Jaaga
Members-
Posts
19199 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
104
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Jaaga
-
Dalej, choc już nie panicznie. Można wszystko koło niej robić, jesli nie zwraca się uwagi na jej syki. Za blisko nie można, bo rąbnie pazurami. jest bez porównania lepiej, niż na początku, kiedy ze stresu potrafiła się załatwić do miski z jedzeniem i była na feromonach. koleguje się z koteczką, którą ktoś do nas podrzucił w ciąży. Liczyłam na jej adopcję, ale ma nawyk łapania za nogi pazurami i wbijania w nie zebów, więc chętnych nie było. Nie nadałam jej imienia, zeby nie zapeszyc, że zostanie. I tym sposobem mamy poprostu Kotę i tą zamojską Wścieklicę.
-
Też tak myślę. Tak samo robił 18 letni yorczek mojej mamy, ktorego weci traktowali jak śmierdzące jajko ze względu na ryzyko zabiegu związane z wiekiem. wiem, że mial ropnie w tylnych zębach i najpierw dostawał antybiotyk, a dopiero później miał je czyszczone i usuwane wg potrzeb. Jeszcze boję się też dirofilarii. Dobrze, ze chociaż teraz nie ma komarów, to nie rozniosłaby, gdyby miała. I tak w głębi duszy marzę, że jej ślepota (od początku pobytu w schronisku) jest operacyjnie do usunięcia. stanęłabym na głowie, żeby tylko mała dała radę jeszcze jednym oczkiem zobaczyć świat. Trzymajcie bardzo kciuki za nią i inne psiaki, bo są problemy z transportem. Ta droga za każdym razem jest koszmarem. Teraz jeszcze dochodzi mróz.Tylko koty, które przywiozła sama Marina, przyjechały bez problemów. za każdym razem siedzę jak na szpilkach przez te kilka dni.
-
Może edytuj tytuł, że już nieaktualne ;) Dobrze, że wszystko w porządku po zabiegu i nie wybrałaś drogi na skróty. Sama mam psy rasowe i wykastrowane adopciaki, więc osobiście potrafię spojrzeć na sprawę z obu stron. Dosadne komentarze tutaj były spowodowane tylko wieloletnim doświadczeniem osób, które poświęcają się walce z psią bezdomnością. To żadna złośliwość, tylko bardziej rozgoryczenie. Życzę wam wielu wspaniałych wspólnych lat.
-
Jesli są tu już kocie tematy, to chciałam przypomnieć się z zamojską dzikuską, która jest u mnie. I pokazać Miecia na zdjęciu z nowego domu, mojego ostatniego zamojskiego tymczasowicza.
-
Ta suczka jest zadrą w moim sercu. Choć szorściaki to psy, które mi najmniej się podobają, zupełnie nie są w moim ulubionym typie. Ona jednak jest wyjątkiem. Sunia na wszystkich zdjeciach jest zainteresowana człowiekiem, patrzy z wyczekiwaniem. Dzikawe psy reagują inaczej, zachowują dystans, uciekają ze wzrokiem, odwracają głowę, ona jest zawsze i na zdjeciach z każdej chyba wizyty Toli w schronisku. Niestety, nie dałam rady wziąć na swoje utrzymanie większej suni, a ze względu na jej nieadopcyjność - wiek i wieloletni staż schroniskowy, fundacja nie zdecydowała się na jej hotelikowanie. Nie ma co ukrywać, nie są to psie atrybuty. Wysyłałam ją do Moniki od sznaucerów, też bez skutku. Udostepniałam na FB. Ostatnio sunia miała zranione oko i niestety, kiedyś kiedy osłabnie, to pewnie towarzysze niedoli zakończą jej los. Byłabym bardzo szczęśliwa, gdyby ktoś zainteresował się sunią. Sama miałam kiedyś Sarę, która była 9 lat w schronisku i okazała się świetnym psem, a teraz mam Nelę z takim samym stażem schroniskowym. oczywiście, to nie są psy w typie przytulanki, ale z chęcią się głaskają i ma się świadomość, że zmieniło się ich schroniskowy los i nie muszę kisnąć w kojcowej budzie, tylko cieszyć się normalnym życiem.
-
Tolu, dziękuję za potwierdzenie wpłat, a darczyńcom dziękuję za nie. Poudostępniałam ją na FB, ale jakoś nikogo tam nie wzrusza. Wpłaciła tylko moja kolezanka Marzena, która regularnie pomaga wszystkim moim tymczasowiczom. Postaram się zrobić bazarek, bo sunia wkrótce powinna dojechać. W weekend pokażę ją na Fb ponownie, może będzie lepszy odzew, niz w tygodniu. Jednak tak się spodziewałam, bo jak kalectwa nie widać, nie wystają kości, nie tryska krew, to zainteresowanie jest małe. Do tego jest mała, czarna i w typie "niewidzialnego" psa. Też chciałabym. Najgorsza jest granica. Potem już z górki.
-
Dziekuję Wam wszystkim za odwiedziny na wątku, za powstałe bazarki i udział w nich. Z powodu zdalnego nauczania, kiedy młodsza córka nie ma wsparcia dodatkowego pedagoga jak w szkole, to mam pół dnia lekcji ;) Nie jestem w stanie zaglądać często na dogo. Jestem w Katowicach, gdzie przyjedzie Amely. Miałam "twórczą" niemoc, nie potrafiłam zebrac się do założenia wątku. Wasza obecność, bazarki, jakie powstały dla bieduli dodały mi motywacji i sił do działania. Ponawiam prośbę, czy ktoś dałby radę wstawić tu filmik lub nauczył mnie jak wstawić taki, który dostałam na FB?
-
Napiszę jako hodowca, nie uznaj tego jako hejt. Czy hodowca w ogóle wie, jakie masz zamiary? Większosć sprzedając szczeniaki "na kolanka"za niższą cenę, ma w umowie zapis o przeznaczeniu szczenięcia. Nie każde szczenię rodowodowe w przyszłości powinno/musi być rozmnażane - tylko te najwybitniejsze. Jeśli już koniecznie musisz mieć szczeniaki, to zrób to jak należy. Zarejestruj suczkę w oddziale ZKwP, zgłoś przydomek hodowlany, zrób jej przegląd hodowlany, jeżeli nadaje się do hodowli, skontaktuj się z hodowcą, żeby doradził Ci wybór reproduktora. Hodowca zna swoje linie, wie z jakimi mogą wyjść dobre skojarzenia, których unikać. jesli masz wpis w umowie (ja w ponad 99% umów stosuję taki wpis) o nierozmnażaniu, to najpierw porozmawiaj z hodowcą na ten temat, zapytaj o zgodę, ewentualnie dokonaj dopłaty do ceny szczeniaka wystawowo-hodowlanego. Nie produkuj kundli. Hodowca poświęcił pewnie lata na wypracowanie swoich linii i pozyskanie genów, a Ty je skundlisz i zmarnujesz. Każde takie krycie nierodowodowe to psy w typie rasy, czyli kundle, a nie psy rasowe. Jesli ojciec feonotypowo bedzie przedstawicielem rasy, to niekoniecznie tak jest w rzeczywistości. Kryjąc tak, nie masz pewności, czy co drugi maluch już z wyglądu nie będzie kundelkiem. Pamiętaj też, że jako hodowca bierzesz odpowiedzialnosć za szczeniaki, które powołasz na świat. Musisz zadbać o to, żeby zminimalizować ryzyko wad, posiadać wiedzę na temat okresu ciąży, karmienia oraz odchowu maluchów. Ty bedziesz odpowiadać przed nabywcami szczeniaków za ich wczesną socjalizację, wady widoczne i ukryte (z tytułu rękojmi), za ich profilatykę zdrowotną. Border collie to rasa trudna, modna, ale nie każdy nadaje się na właściciela tego psa. Możesz spotkać się z sytuacją, że po jakimś czasie (czasem po latach) ktoś zwróci Ci psa, czy jesteś gotowa na to? Oczywiście możesz olać sprawę, ale skoro Ty powołasz na świat maluchy, to masz moralny obowiązek zachować się odpowiedzialnie w takiej sytuacji. Sama ciąża i odchów szczeniąt to powazne poświęcenie. Poród to nie przeleweki. Wystarczy, że źle ułoży się szczeniak schodząc do trzony macicy i potrzebna jest operacja. Nie zrobisz, to stracisz nie tylko miot, ale i matkę (cesarskie cięcie nocą to średnio koszt 1500 zł), a suki zazwyczaj rodzą nocą, jak większosć samic. Maluchy większych ras wymagają początkowo kojca z odbojnikami a póxniej osobnego pomieszczenia. Sikają i kupkają średnio co 2 godz. , stale piszczą, są ciągle głodne, po 4 tyg. wszystko testują ząbkami. Mam małe rasy, ale po odchowaniu cavalierków mam przesyt szczeniaków na parę miesięcy. Maluchy najpierw muszą byc z Tobą, pod kontrolą, żeby suka ich nie przygniotła, zeby kontrolowac ich picie. Suka moze dostać tężyczki poporodowej. Wiem, że w czasie covidu wzrosły ceny maluchów i wzrosło z tym zainteresowanie rozrodem, ale uwierz, że tak samo wzrosły ceny usług weterynaryjnych i wszystkiego, co jest związane z odchowem maluchów, a ten boom na szczeniaki nie bedzie trwać wiecznie. To kwestia kilku miesięcy. Jesli nie znajdziesz im domów, co zrobisz? Może być liczny miot, nie zostawisz sobie np 7 maluchów w domu. Rozmnażając bez rodowodu produkujesz kundle, nie możesz ich legalnie sprzedać, nie znasz ich pochodzenia, obciażeń genetycznych które idą w liniach. Częśc w przyszłości pewnie zasili schroniska lub rzesze bezdomniaków wyrzuconych z domów. Będziesz je pokątnie opychać byle jak i byle gdzie, bez umowy - bo to dowód niezgodnej z prawem działalności. Zastanów się proszę, czy na pewno warto? Czy weźmiesz odpowiedzialnosć za kilkanaście lat życie szczeniat, które dzięki Tobie pojawią się na świecie? Jeżeli nie zrezygnujesz z pomysłu rozmnozenia swojej suni, to zrób to jak należy i w kontakcie z hodowcą. W ciągu tych 2 mies ciąży i ok 12 tyg. odchowu małych na pewno niejeden raz będziesz potrzebować porady i wsparcia kogoś mądrzejszego i z doświadczeniem. Jesli jednak dojdziesz do wniosku, że hodowla to coś nie dla Ciebie, to wysterylizuj sunię i ciesz się jej obecnością. To jakiś zacofany mit o kryciu raz dla zdrowia.Organizm suki krytej gorzej przechodzi kolejne cieczki, po każdej masz jak w banku ciążę urojoną. Suczki hodowlane też zapadają na zaburzenia hormonalne, pojawia się u nich ropomacicze, czy gruczolakorak. Z własnego doświadczenia napiszę, że naprawdę niewielki odsetek suczek rodzi do ustawowo okreslonego górnego wieku- 8 roku życia. Najcześciej wczesniej konieczna jest ich sterylizacja i wycofanie z rozrodu. Jesli suczka żyje średnio 15 lat, to ma ok 4 miotow w życiu. Hodowla to pasja, podporządkowanie całego życia psom, dostosowanie domu do pojawiających się miotów. Może się okazac, że to także Twoja pasja, ale nie jest tym bezmyśla produkcja kundli. Życzę podjęcia mądrej decyzji.
-
W klinice Teodorowskich odbywają się konsultacje i operacje. Tam był Baryton. Wystarczy napisać malia do prof Wrzoska i zapytać kiedy i gdzie będzie w najbliższym czasie. Tomografię odczytywał nam w Karakowie, bo mają tam najnowoczesniejszy sprzet w kraju i ustalił operację własnie w Orzeszu.
-
Dziękuję wszystkim za zaglądnięcie na wątek Amely, bądźcie dalej. Zabrakło mi lajków. Jak tylko mała dotrze, to dam znać. Czekam już niecierpliwie na to moje śleputkowe "jajko niespodziankę". Czy ktoś byłby w stanie wstawić tu filmik, gdybym przesłała na maila? sama nie potrafię, a dostałam taki ze schroniska.
-
Elu, to zależy gdzie jest pies. Do okulisty np nie musze jechać do Wrocławia czy Krakowa, bo mam już poleconą p. doktor z Dąbrowy Górniczej. Co do neurologa, to wiem, że w Orzeszu gościnnie bywa prof Wrzosek, bo tam operował Barytona. Teraz specjaliści jeżdżą na konsultacje do różnych ośrodków na umówiony termin.
-
Rozliczenie: wpłaty: Limonka80 - 50 zł Marzena L. Chorzów - 60 zł Anna GR Szczekociny - 100 zł 15 zł - Dominika S. Częstochowa 40 zł - Magda P. Łódz 35zł - Małgorzata S. Wrocław 50 zł - Ewa S. Zbąszyn 100 zł - Aleksandra S. Żmigród 50 zł - Maria P. Malczyce 100 zł - Aneta SZ. Barczewo 50 zł - Patryk SZ. Barczewo 75 zł - Małgorzata J. Lublin 50 zł - Anna CH. Zamość 50 zł - Bożena J. Józefosław 300 zł - Iza M. Jarocin 100 zł - Kasia SZ. Warszawa 100 zł - R. Warszawa 50 zł - Ala W. Międzyrzec 130 zł - Łukasz M. Płońsk 20 zł - Beata P. Starachowice 10 zł - Teresa K. Słomniki 100 zł - Ewa K. Warszawa 60 zł - Jan P. Ząbrowo 50 zł - Agnieszka B. Częstochowa 715 zł - bazarek Havanka 53 zł - bazarek Nadziejka 20 zł - Elżbieta K. Szczecin 20 zł - Honorata P. Zawada 20 zł - Małgorzata R. Jasło 30 zł - Krystyna T. Wrocław 34,48 zł - Barbara O. Warszawa 30 zł - Maria K. Wrocław 35 zł - Ewa N. C. - Kraków 20 zł - Irena K. Siemianowice 15 zł - Mariola S. Mysłowice 100 zł - Marzena L. Chorzów 80 zł - Malgorzata J. Lublin 166 zł - Poker Marzena L. Chorzów - 70 zł ona03 i Malgoska - 50 zł Malti - 30 zł Malgoska z bazarku - 173 zł Shirayuki 40 zł rozi z bazarku 500 zł shirayuki 100 zł (02.07) wpłata z FB - 130 zł. Malgoska bazarek 154 zł (28.04.22) Razem: 4130,48 zł Wydatki: Faktura za diagnostykę w Pawłowcach 620zł (s.10) Tychy Arka I wizyta- 397 zł ( z dn 15.12.20, s.10) Tychy Arka II wizyta- 195 zł (z dn. 17.12.20, s.10) Tychy III wizyta -115 zl ( z dn.21.12.20, s.10) Tychy IV wizyta - 155 zł ( z dn.21.12.20) Tychy V wizyta - 200 zł ( z dn. 29.12.20) Tychy VI wizyta - 285 zł ( z dn.11.01.21) Oświęcim gastroskopia - 600 zł Badanie kału (?) Badanie krwi przychodnia Pawłowice ? Tychy Arka wizyta 12.05.21 - 260 zł Adaptil - 115,70 zł Karma Josera (29.01.22) - 209,97 zł Karma RC Urinary ( 10.22)- 299,80 zł mastektomia+ USG pęcherza (fakt s.21) - 400 zł Razem: 3552,67 zł Na koncie ZEA pozostaje: 278,01 zł. Na wydatki, których nie da się rozliczyć na fundację ( np leki z apteki) na moim koncie jest: z bazarku Nadziejki - 92,30 (pozostałość po Solarze) AnnaGR - 50 zł, 21.12.20 Isiak - 50 zł, 21.12.20 limonka80 - 100 zł, 22.12.20 Ona03 - 100 zł 22.12.20 Mari23 -50 zł, 22.12.20 Limonka80 - 50zł 14.01.21 mój bazarek 73 zł Limonka80 - 50 zł 25.01 21 Limonka80 - 100 zł 02.02.21 Limonka 80 - 50 zł. 13.04.21 Limonka80 - 100 zł 12.05.21 Limonka na dietę Hepatic - 255 zł 14.05 Mari23 - 50 zł Nadziejka z bazarku 45 zł ( 28.04.22) Nadziejka z bazarku 38 zł (01.06.22) Nadziejka z bazarku 76 zł (16.10.22) Nadziejka z bazarku 45 zł (07.11.22) Razem wpłaty: 1253,30 zł wydatki: Paragony za leki z apteki: 85,05 zł Josera Festival 140 zł paragony z aptek - 56, 90 zł olej CBD - 95 zł ( str.14 ) Convenia - 100 zł Hepatic 10 kg - 245 zł badanie krwi (w Pawłowicach) i advocate 110 zł Badanie krwi (07.07.21) 150 zł Adaptil ( 2 wkłady) - 139,80 zł Szczepienie 5 skł. 35 zł diagnozowanie i leczenie + paliwo 125 zł. Razem wydatki: 1281,75 zł Stan konta zerowy, brakująca kwotę odliczyłam z wątku szczeniaków ukraińskich -------------------------- Nowe rozliczenie na moje konto: WPŁATY bazarek Isiak (23.12.22) 50 zł bazarek Aska7 (09.01.23) - 25 zł. bazarek nadziejki (18.02.23) - 46 zł WYDATKI szczepienie p. wściekliźnie + odrobaczenie - 40 zł (28.01.23) Stan konta: + 81 zł
-
Wiele miesięcy temu wypatrzyłam na zdjeciach i filmach ze schroniska w Dniepropietrowsku z wybiegu psów niepełnosprawnych, gdzie był Baryton, sunię. Niedużą, ale i nie całkiem maleńką, czarną, ale tak niezupełnie , bo ze zrudziałą sierścią, krótkowłosą w typie "parówki". Takie całkowicie nieadopcyjne stworzonko. Komu ją pokazywałam, to okazywał zdziwienie, że się nią zainteresowałam. Poprosiłam Olę o uzyskanie informacji, co suni dolega, że tam się znajduje. Dowiedziałam się tyle, że sunia ma ok 8-9 lat. Jest całkiem niewidoma, ma śliczne imię Amely i mimo, że jest już kilka lat w schronisku, to przez swoje kalectwo, boi się panicznie brania na ręce, co minimalizuje szanse na jej adopcję. Nigdy nie była przez te lata diagnozowana jej utrata wzroku, bo po prostu brak na to funduszy. W ładne dni miała do dyspozycji wspólny wybieg z udeptanąna klepisko ziemią, w brzydkie - platikowe legowisko pod stołem w przejściu pomieszczenia dla psów niepełnosprawnych. Przyjęcie do domu Amely to nie kwestia kilku nieprzespanych nocy. To miesiące podejmowania decyzji. Jak zwykle rozsądek walczył z sercem. Ponieważ to trzecia niewidoma sunia w domu. Pies, który nie może zamieszkać na piętrze, bedzie dobijać do wszystkiego, nie wiadomo, czy sama bedzie potrafiła pokonać schodki na zewnątrz. Po niepełnosprawnej Lindzie i Barytonie nie planowałam kolejnego problematycznego psa. W podjęciu decyzji przeważył jej rozmiar. Może to nie jest u innych normą, ale w takich sytuacjach czuję się jak psiak z disneyowskiej kreskówki. Na prawym ramieniu siada mi dobra Jagusia z aureolką i skrzydłami, na lewym rozsądna, ale małoczuła Jaga z widełkami. Raz wygrywa jedna, raz druga. Tym razem przeważyła prawa strona Przyznam, że sporo czasu zajęło mi zbieranie się do założenia wątku. Amely jeszcze nie ma z nami. Trochę boję się, czy w koncu uda się jej dotrzeć do nas, bo wirus stale stoi na przeszkodzie i co rusz pojawiają się utrudnienia. Pierwszy raz czuję taki niepokój o los suni i mozliwości pomocy. To psiak, którego kalectwa nie widać, nie jest ujmująca, nikogo nie wzruszy. Pocieszam się, że gdybym nawet nie dała rady uzbierać na jej diagnostykę i leczenie, to i tak polepszę jej los, zapewniając miejsce w domu i pełną miskę. Od razu po przyjeździe trzeba jej zbadać krew, w tym na dirofilariozę, bo była w jednym kojcu z chorującym na to Barytonem, więc mogły ją pokąsać te same komary. Mam już namiary na okulistkę. Chciałam serdecznie podziękować Toli z fundacji ZEA za zawsze bezinteresownie okazywane serce i przyjęcie pod swoje skrzydła Amely z jej rozliczeniami. Tola i Jej Mąż to osoby niezawodne, którym zależy na dobru zwierzaków, niezależnie od tego, skąd pochodzą. Są osoby, które mają mi za złe, że sprowadzam zwierzęta z Ukrainy. Jednak domyślam się, że nie śledzą na bieżąco, co tam się dzieje, jakie tortury i okrucieństwo funduje im większosć tamtejszej ludności. Jak pisała Marina - Ukraina to stan umysłu. Tu w Polsce drastyczny przypadek jest nagłaśniany, zwierzę uzyskuje pomoc, ludzie piętnują sprawcę. Tam wyżywanie się na zwierzetach to norma, co dzień Marina wstawia kolejne filmiki przy których płaczę. To kilka umęczonych przez człowieka zwierząt dziennie. A to jedynie czubek góry, bo do Mariny jest zgłaszany odsetek tych ludzkich ofiar. Zresztą nikogo nie obciążam ukraińskimi zwierzakami. Nie umieszczam ich w polskich fundacjach czy schroniskach. Biorę je do domu i jedynie proszę o wsparcie na diagniozowanie i leczenie. Jesli ktoś chce pomóc, to pomaga. Dla mnie cierpienie i ludzka pomoc nie mają granic. Gdyby tak było, to pomagałabym tylko śląskim zwierzakom. Bardzo proszę, bądźcie ze mną i Amely, wspierajcie obecnością, radami, jeśli ktoś da radę, to bazarkami czy finansowo. Serdecznie wszystkich zapraszam na wątek. Wesprzeć diagnozowanie ślepoty sunieczki można wpłacając darowizny z dopiskiem "Amely" na konto: amojska Fundacja dla Zwierząt i Środowiska ZEA ul. Kilińskiego 5 22-400 Zamość Konto: 97 2030 0045 1110 0000 0200 1700
-
Czy Dunaj jest pod opieką okulisty? Jesli stracił całkiem wzrok, to jak najbardziej mozliwa czasowa dezorientacja. Mam maltankę z jaskrą, która miała najpierw amputowane jedno oko. Na drugie lekarz zapewnił, że nie widziała, jednak świetnie się orientowała. Nagle nastąpiło pogorszenie drugiego oka i konieczna była amputacja. Sunia po operacji jest też zdezorientowana, gorzej sobie radzi, szybciej się płoszy. Czyli jednak chociaż światło wczesniej widziała, a przy nagłym odcięciu tego zmysłu, nastąpiła dezorientacja. Dunaj też może mieć np zmiany w mózgu, gdzie również objawem jest nagła utrata wzroku. Najlepiej, gdyby udało się rezonans zrobić u neurologa. wiele klinik już ma sprzęt do tego badania, ale niestety nie każdy radzi sobie z prawidłowym odczytem i diagnozą. Sama przekonałam się o tym wczoraj, kiedy dopiero po równo 2 latach różnych badań, leczenia w klinikach usłyszałam diagnozę u mojej suni. Jeżdziłam z nią tam, gdzie mieli dobry sprzęt, ale żaden lekarz nie postawił diagnozy na podstawie wyników badań, tylko rozkładał ręce.
-
Z FB, kopiuję ponieważ może ktoś z okolicy kojarzy, kto mógłby wydać tego kota do adopcji i dotrze się do tej osoby: Witam, szukam wolontariuszki z Będzina/Bytomia o imieniu Kasia. Z organizacji zajmującej się pomaganiem kotom, która jakiś czas temu wydała kota do Jaworzna do Kazimiery H. Kot był odebrany interwencyjnie innej osobie. Niestety kot trafił z deszczu pod rynnę. Obecna właścicielka kłamie, dlatego nie mam pełnych danych. Kot jest od maja po wypadku. Nie chodzi. Do tej pory właścicielka nie była z kotem u lekarza weterynarii. Zapytana, czy to z powodu braku funduszy, twierdzi że pieniądze ma. Na cito jest potrzebna pomoc dla kota. W tym domu są też dwa psy.
-
Mnie też on ujął na wątku zamojskim. Dlatego już tam dopytywałam, czy to nie jest przypadkiem rudy psiak z kojca Solara, bo rudy z nowego zdjęcia wyglądał nędzie. Teraz dopiero oglądnęłam tu nowe zdjęcia z Rabarbarem i musze powiedzieć, że na nich wygląda najgorzej z całej tróki psiaków :( Nie dość, że fizycznie wyniszczony, to wygląda na smutnego psa w depresji, który już psychicznie się poddał pobytem w schronisku.
-
Z Ukrainy - Boston i Armand w DS, ukochany Baryton za TM :(
Jaaga replied to Jaaga's topic in Już w nowym domu
Bardzo biedna. Dlatego, mimo że nie chciałam już obciążenia odpowiedzialności kolejnym psem, jednak się zdecydowałam ją sprowadzić. Świadomość, że inaczej zostałaby tam do śmierci, przeważyła w tym moim kilkumiesiecznym zasytanawianiu się. Mam namiary na okulistkę. Na razie wstrzymuję się z wątkiem, bo pierwszy transport nie przejechał. te psy dojechały po tygodniu, ale chyba też nie wszystkie, a teraz może kolejne. Wolę poczekać, aż fizycznie będzie w Polsce. Najpierw pielęgnacja, badanie na dirofilarie i kału, potem sprawdzanie zębów i diagnozowanie oczu. -
Jestem z zaproszenia, ale mogę tylko trzymać kciuki za psiaka, żeby udało mu się jak naszybciej pomóc. Za kilka dni ma przyjechać niewidoma Amely i już się bardzo martwię, za co jej wszystko zdiagnozuję. Teraz, kiedy jest zimno, pada lub snieg sypie każdy dzień takiego niewielkiego psa na dworze musi być trudny.
-
Super, jest więcej jej zdjeć? Przesłałam ją od razu Marzenie od owczarków i pyta czy jest jakieś inne zdjecie? Jak będą fotki, to dajcie mi znać + nr telefonu, prześlę, to ją pokaże na owczarkach.
-
Z Ukrainy - Boston i Armand w DS, ukochany Baryton za TM :(
Jaaga replied to Jaaga's topic in Już w nowym domu
Stopniowo goi się. Najlepiej sprawdził się spray. Polisept Vet. -
Tolu, może pokazałabyś ją swojej znajomej od owczarków? Sunia cudna. Ludzie płacą naprawdę grube tysiące za czarne szczeniaki z hodowli. Tak piękność szybko znalazłaby dom, jakby ludzie ją zobaczyli. Gdyby nie Baryton i Amely, to zaraz wzięłabym ją do siebie.