Jaaga
Members-
Posts
19199 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
104
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Jaaga
-
21 maja 2024 r. Fadulek pobiegł za TM. Biegaj kochany psiaku bez lęku po tęczowych łąkach Niewidomy psiak w schronie. Co go tam czeka? Wszystko co najgorsze - śmierć głodowa, zamarznięcie, rozszarpanie, bo jest bezbronny, a koledzy z boksu bywają okrutni.
Jaaga replied to elik's topic in Już w nowym domu
Pisałam już wcześniej, że filmiki robię tylko z okna. Nie mogę być przy nich, bo wtedy Fado nie chce się bawić i jest czujny, spięty. Tak, jak na filmie, zachowuje się tylko wtedy, kiedy nie wyczuwa człowieka i wie, że są sami. Na pewno spróbuję dac coś swojego Kajowi. Jeśli niewielka ilość materiału wystarczy, to nie będzie protestował. -
Dokładnie, kotu w typie MCO warto przebadac chociaż osłuchowo serduszko. kocięta bardzo często jedzą. Na mokrej karmie to chyba są właśnie najszybciej głodne ;) BARFem się zapychają na dłużej, bo jednak mięsko dłużej przerabiają. Latem trudno maluszkowi zostawiać jedzenie na zapas, żeby się nie rozwinęły bakterie, a taki bąbelek musi jednak często jeść. Mój Alexik jest w podobnym wieku i jest stale głodny. Tolu, jesli ta buldożka z wygiętym kręgosłupem jest pod waszą opieką, to zrócie jej RTG tego odcinka kręgosłupa. Garb może być nie tylko efektem zagłodzenia. W tej rasie może psu brakowac fragmentów kręgów. Lepiej więc sprawdzić, bo w przyszłości może mieć spowodowane tym problemy zdrowotne czy bóle.
-
Cierpienie nie zna granic, postrzelona Linda na wózku, Kaj są z nami.
Jaaga replied to Jaaga's topic in Psy do adopcji
Zielonkawe pasma śluzu w moczu miała pierwszego dnia infekcji bakteryjnej, podobnie zaczęły jej się wtedy od razu ślimaczyć wszystkie rany na łapach, dlatego je zmywałam w tym upale. Legowisko nie jest pokryte dermą, to materiał nie przepuszczający moczu, ale o chropowatej fakturze grubego materiału, nie skóropodobny, przylepiający się. Zasponsorowała jej takie specjalistycze legowisko moja znajoma. Na to nakładam jej co najmniej prześcieradło, najczęściej i bawełniany koc, żeby miała naturalne podłoże wchłaniające wilgoć. Niestety, po użyciu pampersów robiły się jej zmiany na skórze. Z tego więc zrezygnowałam i zakładam tylko, jak jedziemy do weta. Już jest znacznie lepiej. Bakterie z pęcherza, przez zlizywanie moczu i lizanie językiem ran musiała sobie na nie roznieść . To było niemożliwe, jak w ciągu doby wszystko się rozwijało w tym upale. Aktualnie, na antybiotyku rany zrobiły się suche, a mocz już nie ma tego intensywnego, paskudnego zapachu. Nie ma też już śluzu w moczu. Zrobiła wczoraj i dziś idealną kupę, bo wtedy nawet kał zrobił się luźniejszy. Na szczęście udało się wszystko opanować. Jednak i tak operacja jest odmówiona, bo jest w trakcie leczenia, a upał zbyt duży, jak na ryzykowanie zabiegu, który można zrobić tydzień czy dwa później. Zostałam uprzedzona, że u psa, który nie sika całkiem normalnie, mogę się spodziewać takich infekcji, ale nie myślałam, że tak szybko tego doświadczę, skoro ją i tak odsikiwałam, nie czekałam aż mocz będzie zalegać. Dziś na FB zobaczyłam, że Marina prosi o domy dla jej koleżanek z wybiegu, które mają złamane kręgosłupy i amputowane łapki: Maszy i Kai. Wstawiam ich zdjecia, może kogoś ujmą. Dysponuję podarowanym drugim wózkiem, gdyby ktoś chciał przyjać którąś z suczek. Z ogłoszeń o Mariana niestety nie miałam nawet jednego telefonu. Chyba trudno będzie teraz o adopcję dorosłego kota, kiedy tyle wszędzie jest maluszków. -
Teraz taki kiepski czas na psa, ludzie szykują sie na wakacje. Zrobiłam ogłoszenia dla moich szczeniat, to miałam zapytania praktycznie tylko o to, czy na koniec sierpnia będzie miot. Kilka osób ogłosiło mojego tymczasowicza kota Mariana i dotąd nie było o niego jednego telefonu. Mam nadzieję, że jednak ktoś się wzruszy losem Nadii i Florki i adoptuje je obie. Florcia w pełni zrekompensowałaby mały kontakt z Nadią.
-
21 maja 2024 r. Fadulek pobiegł za TM. Biegaj kochany psiaku bez lęku po tęczowych łąkach Niewidomy psiak w schronie. Co go tam czeka? Wszystko co najgorsze - śmierć głodowa, zamarznięcie, rozszarpanie, bo jest bezbronny, a koledzy z boksu bywają okrutni.
Jaaga replied to elik's topic in Już w nowym domu
Takie filmiki mogę nagrywać niestety tylko z okna. Jeśli Fado czuje, że jest człowiek na zewnątrz, to się hamuje i jest czujny. Nawet w domu próbował zaczepiać do zabawy Kaja, co wcześniej się nie zdarzało. Widocznie bał się na ograniczonej przestrzeni, ze może dobić. Nie zrywa się już w ogrodzie i nie dobija. Na "śniadanie" dostaje 6 tabletek. Musi je dostawać z posiłkiem, żeby nie uszkodziły śluzówki żołądka. Zjada je z mięsem lub puszką. Na szczęście dla nas, ma apetyt i nie wygrzebuje leków z jedzenia, jak to potrafią robić moje psy. Leczenie przynosi efekt. Czekam na ochłodzenie, żeby jechać na kontrolę. W domu nadal czasem terroryzuje inne psy i jest głośny, ale na zewnątrz zdecydowanie widać, że napięcie przeszło i jest spokojniejszy. Kiedy go wołam do domu, to nie muszę robić tego długo i nawet szybciutko, biegiem prawie wchodzi do domu. przedtem trochę trawał zanim zdecydował się wejść. Niestety, jakiekolwiek widzenie zostało wykluczone. Ma wyjątkowo zniszczone oczy. Za to ma tak świetny słuch. Może to sposób, choć nie wiem, czy Kaj chciałby się wtedy bawić. Musiałby chyba najpierw sam przywyknąć do czegoś na sobie, bo musiałby nosić stale. Trudno przeiwdzieć kiedy Fado zechce się bawić. -
Jestem i ja . Zupełnie nie brałam pod uwagę wzięcia do nas psa przed adopcją Tani, ale jak zobaczyłam zdjęcia, to normalnie zrobiła mi sie gęsia skórka i totalnie żal dziewczyny. Jeśli jest konto fundacyjne, to koniecznie zróbcie zbiórkę pieniędzy na diagnozowanie i odkarmienie. Sunia, która tak wygląda na pewno wzruszy ludzi. Ja zbiórkę poudostepniam na grupach FB. Na moją Lindę udało się zebrać całą potrzebną kwotę. Najlepiej byłoby zrobić dziś, to na weekend poudostępniałabym. To najlepszy czas, ludzie mają czas i chętniej wpłacają. Myślę, że Bezie na razie trzeba zrobić badanie kału w kierunku pasożytów, żeby profilaktycznie nie odrobaczać jej w takim stanie. I tak przyszło mi do głowy, że warto jednak byłoby zbadać krew, morfologię i choć profil wątrobowy i nerkowy. Sunie które zjadają odchody z licznego miotu mogą mieć problemy z funkcjonowaniem tych narządów, bo czasem nie wyrabiają z usuwaniem z ogranizmu szkodliwych produktów przemiany materii. jeśli wątroba jest obciążona, to karma z dużą ilością białka może jeszcze bardziej ją obciażyć i zaszkodzić, zamiast pomóc. Czasem zdarza się, że zagłodzone psy umierają po wprowadzeniu normalnego karmienia. Lepiej więc sprawdzić, jaki jest stan narządów. Karmę dla suk mam w domu. A jak u niej z laktacją, nadal karmi? Teraz jest upał, jeśli nadal produkuje mleko, to po nagłym odstawieniu takiego stada, mleko bedzie zalegać i mogą szybko pojawić się bakterie i stan zapalny. Wtedy konieczne jest podanie Galastopu.
-
Kurcze, kiepsko że ma lamblie. To bardzo trudno się leczy. W czasie leczenia powinna mieć dezynfekowaną okolicę odbytu szamponem z chlorheksydyną. Tolu, napisz mi na priv, co oni jej podają. Najczęściej lekarze dają fenbendazol, a on na większosć lamblii już nie działa. Najskuteczniej działa Zentel i podaje się go tylko 3-5 dni w pierwszej serii leczenia. Metronidazol 7 dni. Potem po tygodniowej przewie kolejna seria.
-
Cierpienie nie zna granic, postrzelona Linda na wózku, Kaj są z nami.
Jaaga replied to Jaaga's topic in Psy do adopcji
Zapomniałam tu napisać, że okazało się, że była wysterylizowana. To na pewno jest mocz, bo ją ręcznie odsikuję i to jednym, dużym strumieniem wypłynęło z pęcherza. w nocy nie odsikiwałam i mocz się stale sączył. Rozmawiałam z lekarką, możliwa jest taka bakteryjna infekcja, że pojawia sie podbarwiony śluz. -
Cierpienie nie zna granic, postrzelona Linda na wózku, Kaj są z nami.
Jaaga replied to Jaaga's topic in Psy do adopcji
Ślicznie dziękuję. -
Zapomniałam dopisać właśnie, że skoro to nie jest łatwa adopcja i ołoszenie ma poruszyć wrażliwców i brac ludzi " na litość", to warto dodać jedno zdjecie Nadii jeszcze w schronisku, żeby przemawiało ludziom do wyobraźni i jedno zdjęcie Florki, gdyby ktoś rozważał adopcję obu. Lepiej nie wspólne zdjecie, bo jak ktoś je zobaczy przyklejone do siebie, a nie będzie mieć możliwości adopcji obu, to odpuści sobie Nadię, że szkoda rozdzielać. Wspólne zdjecia można później przeznaczyć do wspólnego ogłoszenia, żeby z kolei ludzie widzieli, że warto je obie adoptować. Z tego ogłoszenia, jesli bedzie odzew, to nie będzie od osób szukających bezproblemowego psa tylko takich, którzy wyszukują psa, któremu mogą pomóc, najbardziej potrzebującego. To zupełnie inna grupa odbiorców i trzeba dopasować przekaz. Mnie również martwi adopcja Nadii, ale już najwyższa pora spróbować.
-
Jakoś też mi trudno idzie tekst dla Nadii, a już nie dałam rady krótko i zwięźle. Napisałam coś takiego, może to jakoś poprzerabiacie wg swojego uznania? Coś dodac, coś odjąć? "Skrzywdzona Nadia, wróc jej wiarę w ludzi Nadia jest śliczną, łagodną, malutką suczką. Pozornie, z takimi atutami nie powinna nigdy być bezdomna. Jednak stało się inaczej. Kiedyś przytrafiło się jej coś bardzo złego, w wyniku czego straciła częśc tylnej łapki i co gorsze, wiarę w ludzi. łatwo się domyślić, że za jej bólem i cierpieniem musiał stać człowiek. Suczka boi się zaufac człowiekowi. Nadia ma tylko matkę, z którą trafiła wspólnie do schroniska. Mama Nadii, Florka jest dla niej przewodnikiem w świecie ludzi. Uspokaja ją, przytula się do niej, wycisza lęk. Pokazuje, że ludzie moga byc fajni i warto z nimi się kolegować. Niestety są małe szanse na to, że ktoś da dom obu suczkom. Szczęściem w nieszczęściu, dobre dusze wypatrzyły malenkie sunie w schronisku i umieściły w tymczasowej rodzinie. Nadia jest już bezpieczna, ale nadal bez własnego domu. Jesli jesteś wrażliwym, cierpliwym człowiekiem, to podaruj Nadii nowe życie i pomóż jej ponownie zaufać. Niestety, nie ma gwarancji, że ona kiedyś zmieni się znacząco, choć w kochajacym domu wszystko może się zdarzyć. Nadia to 3-letnia sunia o wadze ok. 8 kg, ma mięciutką, dłuższą sierść. jest wysterylizowana, zaszczepiona i odrobaczona. Szuka spokojnego domu z ogrodem, bez małych dzieci. Zupełnie nie przeszkadza jej w funkcjonowaniu brak stopy. Nie daje się na razie prowadzić na smyczy, chodzi luzem po zamkniętym terenie.Zachowuje czystosć, reaguje na imię, przychodzi na wołanie. Zdecydowanie woli kobiety, mężczyzn jeszcze boi się. Jednak wystarczy jej zaufać jednej osobie, resztę domowników wtedy toleruje. Jest bardzo łagodna, można brac ją na ręce. Do adopcji sama lub z Florką. Ze względu na dobro psa oczekujemy rozmowy w potencjalnym domu przed adopcją oraz podpisania umowy adopcyjnej."
-
Nadia też czasami oszczekuje mojego męża, szczególnie jak np znosi pranie z ogrodu czy ma coś w rękach. Psy skrzywdzone przez mężczyznę mogą tak reagować na innych mężczyzn. Do głowy nie przyszłoby mi nawet, ze to może być powód do oddania psa. I to po takim czasie.
-
Odezwała się do mnie wczoraj po mojej wiadomości ze zdjeciami, jakie im wysłałam, że nie potrafi się do Ciebie dodzwonić, bo masz stale zajęte ;) Bardzo się cieszę, że tak szybko stowarzyszenie zareagowało.
-
Cierpienie nie zna granic, postrzelona Linda na wózku, Kaj są z nami.
Jaaga replied to Jaaga's topic in Psy do adopcji
Dziękuję bardzo za pomoc. Nie usuną tylu ogłoszeń z tymi samymi zdjeciami? Może dorobię? Dziś zrobię zdjecia małemu Alexikowi, ale wczoraj znowu miał brzydkie oczko. Nie mam już pomysłu, co mu wkraplać, nie działają te antybiotyki, które dostaje. Jedno wyleczyło się po dwóch dniach, ale drugie co jakiś czas puchnie i ropieje. Muszę dziś odmówić Lindy operację, bo ma paskudne bakteryjne zapalenie pęcherza. Zaczął strasznie cuchnać jej mocz, ale myślałam że to może po witaminach z grupy B, które dostaje. Do tego mocz zaczął się jej sączyć, a ona go zlizuje. Wcześniej tego nie robiła. Przedwczoraj wieczorem wzięłam ją do siebie do łóżka i rano musiałam zmieniać wszystko do prześcieradła gumowego w łóżku z jej połowy, taki był smród. Popołudniu, jak ją odsikałam na prześcieradło, to została galaretowato- śluzowata sybstancja na materiale. Czesc zielonkawa, reszta już taka trochę krwista. Jeszcze takiego moczu nigdy nie widziałam. Dzwoniłam wczoraj do przychodni i ma już wprowadzony antybiotyk, mamy zobaczyć czy chwyci, bo w taki upał nie chcę jej wieźć po godzinie drogi do Tychów w nieklimatyzowanym dostawczym samochodzie, a tylko taki wynajmujemy jako zastępczy. Terminy pozno popołudniowo-wieczorne na dwa dni są wszystkie zarezerwowane. Dziś w nocy było już lepiej. Zastanawiam się, jak ona funkcjonowała rok w schronisku? Bez leczenia, zewnętrzny wybieg dla niepełnosprawnych psów jest wyścielony starymi dywanami, na które psy przecież się załatwiają i potem po tym wszystkie szorują zadami. Wewnętrzny kojec na filmiku miała maciupenki, z rzuconym jednym materiałem jako legowisko. Nikt nie był więc w stanie czyścić go jej na bieżąco. U nas ma na swoje nie przepuszczajace wilgoci legowisko położoną jeszcze poszewkę, żeby wchłaniała mocz, gdyby się zsikała pod siebie, podłoga jest myta Virkonem lub Domestosem, ma możliwość poruszania się wszędzie, gdzie da radę i jest problem z ranami na łapach, a teraz z infekcją pęcherza. Zakażony bakteriami mocz spływa jej na rany na łapach, więc w te temperatury mam ściereczkę, wodę z środkiem do odkażania i jej co jakiś czas zmywam tylne łapy. Dr Olender ostrzegała nas, że bedzie gorzej, jak zrobi się ciepło, ale przecież ona w takim stanie przezyła już jedno lato na Ukrainie. Śmiałam się z Lindy, bo mam w sypialni szczury. Linda, jak wiele schroniskowych psów, szczurów nie cierpi i jak się zorientowała, co za "chomiki" wieczorem piszczą i biegają w klatce, to popatrzyła na mnie z ogromnym zdziwieniem i niedowierzaniem. Jednak zaakceptowała to niezrozumiałe dla niej dziwactwo i dała spokój domowym gryzoniom. To bardzo mądry i zrównoważony pies. Stale doświadcza czegoś nowego i to akceptuje. Jedynie lęku przed mężczyznami i trzymaniu czegoś w rękach nie potrafimy u niej przezwyciężyć. -
Tolu, napisałam do Stowarzyszenia Adopcji Buldożków i podałam do Ciebie kontakt.
-
Wiem, ale myślałam żeby połączyć to z dowozem Tani. Pisałam Ci, że pomyliłam daty wystawy, a po Cindy ludzie już wczoraj byli. Najlepiej więc byłoby Tanię zawieźć do Krakowa i zabrać Spinkę. Z Tanią nie ma co kombinowac z osobą ze Sosnowca, bo dowiezienie jej do Sosnowca i tak zajęłoby Andrzejowi ponad godzinę, więc lepiej żeby jechał na Kraków, gdyby był transport dla Spinki z Zamościa do Krakowa.
-
Rozmawiałyśmy z Tolą i Spinka może do nas przyjechać, tylko właśnie problem jest z transportem. Pytałam przed pół godziną, czy jest jakaś opcja do Krakowa, ale niestety nie ma. Andrzej chyba będzie musiał zawieźć Tanię do DS do Krakowa, więc mógłby zabrac na jej miejsce Spinkę, tylko brak transportu z Zamościa. Tania miała jechać z Andrzejem, jak pojedzie na wystawę z yorką, ale okazało się, że pomyliłam daty i wystawa jest dopiero 29.06, a nie 19, jak początkowo myślałam. Porobiło się przez moją sklerozę.
-
Cierpienie nie zna granic, postrzelona Linda na wózku, Kaj są z nami.
Jaaga replied to Jaaga's topic in Psy do adopcji
Bardzo proszę o ogłoszenia dla naszego podrzuconego Mariana. W końcu dojrzałam do szukania mu domu, bo w lipcu przyjeżdża do nas kociątko z Ukrainy. Dałam go na FB, ale zero udostepnień i odzewu. Do adopcji młody kocurek Marian. Już odrobaczony, zaszczepiony, wykastrowany, ma założoną książeczkę zdrowia. Najchętniej wydamy go do domu, gdzie już jest koci rezydent. Przyzwyczajony do psów, może zamieszkać z łagodnym pieskiem. Szuka domu niewychodzącego i z zabezpieczonymi oknami. Wzorcowo korzysta z kuwety. Ma apetyt, jest towarzyski. Nie do domu z małymi dziećmi. Przed adopcją spotkanie w potencjalnym domu, umowa adopcyjna. Tel. 660124623, woj. śląskie -
Tolu, chyba trzeba sprawę nagłośnić, najlepiej na FB. Te psy są naprawdę biedne na tych łańcuchach. Inne organizacje na pewno pomogą, zeby zabrać je stamtąd wszystkie. Utrzymanie takiego stadka to spory koszt, buldożki są bardzo chorowite i miewają wiele wad. Na szczęście mają równiez wielu miłośników, którzy na pewno nie odmówią pomocy. Takie miejsca to niestety cena tanich, "okazyjnie" kupowanych maluchów. Kot bardzo biedny. Mam nadzieję, że da radę. Najgorsze jeszcze teraz są te upały. Szczególnie przy gojeniu.
-
21 maja 2024 r. Fadulek pobiegł za TM. Biegaj kochany psiaku bez lęku po tęczowych łąkach Niewidomy psiak w schronie. Co go tam czeka? Wszystko co najgorsze - śmierć głodowa, zamarznięcie, rozszarpanie, bo jest bezbronny, a koledzy z boksu bywają okrutni.
Jaaga replied to elik's topic in Już w nowym domu
Na moim profilu FB wstawiłam filmik Fado z Kajem. Udostępniłam też Elik. Może ktoś ze znajomych potrafi tu wstawić?