Jaaga
Members-
Posts
19199 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
104
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Jaaga
-
Chyba tak ;) Dzięki za ogłoszenie i prosiłabym tylko o dopisanie, że to kundelek (bo każdy dzwoniący pyta, jakiej Lukrecja jest rasy), jako dorosła będzie mniejsza lub średnio/mniejsza. I nie zostanie wydana do domu z małymi dziećmi. Po moich ostatnich przykrych doświadczeniach wolę nie prowokować losu. I jeszcze uśmiech Bezy, trochę niewyraźny, ale ona wręcz chce się przykleić człowiekowi do twarzy, więc trudno o lepsze zdjecie z bliska.
-
Jedną sunię hodowlaną. Córka zakochała się kilka lat temu w tej rasie, jak była ze mną u koleżanki, która akurat miała maluszki. Kilka miotów później trafiła się nam u niej Tonia. Jednego pewnie tak, ale dziewczynom chodziło o szybkie szukanie hoteliku czy DT dla pozostałej 8, żeby nie trafiły do schroniska. Też widzę największe szanse w wyróżnionym ogłoszeniu. Ja szukam DS dla kota, reklamuję zamojską Spinkę, Lukrecja też ma sporo udostepnień i kompletna cisza. Po swoich szczeniakach wiem, że zainteresowanie zaczyna się zazwyczaj w drugiej połowie lipca. Teraz będą przepełnione wszystkie hoteliki.
-
Na pewno będzie problem ze znalezieniem im miejsca, bo chyba nikt nie zdecyduje się na 8 zarobaczonych, szalejących maluchów. Takie bąble stale sikają, kupkają i jedzą. To jak huragan. Kiedy w zeszłym roku miałam swoich 8 cavisi, to zajmowałam się praktycznie tylko nimi, bo ledwie skończyłam karmić i sprzątac, to mogłam zaczynać od nowa. No i jutro jest koniec roku szkolnego, zaczynają się wakacje, więc pewnie z hotelikami będzie kiepsko. Każdy będzie wolał komercyjnego psa. Wydaje mi się, że szansą dla nich są szybko wyróżnione ogłoszenia na OLX. Z FB ja ostatnio nie mam żadnego odzewu o żadnego zwierzaka. Trafiły na najgorszą z możliwych porę. Wszyscy myślą o wyjazdach, nie o adopcji. Beza dziś rano zrobiła jeszcze kupę z żywymi dwiema glistami. Po trzech dniach odrobaczenia preparatem trzyskładnikowym. Jakaś masakra.
-
Ze zdjęciami typowymi do ogłoszeń będzie trudno, bo Tania to typ psa, który kiedy widzi aparat w ręce, to wywala się brzuchem do góry lub siedzi z miną ofiary. Wybiorę i ponownie tu wstawię kilka, na jakich udało się ją zaskoczyć i wygląda naturalnie. Wczoraj Tanię ostrzygłam, wykąpałam, obciełam pazury. Dziewczyna jest odświeżona, choć obrażona. Na razie się płaszczy i robi miny, więc z nowymi zdjeciami muszę poczekać, mam nadzieję, że dziś się uda. Mleko jej schodzi i już nie popiskuje na mój widok, czyli ciąża urojona mija. Tania w domu jest miłym, ale bardzo uległym psem. Łasi się, chodzi za człowiekiem. Nie jest głośna, nigdy nie szczeka. Problemem jest dośc długa aklimatyzacja w nowym domu. Potrzebny będzie więc dom cierpliwy, gdzie Tania na początku będzie miała swoje schronienie i możliwość załatwiania potrzeb w domu. U nas trwało to ok. 2-3 tyg., kiedy wychodziła z transportera jedynie wtedy, gdy nikogo nie było w pobliżu. Jadła, piła, załatwiała się na podkład i uciekała do transportera, kiedy ktoś się zbliżał. Bardzo dobrze funkcjonuje z innymi psami. Ladnie się z nimi bawi, oczywiście nie wywołuje żadnych konfliktów. Największym problemem Tani jest jej agresja lękowa. Początkowo kłapała zębami przy próbach wyjęcia z transporterka. Teraz zdarza się to w sytuacjach wyjątkowych. Wczoraj chciała chwycić mnie zębami przy wyjmowaniu z wanny. Wcześniej, kiedy Andrzej chciał ją zabrać do transporterka na sterylizację. W znanych jej, stabilnych warunkach świetnie funkcjonuje. Przy zmianach, kiedy dzieje się coś nietypowego, boi się. Nie lubi zmian. Zdecydowanie woli kobiety, niż mężczyzn. Mimo, że to z Andrzejem miała pierwszy kontakt, to nadal się go boi. Owszem, chodzi za nim, reaguje na imię, ale gdyby chciał ją wziac na ręce, to już gorzej. Kiedy w domu są obcy ludzie, to Tania znika w jakimś zakamarku domu przed ich wejściem. Pojawia się, jak zamykamy za nimi bramę.
-
Rodzina od Coli to super ludzie. Bardzo się cieszę, że chcą Spinkę przyjać. Skoro ona jest taka fajna z charakteru, to może jest szansa, że zostaną później DT dla innych lub, że u nich zostanie, jesli z Colą się polubią. Cola była rewelacyjnym szczeniakiem, mam nadzieję że wyrosła na równie zrównoważonego psa.
-
Fatalna sytuacja. Lukrecja jest odrobaczona Procoxem, bo nie podobała nam się konsystencja i kolor kup, wiec lekarka, mimo że nie zobaczyła w próbce kokcydii, to podała preparat, który też je zwalcza. Niestety, jedna próbka kału nie wyklucza ich. Po odrobaczeniu Lukrecja zaczęła robić idealne kupki. Może zaproponuj tez Procox o podania za tydzień lub badanie kału w kierunku kokcydii? Odrobaczenie na glisty na pewno trzeba powtarzać, a najlepiej zastosowac Advocate lub Stronghold, bo tabletki zwalczają tylko dorosłe glisty, a te wcierki także stadium larwalne. Dlatego są skuteczne na dłuższą metę, bo nie rozwijają się z nich dorosłe osobniki. Mam nadzieję, że ktoś maluchom pomoże, nie wyobrażam sobie ich powrotu do schroniska. My już niestety nie mamy możliwości zabrac żadnego, bo Beza nie może karmić więcej.
-
21 maja 2024 r. Fadulek pobiegł za TM. Biegaj kochany psiaku bez lęku po tęczowych łąkach Niewidomy psiak w schronie. Co go tam czeka? Wszystko co najgorsze - śmierć głodowa, zamarznięcie, rozszarpanie, bo jest bezbronny, a koledzy z boksu bywają okrutni.
Jaaga replied to elik's topic in Już w nowym domu
Fado znowu kiedy śpi, zaczął popuszczać kał. Zaniepoił mnie taki nawrót, a Andrzej jechał do Katowic, więc dałam do zbadania jego kał do ZHW. Właśnie dzwoniłam i niestety, znowu wróciły mu lamblie. Co prawda pojedyncze na razie, ale są. Czyli znowu trzeba zrobić kurację. Będę musiała moim tez podać lek profilaktycznie. Dobrze że teraz robię podłogi mopem parowym, to mam nadzieję, że nie zdążyły się roznieść i szybko opanuję. Zamojskie schronisko to rezerwuar tego pierwotniaka. Ostatnie psiaki tez ponoć z nimi wyjechały ze schronu. -
Beza już wygląda lepiej, wcześniej wyglądała jak odwodniona i wysuszona, teraz wypełniła się. Żebra są oczywiście nadal widoczne, ale musi stopniowo odbudować mięśnie. Tym bardziej, że nie może dostawać kamy z większą ilością tłuszczu. Pewnie więc trochę dłuzej to potrwa, niż gdyby dostawała wysokoenergetyczną karmę z tłuszczem i zbożami. Ma apetyt, na dobre jedzenie szalony, na swoją dietę RC umiarkowany. Już wyczuła, że w lodówce są żwacze i jak Linda nauczyła się w drodze na i ze spacerów koczować pod lodówką, żeby dostać swój smakołyk. Mąż ostatnio się zdziwił, dlaczego jak podszedł do lodówki, to otoczył go wianuszek czekających psów.
-
Macie rację, że Lukrecja pomogła po stracie Świstaka. Człowiek nie może stale myśleć i nie jest w stanie się na nią nie rozczulać. Dziś ona jest gwiazdą. Jest tak samo wspaniałym szczeniakiem, jak mama dorosłym psem. Wyszła pierwszy raz z mamą i resztą na spacer i od razu zrobiła furrorę. Kaj ogłupiał na punkcie młodszej siostrzyczki i jest bardzo delikatny. Obawiałam, że będzie chciał na nią polowac, czy bawić się nią, bo jest miedzy nimi ogromna różnica we wzroście, ale moje psy mnie znowu pozytwynie zadziwiły. Ani jeden nie warknął, otoczyły małą opieką na tyle, że Beza zajęła się sobą, a chłopaki malutką. Mała jest odważna, kontaktowa, ale bardzo stablina i zrównowazona. Zero lęku, jak mama, pełna kontrola, taka "stara malenka". Jakby stanowiła częsć naszego stada. Lukrecja dzis przyswoiła wiedzę, że inne psy nie mają mleka. Przeszukała chłopakom brzuchy i widać było jej rozczarowaną minę. Myślę, że jednak i tak jest zadowolona z życia. Kto by zresztą nie był, mając takich osobistych ochroniarzy ;)
-
Dziś Beza wazy 16 kg. Bardzo dobrze znosi odrobaczenie. Za to malutka była dosyć nieswoja, ale je, to najważniejsze. No i pierwsza norrmalna kupa poszła, bo wcześniej wszystko cuchnące, śluzowate. Domysliłam się, że miały wcześniej robaki, ale wg wpisu miały być wcześniej odrobaczone powtórnie, a nie były, więc dlatego chciałam dac znać, że trzeba koniecznie szybko powtórzyć, bo wyszło silne zarobaczenie.
-
Cierpienie nie zna granic, postrzelona Linda na wózku, Kaj są z nami.
Jaaga replied to Jaaga's topic in Psy do adopcji
Mam lampę na kółkach, przy której mogą byc ludzie i zwierzęta. Wolałam zapłacić podwójnie, ale mieć opcję bezpieczną i łatwiejszą w użytkowaniu. Do tego stosuję u niej teraz mop parowy. W te upały wszystkie podłogi praktycznie parujemy po myciu co drugi dzień. Teraz myślę o generatorze ozonu, który zachwala mi koleżanka. Tylko trzeba mieć go włączony w jednym pomieszczeniu ok 5-6 godz. bez zwierząt i ludzi , więc o wiele szybciej wychodzi ozonowanie wszystkich pomieszczeń po kolei, które raz na jakiś czas robi firma. -
Tolu, jeśli drugi domek fajny i sprawdzony równiez, to może dałabyś kontakt do mnie odnośnie malutkiej Lukrecji, która przyjechała z zagłodzoną Bezą, jesli nie macie innego szczeniaczka?
-
Dziękuję wszystkim za wyrazy współczucia. Beza już regularnie wypróżnia się, bo często daję jej małe posiłki. Niestety, na razie w domu, żeby łatwo pozbyć się kału z pasozytami i nie zarazić innych psów i środowiska. Malutka to straszny delikacik. Zjada tylko Starter. Trzeba jej będzie szukać domu, gdzie ludzie przypilnują jedzenia i zatroszczą się. Też już brzuszek nie jest taki okrągły i napięty, jakby połknęła piłeczkę. Była wcześniej odrobaczona, ale nie miała w terminie powtórzonego odrobaczenia, stąd pasożyty dalej rozwijały się. Przekazałam info o zarobaczeniu, żeby odrobaczono także jej rodzeństwo. Tak więc u dziewczyn wszystko w porządku. Wczoraj z wizyty dostałam tylko paragon, bo faktury są wystawiane ostatniego dnia miesiąca.
-
Elu, koty za nia ogłupiały. Niestety ze względu na robale, dziewczyny teraz są oddzielone, aż wszystko z kupami wyjdzie i koty musiałam zabrać. To nie tylko Marian, ale pozostałe też u niej siedziały. Jakoś ją wyczuły, bo do innych większych psów zachowują dystans i nie ma mowy o ocieraniu się czy siedzeniu z nosem we wspólnym jedzeniu. Beza ma cudny charakter. Ktoś prawdopodobnie ją wyrzucił z domu, jak zaszła w ciazę. Jest tak mądrym, zrównowazonym i wychowanym psem, że nieczęsto się takie trafiają. Malutka widać, że chowana była przez samą mamę, bo jest całkiem inna niż normalne szczeniaki rozrabiaki. Jest bardzo cichutka, robi wszystko za matką, nie oddala się. Musiały być pewnie takie, żeby przetrwać. Nadziejko, też tak dziś pomyślałam, że wszystko tak działa, że jedno życie gaśnie, a drugie rozkwita. Tylko przywykłam przez te lata ze Świstakiem, że jak nawet lekarze nie dawali szans, to ona zwyciężała i żyła dalej. Do końca miałam nadzieję. Dobrze, że tak niespodziewanie zdecydowałam, żeby malenka przyjechała, bo z takim zarobaczeniem w stadzie dwukrotnie większego rodzeństwa, mogłaby sobie nie poradzić sama bez mleka mamy. Wyszło życie za życie, choć wczoraj o tym jeszcze nie pomyślałam.
-
Przepraszam za ciszę, ale dziś pożegnaliśmy naszą sunię. Może kojarzycie z wątku Limby, bo tam wstawiałam o niej info i zdjęcia, że wzieliśmy 5,5 roku temu ze schroniska suczkę, której ktoś połamał wszystkie łapki i ogon. Świstak miała chore serce, zwiężoną tchawicę, ani jednego zęba, raka. Ostatnio była już karmiona z ręki i strzykawką, nie chodziła, a dziś trzeba było jej pomóc odejść. jest mi szczególnie trudno, bo tyle lat dzielnie walczyła o życie, które ktoś jej kiedyś bezmyślnie zmarnował. Telefonicznie podano mi wyniki Bezy, bo dziś tam mieli urwanie głowy. Ma podwyższoną lipazę i lekką anemię. Dziś wzięłam do zbadania kał i wyszła silna glistnica. Anemia więc pewnie z robali, o których w katowickiej przychodni jeszcze nie wiedziano. P. doktor powiedziała, że wyniki zaskakująco dobre jak na wygląd Bezy. Dziś dla bezy kupiłam 1,5 kg Intestinala o obniżonej zawartości tłuszcxzu. Może jeść zwykła karmę i jedzenie, byle nie tłuste. Konieczne było szybkie odrobaczenie, więc dlatego wzięłam tą dietę, żeby odciażyć organizm w trakcie jego stosowania. Mała też dostała odrobaczenie i kupiłam dla niej Brita szczenięcego, ale nie chce go jeść. Woli mojego Startera RC. Malutka jest normalnym szczeniakiem, nie wiem skąd pomysł, że nie widzi, bo zachowuje się normalnie. Może miewała hipoglikemię, jak rzadziej jadła? Jak przyjechała miała trochę ropki w kąciku oka. Dobrze, że mała tez przyjechała, bo Beza jeszcze intensywnie się czyści. Nic dziwnego po 9 młodych. Karmienie w naturalny sposób reguluje obkurczanie się i oczyszczaniej macicy. Jeden taki maluch Bezy nie obciaży, a na pewno pomaga. Małą nazywam oposikiem, bo do złudzenia na żywo przypomina oposy z Epoki Lodowcowej. Jest szybka, malenka, z długim szpiczastym pysiem. Podobno jej rodzeństwojest dwa razy większe od niej. jest zaskakująco mała na dziecko takiej suni, jak Beza. Praktycznie wielkości moich 7 tyg. maltanczyków. Małą wzięłam do siebie oczywiście nieodpłatnie, ale będe wdzieczna za szukanie jej również domu, bo szczerze to nie mam nerwów na odbieranie durnych telefonów. Z chęcią oczywiście z potencjalnymi domami będę rozmawiac po pierwszym odsiewie. Obie sunie są zaszczepione, dostały też chipy, jednak na razie poczekam z tym. Beza wygląda na odwodnioną, dużo pije. Apetyt oczywiście ma ogromny. Karmię ją po troszce nawet w nocy. Moim karmiącym suniom też daję trochę startera nocą. Kupę dopiero dziś koło południa zrobiła. Oddzieliłam im pół pokoju. Beza bezbłędnie zaraz po przyjeździe wyczuła pojemnik z karmą dla szczeniąt. Musiałam jej otworzyć i dac się poczestować. Jednak po momencie musiałam zamknać pojemnik, bo Beza przez wychudzenie i zanik mięśni ma trudności z przełykaniem i dławi się. Trzeba jej więc rozsypywać karmę po podłodze i ją pojedynczo zbiera. W domu zdjecia robione wczoraj, na spacerze dziś. I widać już na nich, że mimo wystających zeber ładnie wypełnił się jej brzuszek.
-
Cierpienie nie zna granic, postrzelona Linda na wózku, Kaj są z nami.
Jaaga replied to Jaaga's topic in Psy do adopcji
Też się cieszę z legowiska, kosztowało ponad 300 zł i gdyby nie ta pomoc znajomej, to nie mogłabym jej takiego kupić. Mam takie prześcieradła, ale mocz od większego psa nie wchłania się na tyle i spływa z wyższego legowiska. Dawałam jej takie na łózko, jak ze mną spała, a na wierzch bawełniany koc. Dziś zrobię podłoge mopem parowym, mam też lampę bakteriobójczą, więc zmienię sposób ograniczania bakterii na całkiem bezpieczny. -
21 maja 2024 r. Fadulek pobiegł za TM. Biegaj kochany psiaku bez lęku po tęczowych łąkach Niewidomy psiak w schronie. Co go tam czeka? Wszystko co najgorsze - śmierć głodowa, zamarznięcie, rozszarpanie, bo jest bezbronny, a koledzy z boksu bywają okrutni.
Jaaga replied to elik's topic in Już w nowym domu
Nie ma się co dziwić, skoro czymś ciężkim (prawdopodobnie łopatą) został uderzony w tył głowy. Nie wiadomo, czy tylko raz, czy częściej. Po czymś takim chyba nigdy nie zaufa, skoro jeszcze nie widzi. Może widzącemu psu byłoby łatwiej, a tak lęk nie mija.