Jump to content
Dogomania

Jaaga

Members
  • Posts

    19199
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    104

Everything posted by Jaaga

  1. Będę jechac przez Wrocław, ale dopiero 13.07. Tolu, może zrobić na Wrocław też Tani ogłoszenie?
  2. Dokładnie, pani znalazła podobno nie tak wymagającą sunię. Tania potrzebuje stabilnej rodziny, bez zmiany lokatorów, do tego choć dwóch osób w domu, zeby był ktoś, kto może się nią opiekować w razie choroby czy wyjazdu jednego z domowników. Zwykła grypa i tydzień w łóżku byłyby problemem w przypadku samotnej osoby. Tania nie jest psem, który da się wyprowadzić przez sąsiada czy znajomego. Do tego u nas załatwiała się nocami na podkład, dopóki nie odwazyła się wyjść na świat ze swojego kontenerka. Trzeba zakładać, że sytuacja się powtórzy w nowym miejscu. Ktoś musi więc być cierpliwy i zapewnić jej maksimum komfortu w nowym miejscu. Myślę, że gdzieś jest przeznaczony jej dom i rodzina, tak jak w przypadku Mysi było. Tylko teraz trafiła na taki kiepsko adopcyjny, wczesnowakacyjny okres.
  3. Tak, jak napisałam, obie rodziny mają własne domy z ogrodami, więc dlatego byłam zaskoczona. Jedna rodzina zrezygnowała, mają już dziś przywiezionego pieska. Chyba wizyta była problemem, bo pan o nią wypytywał, po co. Wychodzi na to, że tylko Lukrecja z suczek została bez domu. Zrobiłam jej i wyróżniłam ogłoszenie, ale nikt nie zadzwonił. Zaznaczyłam w ogłoszeniu, że nie do małych dzieci, że jest wizyta, umowa i zobowiązanie do sterylizacji w przyszłości. Może to ludzi odstrasza? Trudno, szkoda mojego czasu, żebym rozmawiała z każdym, komu i tak warunki adopcji nie będą odpowiadać. W końcu musi się trafić ten akurat dom dla naszej słodziaczki.
  4. I jeszcze Kaj w panierce. Pod wieczór tak robi. Powoli przywykamy. Jutro umawiam operację Lindy.
  5. To sama pani, nie rodzina. Wiem, że miała już upatrzoną inną, łatwiejszą sunię. Nie potrafię zrobić Tani zdjeć, bo strasznie się kręci, jak jest na nią skierowany aparat. Za to widac na drugim planie, z jaką przyjemnością ogryza swoją kość.
  6. Tak, ona ma 2 mies., a Kaj 5. Mała z każdym psem potrafi się dogadać i każdemu coś podkrada. O dziwo, wszystko uchodzi jej na sucho. Na zdjęciu zwinęła kość naszej mopsicy i jak już obiegła z nią cały ogród, to wspinała się po schodach do domu, żeby tylko gdzieś ukryć i nie dac sobie jej odebrać. Nawet Nadia ją zaakceptowała i ani razu na nią nie warknęła. Dziś zrobię Lukrecji jeszcze ogłoszenie, wczoraj nie miałam żadnego telefonu. Państwo nią początkowo zainteresowani, napisali, że będą w kontakcie i tyle. Druga pani chciała, ale docelowo malutką i musi porozmawiać, czy mąż zgodzi się na średnią. Może nie jestem obiektywna w przypadku Luki, ale gdybym chciała psa, to malutka dla mnie jest idealnym szczeniakiem i w nosie miałabym te kilka cm w którąś ze stron, zwłaszcza że obie rodziny mają domy z ogrodami. Zresztą naiwne jest oczekiwanie, że ktoś dokładnie określi docelowo wielkość 2-mies. kundelka.
  7. Myślę, że jak zawsze. Nie wygląda na to, że będzie tym razem leżej. Właśnie ostatnio znowu staje się głośny i bardziej nerwowy. Stale dostaje te same dawki leków, więc trzeba jechać go pokazać.
  8. Sunie trafiły na wspaniałą osobę. Po cichutku marzę o takiej właśnie pańci dla Tani. Oby jak najszybciej Tańka znalazła rodzinę. Tyle czasu upłynęło, a Tania coraz bardziej jest zadomowiona. Wczoraj poszliśmy z Andrzejem na spacer po zieleninę dla nutrii, psy zostały w ogrodzie. Tania razem z Ciapciakiem czekała przy bramie i na widok nas powracających tańczyła wręcz z radości. Zarzucała dupką we wszystkie strony i robiła wygibasy z radości, że jednak nie porzuciliśmy jej i wracamy.
  9. Nie chciałabym, żeby ktoś mnie zmieniał na siłę, więc go rozumiem i dlatego został. Nie wyobrażam go sobie mieszkajacego w bloku, bez wolności, bez skradania się, wyjadania jaj, kopania i innych dla niego normalnych zachowań. Ze stadem jest najszczęśliwszy. Za to Beza jest jego przeciwieństwem. To chyba najlepiej wychowany pies, jaki do nas trafił.
  10. Proponwałam Spinkę dzwoniacym o szczeniaka, ale jeden pan szukał psa na podwórze, dla drugiej pani jest za stara. Pani, która miała przyjechać, ma ponoc zepsute auto. U nas na razie więc też cisza i komplet w domu bez pespektyw na jego zmianę.
  11. Elu, przyznam za pierwszym razem opadły mi ręce, ale człowiek jest w stanie przywyknać z czasem do wielu rzeczy. Konewką próbowaliśmy z niego zmywac pył w baseniku. Godzinę wczesniej wyszystko w domu zostało posprzątane i pomyte. Kaj to robi co dzień. Ma taki wilczy sposób, pewnie pierwotnie to walka z pasożytami. Spróbuję nagrać, jak sprytnie wybiera i zjada jaja prosto z gniazda. Rewelacyjnie obserwować jego "dzikie" zachowania. Jakby się miało wilczka w domu. Na szczęście to jego futerko jest całkowicie odrzucające wodę, nie przenika nawet błoto do skóry. Beza rzeczywiście świetnie nabiera ciała. Je karmę bez zbóż, o niższej zawartosci tłuszczu, ale dzięki częstotliwości posiłków i jakości karmy ładnie wypełnia się. To tydzień, a wygląda jak podmieniona, jesli spojrzę na jej pierwsze zdjęcia po przyjeździe.
  12. Za to Beza pozostaje damą. Z odległości pilnuje swojej latorośli.
  13. Już nie ma misski Lukrecji, za to była szkoła życia wg Kaja i poszła spać wymęczona mała wieśniaczka. Najpierw Kaj wypanierował się u ptaków, potem bawił się z Luki, potem zmywał błoto w baseniku, i znowu bawił. Spryciula ukradła mu jego laleczkę i długo nie dała sobie jej odebrać. W konsekwencji, jesli szybko nie znajdzie domu, to nabierze jego nawyków. Jeszcze tylko kradzież jaj przed nią, choć po akcji z laleczką, to myślę, że dałaby radę. Wygląda już podobnie. Z trudem udało się ją złapać, żeby zabrac do domu, tak jej przypadły do gustu wiejskie atrakcje.
  14. A do tego jaka mądra. Padłam po Twoim wpisie. Lukrecję tez chciała mama malutkiego dziecka, ale postraszyłam glistami. W końcu to zoonoza ;)
  15. Zrobiłam zdjecia do wysłania zainteresowanym adopcją Lukrecji. Rośnie pannica.
  16. Całkiem wyleciało mi z głowy, żeby dac Ci znać, że faktury nie było. Widocznie poszła do Ciebie papierowa. Przepraszam, mam problem z moimi wcześniakami , stale siedzę z nimi przy cycku :( Nie dostaje żadnych leków. Optivermin musi działać, skoro jednak wychodzą, ale to silny 3-dniowy lek,a tu stale następne. Jeszcze nie spotkałam się z tym.
  17. A ja znowu ze swoimi robacznymi wiadomościami. Wczoraj popołudniu Beza zrobiła kupę składającą się w większości z żywych glist. Po prostu kłębowisko dojrzałych osobników . 6 dzień od pierwszego odrobaczenia. Dziewczyny, koniecznie uczulcie wydajace maluchy do adopcji, żeby ludzie poza zwykłym odrobaczeniem na początku, zastosowali preparat Advocate czy Stronghold, żeby nie dopuścić do dojrzewania larw różnego stopnia. One zostały zarażone larwami wędrującymi już w macicy, potem razem z mlekiem. Na szczęście Procox, który im kupiono również działa na ostatnie stadium larwalne. Ponad dwadzieścia lat opiekuję się bezdomniakami, ale czegoś takiego nie widziałam. Owszem, zdarzało się, że robale wyszły np 3 dni po odrobaczeniu, ale już częściowo rozłożone. Tu 6 dni i stale kolejne.
  18. Tu wczorajsze zdjęcie, gdzie widać, że jeszcze tylne łapki nie całkiem odbudowane. Chodzi na takich troszkę jakby przygietych, bo mięśnie dopiero się odbudowują. Za to trzeba było już szelki poluzowac, ba zrobiły się za ciasne w klatce :) Luki nie potrafię zrobić zdjeć, bo stale z nosem przy ziemi czegoś szuka.
  19. Jak super, że ruszyło się i jest zainteresowanie maluchami. O naszą Lukrecję wczoraj dzwoniła pani, ale szuka małej suczki, a w jej przypadku trudno zagwarantować, że będzie mała. Niby o połowę mniejsza od rodzeństwa, ale Beza spora, więc i Luki z czasem może nadrobić. Już widac, jak się rozwija. Wczoraj Luki dostała pyrantelum i w kupie było czysto. Niestety Beza znowu dziś wydaliła w kupie ogromną glistę. To niemożliwe wręcz, ile w niej tego siedzi. W sobotę postała pierwszą tabletkę i od tego czasu wychodzą, ciągle żywe lub świeże, nie rozłożone. Coraz bardziej się dziwię, że dała radę przetrwać karmiąc 9 szczeniąt i tak zżerana od środka. Jeszcze delikatnie chodzi na tylnych łapach, bo dopiero odbudowują się jej mięśnie, widać jak w ruchu z wysiłku drgają, jeszcze nigdy nie biegła. Karma dotarła, Bezie daję jeść jak często chce, nie ograniczam. Tylko same porcje wydzielam, żeby jej nie zaszkodzić.
  20. Przez temperaturę wstrzymuję się z operacją. Z pęcherzem Lindy już wszystko w porządku. Kaj rozwija się rewelacyjnie. Cały ogród jest w jego zabawkach, w baseniku zrobił sobie błotko. Wczoraj wylegiwał się w baseniku kąpielowym dla gęsi. Stale ma nowe pomysły. Za to jest troskliwym przybranym bratem dla maleńkiej Lukrecji.
  21. Kremówka wygląda jak dziecinna kopia Nadii. Malaga jest najbardziej podobna do mamy. Cudne maluchy. Jednak Lukrecja i tak jest najładniejsza ;)
  22. Na FB jest na grupach sznaucerowych, udostępniłam ją Malawaszce. Jednak z udostepniami nie jest najgorzej. To w weekend mozna wstawić od nowa, z nowym tekstem. Rewelacyjny tekst. Mam nadzieję, że pomoże.
  23. Tolu, wstawcie ją na fundacyjnego FB. Poudostępniałam dziś gdzie mogłam, ale odzewu nie ma jakiegoś szalonego. Są udostepnienia, ale na tyle grup, to nie za dużo. Najwyżej w weekend znowu poudostępniam.
×
×
  • Create New...