Jump to content
Dogomania

Jaaga

Members
  • Posts

    19287
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    104

Everything posted by Jaaga

  1. To kupuj przebadane i głęboko mrożone jak ja. Również boję się i nie daję zwykłego mięsa ze sklepu. U mnie drugi rok w trzecim tyg. szczeniaki już jedzą i wszystko jest ok. Taurynę dla sportowców mam w postaci takich jakby płatków-kryształków, jak podsypiesz na mokre jedzenie i wymieszasz, to żaden kot nie czuje. Gorzej z mieszanką suplementową do surowego, to koty wyczuwają i wybrzydzają. Wieprzowina i dzik muszą byc przegotowane z powodu choroby Aujeszkyego. Sama dałam dzika głęboko mrożonego, bo nie wiedziałam, że trzeba gotowane. Podpowiedzieli barfiarze.
  2. Niestety Elu, zobaczyła przypadkiem, nie pamiętam gdzie.
  3. Właśnie widziałam zbiórkę na tego psiaczka, biedaczek i to jeszcze przednia łapka :(
  4. Nadziejko, zdrówka przede wszystkim życzę i również Cię serdecznie pozdrawiam. Koteczki pojechały do mojej znajomej na DT, jak stały się samodzielne. Teraz tylko trzeba trzymać kciuki za dobre domy, zrobiłam i wyrózniłam im ogłoszenie.
  5. Nie da się łapki uratować? Jeśli ma RTG, to mogłabym je wysłać mailem do dr Grzebinogi, ortopedy od Lindy, do konsultacji.
  6. Ja kupuję właśnie za grosze na allegro tą ludzką taurynę, w dużym opakowaniu, z zooplusa w porównaniu bardzo drogo wychodzi. Mięso surowe za to wychodzi mi znacznie drożej, bo takiego sklepowego bałabym się podawać. Kupuję głęboko mrożone też na zooplusie, ale tam wychodzi ok 120- 140 zł za 8 kg., jednak jestem spokojna, że nie zlewane chemią i bez bakterii, których w zwykłej zamrażarce nie zabiję. Po polskim barfie różnie bywało. To zaczynają jeść maluchy po ukończeniu 2-tyg.i żadnych sensacji.
  7. Dostał, przedwczoraj powiedział, że wpłaci. Megi już się przyzwyczaiła do nowej pańci. Teraz mają problem, bo oszczekuje znajomą, która miała do niej przychodzić, kiedy państwo oboje będą w pracy. Mam nadzieję, że też uda się jej przekupić małą i wkraść w jej łaski, bo szkoda, żeby sama siedziała 8-9 godz. Od razu zniszczyła swoją ksiażeczkę zdrowia i umowę, więc przy tylu godzinach w samotności, to szybciej głupie pomysły zawitają w głowie. Jej siostra, teraz widać że prowodyr zniszczeń, wygryzła u nas dziury w kanapie i już napoczęła nową wykładzinę, którą kupiliśmy w miejsce tej, którą całą obie zniszczyły. Nawet nigdy nie zostaje sama, a i tak stale musi coś zbroić. Była grzeczna dwa dni bez Megi, teraz przywykła i znowu zaczyna. Jedynie, nie jest taka szczekliwa, jak była, kiedy były dwie. Wysłałam Toli rachunek za ich pobyt we wrześniu 513 zł. Niestety, sama tu nie potrafię wstawić. Tola prosiła o cierpliwość, jest teraz na wyjeździe bez dostepu do internetu. Kiedy wróci, to wszystko pouzupełnia.
  8. Ja również tego nie potrafię, chciałam Bezę pokazać i nic z tego. Ewu, Wanda wstawiła na moim FB filmiki kociakowe. Bury maluszek początkowo sam nie jadł, chciałam w niedzielę już po niego jechac, ale zaczął i Wanda właśnie na uspokojenie mi te filmiki wysłała. Nadal czekam na faktury za leczenie kociąt. To ta sama przychodnia, z której do dziś nie dostałam wyników z krwi Bezy. Albo nie ma szefowej, albo są tłumy w poczekalni.
  9. Tola prosiła, żeby napisać, że jest bez dostępu do internetu na wyjeździe. Jak wróci do domu, to pouzupełnia wszystkie zaległości.
  10. Tola prosiła o cierpliwość, wyjechała i nie ma dostepu do internetu. Jak wróci, to wszystko pouzupełnia. Wysłałam fundacji fakturę za wrzesień 300 zł. Osobiście tez uważam, że bez promowania jej ogłoszenia znikną całkowicie w tłumie. Z tego powodu "moje" koty, które ogłaszam stale wyróżniam, choć i tak na razie bez większego efektu niestety.
  11. Sunia już u fryzjera, koleżanka mamy nie mogła jechać , mama wzięła taksówkę, żeby ją zawieźć. Filców za uszami i koło pupy podobno nie da się juz rozczesać, trzeba usunąć. Będzie do odbioru chyba ok 17.00.
  12. Sunia jest umówiona do fryzjera na dziś na godz. 16.00, bo zwolnił się termin z powodu choroby psiaka. Najbliższa inna wolna godzina jest dokładnie za tydzień. Mama ma ją dostarczyć już na 14.00, żeby groomerka na spokojnie mogła ją rozczesywać. Mama poprosi kolezankę, żeby Nussi tam zawiozła i przywiozła do niej, bo sama w tym czasie jedzie ze swoją sunią na rehabilitację. Wcierki na szczęście jeszcze nie podała, bo robiła odrobaczenie i nie chciała jej dodatkowo obciążać.
  13. Sunia lada dzień zostanie sprawdzona na koty i inne psy, bo mama po odrobaczeniu chce już ją wziać do siebie. Co do dzieci, to pewnie pozna niejedno na spacerach, bo mieszka w pobliżu parku. Fryzjera nie umówiłam, bo nie miałam od mamy wiadomości dopołudnia, a potem nie nie było w domu. Moge zadzwonić jutro, jak bedzie już fryzjerka, bo szefowa nie zna jej terminów. Też myślałam, żeby sunię zacząć ogłaszać już wcześniej, jest bardzo spragniona człowieka. Gdyby wiozła ją do fryzjera p. Iwona, to już poprosiłam Tolę, żeby prosiła o zrobienie zdjeć i przekazanie tu. Sunia znajduje się w dużym mieście, jest wysterylizowana, odrobaczona, odpchlona, ma szczep. p wściekliźnie. Tylko trzeba ją za kilka dni doszczepić wirusówką. Może rzeczywiście, jeśli uda się to wszystko połapać, to zacząć ją ogłaszać? Oczywiście, to Wasza decyzja. Zmiany wokół blizny po sterylce to zwykłe drożdżaki z wilgoci. Sunia stale tanczy wokół mamy. Mama jest nią coraz bardziej zachwycona.
  14. Lamblie to też pierwotniaki, chodzi o kokcydie? Bardzo często pojawiają się po leczeniu lamblii. Jedynym lekiem jest toltrazuryl. Podaje się trzykrotnie i oczywiście powtarza. Jesli to one, to napisz na priv, podpowiem Ci. Ostatnio u kociąt jeden z lekarzy chciał leczyć lamblie Procoxem, a klientowi koleżanki hodowczyni kokcydie Biseptolem ;) W przypadku Lamblii powinno się rzeczywiście zmieniać póxniej leki. Beza teraz dostaje metronidazol. Jeli masz niedużego psa, to możesz też podać Zentel, ale tego leczenia większosć lekarzy nie zna. Też moge podac dawkowanie.
  15. Tak, to dzielnica Katowic. Mama mieszka prawie przy samej drodze szybkiego ruchu z Warszawy, Łodzi. Sunia ponoć ma rewelacyjny charakter, jest wesoła, podskakuje z radości, przylepna. Powiedziała, że jest świetna. Mama ma sprawdzić szew i dac mi znać.
  16. Tolu, rewelacyjna rodzina od mojego maltusia szuka zdrowej koteczki. Czy macie jakąś do adopcji po testach? Dom w Warszawie. Nie dam którejś z moich, bo ich piesek aktualnie jest leczony, żeby jeszcze lambliami go nie zaraziła, no i małe nie mają żadnych testów. Dom z wrażliwym i opiekuńczym 12-latkiem, maltusiem i kotką.
  17. Ślicznie dziękuję, zapytam Wandy na jakiem miasto. Może sama je gdzieś ogłosiła. Schronisko nie wiadomo czemu nie chce wstawiac info na swoją stronę o zwierzakach w DT. To duża strata, bo jak tymczasowałam zwierzęta z sosnowieckiego schroniska i były wstawiane na schroniskową stronę, to głównie stamtad ludzie dzwonili.
  18. Ślicznotka, tylko jeszcze na zdjęciach ma takie smutne spojrzenie. Kiedy rozmawiałam z mamą, to właśnie miały iść na pierwszy spacer. Bardzo dziękuję Ewu, że tak intensywnie szukała opcji dowozu suni przez Katowice i oczywiście p. Beacie, która ją wiozła. Tola była wcześniej, niż planowała, więc moja mama była jeszcze w domu i mała do niej od razu trafiła.
  19. Nie robi się badań, po prostu metodą prób i błędów, robiąc kontrolne badania kału czy także krwi. Na pewno jak każdy pasożyt uodporniają się na często stosowany środek. Psy mogą być nosicielami bezobjawowymi, częściej dorosłe, ale jak widać po Bezie i dorosłe mogą miec spustoszenia w organizmie robione przez pierwotniaka. Po kuracji lekiem nastąpiła natychmiastowa poprawa wyników z krwi, przytyła, nabrała apetytu. Nalezy podawać lek wszystkim w domu. Leczyć też trzeba, przez nie pies może łapać inne choroby czy pasożyty, bo powodują spadek odporności, szwankowanie pracy narządów. Lamblie powodują wyniszczenie organizmu, zaburzenia w przyswajajniu tłuszczów (stąd jesli nawet brak biegunki, to błyszczące kupy i chudość). To czy pies je szybko "łapie" i intensywniej przechodzi jest cechą indywidualną. Wg wyników gotowych testów, nawet jeśli są razem, to jeden może miec, inne nie. To już chyba zależy od odporności. Razem z Bezą jest np. nasz Jimmi, który właśnie był badany i jest zdrowy, ma idealne wszystkie wyniki, podobnie jak zresztą Linda. Za to Beza do schroniska trafiła skrajnie wychudzona, wycieńczona, zarobaczona, karmiąca stado szczeniąt. Stąd pewnie tak silne namnożenie się pierwotniaka.
  20. Maluszki koteczki wczoraj wieczorem pojechały do nowego DT do Bytomia. Było mi bardzo smutno, bo je wychuchałam, wstawałam do nich w nocy karmić, robiłam sesje przytuleniowe, kiedy sieroco zaczynały się ciamkać. Nauczyły się wchodzić mi wszystkie jednocześnie na kolana i byłam oblepiona 6 kurczaczkami, najpierw było jedzonko, potem mycie i na końcu pieszczotki. Wiem że Wanda pracuje i nie będzie miała czasu na takie ciucianie. Jednak jedna osoba, mimo chęci wszystkiego nie ogarnie i nie dałabym rady opiekować się tyloma do czasu adopcji. Bardzo prosiłabym o pomoc w ogłaszaniu maluchów. zaraz sama zrobię im wyróżniony olx na Katowice. Oprócz nich, Wanda ma drugi miot i jeszcze jednego podrostka, wszystkie do adopcji. Przekazałam żwirek, dałam od siebie wołowinę ze żwaczami, którą już same ładnie jadły i mokre jedzonko na początek. Niestety, mleka zostało naprawdę niewiele. Wcześniej karmiłam je opakowaniem mojego szczeniakowego. Każde ogłoszenie może się przydać, bo maluchów jest wiele. Mogę na priv podać potrzebny do ogłoszeń tel do Wandy i na maila wysłac zdjecia, bo tu nie potrafię wstawić.
  21. Też go wypatrzyłam od razu na zdjeciu. Powiem mamie, żeby od razu zaglądnęła, bo może trzeba będzie czym zaopatrzyć, jak kiedyś u Mysi i Mimi. Sunia cudna, jak miniaturka naszego niezyjącego Wolfa z Palucha. Właśnie przez to podobieństwo mama zgodziła się ją wziać, kiedy powiedziałam, że to kopia Wolfika. Tylko tak na oko sunia wydaje się jednak starsza, niż te 4 lata.
  22. Wczoraj Tola już kupiła dla niej odrobaczenie i odpchlenie, więc dziś będzie miała podane. Nie wiem w jakiej formie, jesli jak ostatnio tabletki, to można śmiało robić pielęgnację. Jesli wcierka, to trzeba 2 doby odczekać. W dzielnicy, gdzie mama mieszka, ani w sąsiednich nie ma gabinetu weterynaryjnego niestety. Musiałaby jechać autobusem do centrum, co w przypadku tej sunie jest niewykonalne. Dlatego Tolę prosiłam, żeby sunię zaopatrzyli.
  23. Fatalne do wyleczenia. Koleżanka do mnie dzwoniła załamana, bo po 10 dniach podawania leku w badaniu jej wyszło 10-20 w polu widzenia. Tak jakby kompletnie nie leczyła, jeszcze się ponamnażały w trakcie podawania leku. Ona już różne środki stosowała. U Bezy taki brak reakcji był tylko na Drontal. Niby kokcydie dają gorsze objawy, ale za to łatwo ich się pozbyć. A podajesz gotowaną wodę? Ostatnio przeczytałam, że dużo jest w wodzie pitnej. Musiałabym też gotować, na razie gotuję tylko szczeniakom. No i niestety, środki do dezyfekcji, które działały na lamblie są aktualnie w kraju niedostepne. I tak uzywam środków stosowanych w szpitalach. Profilaktycznie szczeniakom do wody dodaję syrop Vernikabon. Do samego leczenia to raczej nie bardzo, ale żeby stworzyć niesprzyjające środowisko w jelitach, zapobiegające zarażeniu, to wolę podawać. Jest na miodzie, w rozcieńczeniu psom bardzo smakuje. Bezie chyba powoli przechodzi cieczka, widocznie po hormonach trwa krócej, niz normalnie. I całe szczęście. Pora najwyższa, żeby wkrótce szukać jej domu.
  24. Nie mam pojęcia, ile to będzie kosztować, za kąpiel i kompletne rozczesanie owczarki długowłosej wzięli 120 zł, a to malutka sunia. Też nie widziałabym sensu w strzyżeniu suni, bo dla mnie takie futerko jest najlepszą ochroną i ozdobą. Co do taksówki, to myślę, że nie dużo, bo mama ma znajomego taksówkarza, który ją wszędzie wozi, więc liczy jej taniej, niż normalnie. Mogę dziś przekazać mamie, zeby zapytała. Sunia oczywiście nie będzie w budzie. Na początek będzie w moim mieszkaniu na piętrze, jak wszystko ze zdrowiem będzie ok, to mama weźmie ją do siebie na dół. Tolu, dopasujcie proszę dokładnie szeleczki, bo mama musi od razu wychodzić z sunią na smyczy.
×
×
  • Create New...