobimy tam badania krwi i kontrolę ogólną jego stanu.
  16. Nie miałam znowu dostępu do internetu. Podziało się trochę. Mamy wózek, ale niestety Linda nie potrafi się w nim poruszać. Zauwazyłam u niej inne problemy. Ma zwichnięta rzepkę kolanową, być może też zerwane więzadło. Nie da się ćwiczyć, tak jej przeskakuje rzepka. To może wywoływać bolesnosć i zazwyczaj w takim stadium jest operacyjne. To jest do diagnozowania u ortopedy. Ta łapka jest zdecydowanie słaba, wwija się do środka na drugą stronę, czym blokuje drugą tylną łapę, bo się krzyzują i Linda nie potrafi zrobić kroku. Z kolei w drugiej, lewej nie podoba mi się jedno miejsce, wygląda na złamane. Tej łapki nie potrafi luźno zginac, zazwyczaj jest sztywno wyprostowana. Linda już się u nas zadomowiła. Potrafi sama schodzić po schodach, niestety w drugą stronę trzeba ją wnosić. Nauczyłam się też ją odsikiwać. Sama sika, jak już ma pełen pęcherz, a tak mogę to robić częściej, żeby nie doszło do stanów zapalnych i zalegania moczu. Koniecznie muszę jej kupić piłkę do rehabilitacji i znaleźć jakiś gabinet, który pokazałby nam dokładnie co i jak mamy ćwiczyć. wiem tyle, co od neurologa. Wózka nie chce ciągnąć za sobą, jest przestraszona. Myślę, że najpierw musi się poczuć bardziej pewna siebie, zeby dalej probować.
  17. Uzupełniłam rozliczenie w drugim poście. Dziś wyłożyłam za gorset. Jak dojdzie faktura z gorsetem, to ją prześlę.
×
×
  • Create New...